- Mamy szczyt sezonu. W Tatry codziennie wyruszają tysiące turystów. Strażnicy TPN mają teraz najwięcej pracy?
- Zdecydowanie tak. W związku z sytuacją geopolityczną, zagrożeniami w Turcji i krajach arabskich nasi rodacy wybierają na wczasy polskie kierunki. W Tatry przyjeżdża też wiele zorganizowanych grup - kolonie, zielone szkoły, a największe oblężenie góry przeżywają w weekendy. Pomagają nam wolontariusze, którzy mają też za zadanie edukować turystów.
- Jak turysta powinien się przygotować do wycieczki w góry. Co na szlaku jest najważniejsze?
- Nic tak naprawdę nie zastąpi zdrowego rozsądku. To są góry, warunki pogodowe w każdej chwili mogą się zmienić. Po pierwsze musimy sprawdzać prognozy. Dzięki internetowi, przeróżnym aplikacjom, wiemy, jaka pogoda będzie za godzinę, następnego dnia. Możemy na bieżąco sprawdzać, czy nadchodzi burza. Informacje takie pojawiają się na stronach TPN, TOPR. Wychodząc ze schroniska na dłuższą trasę trzeba wpisać się do księgi wyjść, podać cel, trasę i numer telefonu. Odradzamy chodzenie samemu po górach, zawsze powinniśmy iść z kimś. Mieć załadowaną baterię w telefonie, znać numery do TOPR 601 100 300. Pamiętajmy o numerze alarmowym 112, a gdy nie możemy się tam dodzwonić, korzystajmy z numeru alarmowego policji 997 czy numerów, które można znaleźć na stronie TPN.
- Jak się ubierać, co zabierać ze sobą?
- Nawet przy ciepłej pogodzie schowajmy do plecaka ciepłą odzież, pamiętajmy, aby zabrać odpowiednią ilość płynów, jedzenia. Zabierajmy tylko wygodne obuwie z twardą podeszwą i nakrycie głowy. Wychodźmy w góry rano.
- Straż TPN może brzmi to trochę groźnie, ale nie jesteście tylko od karania i ostrzegania, ale także od pomocy.
- Zdecydowanie tak. Każdy strażnik jest przeszkolony w zakresie edukacji górskiej, przyrodniczej. Jeśli ktoś się zwróci z pytaniem, uzyska informacje o wszelkich zagrożeniach, dostępnych trasach. Udzielamy informacji także w obcych językach zagranicznym turystom. W weekendy odbieram setki telefonów, gdzie można wejść z psem, gdzie wjechać rowerem.
- To często zadawane pytania, a jak wygląda sprawa palenia tytoniu i picia alkoholu?
- Na szlakach obowiązuje zakaz palenia tytoniu i picia alkoholu. Można to robić tylko w wyznaczonych miejscach przy schroniskach. Przestrzegamy jednak przed nadmiernym spożywaniem alkoholu, to w górach bywa szczególnie niebezpieczne. Mieliśmy już kilka przypadków zawracania zataczających się turystów na przykład z drogi do Morskiego Oka.
- Gdzie w Tatry można wejść z psem, a gdzie wjechać na rowerze?
- Z psami na smyczy możemy wejść tylko do Doliny Chochołowskiej, do schroniska. Na rowerze można się poruszać Drogą pod Reglami, w Dolinie Chochołowskiej, na Kalatówki i z Brzezin na Halę Gąsienicową.
- Jakich interwencji w te wakacje jest najwięcej?
- Zdarzają się często zejścia ze szlaków, biwaki w górach, które urządzają zagraniczni turyści, tłumacząc się nieznajomością przepisów. Wiele mieliśmy też akcji związanych z zagubieniem dzieci. Często w tłumie turystów na przykład na Drodze do Morskiego Oka, w Dolinie Kościeliskiej wystarczy chwila nieuwagi i rodzice gubią swoje pociechy. W takich sytuacjach działamy natychmiast. Uspokajamy dziecko, staramy się dowiedzieć od niego jak najwięcej, uzyskać numer telefonu. Wszystkie takie przypadki skończyły się szczęśliwie.
- Jeśli ktoś naruszy przepisy, grozi mu mandat.
- Najczęściej staramy się upominać. Jeżeli jednak ktoś świadomie łamie prawo lub ma na koncie kilka przewinień naraz, na przykład wjedzie gdzieś na rowerze, pójdzie poza szlak i jeszcze wykąpie się w stawie, co jest zabronione, to musimy ukarać go mandatem. Dolna granica to 50, a górna 1000 złotych.
- Jakie jeszcze grzechy popełniają turyści?
- Czasem łapiemy turystów latających paralotniami, płoszących zwierzynę, zbierających borówki czy grzyby. W ostatnim czasie takich przypadków jest mniej, ale czasem pojawiają się osoby wjeżdżające na teren parku na motocyklach krosowych. Są turyści wnoszący w torbach, plecakach, pod kurtką psy.
- Kontrolujecie też fiakrów na Drodze do Morskiego Oka?
- Mogę powiedzieć, że fiakrzy z Morskiego Oka to chyba najczęściej kontrolowani fiakrzy na świecie. Jeszcze kilka lat temu mieliśmy tam sporo problemów, ale teraz przypadki łamania przez nich przepisów praktycznie nie zdarzają się. Wiedzą, że do góry mogą przewieźć 12 osób, w dół 14, a w razie zabrania większej liczby ryzykują utratą licencji. Badamy ich alkomatami, ale nie zdarzają się przypadki picia alkoholu. Przestrzegają też wymiany i odpoczynku dla koni, schludnego wyglądu.