Od pierwszej połowy lat 70. ubiegłego wieku w Szaflarach działała fabryka nart Polsport. Siedzibę miała w obecnym budynku urzędu gminy przy ul. Zakopiańskiej. O Polsportach marzył niejeden narciarz. - Trudno było je zdobyć w tamtych czasach. To była najnowsza generacja nart - opowiada jeden z mieszkańców.
Fabryka działała do początku lat 90. Do dziś niektórzy mieszkańcy zachowali narty wyprodukowane w Szaflarach i inne pamiątki związane z działalnością przedsiębiorstwa. Są plany, aby je zebrać i utworzyć w urzędzie gminy muzeum związane z Polsportem, czyli w dawnej siedzibie fabryki. Nastąpi to wówczas, gdy gminna biblioteka i centrum kultury przeniosą się do nowej hali sportowej, która powstanie przy szkole w Szaflarach.
- Chcemy, aby w naszym budynku, który jest historyczny, powstało miejsce z eksponatami z dawnej fabryki. Będą to zdjęcia, narty, zapisane wspomnienia byłych pracowników, ciekawostki. Chodzi o to, aby nie zapomnieć, że Polsport działał na terenie naszej gminy - wyjaśnia Rafał Szkaradziński, wójt Szaflar. Dodaje, że w miejscu, gdzie obecnie jest sala obrad urzędu gminy, była niegdyś stołówka pracownicza firmy. Polsport produkował m.in. narty biegowe, zjazdowe, a nawet wodne. - Część eksponatów mamy w archiwum. A duża część jest u mieszkańców, w domach. To sentymentalne pamiątki. Mieszkańcy zapewnili, że jeśli muzeum powstanie, to z chęcią przekażą je na ekspozycję - podsumowuje wójt.
Przypomnijmy, że w 2018 roku w urzędzie gminy w Szaflarach spotkali się byli pracownicy Polsportu. Wspominali swoją pracę w fabryce.
m
1
/ Fot. Gminne Centrum Kultury Promocji i Turystyki w Szaflarach
2
/ Fot. Gminne Centrum Kultury Promocji i Turystyki w Szaflarach
Stary narciarz
2021-03-16 19:46:34
Mam jeszcze Compakty i Ticorre, były tzw tofixy i teflony.
Buty Tatra, oraz Fabos, zapięcia Betta i Gamma (te pierwsze niemal jak Marrkery), oraz takie na sprężynę.
Kto jeździł w latach osiemdziesiątych, ten wie o czy piszę.
(Jeszcze pomarańczowe gogle z noskiem i kombinezon jednoczęściowy+ czapka taka sama u wszystkich).
Na każdym stoku były muldy, a skuterem śnieżnym był Buran, który nie skręcał w żadną stronę :).
O kasku nikt nawet nie słyszał.
Podobno większość z tych co robili ten ekstremalny sport żyje do dzisiaj.
Pozostali zjeżdżali na dętce od traktora.