Nazywam się Sylwia Menssfeld. W wieku dziewiętnastu lat zachorowałam na schizofrenię. Piszę o tym nie po to, by wzbudzić litość czy chociażby współczucie. Robię to, ponieważ muszę pisać, to moja pasja i mam cichą, nieśmiałą nadzieję, że także powołanie. Mam nadzieję, że ten artykuł, dotyczący niepełnosprawności psychicznej, pomoże dotrzeć do osób takich jak ja kiedyś, osób w trakcie rzutów psychozy, a także do ich rodzin. A są to ludzie ze wszech miar smutni, opuszczeni, żyjący niejako w próżni społecznej, nieśmiali, obdarzeni siłą imaginacji i fantazją w stopniu, jaki utrudnia normalne funkcjonowanie. Są to ludzie delikatni i nadzwyczaj podatni na zranienia. Boli ich najmniejsza nawet krytyka. Lecz są oni równocześnie w swej słabości silni. Bo potrafią odciąć się od świata, pogrążyć we własnych doznaniach, bez oglądania na to, co myślą o tym inni. Potrafią odpłynąć, uniezależnić się od życia społecznego, zatracić. Chcę napisać nie tylko o problemie schizofrenii, ale także szeroko pojętej samotności, o ciężkim dramacie, jakim jest złe funkcjonowanie społeczne. Chcę pisać o niesprawiedliwości, jaka skazuje wszelkich odszczepieńców na śmiech czy pogardę ludzi tak bezmyślnych, że aż w swych sądach okrutnych. O izolacji i rozpaczy, którą ta niesprawiedliwość powoduje, by móc zaświadczyć swoim własnym życiem, że można z niej się wyzwolić, stać się nowym człowiekiem i do człowieka dotrzeć bez pomocy używek. Wreszcie chcę napisać o Środowiskowym Domu Samopomocy „Promyk”, którego jestem członkiem. Dzięki niemu mam swój drugi dom, miejsce bezpieczne i stabilne, bo w nim mnie doceniono.
Schizofrenia – choroba królewska. Łatwo powiedzieć, trudniej w pełni zdać sobie z tego sprawę. A przecież to, co wynika z głębi duszy, naznaczone jest bezwzględną wielkością. A zatem gigantyczne są psychotyczne doznania, mówiące o ludzkiej kondycji i ukazujące skrajną nadwrażliwość na pewne treści i zdarzenia. Należałoby się zatem zastanowić, z jakiego powodu schizofrenią dotknięci są nieakceptowani, a nawet gorzej – potępiani. Może dlatego, że odbiegając od normy, ich przeżycia stanowią alternatywną rzeczywistość, do której wstęp ma tylko psychotyk. Jego podróż jest zatem jego osobistą migracją, niedostępną dla tych, którzy wykluczeni z jego życia, czują się odsunięci i mają mu to za złe. To jednak nie tłumaczy całkiem niechęci względem chorych.
Choroba królewska
Ja sama otarłam się o ogień w wieku lat dziewiętnastu. Wtedy zstąpili ku mnie aniołowie, otworzył się kosmos, spotęgował wszechświat. Przejrzałam na oczy, zbudziłam się z ciężkiego, duszącego snu, zaczęłam żyć naprawdę. Przyszło mi jednak zapłacić za to straszną cenę. Powrót do realnego świata zniszczył mą osobowość. Ze mnie dawnej – żywej i aktywnej – pozostały zgliszcza. Nie mając siły żyć, wegetowałam, a nie mając już siły wegetować, trwałam w swym upadku. Dojmująca rozpacz paraliżowała wszelkie moje działania. Nie miałam nic, światełko z tunelu utonęło w ciemności i ciężka noc spowiła mą duszę. Wtedy to sięgałam po pióro, przelewając myśli na papier, uzyskiwałam choć namiastkę komfortu psychicznego, a czasem nawet względem tego, co czułam, pojawiał się dystans. Z tego, i nie tylko z tego okresu pochodzi moja twórczość, którą chcę się z innymi podzielić. Bardzo tego potrzebuję. Strasznie ciężko jest tworzyć, żyjąc jak ja dawniej – w pełnej izolacji. Być wykluczonym ze społeczeństwa to być pozbawionym światła. Samotność jest jak choroba – postępuje, rozwija się, dokucza, dręczy, skazuje na wegetację. Dlatego właśnie należy z nią walczyć ze wszystkich sił. A zatem mówię NIE samotności, zwłaszcza tej wynikającej ze schizofrenii. To zaburzenie uczy postrzegać świat wielowymiarowo, dlatego sądzę, że nią dotknięci zasługują na zwyczajny, ludzki szacunek. Niech ten szacunek wydobywa chorego z ciemności, pozwalając żyć życiem bogatym i kolorowym, mimo że często przychodzi mu to z ogromnym trudem. Niech ten trud zostanie doceniony.
Światło „Promyka”
Znaleźć swoje miejsce w świecie – cel i droga każdego poszukującego. Ja miałam szczęście. W okresie, gdy moje życie utknęło w martwym punkcie, trafiłam do Środowiskowego Domu Samopomocy w Nowym Targu. Jest to instytucja szczególna. Zrzesza osoby chore psychicznie i niepełnosprawne intelektualnie. To spowodowało, że me stany skrajne nie były już jedynymi znanymi. Cierpienie, jakie towarzyszy zaburzeniom umysłowym, nie było już wyrokiem, stało się pomostem pomiędzy naszymi doświadczonymi przez los osobowościami. Nigdy nie sądziłam, że gdzieś mogę czuć się tak komfortowo. To, że są takie domy, jest budujące. One zwracają uwagę społeczeństwa na problem, jakim jest izolacja ludzi innych. Inny niejednokrotnie znaczy „winny”. Społeczeństwo odsuwa nas za to, że przez swój odbiór rzeczywistości przekraczamy granice normy. W „Promyku” zostałam doceniona i zaakceptowana. Terapeuci sprawili, że zaczęłam się rozwijać, dzięki temu moje dni nabrały sensu, znaczenia i kolorytu. Jestem dowodem na to, że umiejętność nawiązywania kontaktów jest sztuką możliwą do opanowania w każdym wieku. Środowiskowy Dom Samopomocy wspiera mnie w realizowaniu pasji, jaką jest pisanie, a dzięki terapii, jaka się w nim odbywa, nabrałam dystansu do mego życia. Nauczyłam się analizować je krok po kroku, widzieć siebie w krytycznym świetle. To cudowne, że przestałam być odludkiem, skazanym na wygasanie w świecie własnych rojeń. To cudowne, że co dzień przytrafia mi się coś nowego – coś, co mnie kształtuje, gdyż w „Promyku” nie można się nudzić. Nim tam trafiłam, byłam smutna i opuszczona. Postawałam bierna, tygodniami tkwiłam w łóżku. Myślałam, że nie potrzebuję wyzwań ani zmian. Nie chciałam przyjąć do wiadomości, że w pustce nic nie może się urodzić, że z pustki, jaka mnie opanowała, nic nie może powstać. „Promyk” jest dla mnie ucieczką od świata pozbawionego wrażeń i ogołoconego z doznań. Jest miejscem, w którym uczę się drugiego człowieka – dogłębnie.
Słowo może leczyć
Odkąd zachorowałam na schizofrenię, a następnie powróciłam do rzeczywistości, świat „normy” objawił mi się jako pełen półprawd i powierzchowności. Odnosiło się to zarówno do relacji międzyludzkich, jak i doznawanych uczuć. Odtąd też słowo leczy mnie z rozpaczy. Pochodząca z głębi duszy myśl ujęta w słowo pozwala zbliżyć się do swej prawdziwej natury i ją określić. Tak naprawdę poznałam siebie dzięki wierszom. To one w najtragiczniejszym okresie mego życia pozwoliły mi na zachowanie jakże zachwianego poczucia własnej wartości. Pisanie uleczyło mnie też z samotności. Dzięki niemu nawiązałam autentyczny kontakt ze światem, wypowiadając w sposób jawny i szczery treści podświadome. Pisanie to nie tylko rewelacyjna autoterapia. To wyśmienita zabawa, a także ćwiczenie intelektualne. Ten rodzaj twórczości daje możliwość zastanowienia się nad tym, co naprawdę czujemy. Są one świadectwem mnie samej – zniszczonej przez los i pokonanej. Dzięki nim powstaję i nimi się bronię. Dzięki nim wiem, ile jest we mnie bólu, płaczu, samotności i rozpaczy. Dzięki nim umiem śmiać się przez łzy i widzieć światełko w tunelu. Wiersze pozwalają na wgląd w to, co z natury ukryte, delikatne i bojące się oczu ludzkich, światła dnia. Moje wiersze są mną. Akceptując je, akceptuję siebie.
Nie tylko schizofrenia pogrążyła mnie w stanie permanentnej izolacji, także skłonności osobowe sprawiły, że stałam się przysłowiową „samotną wyspą”. Tylko ci, którzy krążą niespokojnie pośród pustych ścian swojego pokoju, nie znajdując zeń drogi wyjścia, zrozumieją, co mam na myśli, pisząc o samotności totalnej. Jest to coś, co sprawia, że człowiek zdaje się być zawieszony w próżni, pozbawiony ożywczych bodźców i odcięty od świata. Izolacja utrudnia wszystko. Uczy tego, że świat jest miejscem zimnym i niebezpiecznym, bo nie ma na kim się oprzeć. Nie ma komu zaufać. A zatem zwycięża podejrzliwość, lękowe nastawienia i depresja. Przyszłość jawiła się jako pusta i odpychająca, a teraźniejszość była bezsensowna. Piszę o tym nie po to, aby użalać się nad sobą, lecz by tacy jak ja lub podobni zrozumieli, że nie są odosobnieni w problemie, o którym wspominam. By dać im nadzieję i zachęcić do prób szukania drugiego człowieka. Moja sytuacja zmieniła się, kiedy znalazłam pracę. To ona nauczyła mnie prawie normalnego, aktywnego funkcjonowania. Dzięki niej zrozumiałam, że jestem w stanie konstruktywnie działać. Z pracy tej musiałam zrezygnować ze względów zdrowotnych, lecz nadal szukałam miejsca dla siebie. Drugim błogosławieństwem mego życia było odkrycie „Promyka”. Zajęcia terapeutyczne, jakie odbywają się w tym ośrodku nie trwają długo, dzięki czemu nie są meczące. Dla takich osób jak ja stanowią dużą atrakcję. Urozmaicają dzień, uczą samorozwoju, a nawet w pewnym stopniu samodyscypliny. Zajęcia te to: rysunek i malarstwo (w tym na szkle), nauka obsługi komputera, gotowanie, ceramika, a także prace stolarskie. Można też uczęszczać na zajęcia korekcyjne oraz brać udział w psychoterapii indywidualnej i grupowej. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że terapeuci z ośrodka są osobami niezwykle życzliwymi. Są otwarci na nasze problemy i potrzeby. Dla mnie osobiście zrobili naprawdę wiele. Zorganizowali mi odczyty literackie i wernisaże, umożliwiając twórcze otwarcie się. „Promyk” to miejsce, w którym mogę być sobą, co dzień ucząc się pokonywać lenistwo czy skłonność do bezczynności, powodowanej problemami natury psychicznej. To „dom”, w którym nie muszę silić się na żadne szczególne zachowanie ani nakładać masek, by zostać zaakceptowaną. My, uczestnicy, akceptujemy siebie nawzajem bez szczególnego wysiłku. Zapraszam do „Promyka” osoby z zaburzeniami psychicznymi czy upośledzone, które może trochę zagubiły się w naszej trudnej rzeczywistości i potrzebują fachowej pomocy, by się odnaleźć. Przyjęcie tej pomocy to nie wstyd – wszyscy potrzebujemy drugiego człowieka, każdy od czasu do czasu potrzebuje kogoś, komu będzie mógł zaufać. To o wiele lepsze, niż bezczynne czekanie na zmianę. To nawet lepsze, niż życie w złudnej nadziei, że jest się tak wyjątkowym, że w pojedynkę można poradzić sobie z całym światem.
Opr. Beata Zalot
Tygodnik Podhalanski 25/2008
Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.
-
PRACA | dam
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHARZA/-KĘ, DOŚWIADCZONĄ POMOC KUCHENNĄ, OBSŁUGĘ BARU MLECZNEGO, KELNERA/-KĘ. Kontakt: 600 035 355, 600 035 080 lub osobiście: Zakopane, Droga na Bystre 2A (9-13).
-
NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
MIESZKANIE W CENTRUM ZAKOPANEGO: TRZY POKOJE, DWA BALKONY, WIDOKOWE, PO REMONCIE. 662 210 421
-
NIERUCHOMOŚCI | kupno
Kupie działkę budowlana w Kościelisku lub Zakopanym tel 660797241 b12.pl.
-
PRACA | dam
ZLECĘ WYKOŃCZENIE TRZECH BUDYNKÓW W ZAKOPANEM. 608 806 408
-
NIERUCHOMOŚCI | wynajem
DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE DWA POKOJE, 38mkw, BALKON, W CENTRUM NOWEGO TARGU, UL. KRZYWA. STANDARD DO ZAMIESZKANIA, NOWE, ŚWIEŻE. 608 806 408
-
PRACA | dam
DO PENSJONATU W ZAKOPANEM - OSOBĘ DO OBSŁUGI ŚNIADAŃ I SPRZĄTANIA POKOI - dyspozycyjną. Bez zamieszkania. 590 578 689.
-
USŁUGI | inne
SZEWC - KALETNIK - ZAKOPANE - ul. Staszica 3 - 666 120 662.
-
PRACA | dam
Praca w Zakładzie Kuśnierskim wymagane doświadczenie oraz Prawo jazdy Kategoria B. 888267329
Tel.: 888267329
-
PRACA | dam
Praca Kucharz Z Doświadczeniem Bukowina Tatrzańska Gotowanie Dla Grup w Dużym Ośrodku Z Noclegiem.
Tel.: 601 453 970
-
PRACA | dam
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę przesyłać na adres: kantorzakopanepraca@gmail.com
-
NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
Nowy Targ -sprzedam działkę usługowa 8235 m2 z uregulowanym dojazdem okolice stacji paliw przy drodze na Białkę Tatrzańska. 660797241 www.b12.pl
Tel.: 660797241
-
SPRZEDAŻ | maszyny, narzędzia
PRZYCZEPKA JEDNOOSIOWA WYWROTKA. URSUS C-360. 692 180 309.
-
NIERUCHOMOŚCI | wynajem
DO WYNAJĘCIA LOKALE USŁUGOWE/BIUROWE - ul. Kościeliska (I p.), obok przejścia podziemnego. 509 25 44 55.
-
USŁUGI | inne
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 691 317 098.
-
PRACA | dam
Biuro księgowe AUDITPLUS zatrudni: głównego księgowego, specjalistów ds. księgowości i referentów. Praca w Zakopanem, 8-16, pełen etat. Zapraszamy. Zgłoszenia: praca@auditplus.pl.
-
PRACA | dam
Hotel "Foluszowy Potok" Zakopane, ul. Zamoyskiego 42 zatrudni do restauracji hotelowej: KELNERA/-KĘ. Zapewniamy stabilną, całoroczną pracę w restauracji hotelowej. Kontakt wyłącznie telefoniczny: 660 41 00 46
-
SPRZEDAŻ | zwierzęta
ŚWINIE WŁASNEGO CHOWU. 788 679 465.
-
PRACA | dam
Poszukuję osoby do sezonowego, prowadzenia gospodarstwa domowego w Zakopanem. Życiorys zawodowy proszę przesyłać na adres e-mail. rozanob@interia.pl
-
USŁUGI | budowlane
MALOWANIE DACHÓW I ELEWACJI. 602 882 325.
-
KUPNO
KUPIĘ STARY POROZBIÓRKOWY SOSRĘB. Proszę wysłać zdjęcie na numer 605 306 244.
-
NIERUCHOMOŚCI | wynajem
DO WYNAJĘCIA DOM W WITOWIE, w którym do roku 2025 znajdował się Ośrodek Zdrowia. 698 508 796.
-
ANTYKI
Do sprzedania ZABYTKOWY PRZEDWOJENNY KREDENS GÓRALSKI ZAKOPIAŃSKIEJ SZKOŁY PRZEMYSŁU DRZEWNEGO w idealnym stanie, z lat trzydziestych, sprawdzony przez kustosza Muzeum Tatrzańskiego. Również CZĘŚĆ KOLEKCJI PRZEDWOJENNEGO MALARSTWA o tematyce góralskiej, znanych polskich malarzy aukcyjnych, takich jak Gąsienica Szostak, Augustynowicz, Jarocki, Moszyński, Gałek, Ćwikliński, Dzieliński, Skowroński. Tel. 601 51 35 33
-
USŁUGI | inne
ODŚNIEŻANIE DACHÓW. TECHNIKI LINOWE. TEL: 695 092 678
-
USŁUGI | budowlane
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.
-
SPRZEDAŻ | różne
DREWNO KOMINKOWE. 501 577 105.