Reklama

2021-08-22 10:00:00

Latamy

Skrzydlaty góral

Pilotowanie boeinga 767 to nie latanie. To raczej zajęcie operatora dźwigu przenoszącego 200 ludzi przez Atlantyk. Startujesz. Na wysokości 60 metrów włączasz guzik autopilota, a "dźwig" leci sam. Prawdziwy lotnik to taki, co potrafi wylądować na łące w Skawie.

Słoneczne przedpołudnie. Ośmioletni Józek Wójtowicz bawi się z kumplami koło swojego domu w Rabce, przy Zakopiańskiej. W oddali słychać silnik nadlatującego od strony Lubonia samolotu. Chłopiec odruchowo zadziera głowę do góry. Mruży oczy i szuka na horyzoncie charakterystycznej sylwetki dwupłatowca. Gdy samolot przelatuje nad głową malca, ten rzuca się w pogoń. Gna co sił w nogach aż do momentu, gdy maszyna zniknie za najbliższym wzniesieniem. Józek nie ma wątpliwości: kiedyś go dogonię. Dogonił…

Ośla łączka w centrum Skawy, położona na tyłach dawnych zabudowań gospodarczych posesji Mateusza Papieża, lidera słynnego w świecie góralskiego kabaretu „Truteń”. Na skraju łączki blaszany hangar z drzwiami odsuwanymi „na rolce”. Na dachu powiewa charakterystyczne „sitko” lotniskowego wiatromierza. Mimo tego rekwizytu tablica informacyjna w języku angielskim, przytwierdzona do ściany frontowej blaszanego baraku, wygląda jak żart, jak kolejna prowokacja kabareciarzy: „Airfield Truteń”. Lotnisko w Skawie? Między domami? Na górce opadającej dość stromo w kierunku leniwego potoczka? A jednak. Przez szparę w blaszanym baraku widać… samolot. No, może samolot to zbyt wielkie słowo. Powiedzmy… samolocik. Biały, czyściutki górnopłat. Dwa miejsca, pod maską silnik o mocy 80 koni. Choć trudno w to uwierzyć, „mikrus” może zabrać na pokład dwie osoby, i mknąć z prędkością 160 kilometrów na godzinę. – Gemini II S, ultralekki samolot. Ma składane skrzydła. Można podjechać pod stację benzynową i zatankować. Sam jeszcze nie próbowałem, ale widziałem filmik w Internecie – Józef Wójtowicz, kapitan LOT-u (od paru miesięcy na emeryturze) z dumą prezentuje, swe „cudo”. Lotnik regularnie kursuje na pokładzie „mikrusa” pomiędzy dwoma swoimi obecnymi miejscami zamieszkania: Rabką i Warszawą.

Runway skawiańskiego lotniska – nie więcej niż 300 metrów długości – położony na dość stromym stoku. – Przecież tu nie wylądowałaby nawet czarownica na miotle – na takie uwagi Józef Wójtowicz, który wprowadził Skawę w grono miejscowości mogących się poszczycić posiadaniem lotniczego portu, uśmiecha się łobuzersko. Czarownica może nie da rady – Wójtowicz wyląduje. – Znajomi, którym tłumaczę, gdzie to moje lotnisko, przylatują, krążą, kombinują. W końcu tylko niektórzy decydują się na lądowanie. Reszta, klnąc pod nosem, leci do Nowego Targu. Twierdzą uparcie, że w Skawie „to nie ma szans” – zaznacza lotnik. – Faktycznie, gdyby próbować usiąść na wprost – można zahaczyć o przeciwległe zbocze. Ja wlatuję do dolinki, a później w ostatniej chwili skręcam i od razu przyziemiam.

To jest właśnie miara pilota. Lotnikiem jest ten, kto trzyma za drążek. Lotnikiem jest ten, co wyląduje na łące w Skawie. Naprawdę latać to można w samolocie, który nie ma autopilota, w którym oprócz głowy, rąk pilotującego i kilku podstawowych instrumentów – nie ma nic. Pilot ogromnego liniowca, wożącego ludzi przez ocean, zwykle na łące wylądować nie potrafi. Latanie nowoczesnym samolotem pasażerskim nie różni się od grania na komputerze. Młodzi piloci, kończący rzeszowski Wydział Pilotażu i trafiający od razu do linii lotniczych, są bardziej operatorami ogromnego dźwigu, niż lotnikami.

Od najmłodszych lat Józek wiedział dokładnie, co chce robić w życiu. I były to ewidentnie oderwane od ziemi marzenia. Zanim skończył podstawówkę, wiedział już sporo o lataniu i samolotach. Szkołę średnią wybierał według położenia geograficznego… jak najbliżej pasa startowego. Kryteria spełniało Technikum Skórzane w Nowym Targu. Dawało maturę i było blisko lotniska. Pierwsze loty? Marzec 1963. Józek usiadł za sterami szybowca. Razem z nim było na kursie 12 innych asów przestworzy. Większość szybko się zniechęciła do bujania w obłokach. Do pierwszego samodzielnego lotu dotrwał tylko Józek. Latać uczył go Stanisław Józefczak, wybitny lotnik. Przez kilkadziesiąt lat do niego należał rekord świata wysokości lotu szybowcem – 11.650 metrów. Gdy Józek zaczął latać samodzielnie, Józefczak zaproponował szkolenie samolotowe. Aeroklub nowotarski nie miał jednak pieniędzy. – Józefczak poradził, żebym wstąpił do szkoły oficerskiej w Dęblinie. Dostałem się. Ukończyłem podstawowe szkolenie samolotowe i rozpocząłem naukę w szkole oficerskiej. Zaczęliśmy latać na iskrach. To był pierwszy rocznik, który latał na tym nowym polskim samolocie odrzutowym. Szybko jednak kurs został zawieszony – wspomina kapitan Wójtowicz. Silnik, który napędzał pierwsze szkolne odrzutowce, okazał się zawodny. Po dwóch groźnych wypadkach iskry zostały uziemione. Podchorążowie przesiedli się do prawdziwych myśliwskich migów piętnastych. – Latanie migiem to była frajda. Niech pan sobie wyobrazi 19-letniego chłopaka, który ćwiczy przechwycenie celu na wysokości 12 tys. metrów. Albo leci na wysokości 50 metrów i kręci akrobację. Samolot latał 600 kilometrów na godzinę. To było coś.

Oficerskie szlify Józkowi nie były jednak pisane. – Od razu wiedziałem, że nic z tego nie będzie. Latanie mi się bardzo podobało, ale wojsko już mniej. Po porannych lotach chodziliśmy na śniadanie. Przed posiłkiem przejmował nas oficer polityczny i tłumaczył, że nie jesteśmy lotnikami, tylko żołnierzami. A latanie to nasz obowiązek służbowy. Taka hierarchia wartości zupełnie do mnie nie przemawiała. Poza tym politruk się na nas wyżywał. Sam nie był pilotem i szlag go trafiał, że my latamy, a on chodzi po ziemi – opowiada pan Józef. Po drugim roku szkoły oficerskiej Józef Wójtowicz urwał się z wojska. Uzupełnił „cywilne” wykształcenie lotnicze i zaczął pracować jako instruktor najpierw w aeroklubie w Nowym Sączu, a później bliżej rodzinnych stron – w Nowym Targu. Został szefem wyszkolenia. Być może zagrzałby dłużej miejsce na Podhalu, gdyby nie lotniczy zbieg okoliczności. Na Turbaczu doszło do wypadku. Śmigłowiec sanitarny, który przyleciał po poturbowaną narciarkę, podczas startu wywrócił się na bok i rozbił dokumentnie. – Gdy przyjechałem na lotnisko, zawiadowca powiedział o wypadku. Wsiadłem do „gawrona” (samolot sportowy – przyp. red.) i poleciałem na Turbacz. „Gawron” miał płozy zamiast normalnego podwozia. Zgrabnie wylądowałem obok schroniska. Myślałem, że poszkodowaną zwiozę na dół. Okazało się jednak, że zajęli się nią już goprowcy. Wystartowałem i poleciałem z powrotem do miasta. Traf chciał, że w schronisku odpoczywał w tym czasie jakiś dziennikarz. Zdjęcie: moje i „gawrona”, ukazało się w serwisie PAP-u, a później przedrukowały je wszystkie gazety. Bo to lądowanie to był wyczyn. Nikt przede mną nie próbował lądować samolotem na Turbaczu. Zresztą po mnie chyba też nikomu nie przyszło to do głowy.

Trzy dni po publikacji materiału do Józefa zadzwonił dyrektor Centralnego Zespołu Lotnictwa Sanitarnego. Zaprosił na rozmowę do Warszawy. Józek pojechał. Usłyszał propozycję nie do odrzucenia: praca w zespole, przeprowadzka do Warszawy, mieszkanie, szkolenie na śmigłowce i samoloty wielosilnikowe. – Łamałem się z miesiąc. Szkoda mi było opuszczać gór. Ale wreszcie uległem. Był jednym z najmłodszych pilotów sanitarnych. Starszym kolegom nie bardzo chciało się latać. Józek mógł więc całe dnie „dyndać” w powietrzu – nikt nie protestował. Siadał za stery o ósmej rano a lądował o siódmej wieczorem. Bywało, że w ciągu jednego dnia na dwusilnikowej czeskiej Moravie oblatywał Polskę wzdłuż i wszerz. – W lotnictwie sanitarnym była jedna żelazna zasada. Jeśli warunki były dobre – musiałeś lecieć. Jeśli były bardzo złe – mogłeś lecieć – tłumaczy kapitan. Wójtowicz „mógł lecieć” prawie zawsze. – Kiedyś zadzwonił lekarz z Ostrołęki. Powiedział, że ma na oddziale ośmiolatka z guzem mózgu. Dziecko umrze, jeśli w ciągu dwóch godzin nie trafi na operację do Warszawy. Pełniłem wtedy dyżur w bazie – nie miałem latać. O nagłym przypadku zawiadomiłem pilota, który – razem z lekarzem – wsiadł w śmigłowiec i wystartował. Po 10 minutach usłyszałem, że maszyna wraca na lotnisko. Okazało się, że warunki są tak złe, że załoga „nie widziała możliwości kontynuowania lotu”. Przekazałem „naziemne” obowiązki pilotowi, który „nie dał rady”, i sam wsiadłem w maszynę. Lekarz bał się lecieć. Zabrałem mechanika. Nie był potrzebny do obsługi, miał tylko siedzieć na prawym fotelu i wypatrywać, żebyśmy nie przelecieli Bugu. Gdy już zobaczył rzekę, trzymaliśmy się jej aż do Ostrołęki. Wylądowałem koło szpitala. Nie gasiłem silnika, tylko uchyliłem drzwi. Wtedy poczułem, że ktoś dotyka moich nóg. Zobaczyłem, że matka chłopca całuje moje buty…

Dolecieliśmy o Warszawy bez przygód. Chłopiec trafił do szpitala. Chirurdzy otworzyli czaszkę – dziecko przeżyło. Właśnie takie chwile zatrzymały mnie na dłużej w lotnictwie sanitarnym. Oprócz pracy etatowej, w zespole były jeszcze „fuchy” świadczone dla ówczesnych VIP-ów. Każde ministerstwo miało w dyspozycji własny niewielki samolocik. Pilotowali je lotnicy sanitarni. Podczas jednego z takich lotów Józef przeżył bodaj najbardziej dramatyczne chwile. Miał wylecieć z Nowego Targu. Na pokładzie Moravy minister Kazimierz Olszewski i jego świta. Od początku wszystko szło nie tak. Nad Nowym Targiem kłębiła się mgła. Zawiadowca lotniska nie chciał dać zgody na start. Do zmiany nieprzejednanego stanowiska skłoniła go dopiero reprymenda szefa resortu. W pierwszych minutach lotu zaczął się kolejny poważny problem: spadające ciśnienie oleju w jednym z silników. W Krakowie samolot nie mógł lądować – tam też panowała mgła. Kielce okazały się nieosiągalne dla maszyny lecącej o jednym sprawnym motorze. – Trzeba było lądować na łące pod Kielcami. Usiedliśmy na brzuchu, bez podwozia. Mieliśmy szczęście – nic się nikomu nie stało. Także samolot prawie nie ucierpiał. Później od komisji wyjaśniającej okoliczności wypadku dowiedziałem się, że w 18 podobnych wypadkach Morav tylko z trzech ktoś uszedł z życiem.

Za namową kolegów Józek trafił do Polskich Linii Lotniczych LOT. Wzięli go z otwartymi ramionami. Polski przewoźnik dostał właśnie nowe samoloty transatlantyckie: iły 62. W firmie trwało przegrupowanie. Część załóg szkoliła się na nowych maszynach, inne etaty pozostawały nieobsadzone. Wójtowicz miał imponujący nalot około 4,7 tys. godzin, do tego wszelkie uprawnienia. Po 2 miesiącach został szefem pilotów i instruktorem na Antonowach (rosyjski śmigłowy, dwusilnikowy samolot pasażerski – przyp. red.). Kolejnym stopniem kariery rabczanina było latanie na odrzutowych Tupolewach. Szczytem marzeń i prestiżu było na przełomie lat 70. i 80. latanie na Iliuszynach. W elitarnym gronie znalazł się także kapitan Wójtowicz. – To były wspaniałe samoloty. Spędziłem w nich 8 tys. godzin. Nie pamiętam żadnej poważniejszej awarii na pokładzie – zaznacza. Mimo pochlebnych ocen pilotów, faktem jest jednak, że dwa najtragiczniejsze wypadki w dziejach polskiego lotnictwa to właśnie katastrofy iłów 62. – Wypadek w Warszawie zdarzył się dosłownie na moich oczach. Widziałem samolot, który tuż przed lotniskiem zaczął nurkować. Uderzył w ziemię w rejonie starych fortów. W parę minut dotarłem na miejsce katastrofy. Widziałem ten straszny widok ludzkich szczątków, zwisających na drzewach. Gdy parę lat później doszło do wypadku maszyny tego samego typu w lesie Kabackim, prosili, żeby tam pojechać. Odmówiłem…

Jak się czuje pilot, który słyszy o katastrofie? Czy nie boi się wsiąść za stery? – Nigdy nie odczuwałem takiej obawy. Człowiek o tym nie myśli. Wypadki się przecież wszędzie zdarzają. Każdy z nas myśli: mnie to nie spotka. Przesiadka z ruskiego Iliuszyna na boeinga 767 była dla pilota starszej daty prawdziwym przeskokiem cywilizacyjnym. Nowoczesny, przejrzysty kokpit, dwuosobowa załoga (kabina iła mieściła 5 osób). – Mimo że było nas tylko dwóch, na pokładzie boeinga było znacznie mniej roboty. Na 60 metrach nad ziemią włączało się autopilota, wprowadzało plan lotu do komputera i samolot leciał jak po sznurku – tłumaczy kapitan Wójtowicz. Wrażenie robił zasięg nowej maszyny. Bez lądowania 767 mógł przelecieć nawet 14 tys. kilometrów. Wystarczyło, by zawieźć Adama Małysza z Warszawy na zimową olimpiadę do Salt Lake City. Małysz to nie jedyna telewizyjna osobistość, która leciała na pokładzie maszyny pilotowanej przez kapitana Wójtowicza. – Mam taki zeszyt. Prosiłem znane osoby, żeby się do niego wpisywały. Jest już prawie pełny. Jan Nowak Jeziorański ze 4 godziny przesiedział ze mną w kokpicie. Wiozłem olimpijczyków do Sydney. Woziłem arcybiskupa Leszka Sławoja Głódzia, prezydenta Wałęsę, Kwaśniewskiego, premiera Waldemara Pawlaka – wspomina pilot. – Kiedyś wziąłem na pokład w Toronto Jana Kobuszewskiego z jego trupą. Wracali z występów. Przez nich musiałem pierwszy raz w życiu zawrócić na lotnisko. Do bagażników boeinga trafiły rekwizyty teatralne, zapakowane w metalowych skrzyniach. Ładunek nie został należycie umocowany. Przy starcie kufry się przesunęły i przeważyły samolot „na ogon”. Można było z tym lecieć, gdyby nie dodatkowe komplikacje. Podwozie nie chciało się schować. Samolot zawrócił, jednak przed lądowaniem latał w kółko przez 2 godziny, żeby wypalić paliwo. Kolejny start przebiegł już bez problemów.

Czy trudne jest latanie? Da się ogarnąć całą tę wiedzę teoretyczną, wykuć na pamięć dziesiątki procedur? Zrozumieć, co znaczą te wszystkie: odczyty, lampki i przełączniki? Kapitan Wójtowicz zastanawia się dłuższą chwilę. – Gdy zdawałem egzamin po 3-miesięcznym szkoleniu na Antonowa, miałem zaliczyć ponad 40 przedmiotów. Nie dostałem ani jednej czwórki, tylko z góry na dół same piątki. Nie chodzi o to, żeby się chwalić. Po prostu człowiek, który żyje lotnictwem, musi wiedzieć wszystko. Bo jak nie wie, to go ta niewiedza męczy. Będzie szukał, szperał w literaturze, w internecie. Ktoś inny, kto przyszedł do lotnictwa z przypadku, wyszkoli się po łebkach. Jeśli wie – to dobrze. Nie wie – też nienajgorzej. Kiedyś jednak tej wiedzy może zabraknąć…
Marek Kalinowski
Tygodnik Podhalanski 51-52/2010 

Kup e-wydanie Tygodnika Podhalańskiego.

Reklama
Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl
Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.

Reklama
  • PRACA | dam
    Potrzebni Panowie 2.11.2021 r. do przenoszenia mebli i sprzętu narciarskiego. Stawka 240 zł.. 692987940
    Tel.: 692987940
  • PRACA | dam
    Austria! Praca blisko granicy, wysokie zarobki+diety, 14 wypłat, weekendy w domu. Najlepsze oferty dla budowlańców na www.clubsilesius.pl tel. 664468573. 664468573praca@csopole.pl www.clubsilesius.pl
    Tel.: 664468573
  • USŁUGI | inne
    PRALNIA "ZAWRAT" W ZAKOPANEM, ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY APARTAMENTY, PENSJONATY ORAZ KLIENTÓW INDYWIDUALNYCH.. +48698636096pralniazawrat.zakopane@gmail.com
    Tel.: 48698636096
  • SPRZEDAŻ | różne
    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY JUHASKIE. CHODNIKI TKANE NA KROŚNIE. Tel. 793 887 893
  • PRACA | dam
    Firma z Nowego Targu zatrudni pracownika do profilowania (wycinania) skór owczych - możliwość przyuczenia, mile widziane doświadczenie. Dzwonić od poniedziałku-piątku w godz. 8-16. 888343695shop@vanuba.com
    Tel.: 888343695
  • PRACA | dam
    PRZYJMĘ SPRZEDAWCĘ RTV AGD NA PEŁNY ETAT, UMOWA O PRACĘ. 502 303 913
  • PRACA | dam
    Karczma w Zakopanem zatrudni KELNERKĘ, KUCHARZA, POMOC KUCHENNĄ - 602 611 999.
  • POŻYCZKI
    PROVIDENT. 571 240 909.
  • USŁUGI | inne
    PROFESJONALNA WYCINKA DRZEW, GAŁĘZI Z PODNOŚNIKA I Z UŻYCIEM LINY. 889 105 476
  • PRACA | dam
    PRZYJMĘ SPRZEDAWCĘ NA PEŁNY ETAT, UMOWA O PRACĘ. 502 303 913
    Tel.: 502 303 913
  • PRACA | dam
    PENSJONAT W ZAKOPANEM - PRZYGOTOWANIE ŚNIADAŃ/SPRZĄTANIE POKOI (DORYWCZA, 8-10 DNI W MIESIĄCU), 18 zł/godz., umowa zlecenie. 511 397 987.
  • PRACA | dam
    RESTAURACJA REGIONALNA W ZAKOPANEM ZATRUDNI ZASTĘPCĘ SZEFA KUCHNI. 606 208 503
  • PRACA | dam
    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI OSOBY DO PRACY W WEEKENDY, ŚWIĘTA, od 17zł/h na rękę. 601 533 566, 18 20 64 305
  • PRACA | dam
    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERKĘ I POMOC KELNERSKĄ - PRACA STAŁA, 17zł/h na rękę. 601 533 566, 18 20 64 305
  • PRACA | dam
    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI OSOBĘ DO PRACY ZA BAREM, 17 za godzinę. 601 533 566, 18 20 64 305
  • PRACA | dam
    Nowo otwarty Aparthotel w Białce Tatrzańskiej zatrudni RECEPCJONISTĘ/TKĘ -praca zmianowa ,umowa o pracę na pełny etat ,elastyczny grafik ,atrakcyjne wynagrodzenie 512576206 /aparthotelbialczanski@gmail.com. 512576206aparthotelbialczanski@gmail.com
    Tel.: 512576206
  • USŁUGI | inne
    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 691 317 098.
  • PRACA | dam
    Zatrudnię KUCHARZA, POMOCE KUCHENNE, KELNERKI - ZAKOPANE - 600 035 355.
  • PRACA | dam
    Zatrudnimy TECHNICZNEGO w małym hotelu 4* w centrum Zakopanego. Tel 720 762 779. Mail: biznes@hotelcrocus.pl
  • PRACA | dam
    Firma DREWNEX Spytkowice przyjmie pracowników budowlanych do montażu i budowy domów drewnianych. Praca na montażu i stolarni. 692 193 449.
  • PRACA | dam
    ZATRUDNIMY OSOBY DO SPRZĄTANIA MARKETU BUDOWLANEGO przy ul. Szaflarskiej w Nowym Targu. Praca dwuzmianowa. Stawka od 13,85 zł na godzinę netto (na rękę). Kontakt pon. - pt. w godz.8 - 15, tel. 601 156 466
    Tel.: 601 156 466
  • PRACA | dam
    ZATRUDNIĘ SPRZEDAWCZYNIE DO SKLEPU SPOŻYWCZEGO w SUCHEM, na stałe - umowa o pracę. Elastyczny grafik. Tel. 606 751 451.
  • PRACA | dam
    Zatrudnię DO KWIACIARNI W PORONINIE. Praca stała. 507 02 06 04.
  • PRACA | dam
    POMOC DO PENSJONATU - KOŚCIELISKO - 600 403 706.
  • PRACA | dam
    DOM OPIEKI W ZAKOPANEM ZATRUDNI POKOJOWĄ . STAŁA I PEWNA PRACA. 698-673-260swiatkowska.w@wp.pl
    Tel.: 698
  • NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
    PENSJONAT w Kościelisku. 607 506 428.
  • USŁUGI | budowlane
    KOMINKI, PARAPETY, SCHODY MARMUROWE, NAGROBKI, GROBOWCE. KRÓTKIE TERMINY. 601 958 378
  • PRACA | dam
    Karczma na Krupówkach - zatrudnimy PRACOWNIKÓW NA BAR ORAZ KELNERÓW. Od już. Zakopane. Kontakt: 533 226 109.
  • PRACA | dam
    Dom Wypoczynkowy przyjmie kucharza/kucharkę oraz pomoc do obsługi w obiekcie na sezon zimowy. Praca od połowy grudnia. Wysokie wynagrodzenie!. 668 021 047
    Tel.: 668 021 047
  • NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
    LAS Z GRUNTEM ROLNYM, 8000 m, obrzeża Zakopanego. 607 506 428.
  • PRACA | dam
    Zatrudnimy OSOBY DO PUNKTU GASTRONOMICZNEGO OD JUŻ - SPRZEDAŻ GOFRÓW I WINA GRZANEGO - KRUPÓWKI. Kontakt: 533 226 109.
  • PRACA | dam
    NORWEGIA (Oslo) - BUDOWLAŃCY. Zatrudnimy na warunkach norweskich pomocników, tynkarzy, malarzy, dekarzy. Języki obce NIE wymagane - praca tylko z pracownikami z Podhala. Praca całoroczna, również w zimie. Zjazdy do kraju co 1-3 tygodnie (samolot) wg. własnego uznania. Pełna elastyczność co do wyjazdów do kraju. Zarobki od 15-25 Euro /godz. Zapraszamy. Tel. 667 602 602.
  • USŁUGI | budowlane
    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.
2021-10-27 22:02 Dramatyczna akcja na szczycie Nosala. Chodziło o życie 27-latka 2021-10-27 21:43 W czwartek w Zakopanem Mistrzostwa Polski w skokach narciarskich 2021-10-27 20:58 Gdyby dziś prowadził bloga miałby tysiące folowersów 2021-10-27 19:59 Zmarł Ujek Stasek. Przewodnik, instruktor, gawędziarz 2021-10-27 19:00 Rodzeństwo mężczyzny, który zginął na Krupówkach poszukuje świadków. Pomóżcie! 1 2021-10-27 18:26 Nie płacili za pokoje i okradali hotele. Podróżowali z 2,5-letnim dzieckiem 4 2021-10-27 18:15 A może by miasto wykupiło starą aptekę 2021-10-27 18:15 Panele czy wykładziny? 2021-10-27 17:30 Liczą kozice 2021-10-27 16:44 Setne urodziny Andrzeja Gombosa (WIDEO) 2021-10-27 16:25 Obrazy i słowa 2021-10-27 15:56 Dzień Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym 2021-10-27 15:15 Z odblaskiem za pan brat 2021-10-27 13:45 Kolejna atrakcja dla rowerzystów w Nowym Targu 2021-10-27 12:58 Słowackie Tatry w czarnej strefie 2021-10-27 12:25 Nietrzeźwy traktorzysta zatrzymany w Lipnicy Wielkiej 2 2021-10-27 12:00 Pogoda piękna, a w Kuźnicach pustki. Nikt nie stoi w kolejce po bilety! 2021-10-27 11:14 Teren skażony chemicznie i ewakuacja kolejki linowej (WIDEO, ZDJĘCIA) 2021-10-27 10:44 Młode niedźwiedzie już niewiele mniejsze od matki (WIDEO) 2021-10-27 10:38 W całym kraju najwięcej zakażeń od kwietnia. Na Podhalu ponad 20 przypadków 5 2021-10-27 10:00 Symboliczne cmentarze w Tatrach 1 2021-10-27 09:00 Mieszkańcy Buflaku nie chcą masztu 5G: nigdy wieża tu nie stanie! 6 2021-10-27 08:22 Skocznia pięknie oświetlona 2021-10-27 07:36 Zmarł Roman Dzioboń 1 2021-10-26 21:30 Dostaliśmy pięć, a stracimy osiem milionów złotych 30 2021-10-26 21:00 Po pandemicznej przerwie wraca konkurs dla młodych tancerzy 1 2021-10-26 20:12 Panorama Tatr z masztem. Mieszkańcy mają mieszane odczucia 15 2021-10-26 19:30 Do Ostrowska samochodem, dalej - pieszo 1 2021-10-26 18:45 Puste jesienne Zakopane 2021-10-26 18:11 Dwór w Łopusznej w remoncie 2021-10-26 18:01 Jesienne torfowiska (ZDJĘCIA) 2021-10-26 17:15 Covidowe przepełnienie w szpitalu powiatowym i apel o szczepienia 8 2021-10-26 16:34 Lawina wypadków na Babiej Górze. Goprowcy nie mieli odpoczynku 1 2021-10-26 16:15 Ktoś rozpylił nieznany gaz na stoku, konieczna ewakuacja ludzi z kolejki linowej 2021-10-26 16:14 Zaduszki jazzowo-bluesowe 2021-10-26 15:30 Redyk Hyrczyków (ZDJĘCIA, WIDEO) 1 2021-10-26 14:45 Ratownicy TOPR musieli się desantować 1 2021-10-26 14:26 Sprawdź bezpłatnie ustawienie świateł w samochodzie 5 2021-10-26 14:15 Jakie rajstopy na zimę wybrać? 2021-10-26 14:00 Trwa remont linii kolejowej. Przyniesie on zamknięcie przejazdu na Ustupie 1 2021-10-26 13:15 Spacerkiem wokół odnowionego centrum kultury. Jak Wam się podoba? 2 2021-10-26 12:40 Część Zakopanego bez prądu 6 2021-10-26 12:30 Dziś znów ponad 6000 nowych zakażeń koronawirusem w Polsce. Bardzo dużo zgonów z powodu Covid-19 5 2021-10-26 11:30 Oderwała się Turnica Kurczaba. Nowe nagranie z kamiennej lawiny w Tatrach (WIDEO) 2 2021-10-26 10:50 Nie dziś, lecz 9. grudnia upamiętnimy "UJKA" Krzeptowskiego 2021-10-26 10:45 Mroźny poranek w Zakopanem, a w Tatrach inwersja. Słoneczne prognozy 2021-10-26 10:00 Walonki dla góralek 2021-10-26 09:00 Słońce wzeszło nad Tatrami 2021-10-26 08:00 Zakopane dostanie 5 milionów złotych 11 2021-10-25 21:15 Nie wiadomo, kiedy odjeżdża bus. Wciąż brakuje rozkładów jazdy 3
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
OSTATNIE KOMENTARZE
2021-10-27 22:43 1. @realista , ceny ropy , gazu na europejskich , ba , światowych giełdach , to.....strategia PiSu? Zielony ład i Unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2 też? Ale ten PiS wpływowy. I wy miernoty chcecie z nim wygrać w Polsce , kiedy on rządzi światową gospodarką wodząc za nos wszystkie potęgi tego świata. 2021-10-27 22:24 2. dziadeek Do tej pory nie było żadnego szaleństwa cenowego. Były sezonowe wahania cen rzedu kilka procent, ktoś tę gospodarke rozregulował. Bo jesli wegiel drożeje o 50 % to kogo mam winić? No jasne ze rzadzących. Kto jest przy wladzy? Zdaje mi się że PiS. Nie bede kupował na zapas wszystkiego, bo chyba nie czasy komuny ( chyba ze robimy powrót). PiS nie wie jak to wszystko zatrzymać, Jest duża presja płacowa budżetówki, a trzeba tez tu płace podnieść bo sa tragiczne, suwereny domagają sie nie juz 500+ ale co najmniej 800+. jakieś urojone projekty z powiekszaniem armii. Miał byc tani gaz z USAi Kataru, bo żeśmy sie na Rosje obrazili. No to bedziemy mieć gaz droższy o 70% Jeżdże dość dużo i odczuwam cene benzyny, Za chwile dojdzie podwyższenie cen usług bo każdy jakoś kalkuluje biznes. Najbardziej żałosne jest to porównywanie do poprzednich rządów. To może wróćmy sie do czasów sredniowiecza Nie patrze do tyłu , patrze do przodu. Miło byc normalnie a jest chaos, tępa prymitywna propaganda. I prosze mnie nie wciągać w jakieś przepychanki ideologiczne bo mnie to zupełnie nie interesuje. Patrze swojego biznesu 2021-10-27 22:10 3. do@Andy Właśnie dlatego ,że nie jestem małpą, a istotą rozumną,która wierzy w naukę w postęp medycyne i ufam mikrobiologom, to zaszczepiłem sie dwoma dawkami Moderny i w poł. listopada idę sobie wstrzyknąc Pfizera. Chcę oddychać normalnie i w zimie jeździć na deskach a nie walczyć o życie w szpitalu. Mam dość łażenia po pogrzebach bliskich i znajomych, co wierzyli w opatrzność ,w wodę świeconą i bzdety wypisywane w internecie. 2021-10-27 21:37 4. coming out Jakie idiotyzmy? Jestem pełen podziwu dla genialnej strategii PiSu. Podaje prawdziwe ceny i wcale mnie one nie szokują. Ja moge zaplacić nawet 3 razy tyle ( stać mnie) aby PiS z kochanym Prezesem Jarosławem rzadzili jeszcze długo Ich genialna strategia gospodarcz pozwala nam żyć z godnością, nie bedzie jakiś Tusk Donald pluł nam w twarz. 2021-10-27 21:35 5. @realista - alle się dałeś wyrolować! Ja kupiłem 6 ton węgla grubego gat. 1 po 960 zł. tona. (na wiosnę) We wpisie o 8.15 piszesz oczywistą prawdę - "Żeby dać trzeba zabrać." Tylko że prawd jest wiele. N.p może być tak, że komuś się zabierze i to gdzieś zniknie. PO prostu nie ma, gdzieś to zostaje "zakopane". Pan prezydent Komorowski podpisał 21 (dwadzieścia jeden) podwyżek podatków. Mnie najbardziej bulwersowały. Podwyżka VAT na żywność z 3 do 5%, VAT na książki z 0 do 5%, VAT na ubranka dziecięce z 8 do 23%, podwyżka składki rentowej zus o 23%. W tym też czasie, jak głoszono wszem i wobec, do naszego kraju płynęły szerokimi strumieniami, baa, rzekami unijne ejro. I bilans syćka znomy! "Piniyndzy ni ma i nie bedzie". Chcecie obalić kacze rządy?, mam dla Was radę. Nie ogrzewajcie mieszkań, wyłączcie sobie prąd, nie wsiadajcie do samochodów, nie róbcie żadnych zakupów. Wytrzymajcie tak do wiosny. Jak premier Morawiecki nie będzie miał do rozdawania dutków z vatu, to bedzie PO PiSe!!! 2021-10-27 20:57 6. @erst , to teraz już wiem , Piotr Najsztub jest z PiSu , bo papuga udowodniła , że babcia z PO wtargnęła pod PiSowski samochód nagle i bez ważnych badań. 2021-10-27 20:49 7. @realista , pisz dalej swoje idiotyzmy , tymczasem prawda , REALNA prawda jest taka , że w Polsce dawno nie ma cen urzędowych. Reguluje rynek. Ceny paliw , gazu , surowców czy energii są regulowane. Przez giełdy światowe oraz ..... lewackie przepisy i regulacje unijne , w tym zielony ład i emisje CO2 Ale bądź sPOKOjny , będzie jeszcze drożej. Pani Spurek kazała UE podnieść VAT na jaja , mięso , masło , ryby... Wtedy będziesz pisał o cenach. Ps. Zakupy rób tam , gdzie taniej. Ja za wszystkie te produkty płacę mniej , jedynie za buty więcej. Bo dobre , solidne buty kosztują , dawniej , za PO też kosztowały nawet i tysiąc złotych! Ale to reguluje RYNEK , nie POPiSy 2021-10-27 20:40 8. @strzykawa 1 błąd logiczny leżac pod respiratorem nie błaga sie o szczepionke /wg opisu tej mikstury jest już za późno 2 miksture dadzą ci 24h/dobe jak w mcdonalds nawet nieżywemu 3 W Izraelu szprycuja 4 raz bo 3 dawki nic nie daja 4 odporność naturalna jest szerokospektralna i sie jej nie traci /chyba że przez szczepienie 5 "póki" pisze sie przez "Ó" 2021-10-27 20:32 9. Fto pije, tyn pije, pijom orawianie, dali się powiysać, ciupazki na ścianie. Panowie, panowie, bedziecie panami, ale nie bedziecie, przewodzić nad nami. 2021-10-27 19:58 10. Jest pięknie , jestem zadowolony z rządów PiSu. Właśnie dzisiaj kupiłem butle z gazem z 84 zł, 1 tone węgla za 1500 zł, 2 tony peletu po 1300 zł, zatankowałem 40 litrów benzyny po 6,07 zl, zrobiłem małe zakupy dla 6 osób za 200 zł( starczy do pojutrza), wymieniłem olej i przczyściłem klime w samochodzie za 890 zł, kupiłem pare butów męskich za 239 zł. Kto tu mówi o drożyźnie i inflacji. Na pewno przeciwnicy PiSu i naszgo kochanego Prezesa Jarosława.
WARUNKI W GÓRACH
POGODA W WYBRANYCH MIASTACH REGIONU
Reklama
Polecamy

Album TP

Bojcorka

Pożegnania

FILMY TP