2021-10-03 10:00:00

Straszna zbrodnia

Zabił swoich rodziców. Młody góral nigdy nie opuści więzienia.

Podhalańskie małżeństwo Jana i Bronisławy G. zamordowane we własnym domu w Palos Park. Do zbrodni przyznał się ich 17-letni syn John G. - brzmiały pierwsze doniesienia. Śledziliśmy w Chicago te wydarzenia i opisywaliśmy je na łamach Tygodnika. Minęło właśnie 10 lat od tej tragicznej nocy. Przypominamy te publikacje. Nie ujawniamy nazwiska mimo, że w amerykańskich mediach tej zasady nie przestrzega się.

Wstrząsająca zbrodnia w Chicago
To syn zatelefonował w niedzielę rano na policję z informacją, że w mieszkaniu znalazł martwych rodziców. 17-latek mieszka w tym samym budynku, w innej części. Policjanci, którzy przybyli pod wskazany adres, znaleźli zwłoki małżonków w sypialni. Ciała nosiły ślady wielu obrażeń, a sekcja potwierdziła, że zarówno mężczyzna, jak i kobieta, zostali zamordowani. Mężczyzna otrzymał wiele ciosów w głowę i klatkę piersiową tępym narzędziem. Jego żona zmarła na wskutek obrażeń zadanych ostrym i tępym narzędziem. Z domu nic cennego nie skradziono. Policja od razu wykluczyła rabunkowy motyw zabójstwa. Zamordowany mężczyzna to 44-letni Jan G., pochodzący z Cichego. Jego o 2 lata młodsza żona Maria pochodzi z Witowa. We wtorek dowiedzieliśmy się, że 17-letni syn, noszący takie samo imię jak ojciec, przyznał się do tej makabrycznej zbrodni podczas przesłuchania. Postawiono mu zarzut podwójnego morderstwa pierwszego stopnia. - Jezu, to nie może być prawdą - matka zmarłego Jana G., pani Bronisława, od nas dowiedziała się, że do zbrodni przyznał się jej wnuk, a syn zamordowanych. - To niemożliwe, żeby Jaś dał mu się zabić. Musiał ktoś tam jeszcze być. Wnuk jest za słaby, do niczego drygu nie miał - mówi pani Bronisława, którą zastaliśmy w Cichem. Mieszka na stałe w Chicago, ale od kwietnia jest na Podhalu. W środę wylatuje, bo chce być w sobotę na pogrzebie. - Wnuczek był bardzo zamknięty w sobie, powolny, nie mówił wiele, nie szedł do kuzynów - opowiada jego babcia. - A syn? Miałam pięcioro dzieci, ale Jaś to był złoty człowiek, wszystkim pomagał, dbał o mnie - mówi. - Zawsze pracował ciężko, jeszcze kiedy był dzieckiem. I o wszystkich się martwił, pomagał braciom, znajomym - pani Bronisława nie może powstrzymać łez.

Jan G. wyjechał do USA w 1985 roku, miał wtedy 17 lat, tyle samo, co dziś jego syn, który urodził się już w Ameryce. Jan G. był tzw. kontraktorem, prowadził własną firmę budowlaną. Hodował w Ameryce owce. Miał opinię człowieka uczynnego i życzliwego ludziom. - To dla nas straszny cios, dla całej rodziny - mówi kuzynka zamordowanej Marii. - To było takie dobre małżeństwo, mieli tylko jednego syna - Jasia. Wszystkiego mieli pod dostatkiem - podkreśla. - To na pewno nie syn ich zamordował - przekonuje bliski znajomy zmarłego Jana G., mieszkaniec Cichego. - Raczej kojarzyłbym to z kradzieżą sprzed 3 miesięcy. Jaśka mocno okradli. Zginęły pieniądze na pensje dla jego pracowników. Z tego, co wiem, Jasiek prowadził swoje małe śledztwo i wyśledził, kto mu to ukradł. To ci musieli go zabić - przypuszcza nasz rozmówca. Twierdzi, że policja mogła zamknąć syna dla jego własnego bezpieczeństwa i zmylenia prawdziwych morderców. - To było bardzo dobre małżeństwo. Spokojne. Dorobili się ciężką pracą. Pomagali innym. Porządni ludzie. Do Cichego przyjeżdżali często - opowiada. Miasteczko, w którym mieszkali górale, należy do bardzo bezpiecznych. Jak twierdzą sąsiedzi, w okolicy od bardzo dawna nie słyszano o jakichkolwiek rabunkach czy napadach, nie mówiąc o morderstwie. - To bardzo przykre i wprost niewiarygodne, szczególnie w tym mieście - twierdzi Bill Robinson, sąsiad zamordowanych. - Dorastałem w tym mieście, kilka budynków dalej, i wiem, że morderstwa w tej okolicy nie było. To bardzo spokojne miasteczko, a teraz prawdziwy szok. To byli bardzo spokojni i lubiani przez sąsiadów ludzie - mówi. Jego słowa potwierdza Franciszek Skik, także budowlaniec i hodowca owiec w Lemont. - Z Jasiem znaliśmy się od dziecka, przyjaźniliśmy się i w Polsce, i tutaj. Po 3 razy dziennie dzwoniliśmy do siebie i wysyłaliSMS-y - mówi drżącym głosem. - To był dusza człowiek, uczynny, chętnie wszystkim pomagał. Miał samych przyjaciół. Jego żona podobnie. Razem tutaj budowaliśmy domy, w Palos Park chwalili go za to, że jego nowe domy upiększają krajobraz miasteczka. Razem zaczęliśmy hodować owce w Lemont. Jaś kochał ludzi i zwierzęta, nie możemy uwierzyć, że to się stało.

Beata Zalot, Miłosz Sowa 37/2011
Chicago żegna górali
Blisko tysiąc osób przybyło w sobotę do podchicagowskiej miejscowości Justice na pogrzeb bestialsko zamordowanych górali Marii i Jana G. O dokonanie tej zbrodni podejrzewany jest ich syn.
Ten przerażający mord porusza nie tylko polonijne, ale i amerykańskie społeczeństwo. Mimo że 17-latek nie przyznaje się do winy, policja przedstawia coraz więcej faktów, które świadczą przeciwko niemu. W amerykańskich mediach publicznie stawiane są hipotezy i pytania. Dlaczego, kiedy wzywał policję, powiadamiając dyspozytorkę o znalezieniu ciał rodziców, miał głos pozbawiony jakichkolwiek emocji, a od chwili zatrzymania zachowuje się apatycznie i obojętnie? Dlaczego przesłuchiwany, podawał niejasne i nieprawdziwe, sprzeczne ze sobą alibi? Początkowo twierdził, że spał całą noc w piwnicy i przed odkryciem ciał rodziców ok. 7 rano nie wychodził z domu. Tymczasem został on zatrzymany przez policję za drobne wykroczenie (stłuczone światło tylne w samochodzie) o godz. 5.18 rano. W samochodzie, którym jechał, policja widziała kilka pojemników ze środkiem wybielającym i amoniakiem.

Policjanci, po wejściu do sypialni, gdzie znaleziono ciała, początkowo sądzili, że ofiary zostały zamordowane strzałami z broni palnej, oddanymi z bliskiej odległości, gdyż krew ofiar była na suficie i ścianach. Sekcja zwłok wykazała, że John G. zginął od uderzeń tępym narzędziem, na ciele Marii G. były też rany kłute. Najpierw sądzono, że prawdopodobnie narzędziem zbrodni jest młotek, później nurkowie w stawie koło domu znaleźli narzędzie, które z opisu przypomina ciupagę (w amerykańskich gazetach napisano, że jest to topór, z jednej strony zakończony jak młotek). Wiadomo też, że 17-latek był na rodziców wściekły z powodu odkrycia przez nich i zniszczenia jego domowej hodowli marihuany. Detektywi są przekonani, że Jan G. zaatakował rodziców we śnie, a po zabójstwie pojechał do sklepu po środek wybielający, by spróbować zatrzeć ślady. Po zatrzymaniu samochodu przez policję wystraszył się i sam zgłosił znalezienie ciał rodziców. Adwokat oskarżonego mecenas Beuke uważa, że jego klient jest niewinny, co potwierdzili członkowie rodziny zamordowanej pary, którzy licznie stawili się w sądzie podczas ustalania wysokości ewentualnej kaucji. Sędzia, po zapoznaniu się z prokuratorskimi dowodami winy Jana G., który przed nim nie przyznał się do popełnienia zbrodni, nie miał wątpliwości i podpisał nakaz zatrzymania w areszcie bez możliwości wyjścia za kaucją. O tym, czy 17-letni Jan G. jest winny stawianych mu zarzutów podwójnego morderstwa pierwszego stopnia, zadecyduje ława przysięgłych. Śledztwo trwa.

Miłosz Sowa 41/2011 38/2011
Zabili we czterech
Podhalańskie małżeństwo Jan i Maria G. w Chicago zginęło z rąk własnego syna i trzech jego kolegów ze szkoły.
Wychodzą na jaw szczegóły makabrycznej zbrodni, dokonanej na podhalańskim małżeństwie G. w połowie września w ich własnym domu w Chicago. Przypomnijmy, syn, 17-letni Jan G., zgłosił na policję, że w sypialni znalazł trupy swoich rodziców. Na początku policja przypuszczała, że chłopak działał sam. Tymczasem 11 października prokurator w sądzie w Bridgeview przedstawił dowody, na podstawie których oskarża 3 kolegów Jana G. o morderstwo na zlecenie. Oskarżeni to dwaj 17-latkowie - Christopher W. z Bridgeview i Mohammad S. z Chicago Heights oraz 19-letni Ehab Q. z Hickory Hills. Jan G. wpuścił ich do domu o 2 w nocy. Weszli do sypialni jego rodziców. Mordercy bili ofiary kijem bejsbolowym, a Jan G. zadawał rodzicom ciosy nożem. Po zabójstwie dał swoim kompanom kilka tysięcy dolarów oraz swoje zakrwawione ubranie, które mordercy razem z narzędziami zbrodni wyrzucili w pobliskim lesie. Wszyscy trzej siedzą w więzieniu bez możliwości wyjścia za kaucją, Jan G. przebywa na obserwacji na oddziale psychiatrycznym więziennego szpitala Cook County Jail.

Miłosz Sowa
Zbrodnia (nie)doskonała
Morderstwo podhalańskiego małżeństwa G. wciąż powraca na pierwsze strony amerykańskich gazet i do czołówek wiadomości telewizyjnych oraz radiowych.
Według śledczych głównym prowodyrem tej makabrycznej zbrodni był syn zamordowanych - 17-letni John G., a pomagało mu trzech rówieśników. Podwójne morderstwo dokonane na tle rabunkowym przez jednego absolwenta i trzech uczniów szkoły średniej bulwersuje nawet przyzwyczajone do codziennej porcji wiadomości o zabójstwach i gwałtach w gazetach społeczeństwo amerykańskie. Ponieważ w stanie Illinois kara śmierci obłożona jest moratorium, wszystkim czterem grozi kara dożywotniego więzienia.

Oskarżeni to 19-letni Ehab Q. i 17-letni Mohhamad S. (obaj pochodzenia arabskiego) oraz jego dwaj rówieśnicy Christopher W. i syn zamordowanych John G. Zabójstwo planowali już wcześniej, od około 2 miesięcy. 10 września spotkali się pod nieobecność rodziców w domu Johna G. Ustalili, że hasłem do przygotowanego morderstwa będzie słowo „koncert”. Niezależnie od motywów i przebiegu zbrodni wybór takiego hasła świadczyć może o tym, że mordercy zabójstwo traktowali jak formę rozrywki. To też powoduje, że media zadają następne pytanie - czy ci młodzi ludzie zdawali sobie sprawę, że swym postępkiem całkowicie rujnują życie swoje i swoich rodzin? Ojciec Christophera W. jest policjantem w Bridgeview. Kiedy sędzia 11 października podejmował decyzję o zatrzymaniu wszystkich w areszcie bez możliwości wyjścia za kaucją i ogłaszał, że ich wykroczenie zagrożone jest dożywociem, szybko opuścił salę sądu. Pod Christopherem ugięły się nogi i wyglądał, jakby miał się rozpłakać. Rodziny Ehaba i Mohhamada decyzję sędziego skomentowały tym, że policjanci zastosowali w śledztwie niedozwolone metody, zastraszyli młodych ludzi, których wezwali jako świadków, a zatrzymali jako podejrzanych. Rodzinie zamordowanych trudno wciąż uwierzyć, że zrobił to ich krewny. Siostra Marii G. na sali sądowej nie mogła powstrzymać szlochu. Prokurator na podstawie zeznań wydobytych przez śledczych twierdzi, że John nienawidził swoich rodziców, którzy wtrącali się do wszystkich jego działań i zachowań. Kiedy zniszczyli mu plantację marihuany, postanowił ich zabić. Potrzebował wspólników, wiedział, że ojciec prowadzący firmę budowlaną, a także mający dochód z wynajmu mieszkań przechowuje w domu dużą ilość gotówki. Zaoferował pieniądze swoim kolegom, podobno obiecał też, że po pogrzebie rodziców, kiedy otrzyma spadek, da im dużo więcej.

Hasło „koncert” wysłał SMS-em około godziny 23 w sobotę 10 września. Po niespełna 3 godzinach otworzył drzwi swojego domu dwóm wspólnikom. Trzeci został w samochodzie. Uzbrojonych w bejsbolowe kije Christophera W. i Ehaba Q. zaprowadził do sypialni rodziców. Kiedy ci zaatakowali śpiących, sam zaczął szukać pieniędzy w domowych skrytkach. Ojciec Jan G. próbował się bronić, jednak nie dał rady i zmarł od uderzeń kijem. Po chwili John G. usłyszał od Christophera W., że matka jeszcze żyje, wtedy wręczył mu nóż zabrany z kuchni. Na ciele Marii G. biegli odkryli ponad 20 ran kłutych. Z zeznań oskarżonych wynika, że Christopher W. zadał od 2 do 4 ciosów nożem, resztę miał zadać sam John G. Po zabójstwie syn zamordowanych wręczył wspólnikom około 35 tysięcy dolarów jakie znalazł w domu. Wspólnie z nimi przeszukał jeszcze raz mieszkanie. Opuszczając dom, mordercy zabrali znalezioną biżuterię oraz narzędzia zbrodni. John G. wsiadł do swojego samochodu, pozostali do auta, którym przyjechali. Pojechali do domu jednego z nich, syna policjanta, po drodze w lesie ukryli dowody przestępstwa. Podzielili się równo zrabowanymi pieniędzmi. Kiedy później John G. wracał do domu, jego samochód został zatrzymany przez policję z powodu niesprawnego światła tylnego. Policjant po sprawdzeniu prawa jazdy puścił go wolno. John G. około 7 rano zadzwonił na telefon alarmowy policji mówiąc, że kiedy wstał i poszedł do sypialni rodziców, znalazł ich zakrwawione zwłoki. Mówił, że od północy do 7 rano spał w swoim pokoju i nic nie słyszał. Nie rozpoznał, że jednym z policjantów, którzy przyjechali wysłani przez dyspozytora był policjant, który dwie godziny wcześniej, po 5 rano, zatrzymał go do kontroli. Ten o kłamstwie poinformował przybyłych detektywów, którzy po przesłuchaniu Johna G. zabrali go na policję i zatrzymali. Policjanci, którzy weszli do sypialni, gdzie zamordowano małżeństwo, widząc krew na ścianach i suficie początkowo przypuszczali, że zabito ich z broni palnej. Po przeprowadzonej autopsji, kiedy zapoznali się z protokółem sekcji zwłok, jedna z hipotez przewidywała atak szaleńca, gdyż charakter i liczba obrażeń wskazywały na taki charakter zabójstwa.

John G. podczas kolejnych przesłuchań na komisariacie kilkakrotnie zmieniał zeznania, każde z nich okazywało się niespójne i nie mające potwierdzenia w faktach. W końcu podał nazwiska wspólników, twierdząc, że wpuścił ich do domu, ale sam w mordowaniu rodziców nie brał udziału i nikogo do zbrodni nie namawiał. Detektywi, przesłuchując kolegów trzech 17-latków w szkole Stang High School w  Palos Hills, do której uczęszczali, dowiedzieli się, że o zabiciu swoich rodziców John G. mówił kilkakrotnie wcześniej i wiedziało o tym więcej osób. Żadna z nich jednak nie uznała za stosowne powiadomić ani władz szkolnych, ani policji. Dzisiaj twierdzą, że brali to tylko za „takie sobie gadanie”. Władze szkoły również poinformowały, że inni uczniowie wiedzieli o zbrodni, ale nie ujawnili tej informacji. Mogą teraz usłyszeć zarzuty popełnienia przestępstwa. Wiadomo, że podczas przesłuchań pierwszy do morderstwa przyznał się ten, który siedział w samochodzie i nie brał udziału w zabójstwie. Nie zwalnia go to jednak od pełnej odpowiedzialności za współudział. Według szeryfa, oskarżeni zaczynają siebie nawzajem obwiniać, każdy starając się zminimalizować swój udział w zbrodni. Adwokat Johna G., który przebywa na oddziale psychiatrycznym więziennego szpitala Cook County Jail, poinformował media, że jego klient bez przerwy płacze i istnieje obawa, że może popełnić samobójstwo, dlatego jest pod ciągłą obserwacją. Adwokaci pozostałych, podobnie jak ich rodziny, przedstawiają oskarżonych jako niewinnych nastolatków wplątanych w zbrodnię przez kolegów. Adwokat Mahhommada, który cały czas przebywał w samochodzie czekając na kolegów przed domem, gdzie dokonano morderstwa mówi, że jego klient nic nie wiedział o tym, co działo się w środku. Jednak zgodnie z prawem stanu Illinois, jakikolwiek udział w przestępstwie, nawet zwykłe kierowanie samochodem, uważane jest za pełne współuczestnictwo i odpowiada się tak samo, jak pozostali. Jak uważają przedstawiciele prokuratury, dowody są stuprocentowe. Oskarżeni nie tylko wskazali gdzie ukryli kije, nóż i wyrzucili zakrwawione ubrania, ale detektywi odzyskali również ponad 21 tysięcy dolarów z 35 tys. skradzionych. Następna rozprawa 31 października.
Miłosz Sowa 42/2011
Po 6 latach procesu młody góral skazany został na dwukrotne dożywocie. Nigdy nie opuści więzienia.  

Zostań Patronem Tygodnika Podhalańskiego.

Reklama
Komentarze Facebook
Dodaj komentarz
Wysłanie komentarza oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach 24tp.pl
Swoja 2021-10-03 12:24:31
To podobno była jakasi adoptowano przybłęda , a nie ich własny syn. Jaki to góral?
Podszerstek 2021-10-03 12:14:02
"młody góral" - wzruszające, chwytające za serce
gosc69js 2021-10-03 10:08:10
Każdy bandyta swoje życie powinien kończyć na krześle elektrycznym bądź na szubienicy. Bez litości.
  • SPRZEDAŻ | różne
    DREWNO OPAŁOWE 180 zł/ m3. 790 759 407.
  • SPRZEDAŻ | budowlane
    STEMPLE BUDOWLANE 3 zł/mb. DESKI SZALUNKOWE 750 zł/kubik. KANTÓWKA 980 zł/kubik. 790 759 407.
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    Do wynajęcia LOKAL 50 m2 (pod zakład fryzjerski lub pod inna działalność) oraz LOKAL 25 m2 - I piętro - Łapsze Niżne, Delikatesy "Centrum". 504 230 942.
  • PRACA | dam
    Zatrudnimy AGENTÓW NIERUCHOMOŚCI (Podhale/Zakopane). Szukamy osób z doświadczeniem w sprzedaży/marketingu, łatwością w budowaniu relacji i uśmiechem! Oferujemy: stabilne i jasne zasady wynagradzania, wsparcie zespołu oraz przyjazną atmosferę w biurze. Zgłoszenia: biuro@siewierski.pl tel. 506 131 463
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o powierzchni ok. 50 m2. Zakopane centrum, ul. Kościuszki - 691 124 272.
  • SPRZEDAŻ | różne
    WYPRZEDAŻ WYPOŻYCZALNI NART, pakiety niskie ceny tel. 692001268
  • PRACA | dam
    PRACOWNIKA WYPOŻYCZALNI ROWERÓW Zakopane centrum tel. 692001268 info@fun-time.pl
  • PRACA | dam
    Zatrudnimy STERNIKÓW PONTONOWYCH na Dunajcu tel. 608806030 info@fun-time.pl
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    ZAKOPANE - KOŚCIELISKO DO WYNAJĘCIA KOMFORTOWE, WYPOSAŻONE MIESZKANIA 35-38m2. 608 806 408
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38 m2 i 50 m2 W CENTRUM NOWEGO TARGU, UL. KRZYWA, STANDARD DO ZAMIESZKANIA, NOWE, ŚWIEŻE. 608 806 408
  • PRACA | dam
    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHARZA/-KĘ, GRILLOWEGO, DOŚWIADCZONĄ POMOC KUCHENNĄ. Kontakt: 600 035 355 lub osobiście: Zakopane, Droga na Bystre 2A (9-13).
  • PRACA | dam
    STATUS STUDENCKI/ WEEKEND/ 100 zł/h. PRACA EXCEL itp./ +mieszkanie/ micheelkowalski@gmail.com. Zakopane
  • PRACA | dam
    PRACA DLA TYNKARZA LUB BRYGADY NA TYNKI. 535 290 865.
  • PRACA | dam
    Hotel "Foluszowy Potok" Zakopane, ul. Zamoyskiego 42 zatrudni do restauracji hotelowej: KELNERA/-KĘ. Zapewniamy stabilną, całoroczną pracę w restauracji hotelowej. Kontakt wyłącznie telefoniczny: 660 41 00 46
  • PRACA | dam
    Hotel **** w Zakopanem zatrudni KUCHARZA a la Carte tel. + 48 792 276 261
  • PRACA | dam
    Młoda energiczna osoba poszukiwana do pracy na weekendy pod Gubałówką.... szczegoly pod numerem telefonu 781271166.
  • USŁUGI | inne
    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 691 317 098.
  • NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
    ZAKOPANE - STYLOWY DOM (zadbany, urządzony), na działce 3000 m, widok na góry - 607 506 428.
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    Do wynajęcia MIESZKANIE 80 m2 - Szaflary. 660 876 537.
  • PRACA | dam
    Przyjmę DO OPIEKI NAD STARSZĄ OSOBĄ. 665 602 766.
  • USŁUGI | budowlane
    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DACHY, ELEWACJE. 608729122.
  • BIZNES
    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy Targ-Czarny Dunajec lub przyjmę reklamę. 608 729 122.
  • PRACA | dam
    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122.
  • NIERUCHOMOŚCI | wynajem
    Emerytka szuka DOMU Z OGRODEM do wynajęcia - Nowy Targ i okolice. 575 450 977.
  • PRACA | dam
    PIEKARNIA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KIEROWCĘ. Mile widziane doświadczenie. Praca na stałe. 602 759 709
  • PRACA | dam
    Zatrudnię SPRZEDAWCZYNIĘ DO SKLEPU SPOŻYWCZEGO W ZAKOPANEM. 606 115 465.
  • USŁUGI | budowlane
    MALOWANIE DACHÓW I ELEWACJI. 602 882 325.
  • USŁUGI | budowlane
    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.
  • SPRZEDAŻ | różne
    DREWNO KOMINKOWE. 501 577 105.
2026-03-18 21:00 Tak po sezonie zimowym wyglądają ławki na Olczy 4 2026-03-18 20:46 Heródek nowocześnie 2026-03-18 20:30 To ważna data dla Pienin 2026-03-18 20:19 Nowi strażacy złożyli ślubowanie 1 2026-03-18 19:42 Narozrabiała, więc policjanci odesłali ją do domu 2026-03-18 19:30 Młodzi programiści z Nowego Targu znów w czołówce. Sukces w ogólnopolskim konkursie 2026-03-18 19:00 Zostań gwiazdą musicalu 2026-03-18 18:33 Młodzi siatkarze na najwyższym stopniu podium 2026-03-18 18:00 Nocna wędrówka w milczeniu. Ekstremalna Droga Krzyżowa wraca na Podhale 2026-03-18 17:40 Polscy i słowaccy funkcjonariusze ćwiczyli razem. Wspólne manewry na rzecz bezpieczeństwa granicy 1 2026-03-18 17:30 Spór wokół gońby w Ludźmierzu. Sędzia główny rezygnuje po nieprawidłowościach 2026-03-18 17:00 Jedna chwila odebrała im wszystko. Rodzina walczy o dom i przyszłość dzieci 1 2026-03-18 16:48 Pożar traw w Bystrej Podhalańskiej. Strażacy w akcji, apel o rozwagę 2026-03-18 16:30 Strefy ciszy w zakopiańskich szkołach. Miasto zapowiada kolejne inwestycje 1 2026-03-18 16:01 Dzień Obrączek Ślubnych w Willi Orchidea - Wybierzcie wymarzone obrączki! 2026-03-18 16:00 Samorządowcy z Podhala o PKL, schronisku i pasterstwie. Konwent Tatrzański w Kościelisku 2026-03-18 15:30 Medalowa dominacja zakopiańczyków na Mistrzostwach Małopolski w Karate Kyokushin 2026-03-18 15:01 90 lat wspólnej historii - tak świętowaliśmy urodzinowy jubileusz Grupy PKL na Kasprowym Wierchu 2026-03-18 15:00 Dla ochrony niepylaka apollo 1 2026-03-18 14:00 Basista Red Hot Chili Peppers zachwycony Góreckim i Zakopanem. Opowiada o Palace w swym zestawieniu (WIDEO) 2 2026-03-18 13:30 Biały krokus na szczęście. Wyjątkowy poranek w Kościelisku 2026-03-18 13:00 Zajęte miejsca dla niepełnosprawnych przy szpitalu. Straż miejska nakłada blokady 3 2026-03-18 12:00 Najświeższy krokusowy raport z Doliny Chochołowskiej (ZDJĘCIA, WIDEO) 1 2026-03-18 11:00 Spór o schronisko w Nowym Targu. Placówka odpowiada na zarzuty i ostrzega samorządy 9 2026-03-18 10:30 SpotkajMY się w MT. Finisaż wystawy 2026-03-18 10:20 Zaginiona 41-latka odnalazła się 2026-03-18 10:00 Młodzi wchodzą za kulisy sceny. Finał projektu Coś się dzieje w Zakopanem 2026-03-18 09:25 Ślisko i niebezpiecznie w Tatrach. Szklanka na szlakach i lawinowa dwójka 2026-03-18 09:00 Mglisty poranek pod Tatrami, będzie pogodnie, jednak w górach możliwe zamiecie śnieżne 1 2026-03-18 08:47 Góralska Droga Krzyżowa w Juszczynie już po raz trzynasty 2026-03-18 08:35 Nowy autobus już w drodze. Pomieści 109 pasażerów 8 2026-03-18 08:00 Zwolennicy demokracji, czyli Zakopane areną europejskiej debaty młodych liderów 9 2026-03-17 21:35 Agresywny turysta, ratowany przez TOPR. Potrzebna była interwencja policji 5 2026-03-17 21:00 Śmiertecka przeszła przez Lipnicę Wielką 1 2026-03-17 20:30 Szarżowali na drogach, stracili prawa jazdy 2026-03-17 20:00 Skupień piąty, a Walas z Gołasiem sięgnęli po brąz i srebro 1 2026-03-17 19:18 Bajkowe krajobrazy w Kuźnicach (WIDEO) 1 2026-03-17 19:00 Był kompletnie pijany i przyjechał na zakupy do sklepu 3 2026-03-17 18:31 Orawscy karatecy z medalami 2026-03-17 18:00 Ciekawość, stres, wygrana 2026-03-17 17:00 Warta Brelok Banked Slalom: ponad 350 snowboardzistów i zacięty pojedynek olimpijczyków 2026-03-17 16:30 Prace Wacława Jagielskiego w Stacji Kultura 2026-03-17 16:00 Pijana kobieta awanturowała się i znęcała nad partnerem 4 2026-03-17 15:30 Zaczęły się wiosenne porządki w Szczawnicy 2 2026-03-17 15:00 Coraz więcej bocianów pojawia się na Podhalu 4 2026-03-17 14:36 Awaria wodociągu na ul. Chotarz Bór. Mieszkańcy bez wody 2026-03-17 14:00 Wójt odpowiada mieszkańcom ul. Fidryga. Co z remontem drogi? 2 2026-03-17 13:31 Śmiertelny wypadek w rejonie Skibówek w Zakopanem 2026-03-17 13:30 Balonowe święto nad Podhalem 2026-03-17 13:00 W Kuźnicach już biało. Krótki powrót zimy do Zakopanego (WIDEO) 3
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
OSTATNIE KOMENTARZE
2026-03-18 22:28 1. Jakie to typowe!... 2026-03-18 21:42 2. Może trzeba wydać milion na darmowego sylwestra? 2026-03-18 21:37 3. To nie "sprzęt odśnieżający miasto" uszkodził ławki tylko pracownik Tesko podległy prezesowi Tesko zdobywającemu nagrody dyrektora roku. Ten z kolei podlega burmistrzowi Bryjakowi. Okoliczni mieszkańcy zapewne mogą jeszcze posiadać odpowiednie nagrania z monitoringu. 2026-03-18 21:37 4. I to jest jeden z powodów dla których bojownicy ROG u tam się nie zapuszczają. 2026-03-18 20:59 5. No proszę strażacy mogą:) a sędziowie NIET bo król Karol I udaje że nie słyszy:) :) :) 2026-03-18 19:30 6. Bojownicy ROG u nie muszą ćwiczyć bo oni już to umią. 2026-03-18 19:26 7. Ggh skoro żądzi jedyna słuszna partia w Polsce i zwolennicy tej parti wychodzą na ulice demonstrować swoje niezafowolenie dla partii która oddała władze ponad dwa lata temu i która realnie nie ma wplywu na politykę i frcyzje parti rządzącej a jednocześnie mówią o nauczaniu demokratycznym Polaków,,to wybacz albo żyjemy w jakiejś republice bananowej, albo zwolennicy jedynej słusznej parti mają coś nie pokoleji w głowie 2026-03-18 18:32 8. Remonty kapliczek przesunąć na czas póżniejszy , bochoazy gusła, zabobony mogą czekać ,a pieniądze przeznaczyć tym żyjącym potrzebującym którym stała się ta tragedia, 2026-03-18 18:28 9. Ludzie haruja od rana do nocy zeby do garnka cos wrzucic, a ci za panstwowe ,,nasze ,,wymyslaja pierdoly i przeznaczaja drakonskie pieniadze ,A tu przyleci biedronka chinska czy osa amerykanska i tyle bedzie po apollo 2026-03-18 18:13 10. A gdzie wzgledy bezpieczeństwa? 82 osoby beda nie przypięte pasem ??? Bo mam nadzieje ze dla pozostałych 27 przewidziano pasy.
2026-03-11 08:14 1. Strategia rozwoju... Stawiać jak najwięcej deweloperki, reszta to ch... 2026-03-06 08:53 2. moze zamiast organizować te rozchwytywane i konsultacje miasta uruchomi druga zmiane u w urzedzie dla pracujacych obywateli petentów? 2026-03-06 08:25 3. Chętnie bym się dowiedział jakie studia i na jakich poważnych uczelniach mają ukończone uczestnicy dyskusji. Wprawdzie obowiązuje zasada, że wystarczy chęć szczera ale oni chcą zmarnować nasze pieniądze. Oj tam, oj tam. 2026-02-16 21:51 4. "Na spotkaniu zjawił się burmistrz Łukasz Filipowicz, radni Tymoteusz Mróz, Mateusz Łękawski i mieszkańcy. Ci ostatni niezbyt licznie." A kto miałby się tam pojawić jak spotkanie zorganizowane w godzinach gdzie normalni ludzie pracują a miejsca tam w tej "stacji kultura" było może jeszcze na jakieś 20 osób. Przecież to klita na poddaszu gdzie jest miejsce dla dzieci na zabawy a nie dla 100 czy więcej dorosłych. Przecież to była jawna kpina. Dlaczego spotkanie nie było bardziej komunikowane i nie zapewniono odpowiednio dużej sali? I przede wszystkim dlaczego w godzinach pracy a nie w weekend??? Wywalić miliona na sylwestra potrafią a zmobilizować mieszkańców "nie da się". Widać zależy im żeby przyszło jak najmniej mieszkańców. Boją się usłyszeć to i owo. 2026-02-08 13:18 5. Fajne eksponaty :) 2026-02-04 21:19 6. Nie moje klimaty ani dla uszu ani dla oczu 2026-01-29 15:43 7. Kasia Rysy 2026-01-03 13:15 8. Ładne góalki. 2025-12-29 19:33 9. Znakomity poMYSł panie @jarząbek 2025-12-03 15:38 10. Świetny POmysl, zwłaszcza że w Zakopanem mimo otwartej Gubałówka m.in. przez Pana Szwajcara i czwartego burmistrza G.J. to lepiej na desce windsurfingowej po równiach pojeździć
WARUNKI W GÓRACH
POGODA W WYBRANYCH MIASTACH REGIONU
Reklama