Publicystyka

Zamknij

Bóg zgasił światło. - Nigdy nie narzekaj - to Józefa życiowe motto

Paweł Pełka 10:19, 18.10.2025
Treść artykułu pod wideo ↓
Skomentuj Bóg zgasił światło. - Nigdy nie narzekaj - to Józefa życiowe motto

- Narzekanie to jest modlitwa do samego diabła - przekonuje Józef.

::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"134481"}

- Jestem niewidzący, ale chcę żyć. Zdobyłem Giewont, Babią Górę, Trzy Korony, Luboń, Maciejową, Grzebień i Tarnicę. Możesz o tym napisać, ale proszę cię nie rób ze mnie bohatera. Ja chcę tylko pokazać ludziom, którzy również znaleźli się w takiej trudnej życiowej sytuacji, że trzeba sobie radzić. Gdy człowiek ma pasję i jakiś cel, to ma też inne podejście do życia - wygłaszając to otwierające naszą rozmowę dość nieoczekiwane oświadczenie, Józef Bielański ze Spytkowic, za pomocą specjalnej aplikacji nastawia… ekspres do kawy.


Życie w ciemności


Józef był w podstawówce, gdy podczas badań lekarze stwierdzili u niego niedowidzenie. Medycy skierowali chłopca na badania do ośrodka Ruczaj w Zakopanem, do doktora Ziobrowskiego. Medyczny autorytet nie miał dobrych wieści. Józef niewiele z tej medycznej nomenklatury rozumiał. Doktor mówił o wadzie genetycznej. Rodzice usłyszeli, że najdalej za trzy lata Józek straci wzrok. - Na szczęście dla mnie doktor się pomylił. Do 42. roku życia widziałem całkiem dobrze - zaznacza Józef, szukając czegoś pospiesznie w telefonie. - Jednak w końcu faktycznie straciłem wzrok. Dopadła mnie depresja. Zupełnie się posypałem. Zacząłem pić… codziennie - wyznaje.


Byłem po drugiej stronie


Było święto Trzech Króli 2014 roku. Wynikiem kolejnego alkoholowego ciągu było nagłe załamanie zdrowia. Józef dostał krwotoku wewnętrznego. Przerażona rodzina widziała jak wymiotuje krwią. Lekarz z pogotowia zabierając pacjenta do karetki powiedział Stasi - żonie Józefa, żeby była gotowa na najgorsze. Sukcesem będzie, jeśli dowiozą pacjenta żywego na SOR.


Dojechał. I wciąż dawał oznaki życia. W SOR-ze dyżurował tego dnia doktor Lubomir Puszkar, prywatnie - przyjaciel Józka. Stan pacjenta był krytyczny. Serce zatrzymało się na 4 minuty. Lekarze jakimś cudem ustabilizowali pacjenta, ale Józef był przez kolejne 40 dni utrzymywany w śpiączce. Żeby tego było mało wdała się sepsa, gronkowiec i gorączka 42 stopnie.


- Ksiądz kapelan był u mnie z namaszczeniem - Józef z pogodą opowiada o dramatycznych wydarzeniach, które zna głównie z opowiadań bliskich. - Dusza mi się odłączyła od ciała. Byłem po tamtej stronie - opowiada, jakby to była najbardziej „oczywista oczywistość” pod słońcem. Na koniec sugeruje, że ta wycieczka na drugą stronę, była czymś najlepszym, co go w życiu spotkało...


Ty sobie, Józek, życia nie marnuj


Jak się Józek obudził z śpiączki, pierwszą osobą, którą usłyszał był lekarz. - Pan Bóg dał ci nowe życie. Nie zmarnuj tego - powiedział medyk. Tego samego - pierwszego dnia nowego życia - Józek jeszcze kilka razy usłyszał to samo przesłanie od różnych osób, które pochylały się nad jego łóżkiem. Miał 48 lat i na nowo zaczynał żyć. - Od tamtej chwili jestem alkoholikiem trzeźwym - podkreśla.


Wypis ze szpitala nie oznaczał pełnego powrotu do zdrowia. Józef miał poważne problemy neurologiczne - luki w pamięci, porażoną mowę, niedowład ręki. Poruszał się jak robot. Ale zawziął się jak nigdy wcześniej. Postanowił, że już więcej nie zmarnuje nawet jednego dnia darowanego przez Niebiosa.


- Chyba z trzy lata chodziłem na spacery od domu do rzeki. To jakieś 350 metrów. Po 10 razy na dzień pokonywałem tę trasę. Co ja się musiałem namęczyć, żeby nogi znów same opadały na ziemię, żebym mógł wreszcie normalnie chodzić, a nie jak robot z filmów SF. Dziś odzyskałem formę, robię pompki, ćwiczę, robię wszystko, żeby być aktywnym - deklaruje Józef. Sprawność fizyczna wróciła prawie w stu procentach. Choć szanse na odzyskanie wzroku są niewielkie, Józef nie traci nadziei. - Bóg mnie obdarzy wzrokiem na nowo, wierzę w to głęboko - deklaruje.


Ancymon


Józef stara się być samodzielny na tyle, na ile to tylko możliwe. Dziś potrafi dotrzeć do kościoła, do ośrodka zdrowia. W prozaicznych czynnościach codziennych bardzo pomocna jest najnowsza technologia. Dzięki specjalnej aplikacji obsługuje ekspres do kawy. Zresztą telefon to dziś - bez żadnej przesady - centrum zarządzania całym Józkowym światem. Kieruje kamerę komórki na otoczenie, a telefon - ludzkim głosem, z precyzją godną jakiegoś snajpera lub innego zwiadowcy, opisuje każdy detal pomieszczenia, znajdujące się tam osoby, wyjaśnia jak wyglądają i co aktualnie robią. Aż ciarki przechodzą po grzebiecie na te popisy sztucznej inteligencji. Dzięki aplikacji Józef bezbłędnie pisze SMS-y i je odczytuje, biegle posługuje się kilkoma komunikatorami i może być aktywy w mediach społecznościowych.


Jakiś rok temu Józefowi gdzieś przemknęła informacja, że ośrodki pomocy społecznej oferują specjalną usługę asystentów osoby niepełnosprawnej. - Pomyślałem, że rozeznam temat i faktycznie to był strzał w dziesiątkę - wspomina, opowiadając o tym, jak poznał swoją asystentkę Edytę.


- Jestem osobą aktywną, czynnym przewodnikiem górskim, więc w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Spytkowicach pomyśleli, że tylko ja sobie poradzę z takim ancymonem - śmieje się Edyta wskazując Józefa. - Ale nawet ja już za nim czasami nie nadążam. Spodziewałam się, że mam do czynienia z człowiekiem aktywnym, ale powiem, że Józef mnie zaskakuje. Nie tylko chodzimy po górach. Są też różne spotkania, wyjazdy. Józef dba o siebie - korzysta z terapii, masaży, komory normobarycznej - wylicza.


Nie trzeba patrzeć, żeby widzieć


Asystentka kilka razy w tygodniu spotyka się z Józefem i pomaga aktywnie spędzać czas. Gdy tylko pozwala pogada, ruszają w teren. Chodzą na krótsze i dłuższe górskie wycieczki. - W tym roku pójdziemy jeszcze na Turbacz, mamy w planach też jakiś dwutysięczny szczyt w Tatrach, może Rysy. Ale to już może za rok - zastanawia się Józef.


Ciągle wspomina swój niedawny wypad w Tatry, na Giewont. Była też piękna wycieczka na Luboń Wielki. - Szliśmy przez Polanę Surówki, tam są piękne widoki na Tatry i Babią Górę i nową zakopiankę. Edytka mi wszystko tak pięknie opowiedziała. A ja to, co ona mówi - zaraz przerzucam do wyobraźni - rozmarza się.


Józef czasami słyszy, jak ludzie zdziwieni pytają: po co ty wchodzisz na wszystkie te szczyty, skoro nic nie możesz z nich zobaczyć? Czy to nie wszystko jedno, jaką górę zdobywasz? - Ja przecież to wszystko widzę. Tylko trochę inaczej. Widzę z tego, co ktoś mi opowie, i widzę własnymi nogami, które ten szlak przemierzają, i widzę przez to, co czuję w powietrzu. To jest za każdym razem inne doznanie...


Modlitwa do diabła


Najbardziej na świecie Józef nie cierpi narzekania. - Cały czas powtarzam: nigdy nie narzekaj. To moje życiowe motto. Narzekanie to jest modlitwa do samego diabła. Jak narzekasz, to ludzie wokół też narzekają, tak to się rozpowszechnia. Od ludzi narzekających trzymam się z daleka - akurat w ustach Józefa tego rodzaju expose brzmi bardzo naturalnie. - Czasami słyszę też jak ludzie sobie sami szukają chorób. To jedna z niewielu rzeczy, które potrafią mnie zirytować - podsumowuje stanowczo.


Powiedzieć o Józefie, że jest aktywny, to tak, jakby nic nie powiedzieć. Listą jego ostatnich wyczynów można by obdzielić kilka życiorysów głównych bohaterów awanturniczej powieści „płaszcza i szpady”. Dosłownie… Józef jeździ konno, podczas wakacji w Egipcie zapałał wielkim afektem do nurkowania. Zdobywanie coraz wyższych szczytów to już w wypadku Józka szara codzienność. Ale już skok ze spadochronem z wysokości 4 tysięcy metrów - to coś, na co nie każdemu starczy odwagi. - E tam, nic się nie bałem. Nic, a nic. Jak mam Jezusa w sercu, to co mnie może spotkać…


Podczas wakacji z rodziną w Turcji Józef poleciał na paralotni. Trzy razy pielgrzymował pieszo z góralską pielgrzymką z Rabki na Jasną Górę. Ostatnio w lipcu tego roku.


Gdy Józef jedzie z żoną Stasią nad morze - nie wylegują się na plaży. - Żona też lubi spędzać czas w plenerze. Dziennie robimy po 11-16 kilometrów. Jak byliśmy w sanatorium w Konstancinie-Zdroju, to podczas całego pobytu zrobiliśmy na butach około 300 kilometrów - Józef wylicza z dumą.


Parę dni po naszym spotkaniu Józef wyrusza do Gietrzwałdu na ogólnopolskie spotkanie Wojowników Maryi.- Matka Boża mnie powołała 7 lat temu, żebym był jej wojownikiem - zaznacza. Ciągle podkreśla, że to właśnie głęboka wiara dała mu siłę, by wyjść z depresji, wziąć się za siebie i zacząć nowe życie.


Plany na przyszłość - są i to… ambitne. Bo Józef ma marzenie, żeby zdobyć na własnych nogach najwyższy szczyt Afryki - Kilimandżaro. Chciałby też to ogromne przedsięwzięcie połączyć ze zbiórką charytatywną. - Oczywiście nie chodzi o mnie. Chciałbym pomóc. Pewnie już tak gdzieś czeka jakieś dziecko lub ktoś potrzebujący. I w pewnym momencie Opatrzność skrzyżuje nasze drogi - mówi z wiarą emanującą ze spokojnego tonu Józef.


Cel: życie


Dziś mówiąc o swoim nowym życiu w ciemności, Józef częściej wylicza jasne aspekty. - 15 lat temu straciłem wzrok. Wcześniej prowadziłem aktywne życie, wybudowaliśmy ze wspólnikiem stację benzynową w Chyżnem. Rozwinąłem też firmę handlującą blachami. Zatrudniałem ludzi. Jak widzący traci wzrok, naprawdę łatwo popada w depresję. Mnie też to spotkało. Ale dziś mam przesłanie dla innych dotkniętych w ten sam sposób: naprawdę warto wziąć się w garść i zamiast się użalać nad sobą, trzeba znaleźć cel w życiu…


Marek Kalinowski

(Paweł Pełka)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

  • budowlane

    22.12.2025

    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

  • ogloszenie

    29.05.2026

    Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

  • budowy

    02.06.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • praca

    02.06.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • ogloszenie

    27.05.2026

    Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

  • ogloszenie

    19.05.2026

    KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

  • biznes

    02.06.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • domy

    02.06.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • 01.06.2026

    ZLECĘ WYKONANIE PRAC WYKOŃCZENIOWYCH: SUCHE TYNKI,...

  • 01.06.2026

    ZATRUDNIĘ DO KARCZMY i PENSJONATU W KOŚCIELISKU. 6...

  • 01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38m2 i 55m2 w CENTRUM NOWE...

  • ...

    01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

  • SZCZ

    01.06.2026

    SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

  • ...

    29.05.2026

    RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

  • 26.05.2026

    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMO...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM: KELNER/-KA - DLA ...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM DLA UCZNIÓW, STUDE...

  • 25.05.2026

    URZĄD GMINY KOŚCIELISKO zatrudni INSPEKTORA ds. po...

  • ...

    25.05.2026

    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

  • ...

    22.05.2026

    RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

  • budynek

    12.05.2026

    Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

  • ...

    28.04.2026

    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

  • pożyczki

    23.04.2026

    PROVIDENT. 571 240 909.

  • usługi

    17.04.2026

    OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

  • ...

    07.04.2026

    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

  • ...

    07.04.2026

    NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...


POLECAMY

0%