Dźwięki jakich instrumentów najlepiej wyrażały miłosne wyznania?Jakie tańce tańczono najchętniej? Jak bawiono się w XVI wieku?
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"84117"}
Tego wszystkiego mogliśmy dowiedzieć się podczas trzeciego już koncertu 13.
edycji Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Kameralnej w Zubrzycy Górnej. A
wszystko za sprawą Zespołu Muzyki Dawnej Floripari, który wystąpił w niedzielę w
orawskim skansenie z programem „Królewski dwór Jagiellonów. Jeden dzień z życia
dworu”.
Związany z Zamkiem Królewskim na Wawelu zespół Floripari, czyli „Rzeźbiący Kwiaty”
przeniósł nas właśnie na Wawel, w czasy Zygmunta Starego, Bony Sforzy i Zygmunta Augusta,
rekonstruując jeden dzień z życia królewskiego dworu, na którym poza ważnymi dla królestwa
wydarzeniami i debatami, istotna była także rozrywka – dworskie tańce, w których liczył się
każdy drobny gest, ukryte pod poetyckimi symbolami wyrafinowane miłosne pieśni śpiewane
z towarzyszeniem instrumentów, wino, śpiew, zabawa, a także i dworskie intrygi. Kiedy zaś
powodów do radości nie było, był i czas na modlitwę przy dźwiękach najlepszej kapeli
wokalnej na Wawelu - królewskich Rorantystów.
W tę pasjonującą opowieść krakowski zespół wciągnął publiczność od razu, duża w tym zresztą
zasługa kierującego zespołem Aleksandra Tomczyka, który ze swadą nie tylko zdradzał
meandry renesansowego dworu, ale też w ciekawy sposób prezentował renesansowe
instrumentarium: lutnię, lirę korbową, violę da gamba, wirginał czy rogi zwierzęce takie jak
gemshorn, czyli „róg kozicy”.
Dzień na dworze Jagiellonów rozpoczął się od porannej modlitwy. Sopranistka Joanna Trafas
zaśpiewała najpierw anonimową pieśń do słów Mikołaja Reja „Hejnał świta na ranne
powstanie”, a następnie słynną pieśń Wacława z Szamotuł – psalm 116 „Alleluja, chwalcie
Pana Boga”. Po tym modlitewnym wstępie przyszła kolej na „krótką lekcję tańca” („Breve
lezione di danza”), czyli zestaw modnych tańców, które tańczono w owym czasie na
królewskim dworze. Usłyszeliśmy m.in. pawanę – „Cantio polonica” Wojciecha Długoraja,
voltę – szybki taniec przeznaczony tylko dla dworzan, bez udziału pary królewskiej oraz pełne
namiętności passamezzo. Część zatytułowana „Italia, cara mia” była nie tylko przykładem
wpływu muzyki włoskiej na rodzimą twórczość, ale i dowodem na to, jak piękne, niezależnie
od języka, mogą być muzyczne wyznania miłości, jak choćby „La cortigiana” Giovanniego
Gastoldiego. Nie zabrakło też utworów refleksyjnych – w części „Tempus fugit, aeternitas
manet” („Czas ucieka, wieczność pozostaje”) artyści zaprezentowali m.in. piękną polifoniczną
pieśń powstałą po śmierci ukochanej Zygmunta Augusta, czyli anonimowy „Napis nad grobem
zacnej Królowej Barbary Radziwiłłówny”. Po chwili wytchnienia przyszedł czas na
wyczekiwaną zabawę, czyli „Bal u Jagiellonów” – zabrzmiały m.in. taniec „Jeszcze Marcinie”
pochodzący z Tabulatury Jana z Lublina oraz pawana i galiarda. Całość zakończyła pieśń
miłosna Gastoldiego o winie, trunku miłosnym. Po takim barwnym i pełnym wrażeń występie
nie obyło się bez bisu – usłyszeliśmy pełen radości, żywy i skoczny „Tourdion”. Nie był to
jednak koniec wieczoru, bo jeszcze przez długi czas po koncercie artyści z Floripari
prezentowali zaciekawionym słuchaczom renesansowe instrumenty. Niedzielny koncert okazał
się być wspaniałą podróżą w czasie, na zubrzyckim festiwalu, na którym organizatorom udaje
się wspaniale łączyć uroki orawskiej architektury i natury z pięknymi dźwiękami.
Mateusz Borkowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz