Zakopiański artysta rzeźbiarz zmarł dzisiaj, 31 października w wieku 86 lat.
Ryszard Orski w 1954 roku ukończył Państwowego Liceum Technik Plastycznych w Zakopanem. W 1962 roku wyjechał do Chicago, gdzie w latach 1963-1968 pracował w Studiu Artystycznym Emila Greco. Tutaj powstały jego pierwsze prace.
W latach 1966-1972 brał udział w wystawach na tamtejszych Salonach Marcowych, gdzie zdobywał nagrody. Reprezentował Polskę na 42. Międzynarodowym Biennale Sztuki w Wenecji, a po wystawie miał cały cykl wystaw w renomowanych galeriach w kraju i za granicą.
W 1973 wrócił do Polski. 20 lat temu stworzył własną galerię autorską w Zakopanem.
Poniżej zamieszczamy tekst, który 6 lat temu ukazał się w Tygodniku Podhalańskim:
"Patrząc na rzeźby Orskiego, zastanawiam się nad przenikaniem kultur i sposobów wyrażania emocji w sztuce" - napisał w 1980 r. Stanisław Rodziński, artysta malarz, autor licznych publikacji o sztuce.
Przy ulicy Broniewskiego w Zakopanem stoi charakterystyczna budowla w formie ostrosłupa. To autorska galeria Ryszarda Orskiego, która w swoim wnętrzu kryje jego rzeźby. Powstawały one na przestrzeni wielu lat. - Te rzeźby to historia mojego życia - mówi artysta. Czasami galeria zmienia się w salę koncertową.
Ryszard Orski urodził się Zakopanem. Niedawno ukończył 80 lat. Pochodzi ze znanej rodziny Pędzimężów. W dzieciństwie często towarzyszył przy pracy ojcu, cenionemu rzemieślnikowi - snycerzowi i rzeźbiarzowi ludowemu. Już wtedy Ryszard Orski nauczył się posługiwać narzędziami stolarskimi i snycerskimi. To zdecydowało, że wybrał Państwowe Liceum Technik Plastycznych w Zakopanem. Uczył się pod okiem samego mistrza - Antoniego Kenara, którego imię nosi obecnie ta szkoła. Po jej skończeniu nie zdecydował się na studia na ASP, bo - jak przekonuje - za mało przeżył, żeby zrozumieć swoich pedagogów. Jako młody chłopak, czuł się trochę zagubiony w środowisku artystycznym. To jednak nie przeszkodziło mu w przyszłości zostać uznanym rzeźbiarzem. - To życie podyktowało mi, co mam wybrać - przekonuje Ryszard Orski. - Po wojnie to nie był przychylny czas dla rzemieślników, dla prywatnej przedsiębiorczości. Pracowałem z ojcem dla Cepelii, ale nie widziałem przyszłości dla siebie. Starałem się wyjechać z Polski - tłumaczy.
Kilka lat później Ryszard Orski wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie ciężko pracował w różnych zawodach, m.in. fabryce mebli. Zatrudniał się jako cieśla. W latach 1963-68 znalazł pracę w Studiu Artystycznym Emila Greco. Pracował przy realizacjach sakralnych, które wywarły znaczny wpływ na jego twórczość. Po nocach lub w wolnych chwilach, których nie było zbyt dużo, w udostępnionym warsztacie robił to, co kochał. Rzeźbił. Tworzył w drewnie, bo do dziś do tego materiału ma szacunek wyniesiony z domu i szkoły. Jednocześnie studiował sztukę na prywatnych kursach. - Szkoła właściwie nie przygotowuje do samodzielnej pracy w zawodzie. Człowiek musi się rozwijać, poznawać ludzi, pogłębiać swoją wiedzę, stykać się ze sztuką. W ten sposób kształtuje się psychikę, charakter - tłumaczy Ryszard Orski.
W Chicago powstały jego pierwsze w pełni już dojrzałe prace. Pierwszą wystawę urządził w wynajętej na własny koszt sali. "Postanowił rzeźbiarską formę połączyć z malarstwem - pokrywając swoje pierwsze prace kolorem. (...) Zainteresowanie i wręcz entuzjastyczny odbiór jego dzieł przez widzów, pochodzących przecież z wielokulturowej społeczności, potwierdziły słuszność obranej drogi artystycznej i przekonały go do kontynuacji swojego sposobu wypowiedzi. Zaczął wystawiać w Chicago, zdobywając kilka prestiżowych nagród" - pisał Krzysztof Kuliś, artysta malarz, dyrektor Małopolskiego Biura Wystaw Artystycznych w Nowym Sączu.
W Ameryce w sumie spędził 20 lat. Po powrocie do kraju zamieszkał w Rabie Wyżnej. Jeszcze przed okupacją, w nieodległej Bielance ojciec tam się osiedlił, założył swój warsztat, a Ryszard Orski się wychowywał. Założył pasiekę, tak jak przed laty jego tata. W piwnicy domu stworzył swoją pracownię. Pracuje z dala od zgiełku miasta. Czasem jedna rzeźba powstaje rok lub dłużej. "Kupuję drewno, suszę, zestawiam kloc. Suszenie trwa około 4 lat. Pomysł rzeźby dojrzewa parę miesięcy. Gdy mam już pełny obraz, rysuję i robię model w glinie. Potem rzeźbię w drewnie, następnie gruntuję i kładę polichromię - to też trwa długie miesiące. Są rzeźby, nad którymi mozolę się i 5 lat" - zdradzał tajniki swego warsztatu w jednym z wywiadów artysta.
Rzeźby Ryszarda Orskiego są oryginalne, niepodobne do innych. Niektórzy dopatrują się w nich inspiracji sztuką prekolumbijską, totemiczną. Mimo różnych wpływów - podhalańskich i amerykańskich - prawdziwym elementem sztuki zakopiańskiego artysty jest indywidualizm. Ryszard Orski wybrał własną drogę twórczą, znalazł swój niepowtarzalny język wypowiedzi artystycznej. Jego prace posiadają podwójną symbolikę - znaku i koloru. A tematyka? To swoista wędrówka człowieka od zarania życia po śmierć. "Forma tych kompozycji - tektoniczna przywodzi na myśl rzeźbę egzotyczną, co jeszcze bardziej podkreśla wspomniany już kolor. Kolor właśnie determinuje klimat tych rzeźb, stanowi o ich ekspresji. Rzeźby Orskiego to wielkie przyścienne tonda lub nieregularne formy rozrastające się, o zdecydowanych żłobieniach i zróżnicowanej fakturze. Autor nadaje im tytuły podkreślające jeszcze symboliczny charakter: "Początek życia", "Macierzyństwo", "Obojętność", "Niewdzięczność" - charakteryzuje sztukę zakopiańskiego artysty Stanisław Rodziński. Jak twierdzi sam artysta, uwierzył w to, co robi, dopiero wtedy, gdy przekonał się, że jego rzeźby poruszają prostych ludzi. Ryszard Orski potrafi opowiadać o swoich rzeźbach: - Macierzyństwo. Dla mnie matka to jest trochę jak kwoka, która pod skrzydłami chowa kurczęta. Ale doskonale wie, kiedy powstaje w niej życie. Wtedy się zmienia jej psychika. W ten sposób wyrażam swój stosunek do kobiety, do macierzyństwa.
Rzeźby Ryszarda Orskiego są wielkogabarytowe, ale dzięki płynności linii i kształtów nabierają lekkości. Na ekspresję dzieł wpływa kolor - soczysty, czasem wręcz agresywny. Te elementy mocno działają na wyobraźnię, ponieważ artysta w swoich pracach nie mówi wprost.
Halina Kenarowa, żona patrona szkoły, nauczycielka historii sztuki, po latach napisała: "Pamiętam, radziłam mu, aby wystrzegał się amerykańskich gustów na "słodkie Madonny" pachnące pamiątkarstwem i aby szukał własnej drogi. Miałam wtedy w pamięci nieśmiałego, drobnego chłopca z Raby Wyżnej, siedzącego w pierwszej ławce, któremu oboje z mężem otwieraliśmy zdziwione oczy na sztukę".
Ryszard Orski kontynuuje poszukiwania nad kompozycjami o charakterze symbolicznym. "Esencją tworzenia jest przeżywanie. Sam nie potrafię znaleźć potem rodowodu poszczególnych elementów w moich rzeźbach. Składa się nań zapewne wszystko to, co przeżywałem, widziałem i przemyślałem, i w Polsce, i w Ameryce" - mówił, będąc w Chicago, Ryszard Orski. I dodał: "Doznałem chyba największego szczęścia, jakiego może oczekiwać artysta - znalazłem swój własny język. Wiem, że moja sztuka różni się od innych i że w pełni wyraża mnie samego".
W 2002 r. w Zakopanem stworzył własnymi siłami autorską galerię pełną rzeźb. Przestronną i jasną, w której odbywają się również koncerty, bo Ryszard Orski jest melomanem. Są to zwykle wydarzenia artystyczne i towarzyskie jednocześnie. Tematem kilku prac jest muzyka.
Ryszard Orski miał ok. 40 wystaw indywidualnych w Polsce. W 1986 r. reprezentował kraj na 42. Międzynarodowym Biennale Sztuki w Wenecji. Pod koniec lat 80. pokazywał swoje prace w Moskwie i we Włoszech.
Jolanta Flach
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz