Jedyne, co ocalało z domu Możdżeniów, to pudełeczko z zabawkami, które wyniosła z płonącego mieszkania Kamilka.
Jedenastoletnia Kamilka nie widziała tlącego się powoli gdzieś pod boazerią ognia. W tym momencie siedziała odwrócona w drugą stronę. Gdy poczuła swąd, wybiegła, by zaalarmować dziadka. Zabrała ze sobą pudełko z ulubionymi zabawkami. Popularne dziecięce „pet shopy” to jedyna rzecz, jaką udało się uratować z mieszkania Możdżeniów.
Trzy tygodnie po tym, jak w Nowym Targu blisko 20 jednostek straży pożarnej gasiło ogień w domu przy al. Tysiąclecia, wszędzie czuć swąd spalenizny. Jednak dopiero po wyjściu na drugie piętro widać ogrom zniszczeń. Mieszkanie Możdżeniów, które zajmowali od 16 lat, jest doszczętnie wypalone. – Tu wszędzie była boazeria, wszystko pięknie wykończone w drewnie – przekonuje Agata Możdżeń. – Tu był pokój dzieci, tu nasza sypialnia, a tu kuchnia z salonem. Łazienkę dopiero co remontowaliśmy. Gdzieś w tej części wybuchł ogień. Szczęście w nieszczęściu, że córka siedziała w pokoju blisko drzwi. Strach pomyśleć, co mogłoby się stać, gdyby pożar wybuchł bliżej drzwi, odcinając jej drogę ucieczki!
Po boazerii pozostały tylko ślady gwoździ. Opalone krokwie dachu gdzieniegdzie podparte są kawałkami desek, by wszystko nie runęło pod naporem śniegu. Na podłodze równo ułożony jest styropian, by choć trochę odizolować od zimna mieszkanie poniżej. Gołe tynki na ścianach są mocno osmolone. Tam, gdzie była umywalka, pozostało kilka kafelków. Poza tym nie ma nic. Nawet drzwi są prowizoryczne, z desek, by wiatr nie hulał po klatce schodowej.
Szesnaście lat wspólnego życia małżeństwa z dwójką dzieci. – Nie martw się. Możemy się poczuć jak świeżo po ślubie – zaczniemy wszystko od nowa – powiedział jej kiedyś mąż Marcin. Ale sam był załamany.
Dziecięca traumaAgata Możdżeń, gdy wspomina tamte chwile, nie może zapanować nad drżeniem głosu. Stara się jakoś pocieszać, że najważniejsze jest, że nic nie stało się Kamilce, a Mateusza w tym czasie nie było w domu. Jednak powracające w pamięci obrazy nie pozwalają na spokój. – Kamilka wybiegła w samych rajstopkach na śnieg przed dom. Nie miała nawet kurtki czy zimowych butów. W mieszkaniu spłonęło wszystko – sprzęt, ubrania, książki. Cały dorobek. Ale są rzeczy, których odkupić się nie da – pamiątki, zdjęcia rodzinne. Kamilki różaniec od Pierwszej Komunii i książeczka do modlitwy. Mateuszek miał dwa zabawkowe ukochane króliczki. Gdy dowiedział się, że spłonęły, płakał, krzyczał. Nie mógł się uspokoić. Na szczęście okazało się, że kuzynka ma dwa podobne, to mu dała.
Gdy pojawił się ogień, Agata odprowadzała syna na szkolną zabawę. Potem jeszcze chciała kupić w sklepie brytfankę na ciasto. Gdy już miała wejść do sklepu, zadzwoniła jej siostra, która mieszka piętro niżej, że się pali. Pierwsze pytanie matki brzmiało: „co z Kamilką?”. Uspokoiła się, gdy usłyszała, że wyszła. Zaczęła biec. Na zaśnieżonych chodnikach co chwilę musiała łapać równowagę. Od Szaflarskiej już widziała ogień buchający z wszystkich okien jej mieszkania. Gdy dotarła na miejsce, mogła tylko przyglądać się, jak płonie cały dorobek życia. – Dzieci nadal się boją, szczególnie Kamilka przychodzi, potrzebuje, by ją przytulać. Ona to strasznie przeżyła. W szkole rozmawiała z psychologiem, ale to zbyt wielka trauma, by mogła szybko przejść – zauważa mama.
Na ile dobra można liczyćTo, co zaskoczyło samych Możdżeniów, to nie tylko rozmiar szkód, ale i ogrom pomocy. Przychodzili z nią krewni, przyjaciele, ale i osoby zupełnie obce. Ksiądz zadzwonił oferując pomoc – w niedzielę zorganizował zbiórkę podczas wszystkich Mszy św. Szkoła zakupiła dzieciom komplet podręczników oraz buty zimowe. – Jak nic się nie dzieje, człowiek nie odczuwa, jak wielu jest ludzi, którzy mogą mu pomóc. Dopiero w tragedii okazuje się, na ile dobra może liczyć. Przecież choćbyśmy chcieli wyrzucić popalone rzeczy z mieszkania, to dotąd byśmy się nie wyrobili. A tu szwagier załatwił dwa kontenery, przyszli jacyś ludzie, powynosili wszystko. Brat z kuzynem załatwili sprzęt, by wysuszyć kompletnie zalane mieszkanie poniżej. Pomagali ludzie, których nawet nie znam – nie kryje wzruszenia Agata.
Szczęśliwie rodzinny dom, w którym mieszkają Możdżeniowie, był ubezpieczony. Jednak wszystkich strat nie ma szans wyrównać. Małżonkowie też do majętnych się nie zaliczają – Agata samodzielnie prowadzi ledwie prosperujące biuro kredytowe w Zakopanem, Marcin – lakiernik samochodowy – jest na bezrobociu, dorabiając dorywczo. Oboje szukają stałej pracy. Na kredyt nie mają co liczyć. Szczęśliwie mają zapewniony dach nad głową – przenieśli się 2 piętra niżej, do rodziców, a gdy wysuszą mieszkanie siostry na piętrze – będą mogli tymczasowo tam zamieszkać.
Agata, zamykając prowizoryczne drzwi do spalonego mieszkania, sama próbuje się pocieszać. Przez łzy, niemal szeptem dodaje: – Będzie dobrze… My jesteśmy pogodni ludzie. Musi być dobrze.
*
Trwa organizowanie pomocy dla pogorzelców z al. Tysiąclecia. Oprócz zbiórki w kościele, przyjaciele zorganizowali w zeszłą sobotę charytatywny mecz hokejowy oldbojów. Jednorazową pomoc deklaruje też Ośrodek Pomocy Społecznej. – Niestety, to zasiłek, który ma pozwolić stanąć na nogi, a nie rekompensata za zniszczenia. Zdaję sobie sprawę, że to nie wyrówna strat – podkreśla Elżbieta Całusińska, dyrektor nowotarskiego OPS-u.
Można też wpłacać pieniądze na konto nowotarskiego oddziału Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej, skąd w całości datki trafią do poszkodowanej rodziny.
Nr konta PKPS:
85 1020 3466 0000 9102 00 3351 66
z dopiskiem: „Dla pogorzelców – rodziny Możdżeniów”.
Józef Figura
0 0
Jedno pudełecko
Sie ino łostało
Wystrasone dziecko
Je uratowało
Małe zabawecki
Śmiejom sie łockami
Ze swojom ucieckom
Dziywce jes haw ś nami
Corne syćkie ściany
Popiołem przetarte
Ik zyciowe plany
Nic teroz nie warte
Iskra to zniscyła
Iskra łodbuduje
Pomoc sie rusyła
Cłek, cłeka sanuje
Syćko sie zryktuje
Nima na nos siły
Wartko łodbuduje
Telo kozdy miły
Łostanom wspomnienia
Na nie nima siły
Dziecięce marzenia
Łognie nie zniscyły
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz