Po 4 latach walki w sądach nowotarski biznesmen Bogdan Janas odzyskał pieniądze za jaguara. Luksusowy samochód, za który zapłacił prawie 150 tys. zł, okazał się kupą złomu niezdatną do jazdy.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"13384"}
Historię zakupu feralnego jaguara opisywaliśmy dokładnie na początku tego roku. Nowotarskiego biznesmena skusiło ogłoszenie w internecie. Po 3-letniego jaguara pojechał do Płońska. Samochód był ściągnięty z USA, w Polsce już został zarejestrowany. Wyglądał okazale, bo wszystkie usterki oszuści umiejętnie zakamuflowali. Za to w bagażniku na nowego właściciela czekał szampan. Zaraz po transakcji Janas pojechał do autoryzowanego jaguara w Katowicach, by dokładniej sprawdzić pojazd. Wtedy dowiedział się, że samochód jest po bardzo poważnym wypadku i nieprofesjonalnej naprawie. Mechanicy znaleźli w nim części z kilku samochodów.
Janas zlecił zbadanie samochodu biegłym z Wydziału Mechaniki na Politechnice Śląskiej. Tam usłyszał, że jazda tym samochodem stanowi zagrożenie, a jaguara nie da się naprawić. Postanowił więc odstąpić od umowy kupna, zażądał od poprzedniego właściciela zwrotu gotówki. Igor P. nie zgodził się. Sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Płońsku.
Janas złożył zawiadomienie o popełnieniu oszustwa, polegającego na wprowadzeniu go w błąd przez Igora P. co do rzeczywistego stanu technicznego pojazdu. Zostało wszczęte postępowanie wyjaśniające, które błyskawicznie zostało umorzone, bo zdaniem tamtejszej prokuratury spór miał charakter cywilnoprawny, a nie karny.
Biznesmen z Nowego Targu złożył zażalenie na decyzję prokuratury. Sąd uchylił postanowienie prokuratorskie i nakazał ponowne zajęcie się sprawą. Śledztwo ruszyło na nowo. Prokuratura powołała biegłych techników samochodowych, którzy potwierdzili wcześniejszą opinię specjalistów co do stanu technicznego samochodu. Dodatkowo stwierdzili, że samochód uległ poważnemu wypadkowi, podczas którego wystrzeliły poduszki. Oszuści zamontowali opornik, który symulował prawdziwą pracę pasów bezpieczeństwa.Mechanoskopijna opinia wskazała także, że przekazana przy zakupie samochodu książka serwisowa nie pochodzi ze sprzedanego jaguara. Pierwotny wpis został zakryty jakimś białym środkiem i na tym pojawił się nowy numer VIN, zgodny z tym w sprzedanym samochodzie. Syn właściciela Jakub Janas dotarł do oryginalnych numerów samochodu i odtworzył jego historię. Okazało się, że samochód trafił na w USA na złomowisko, tam ktoś go kupił - najprawdopodobniej za jakąś symboliczną kwotę, załatwił lewą książkę serwisową, w której przerobił numery VIN. Prokuratura nie wzięła jednak pod uwagę faktu sfałszowania książki serwisowej, twierdząc, że w czasie dochodzenia do zakrytych numerów VIN biegły zniszczył dowody oszustwa. Pod koniec 2008 roku prokuratura w Płońsku, ku zaskoczeniu Podhalanina, wydała postanowienie o umorzeniu sprawy ze względu na brak znamion przestępstwa. Janas znowu złożył zażalenie na decyzję prokuratury, a ta znowu została uchylona. - Historia tego samochodu to przekręt na przekręcie. Jakim cudem trafił do Polski, jeśli był złomowany w USA, skoro została zniszczona książka serwisowa? - pytał retorycznie Janas podczas styczniowej rozmowy z dziennikarzem TP. Jego zdaniem pierwszy przekręt miał miejsce w urzędzie celnym. Potem samochód, mimo zatrważającego stanu technicznego, przeszedł w Polsce pomyślnie badania i został zarejestrowany. Kolejnego przekrętu - zdaniem Janasa - dopuścił się Igor P., który sprzedał mu samochód zapewniając, że jest sprawny.
Biznesmen nie poddał się - pisał kolejne zażalenia, odwoływał się. A samochód przez 4 lata stał przed jego firmą przy ul. Ludźmierskiej.
- Nasz opór przyniósł skutek - nie kryje radości adwokat Adam Szkaradziński, który od początku reprezentował Bogdana Janasa przed prokuraturą i sądami - tak cywilnym jak i karnym. - Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał Igorowi P. zwrot ceny zakupu samochodu wraz z odsetkami. Igor P. musi też pokryć koszty postępowania. W błyskawicznie przeprowadzonym postępowaniu egzekucyjnym,w niecałe dwa tygodnia, mój klient w sumie odzyskał prawie dwa razy tyle, ile za zapłacił za samochód. Po jaguara zgłosił się w Nowym Targu w sobotę. Nie chcąc pogrążać jeszcze bardziej Igora P., F.H.P. Janas cofnęło apelację oraz złożony przez jej pełnomocnika subsydiarny akt oskarżenia, w zamian za pokrycie całości kosztów postępowania karnego - informuje prawnik.
Beata Zalot-Tomalik
0 0
Z jednej strony to dobrze, że pieniądze zostaną odzyskane, natomiast z drugiej strony dziwie się właścicielowi, że kupił badziewie, za ok. 210 tys zł. można mieć nowy z salonu i gwarancją jaguara XF.
0 0
chytry dwa razy traci...
0 0
@uoscypek widać dwa razy przepłaca...burżujka czy jak?...;) ;) ;)
0 0
burżuj socjalista tak o mnie mawiano w LO:P
0 0
a u mnie mawiają że lepiej kupić 2-3 letnie uzywane sprawdzone auto niz nowe z salonu. A mnie np. nie stac na nowe auto i liczę na uczciwośc sprzedającego , że mnie nie oszuka i nie okradnie.
0 0
Z finansowego punktu widzenia na nowym,salonowym autku tracimy tuż po opuszczeniu tego salonu.Z drugiej jednak strony obejmują go wszelkie gwarancje itp...Wybór zawsze należy do Ciebie...
0 0
a jaguarem jezdzi Kinga Rusin, ale pewnei z salonu ;P
0 0
Rusini Jaguarami jeżdżą?No to się porobiło.No chyba,ze kingi czy carowie...;) ;) ;)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz