Dziewiętnastu nowotarskim rodzinom przyznano w tym roku mieszkania komunalne.
Po opublikowaniu nazwisk 17 szczęśliwców, komisja mieszkaniowa pozytywnie zaopiniowała jeszcze 2 spośród 26 odwołań. 5 kolejnych wniosków trafiło na specjalną listę, o której kształcie zdecyduje burmistrz Marek Fryźlewicz.
Dla komisji pod kierownictwem Jana Łapsy praca nad przyznawaniem mieszkań komunalnych to rzecz najtrudniejsza. Radni decydują wszak o ludzkim losie - czasem nie wiedzą, ile prawdy jest w słowach petentów, grożących popełnieniem samobójstwa, ile ze złożonych wniosków jest szczerych, prawdziwych, a ile w nich \"ściemniania\". Pomyłka w interpretacji grozić może wyrzutami sumienia do końca życia.
Poniedziałkowe posiedzenie komisji było kolejnym sprawdzianem i kolejną niewiadomą. Gdyby trzymać się tylko reguł, kryteriów narzuconych rozporządzeniem burmistrza, byłoby łatwiej. Wielu jest jednak takich, którzy wszystkich wymogów nie spełniają, a których sytuacja to dramat.
Kryteriów jest 6. Zagęszczenie, czyli liczba metrów kwadratowych na osobę, okres oczekiwania na mieszkanie komunalne - to najważniejszy czynnik, za który dostać można najwięcej punktów, stan techniczny obecnie używanego lokalu, kryterium socjalno-zdrowotne, czyli głównie liczba dzieci w rodzinie, dochody i wreszcie subiektywna ocena komisji. Nawet jeśli ta ostatnia jest najwyższa, to i tak punktów potrzebnych do zamieszkania we własnym domu często brakuje.
26 ludzkich dramatówCi, którzy nie znaleźli się na liście, ślą odwołania. Argumenty najczęściej są nie do zbicia. I dla wielu z nich rzeczywiście otrzymanie komunalnego \"M\" wydaje się być sprawą życia i śmierci. Tak jak dla matki pięciorga dzieci z ul. Długiej, której w styczniu grozi wyłączenie prądu w wynajmowanym mieszkaniu. Kobieta ze łzami w oczach przyszła w poniedziałek na posiedzenie komisji. Dom nie należy do niej, poza tym nadaje się już tylko do wyburzenia. Właściciel, od którego lokal wynajmuje, chce się więc pozbyć lokatorów i budynek rozebrać. Jeśli przyznane zostanie im mieszkanie komunalne, pewnie poczeka. Jeśli nie - w styczniu odetną prąd, bo instalacja do niczego się już nie nadaje i rodzina zostanie bez dachu nad głową.
Inne argumenty w 26 tegorocznych odwołaniach brzmiały nie mniej dramatycznie. 7 osób mieszkających w pokoju z kuchnią, a na ścianach grzyb. 5 osób, wśród nich dziecko, w 32-metrowym mieszkaniu z niezrównoważoną psychicznie matką. Kobieta z chorym synkiem, wyrzucona po śmierci męża przez teściową i mieszkająca \"kątem\" u litościwej koleżanki. Małżeństwo z synkiem cierpiącym na padaczkę, spodziewające się drugiego dziecka. 10 osób u niepełnosprawnej teściowej na 38 metrach. Małżeństwo, choć bezdzietne, ale mieszkające w piwnicy, gdzie nie mieści się nawet 4-palnikowa kuchenka, a co dopiero mówić o lodówce czy meblach.
\"Jeden brat męża śpi w kuchni, drugi - w pokoju z teściową. Wyrzucają z pokoju moje dzieci, bo im przeszkadzają. Już chciałam odebrać sobie życie, nie wytrzymuję w tym napięciu. Dlaczego musimy tak cierpieć?\" - pytała w odwołaniu inna nowotarżanka.
Na czwartym piętrze już nie pijąTym nowotarżanom, którzy nie \"załapali się\" na tegoroczną listę, a los pozbawia ich dachu nad głową, komisja proponuje hotel socjalny przy Ludźmierskiej. - Wiem, że to niebo a ziemia przy tym mieszkaniu, w którym teraz jestem - mówiła goszcząca na poniedziałkowym posiedzeniu komisji mama pięciorga dzieci z walącego się domu przy Długiej. - Ale boję się patologii, otoczenia. To cudowne, wspaniałe dzieci, nie pozwolę ich zniszczyć - dodała, zwracając też uwagę na wspólną w hotelu łazienkę.Najstarsza jej córka ma 10 lat, najmłodsze dziecko - pół roku.
Do hotelu nie chciała też pójść bohaterka naszego ubiegłotygodniowego artykułu. Anna, mama czwórki dzieci, wśród nich 1,5-rocznego chłopczyka chorego na astmę, wynajmująca mieszkanie w zagrzybionym domu na Kowańcu, do kwietnia musi się wyprowadzić, bo właściciel lokalu wraca ze Stanów.
Kłam opinii na temat hotelu przy Ludźmierskiej próbowała w poniedziałek, podczas posiedzenia komisji, zadać Aniela Mykietyn, prezes Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej. - Warunki wcale nie są tragiczne, na czwartym piętrze nikt nie pije, teraz umarł następny pijak... Oni w sklepie nic nie kupują, oni sobie przynoszą denaturat...
Speclista burmistrzaPo raz kolejny radni z komisji mieszkaniowej nad sprawą przyznawania lokali komunalnych zastanawiać się będą za 3 lata. O tych, którym zabrakło punktów w tym roku, a których warunki mieszkaniowe są poniżej wszelkiego poziomu, komisja zadbała w ten sposób, że problem scedowała na burmistrza miasta. - On będzie miał ostatnie słowo - mówi Jan Łapsa.
Na liście tej znalazło się 5 rodzin, wśród nich bohaterka naszego ubiegłotygodniowego artykułu oraz goszcząca na poniedziałkowym posiedzeniu komisji mieszkanka ul. Długiej, mama pięciorga pociech. Decyzja zapadnie po świętach.
Piotr Dobosz
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz