Sześć samochodów w ciągu jednego tylko dnia uszkodziło zawieszenia na dziurach w jezdni na ul. Szaflarskiej bocznej. Droga od lat jest zmorą kierowców i przedsiębiorców, prowadzących tu swoje firmy.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"15774"}
Przedostatni wtorek był wyjątkowo pechowy. Powstałe w czasie deszczu kałuże zakryły dziurawą jak sito nawierzchnię i na efekty długo czekać nie było trzeba. Policja przyjeżdżała na Szaflarską boczną 3-krotnie, by sporządzić raport o uszkodzeniu opon i felg w 4 autach, ale - jak mówili kierowcy - właściciele kolejnych 2 uszkodzonych pojazdów z powiadomienia stróżów prawa zrezygnowali. - Gdyby nie było deszczu, to jakoś te dziury może bym ominął. Ale ukrytych pod kałużami - nie sposób - relacjonował Tygodnikowi na miejscu zdarzenia Marcin Surowiak z Krościenka, który na jednej dziurze uszkodził w firmowym oplu astrze 2 opony i 2 felgi. - My mieliśmy więcej szczęścia, poszło tylko 1 koło - mówił z kolei Mirosław Łukaszczyk z Nowego Targu, właściciel \"Skalnego Dworku\" i uszkodzonego renaulta.
Podziurawiona jezdnia jest od lat zmorą przedsiębiorców prowadzących przy Szaflarskiej bocznej swoje firmy oraz ich dostawców. - Nieraz przyjeżdżają i mówią: \"proszę sobie podjechać na koniec drogi i odebrać towar\" - opowiada Konstanty Cholewiasz, właściciel firmy \"Kostek\". - Sklep prowadzimy tu 11 lat, w tym czasie żadnego remontu nawierzchni jeszcze nie było.
Od czasu do czasu największe dziury łatało we własnym zakresie Podhalańskie Przedsiębiorstwo Drogowo-Mostowe, które również tutaj ma swoją siedzibę, jednak to w końcu nie jego zadanie. Przedsiębiorcy 3-krotnie w 2011 i 2012 roku pisali w tej sprawie pisma do burmistrza, 3-krotnie odpisywano im, że na razie nic zrobić się nie da. W sierpniu ub. roku z wydziału gospodarki komunalnej i drogownictwa otrzymali odpowiedź, że \"zakres prac do wykonania jest znaczny i możliwy będzie do wykonania przy przebudowie drogi w ramach miejskich inwestycji, po uprzednim umieszczeniu tego zadania w wieloletnim planie inwestycyjnym\". Podobnie brzmiało kolejne pismo z magistratu z 8 maja tego roku. Tym razem naczelnik wydziału Marian Twaróg informował, że w ramach remontów bieżących \"zostaną w najbliższym czasie naprawione miejsca zagrażające bezpieczeństwu\", ale terminu generalnego remontu nadal nie był w stanie podać.
- Rozumiem - zadłużenie miasta, wielkie inwestycje, napięty budżet... Ale żeby nie móc znaleźć kilku tysięcy na załatanie dziur? Przecież mieszkamy w tym mieście, płacimy podatki, jak wszyscy. Takie podejście władz jest po prostu śmieszne - denerwuje się Konstanty Cholewiasz dodając, że najgorzej jest w zimie, gdy podskakujące na dziurach pojazdy wpadają w zaspy.
Z kolei Jerzy Ligas, właściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców, przypomina, iż był tu nawet wypadek. Samochód usiłował ominąć dziurę, a idący z przeciwka pieszy - ją przeskoczyć. Doszło do potrącenia mężczyzny, na szczęście obyło się bez poważniejszych obrażeń. - Droga jak sito, masa przyjeżdżających klientów, kursantów i żadnej reakcji urzędu miasta. Czy grunt ma się całkiem zapaść, żeby wreszcie cokolwiek tu zrobili? - pyta. Dodaje też, że generalny remont Szaflarskiej bocznej na pewno zwiększyłby bezpieczeństwo pieszych, wędrujących poboczem ruchliwej Szaflarskiej do McDonalda.
Wszystko wskazuje na to, że pomimo feralnego wtorku i zapowiedzianego przez zdenerwowanych kierowców uszkodzonych aut dochodzenia odszkodowań na drodze sądowej, magistratowi jednak się upiecze. Zareagował niemal w ostatniej chwili. - 26 maja urząd miasta przekazał teren całej Szaflarskiej bocznej firmie Eurovia, która w 2 tygodnie miała wykonać tam bieżący remont nawierzchni. We wtorek był to więc plac budowy - informuje Piotr Rayski-Pawlik, doradca medialny burmistrza. - W związku z tym wszelkie ewentualne roszczenia właścicieli samochodów z uszkodzonym nadwoziem kierowane będą do tejże firmy.
Na razie obok największej dziury straż miejska ustawiła ostrzegawczy pachołek.
Firma Eurovia 3 czerwca oddała w terminie 29-kilometrowy odcinek wybudowanej autostrady A2. Na swojej stronie internetowej podaje, że prace przy tej inwestycji, by zdążyć przed Euro 2012, trwały 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Być może więc właśnie one były powodem zwłoki w łataniu dziur na Szaflarskiej bocznej. Odpowiedź na pytanie o termin wywiązania się z umowy z nowotarskim urzędem miasta obiecano nam przysłać drogą mejlową. Wciąż na nią czekamy.
Rayski-Pawlik dodaje, że termin oddania inwestycji minął 6 czerwca i w tej chwili wykonawca będzie musiał się liczyć nie tylko z odszkodowaniami dla kierowców, ale także z karami umownymi, wynikającymi z niezrealizowania umowy. - Są one naliczane od piątku - informuje. Dodaje, że magistrat nie ma sobie w tej sprawie nic do zarzucenia.
pd
0 0
to cały maziorz= bukiet. remontuje rynek i park a po brzegach syf. mialem kiedyś znajomą - pani magister farmacjii, piękne mieszkanie, salon z Kossakami...... a w łazience tony brudnej bielizny..... i taki jest burmistrz królewskiego miasta Nowego Targu
0 0
Redaktor to chyba nigdy nie widział sitka.Po sitku to ja mogę jeździć bez żadnego uszczerbku dla zawieszenie,więc proszę nie wprowadzać ludzi w błąd.Takie dziury jak tam są napewno trzeba nazwać inaczej a nie \"sitko\"
0 0
no bo cały asfalt zeszedl nad rzeką, w końcu rowery wazniejsze, niz bezpieczenstwo na drogach
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz