– Nasza wioska ma zostać podzielona dwupasmową drogą tylko po to, żeby ratować rodzinny interes radnego powiatowego – oburzają się mieszkańcy Rdzawki.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"2858"}
Sołtys Rdzawki Stanisław Kwak z trudem opanowuje drżenie rąk, gdy patrzy na tekst, relacjonujący wysiłki radnego powiatowego, który ukazał się w jednym z dzienników. Artykuł kreuje Antoniego Rapacza na strażnika interesów lokalnej społeczności, walczącego z bezduszną machiną urzędniczą, dysponującego pełnym poparciem mieszkańców Rdzawki. – G… ma, nie poparcie. No krew mnie normalnie zalewa – z trudem powstrzymuje emocje sołtys, przystępując do wyjaśniania zawiłości wieloletniego boju o „zakopiankę”.
„Zakopianka” podzieliła Rdzawkę wiele lat temu. Ruchliwy trakt odciął od reszty wioski kilka domów w rejonie Obidowej – położonym najwyżej przysiółku. Gdy pojawiły się przymiarki do przebudowy traktu, ówczesne władze rabczańskiej gminy rozpoczęły starania, by drogę wyprowadzić na pola poza zwartą zabudową. Mieszkańcy górskiego przysiółka przyklasnęli. Nie wyobrażali sobie życia koło dwupasmówki obitej szczelnie dźwiękochłonnymi ekranami. Stanisław Kwak nie był jeszcze sołtysem i w niewielu tematach zgadzał się z poprzednim burmistrzem (mieszkańcem Rdzawki i nomen omen także Antonim Rapaczem). Jednak w sprawie „zakopianki” kibicował mu z przekonaniem.
Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad nie trzeba było długo przekonywać, że wariant „zerowy” (polegający na rozbudowie i poszerzeniu istniejącej już drogi) do najlepszych nie należy. – Nam chodzi o to, żeby nowa droga była bezpieczna. Musi spełniać parametry. Prowadząc modernizację po obecnym śladzie, nie da się ich osiągnąć – podsumowuje Magdalena Chacaga, specjalista do spraw PR Krakowskiego Oddziału GDDKiA.
Koncepcja nowej „zakopianki”, forsowana przez Dyrekcję Dróg, miała też od początku zagorzałych przeciwników. Nieformalnym liderem grupy niezadowolonych został radny powiatowy, niegdyś długoletni i wpływowy prezes gorczańskiego oddziału Związku Podhalan – Antoni Rapacz. W ciągu ostatnich paru lat radny przygotował dziesiątki petycji. Pisma protestacyjne odbierała Dyrekcja Dróg, wojewoda, ministrowie, nowotarski starosta. Wniosków radnego wysłuchiwali parlamentarzyści i szefowie centralnych urzędów. We wszystkich petycjach radny powoływał się na dobrze pojęty interes społeczny, poszanowanie własności i ochronę przyrody. Ostatnio Antoni Rapacz włączył do swojej krucjaty Stowarzyszenie Federacji Obrońców Podhala (protestujące przeciwko rozbudowie „zakopianki” przy wjeździe do Zakopanego).
– Wszyscy wiedzą, że ten cały protest ma drugie dno. Wszyscy to drugie dno znają, ale – oficjalnie – nikt się o nim nawet nie zająknie – zaznacza Stanisław Kwak, miętosząc w ręce artykuł o tym, jak to górale z Rdzawki nie chcą „zakopianki”. „Drugie dno” to stacja paliw, zbudowana przy „zakopiance” przez syna radnego Rapacza. – W wielkim skrócie chodzi o to, że gdy przejdzie koncepcja wyprowadzenia drogi poza wieś – obecna „zakopianka” pozostanie drogą lokalną. A stacja paliw przy drodze lokalnej to nie to samo, co obiekt przy trasie szybkiego ruchu. Mniejsza klientela, mniejszy ruch, mniejsze pieniądze – podsumowuje sołtys Kwak.
– Sołtys bzdury wygaduje – rozpoczyna swoje dementi Antoni Rapacz. Chętnie opowiada o najnowszych notach protestacyjnych, przesłanych na adres kancelarii premiera i prezydenta. Kilkakrotnie zaznacza, że pod pismami podpisało się ponad 70 mieszkańców Rdzawki. – Nie chodzi o żadną stację. To insynuacje – zaznacza radny. – Tu chodzi o dobro mieszkańców, którym dyrekcja chce zabrać lasy, zniszczyć pola. Nie wspomnę już o stratach, jakie poniesie przyroda. To jest normalna dewastacja pięknych terenów i krajobrazów. A co do stacji mojego syna, to zaraz obok stoi motel. Jego właściciel też będzie poszkodowany – zaznacza radny, podkreślając po raz kolejny, że protest jest „wyrazem woli mieszkańców”. – Jakich tam mieszkańców? Widział pan listę? Jedna trzecia to podpisy rodziny radnego. Sporo parafek różnych ludzi z Rabki i Chabówki. A bezpośrednio zainteresowani wcale tego nie podpisali – zaznacza pani Zosia z domu stojącego za „zakopianką”. – Już teraz nie ma życia przy „zakopiance”. Nie można bezpiecznie przejść przez drogę, bo o przejście dla pieszych od lat nie możemy się doprosić. Każdego dnia drżymy o dzieci, które idą na przystanek. A co by było, gdyby nam pod oknami dwa pasy puścili? Okna kilkunastu domów wychodziłyby na dźwiękochłonne bariery. Tak przecież być nie może. Po tych wszystkich latach należy się nam spokój. Droga powinna iść jak najdalej od domów – podkreśla.
– Nikt nam wsi dzielił nie będzie. Żadna Federacja nie będzie o naszych losach decydować. My się do spraw zakopiańskich nie mieszamy i oczekujemy tego samego. Liczy się stanowisko rady sołeckiej i władz gminnych. A my żadnej „opcji zerowej” nie bierzemy pod uwagę – twardo kwituje sprawę sołtys Kwak.
Magdalena Chacaga zaznacza, że decyzja w sprawie przebiegu zmodernizowanej „zakopianki” będzie należeć do wojewody. To on dokona wyboru ostatecznego wariantu. Wcześniej odbędą się jednak konsultacje społeczne, podczas których swoje racje będą mogli przedstawić mieszkańcy. – W grudniu przyszłego roku powinniśmy uzyskać „zgodę na realizację inwestycji” – podkreśla rzeczniczka GDDKiA.
Marek Kalinowski
0 0
Jak na tym zakręcie przy stacji paliw i motelu zrobią dwupasmówke to chyba trzeba będzie w niego wchodzić \"na ręcznym\" :)))) Kolejny genialny pomysł.
0 0
nieco nizej przed chabowka przecie tak jest...
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz