Dziś 96. rocznica Bitwy Warszawskiej. W Nowym Targu uhonorowano ją uroczystościami na lotnisku i na rynku. Poniżej artykuł Roberta Kowalskiego, prezesa nowotarskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego o obchodach „Cudu nad Wisłą” w Nowym Targu w 1937 roku przez podhalańskich narodowców.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"34413"}
Zwycięstwo armii polskiej nad bolszewikami w bitwie warszawskiej było w dwudziestoleciu międzywojennym wyjątkowo uroczyście obchodzone. Dzień 15 sierpnia ustanowiony został także Świętem Wojska Polskiego.
Rokrocznie organizowane obchody sierpniowej wiktorii, stanowiły doskonałą okazję do manifestowania postaw patriotycznych oraz przywiązania do odzyskanej z takim trudem niepodległości. Jednocześnie pozwalały władzom państwowym pochwalić się sukcesami gospodarczymi tudzież prezentować plany i zamierzenia rozwoju na kolejne lata.
Obok oficjalnych uroczystości niektóre partie i stronnictwa polityczne, opozycyjne do rządzącej wówczas sanacji, organizowały własne obchody. Przejawem takiej aktywności wykazywało się m.in. Stronnictwo Narodowe, które organizowało w całej niemal Polsce samodzielnie uroczystości „cudu nad Wisłą”. W ich trakcie starano się propagować alternatywną do obowiązującej wizję państwa oraz postawy patriotyczne. Takie uroczystości miały również miejsce na Podhalu, aczkolwiek dopiero te z 1937 r. godne są odnotowania i szerszego omówienia.
Otóż w dniu 15 sierpnia 1937 r. odbyła się w Nowym Targu podniosła uroczystość podczas której dokonano poświęcenia sztandaru Zarządu Powiatowego Stronnictwa Narodowego. Uczestniczyło w niej wielu działaczy z Podhala, Spisza i Orawy oraz zaproszeni goście, w tym byli więźniowie polityczni przetrzymywani w Berezie Kartuskiej. Ukazująca się w Nowym Targu „Gazeta Podhalańska” o wyraźnie sanacyjnych sympatiach, całodniowe uroczystości skwitowała dwuzdaniową notatką prasową. Na łamach „Podhalanki” możemy zatem przeczytać: „Członkowie Stronnictwa Narodowego zebrali się w Nowym Targu, gdzie odbyło się poświęcenie sztandaru, po czym udali się pochodem w ilości około 280 osób, z czego 3 członków było z Zakopanego i Nowego Targu, do Ludźmierza. W drodze pod Borem odbyło się publiczne zebranie.”
Szerzej o tych wydarzeniach pisała natomiast prasa ogólnopolska m.in. „Warszawski Dziennik Narodowy”, wielkopolski „Kurier Poznański" czy częstochowski „Orędownik”. Z kolei materialnym śladem tych obchodów pozostaje zaproszenie na wspomniane uroczystości, przechowywane w prywatnych zbiorach. Stanowi ono również niezwykle cenne źródło historyczne, bowiem obok szczegółowego programu, zawiera pełny skład ówczesnego Zarządu Stronnictwa Narodowego na Podhalu. W sierpniu 1937 r. na czele władz powiatowych stał dr Władysław Leon Mech - ceniony lekarz, pediatra i więzień obozu odosobnienia w Berezie Kartuskiej. Jego najbliższymi współpracownikami byli: ks. dr Franciszek Karabuła, kanonik i proboszcz nowotarskiej fary pełniący funkcję wiceprezesa, dyrektor Piotr Panek drugi wiceprezes oraz Stefan Żelawski sekretarz.
Korzystając z okazji jaką niewątpliwie są poniedziałkowe uroczystości Święta Wojska Polskiego oraz Matki Boskiej Królowej Polski, prześledźmy wydarzenie sprzed blisko 80-ciu lat, które odegrało niezwykle ważną rolę w dziejach stronnictwa, rolę integrującą środowisko podhalańskich narodowców.
Uroczyste obchody „Cudu na Wisłą” rozpoczęły się o godz. 8.00 zbiórką uczestników i zaproszonych gości na plebani. Miejsce postoju furmanek i wozów wyznaczono natomiast na miejskiej targowicy. Po przyjęciu raportu wszyscy zgromadzeni udali się do kościoła parafialnego p.w. Świętej Katarzyny, gdzie o godz. 9.00 rozpoczęła msza święta, koncelebrowana przez ks. dr Franciszka Karabułę. W jej trakcie proboszcz i wiceprezes SN w jednej osobie, wygłosił płomienne kazanie. Po nim nastąpiło uroczyste wbicie pamiątkowych gwoździ do drzewca sztandaru, a następnie odbyła się ceremonia jego poświęcenia. Po zakończeniu mszy świętej na placu przed kościołem uformował się liczny pochód, który około godz. 10.30 wyruszył na nowotarski rynek. Na jego czele postępowały sztandary: nowo poświęcony, niesiony przez chorążego górala Florka Skupnia ze Stołowego, sztandar NOK oraz proporzec obwodu zakopiańskiego Stronnictwa Narodowego. Za sztandarami szły szeregi członków Stronnictwa z Nowego Targu, Zakopanego oraz wsi Podhala, Spisza i Orawy, budząc podziw swoją postawą i ładem. Szczególnie piękny widok stanowiły długie szeregi górali w strojach ludowych. Na czele pochodu postępowała orkiestra.
W Rynku przed ratuszem odbyła się defilada, przyjęta przez władze powiatowe SN, po czym pochód udał się na plac za barakami, gdzie około godz. 11.00 odbył się wiec polityczny. Jak informowali organizatorzy uczestniczyło w nim około 1000 osób. Z kolei „Gazeta Podhalańska” pisała o liczbie znacznie mniejszej tj. około 280 uczestnikach.
Jako pierwszy do zgromadzonych działaczy przemówił prezes dr Władysław Leon Mech. Po krótkim zagajeniu oficjalnie przekazał sztandar Stronnictwa chorążemu Florkowi Skupniowi. W dalszej części uroczystości przemawiali zaproszeni goście m.in. mgr Antoni Grębosz z Krakowa, jeden z dwóch pierwszych obok Bolesława Świderskiego, więzień polityczny osadzony w Berezie Kartuskiej oraz Jan Bielatowicz i T. Borowicz. Wszyscy Panowie wygłosili piękne, jak napisała prasa narodowa, przemówienia, w których podkreślali znaczenie zwycięstwa z 1920 r. i przenosząc się w dzień dzisiejszy, zaznaczyli, że walka narodu polskiego, choć w innej postaci trwa nadal. Naród polski musi wyjść z niej zwycięsko.
Po oficjalnych przemówieniach zebrani uchwalili rezolucję, której treści niestety nie znamy. Po jej przyjęciu, narodowcy udali się w zwartym pochodzie do kościoła parafialnego w Ludźmierzu, gdzie odbył się wielki odpust podhalański. Szeregi narodowców wzbudziły zachwyt życzliwej ludności góralskiej i pewien popłoch wśród znacznie skromniejszej liczby zebranych ludowców. Już po zakończeniu uroczystości w godzinach południowych doszło w Nowym Targu do kilku drobnych incydentów z udziałem Żydów, które jednak zostały bardzo szybko zlikwidowane i nie miały większego znaczenia dla oceny tej wyjątkowej, patriotycznej i podniosłej uroczystości.
Na koniec należy wspomnieć, iż sztandar powiatowych struktur Stronnictwa Narodowego nie przetrwał do naszych czasów. Trudno dziś powiedzieć, gdzie się znajduje, podobnie zresztą jak obszerna dokumentacja działalności stowarzyszenia. Pewnym jednak pozostaje fakt, iż całe archiwum i być może także sztandar, zostały ukryte w okresie okupacji przez ks. dr Franciszka Karabułę. Niestety, jego przedwczesna i niespodziewana śmierć stała się powodem, dla którego te cenne materiały źródłowe do dziś nie zostały odnalezione. Nie udało się to również Słubie Bezpieczeństwa Publicznego, intensywnie poszukującej archiwum na przełomie lat 40-tych i 50-tych XX w.
oprac. t
0 0
Szacunek za artykuł, co jak co, ale nie spodziewałem się takowego po redakcji TP. A tak na marginesie, do artykułu wdarła się pewna mała nieścisłość. Otóż, na moją wiedzę, sztandar powiatowych struktur Stronnictwa Narodowego jednak przetrwał do naszych czasów...
0 0
no to się miejscowi onr-owcy trochę o historii dowiedzą , o ile sami nie sponsorowali tego artykułu w celach propagandowych
0 0
Artykuł prowokacyjny, bo 15 sierpnia 1937 r. w całej Polsce odbyły się wiece z okazji obchodów Święta Czynu Chłopskiego (udziału chłopów w wojnie polsko-bolszewickiej). Proklamowano na nich 10-dniowy powszechny strajk chłopski. Przez 10 dni chłopi mieli powstrzymać się od dostarczania produktów rolnych do miasta. Zorganizowane pikiety miały ?pouczać? łamistrajków oraz blokować drogi dojazdowe do miast.
Strajk objął swoim zasięgiem 10 województw (najliczniej wystąpili chłopi w Małopolsce). Policja odnotowała 188 zgromadzeń. W akcji strajkowej wzięło udział kilka milionów chłopów narodowości polskiej, białoruskiej i ukraińskiej. Do strajkujących przyłączyli się robotnicy folwarczni z drobnych zakładów przetwórstwa i budowlanych. Robotnicy z Krakowa zorganizowali potężną manifestację solidarnościową. Władze państwowe początkowo strajk zlekceważyły. Jednakże po nasileniu się akcji paraliżującej życie gospodarcze przystąpiły do rozprawy ze strajkującymi chłopami. Bilans strajku był tragiczny. Od kul policji zginęło 44 chłopów, 5 tysięcy aresztowano, 617 uwięziono. Spacyfikowano 700 gospodarstw. Policja zastosowała wobec ludowców zasadę zbiorowej odpowiedzialności.
Wielki Strajk Chłopski w sierpniu 1937 r. okazał się sukcesem organizacyjnym ludowców. Pokazał wielką determinację i siłę wśród chłopów.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz