– Jestem ofiarą politycznej wendetty – twierdzi były ordynator nowotarskiej ortopedii. Lekarz walczy w sądzie o powrót do pracy.
Doktor Janusz Łopata pięć lat kierował oddziałem ortopedyczno-urazowym nowotarskiego szpitala. Latem ubiegłego roku stracił posadę. Dyrekcja szpitala uzasadniła wypowiedzenie dosłownie jednym zdaniem. Doktor musi odejść w związku z \"powtarzającymi się cyklicznie błędami w procesie diagnostyczno terapeutycznym\".
Łopata odwołał się do sądu pracy. W pozwie żądał unieważnienia wypowiedzenia i przywrócenia na poprzednie stanowisko. Podczas trwającego kilka miesięcy procesu lekarz starał się dowieść, że stawiane mu zarzuty są bezpodstawne. Dyrekcja z kolei próbowała potwierdzić niekompetencję ordynatora. Tym sposobem sąd dowiedział się o przypadku pacjentki w podeszłym wieku, która trafiła na urazówkę ze złamaniem biodra. Ordynator zoperował kobietę mimo sprzeciwu (poproszonej o konsultację) szefowej intensywnej terapii Izabeli Jachymiak. Niedługo po zabiegu pacjentka zmarła.
Dochodzenie w sprawie zgonu prowadzi nowotarska prokuratura. Postępowanie toczy się \"w sprawie\", nikt dotąd nie usłyszał zarzutów. Uwzględnił to także sąd pracy potwierdzając, że nie ma dowodów, by ordynator \"ponosił odpowiedzialność za śmierć staruszki\".
Kolejny incydent, przywoływany przez dyrekcję szpitala, miał miejsce w sierpniu 2007 roku. Na oddział ortopedyczny trafił pacjent z ostrym bólem szyjnego odcinka kręgosłupa. Diagnoza nowotarskich lekarzy brzmiała: zapalenie korzonków nerwowych. Po kilku dniach leczenia pacjent został wypisany z oddziału i skierowany na konsultację neurologiczną. W krakowskiej klinice zdiagnozowano zagrażającą życiu posocznicę. Żona chorego już po wypisie dwukrotnie zwracała się do ordynatora urazówki o wydanie karty informacyjnej. Ten odmawiał. Ostatecznie, na polecenie dyrekcji, kartę wystawił inny lekarz. Sąd pracy i tym razem nie dopatrzył się winy ordynatora. Uznał, że postępowanie doktora nie wynikało z \"lekceważącego stosunku do pacjentów\" – szef oddziału podporządkował się zaleceniom komitetu strajkowego. W nowotarskim szpitalu trwał wówczas protest.
Ostatecznie sąd pracy uznał, że wypowiedzenie wręczone Łopacie nie miało uzasadnienia. \"Powodowi nie można zarzucić, żeby generalnie jako lekarz popełniał błędy, które dyskwalifikują go na tym stanowisku – można przeczytać w uzasadnieniu wyroku, który zapadł pod koniec lutego. Mimo że sąd uznał racje byłego ordynatora – do pracy go nie przywrócił. Za to nakazał szpitalowi wypłatę odszkodowania w wysokości 7 tys. zł.
Z uzasadnienia wynika, że o wyroku przesądziły głównie uchybienia formalne. Okazało się bowiem, że lekarz był związany ze szpitalem dwoma umowami o pracę. Odwołując go ze stanowiska szpital wręczył tylko jedno wypowiedzenie.
Janusz Łopata przygotowuje apelację. Chce wrócić do pracy. Utrzymuje, że prawdziwym powodem odwołania był konflikt z dzisiejszym wicestarostą (wcześniej przywódcą szpitalnego protestu) Maciejem Jachymiakiem i jego żoną (szefową OIOM-u).
– To zemsta Jachymiaka. Nasz konflikt zaczął się w czasie strajku. Później, gdy Jachymiak został wicestarostą – kazał mnie wyrzucić – nie ma wątpliwości Łopata. Przypomina, że na \"konflikt personalny\" zwrócił uwagę także sąd pracy. Przed tygodniem były dyrektor poskarżył się na postępowanie wicestarosty także do Okręgowej Izby Lekarskiej.
– Nie mam nic wspólnego z odwołaniem Łopaty. Nie mam wpływu na decyzje dyrektora i czasami tego żałuję. Zdaję sobie jednak sprawę, że co by się w szpitalu nie wydarzyło, to i tak wszyscy twierdzą, że ja za tym stoję. Przestałem się przejmować – zaznacza Maciej Jachymiak.
– Nie było nacisków – potwierdza Krzysztof Kiciński, dyrektor Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego w Nowym Targu. Zaznacza, że także szpital nie jest usatysfakcjonowany wyrokiem i zamierza się odwoływać. Dyrektor podtrzymuje zastrzeżenia do pracy byłego ordynatora. – Siła moich argumentów jest powalająca. Dlatego nie widzę potrzeby toczenia z panem doktorem bojów medialnych. Nie chcę wyciągać publicznie spraw, które mogłyby mu zrujnować karierę – zaznacza.
Marek Kalinowski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz