Muzyka dawna to jej pasja. Jej aksamitny i ciepły głos uznawany jest za jeden z najciekawszych w Polsce sopranów barokowych. Śpiewa z ogromnym wdziękiem i charyzmą. Mowa o Katarzynie Wiwer.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"8326"}
Nowy Targ ma szczęście do pięknych głosów. Światową karierę zrobiła swoim sopranem Zofia Kilanowicz. Podobnie jak Ewa i Mariola Kowalczyk, Mirka Sojka, Urszula Sułkowska czy Janusz Borowicz – wszyscy swoją edukację muzyczną zaczynali w Nowym Targu. Tutejszą szkołę muzyczną ukończyła także Katarzyna Wiwer, która dziś zachwyca swoim barokowym głosem w polskich i zagranicznych salach koncertowych. Choć artystka mieszka dziś w Krakowie, nie zapomina o Nowym Targu.
Jak wspomina, to nauczycielka muzyki z podstawówki namówiła rodziców, by posłali ją do szkoły muzycznej. – Zaczynałam od nauki gry na skrzypcach, potem przerzuciłam się na śpiew – wspomina. Śpiewała też w szkolnym chórze, a potem w Nauczycielskim Chórze Gorce. Obydwa prowadziła Janina Glińska, ówczesna wicedyrektor szkoły muzycznej. – To było bardzo miłe i kochane dziecko, a w dodatku bardzo pracowite. Śpiew ją zawsze pasjonował – opowiada o swojej podopiecznej pani Janina.
W liceum Katarzynę Wiwer pochłonęła poezja śpiewana. – Byłam taką romantyczną dziewczyną z gitarą – śmieje się. Wtedy też przyszły pierwsze sukcesy, np. zwycięstwo na szczeblu wojewódzkim w konkursie poezji śpiewanej.
– Śpiew to tradycja rodzinna. Piękny głos miała moja babcia ze Szczawnicy – Katarzyna Zachwieja (dla szczawniczan Kaśka Wiwerka) – opowiada. – Dziadek grał na skrzypcach. Poznali się w zespole ludowym – dodaje.
– Miłość do śpiewu, łut szczęścia i to, jakich ludzi spotkałam na swojej drodze, ukierunkowało mnie na muzykę dawną – opowiada. Katarzyna Wiwer jest absolwentką Wydziału Wokalno-Aktorskiego krakowskiej Akademii Muzycznej. – Lata studiów był okresem poszukiwań, szukania swojej muzyki. W drugiej połowie studiów zafascynowałam się muzyką dawną i podjęłam decyzję, że tej muzyce się poświęcę – opowiada. – Technika śpiewu jest inna, niż przy wykonywaniu muzyki operowej. Dawna muzyka to śpiewanie bardziej naturalne, głos jest delikatniejszy. Trzeba znać dawne techniki śpiewu, są inne ozdobniki i inne środki wyrazu – tłumaczy – uczucia, które śpiewak operowy wyraża w sposób bardzo naturalistyczny, w muzyce dawnej odzwierciedla się przez figury retoryczne, muzyczny kod, który powstał w baroku, ale w nieco zmienionej formie funkcjonuje w muzyce do dziś. Wyraża się on w harmonii, kierunku i kształcie linii melodycznej, tempie, fakturze utworu. Podkreśla, że muzyka, którą wybrała, daje też duże możliwości interpretacyjne. – Jest duże pole dla własnej inwencji, możliwość improwizacji; każde wykonanie może być inne. To fascynujące – przekonuje.
Swoje umiejętności wokalne i wiedzę Katarzyna Wiwer pogłębiała na różnych kursach interpretacyjnych, także za granicą. Jej nauczycielami byli między innymi Emma Kirkby i Evelyn Tubb.
Szczególną miłością darzy dziś muzykę barokową, choć jej repertuar jest o wiele bardziej rozległy. Na swoim koncie ma wiele prawykonań utworów współczesnych (często pisanych specjalnie dla niej), jak i pierwszych współczesnych wykonań utworów dawnych, np. w lutym 2003 roku jako pierwsza w Polsce wykonała nowo odkrytą Glorię, przypisywaną Haendlowi. W swoim repertuarze Katarzyna Wiwer ma też recitale i koncerty kameralne, złożone z utworów od renesansu po współczesność. W jej dorobku jest wiele nagrań płytowych – m.in. z Capellą Cracoviensis – z zespołem, z którym współpracuje od ukończenia studiów, z Polską Orkiestrą XVIII wieku czy Ars Antiqua Austria.
Wyznaje, że najbardziej lubi wykonywać kantaty Johanna Sebastiana Bacha i Dietericha Buxtehudego, wybitnego, choć niestety mało jeszcze znanego kompozytora, który nie mieści się w kanonie tradycyjnego nauczania. Z przyjemnością śpiewa też utwory Claudio Monteverdiego czy cudowne pieśni Henry’ego Purcella – Moim wentylkiem – odskoczną jest muzyka szkocka – wyznaje – wysublimowane aranżacje na bazie tradycyjnych pieśni szkockich i współczesne kompozycje Lindsaya Davidsona, znanego szkockiego dudziarza. Razem z Lindsayem i jego żoną Ireną, która jest znakomitą harfistką, tworzymy trio muzyczno-przyjacielskie Celtic Triangle. Śpiew, harfa i dudy szkockie. To wspaniałe odświeżenie i nowa inspiracja – podkreśla. Katarzyna Wiwer nie tylko śpiewa po szkocku, ale także tłumaczy teksty ze szkockiego na polski.
– Mimo że Kasia odniosła taki sukces, nadal jest miłą i sympatyczną, po prostu normalną dziewczyną. I zawsze można na nią liczyć. Wystąpiła na 60-leciu naszej szkoły, na 50-lecie Chóru Gorce przyjechała do Nowego Targu wspólnie z chórem „Organum”. Także w tym roku zrobiła nam miłą niespodziankę, uczestnicząc w styczniowym koncercie kolęd „Witaj gwiazdko złota”. Zaśpiewała nam aż 4 kolędy, podnosząc bardzo rangę naszego występu – mówi ze wzruszeniem Janina Glińska. – Jak Kasia śpiewa, nie można się wyłączyć. Ma piękny, ciepły głos. Wdzięk i charyzmę. Potrafi świetnie nawiązać kontakt z publicznością – podkreśla dyrygentka Chóru Nauczycielskiego „Gorce”.
Katarzynę Wiwer na Podhalu usłyszymy latem tego roku. W zakopiańskiej Atmie wystąpi z repertuarem szkockim. Natomiast podczas Festiwalu Muzyka nad Zdrojami w Szczawnicy, którego jest kierownikiem artystycznym, zaśpiewa pieśni Chopina. Akompaniować jej będzie znakomity pianista Andrzej Pikul.
Beata Zalot
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz