Pani Anna przed rokiem zdecydowała się wykupić mieszkanie po dziadkach. Okazja, bo przecież miasto dawało wysoką bonifikatę i w efekcie 44-metrowe mieszkanie na Suskiego stało się jej własnością za 36 tys. zł. Ale gdyby wszystko zrobiła zgodnie z urzędniczymi wskazówkami, zapłaciłaby 10 tys. więcej.
Pierwsze podejście do wykupu zrobili już w 2006 roku. – Poszłam do urzędu, pani w wydziale gospodarki nieruchomościami powiedziała, że wyceny przygotowuje Artur Nowak i podała mi jego dane. Nikt mi nie napomknął nawet, że mam prawo wyboru, że są jeszcze inni – byłam przekonana, że to jedyny specjalista w tej dziedzinie – wspomina nowotarżanka.
Pani Anna wraz z mężem zlecili przygotowanie operatu szacunkowego, jednak tymczasem zmarł dziadek i odłożyli wszystko na później. Do tematu postanowili wrócić dwa lata później, jednak zgodnie z wymogami operat trzeba było przygotować raz jeszcze. Rzeczoznawca już na początku rozmowy podkreślił, że ceny mieszkań poszły w górę, więc wartość mieszkania będzie wyższa. Gdyby w trakcie wyceniania zmieniło się coś na korzyść kupujących – zrobi aktualizację. – Okazało się jednak, że mieszkanie poszło w górę o jakieś 75% – irytuje się kobieta.
Zgodnie z wyceną Artura Nowaka mieszkanie przy Suskiego na koniec 2008 roku warte było 181.900 zł. – Ale co to za wycena, skoro on nawet w mieszkaniu nie był. Znał tylko adres. Jak mu to powiedziałam, to stwierdził tylko, że robi wyceny od lat i zna te mieszkania na tyle, że nie musi ich w ogóle oglądać – dodaje.
Niesprawiedliwie tanioMałżonkowie dowiedzieli się, że podobnych rzeczoznawców jest jednak więcej. Zwrócili się więc o wycenę do innego. Po kilku dniach otrzymali kolejny operat, tym razem opiewający na cenę blisko 40 tys. zł. niższą. Jak się okazuje – po odjęciu 70-procentowej bonifikaty, którą miasto udziela przy wykupie mieszkań komunalnych – wyszło, że mają do zapłacenia 10 tys. zł mniej.
Pani Anna wykupiła mieszkanie taniej, jednak do rzeczoznawcy zgłosiła się dopiero, gdy miała już wpis do ksiąg wieczystych. – Bałam się, że będzie próbował zablokować całą transakcję i nie wykupimy mieszkania. Chcieliśmy, by zwrócił nam 300 zł za przygotowanie operatu, którego cena była zawyżona. Przekonywał, że wszystko zrobił prawidłowo, ale mąż zagroził, że odda sprawę do sądu – więc ustąpił. Zwrócił pieniądze. Ale chcę wszystkich ostrzec, żeby nie ufali ślepo urzędnikom. Wiem, że ten pan sporządzał wiele wycen dla urzędu – dodaje Anna.
Artur Nowak nie ma sobie nic do zarzucenia – jak przekonuje – wszystko zostało wykonane zgodnie z procedurami. Nie widzi też nic złego w tym, że urzędnicy skierowali małżonków wprost do niego. Jednak przekonuje, że właściwie nie ma o czym pisać. – Ta sprawa zaszkodzi wizerunkowi miasta i mentalnie zaszkodzi ludziom, którzy już zrobili wykupy. Nie widzę więc sensu poruszania tego na łamach gazety. Zrodzi się niezdrowa atmosfera pomiędzy ludźmi a urzędnikami. Zresztą dla świętego spokoju oddałem pieniądze, a ten pan zobowiązał się, że nie będzie tego nagłaśniał. Bo on wykupił to mieszkanie po cenie niesprawiedliwej – przekonuje.
Artur Nowak szybko przelicza cenę za metr kw. mieszkania, które wyceniał on i konkurencyjny rzeczoznawca. – Wychodzi mi 4.097 zł za metr kw., a jemu 3.266 zł za metr kw. Ja mam u siebie zbiór 200 transakcji na terenie miasta i nie ma tu żadnej, która opiewałaby na sumę poniżej 3500 zł. Spośród 64 transakcji, jakie robiłem dla miasta, średnia cena wychodzi 3800. Rzeczoznawca ma możliwość ruchu do plus minus 15 proc. wartości rynkowej. Ja stoję na straży interesu miasta, jak i osoby wykupującej – miasto nie może stracić, ale i kupujący zapłacić za dużo. Współczynniki są wiarygodne. Ta pani neguje zdanie 128 osób, które zaakceptowały moje wyceny – podkreśla rzeczoznawca.
To, że klientka została skierowana do niego przez urzędniczkę, ma także wynikać z normalnej procedury. – Akurat wtedy w urzędzie wiadomo było, że tylko ja jestem wolny – tego pana nie było, jedna koleżanka była po operacji, druga po porodzie – akurat dostępny byłem tylko ja. Tak trafiło – pechowo czy nie – nie wiem.
Rzeczoznawca nie widzi też nic złego w tym, że nie obejrzał lokalu. Co więcej, podkreśla, że nawet nie powinien go oglądać, bo w przypadku wykupu mieszkania nie uwzględnia się ulepszeń, które wykonał w mieszkaniu sam lokator. – Gdyby był lokal wyremontowany, to zafałszowałoby mój obraz. Mam wycenić przeciętny stan techniczny budynku, a to odzwierciedla stan lokalu – wyjaśnia.
Bo był najtańszyJanusz Jakobiszyn, naczelnik wydziału gospodarki nieruchomościami zauważa, że to miasto jako właściciel mieszkań komunalnych zleca wycenę rzeczoznawcy. – To my wybieramy rzeczoznawcę, a za usługi płacimy z kupującym po połowie. Zlecamy wyceny panu Nowakowi, bo on to robi najtaniej, a do tego wiemy, że mamy wyceny robione w tym samym standardzie.
Jak przyznaje naczelnik, każdy kupujący ma prawo zwrócić się do innego rzeczoznawcy o kontrwycenę, jeśli uzna, że poprzednia została sporządzona niewłaściwie. Takie przypadki należą jednak do rzadkości – zwykle kupujący przyjmują oferowaną cenę w przekonaniu, że przy 75-procentowej bonifikacie, jaka oferowana była dotąd, różnice w ostatecznej cenie będą symboliczne.
Czy możliwe jest teraz, by ci, którzy wykupili wcześniej mieszkania, zwracali się o powtórną wycenę? – Nie ma takiej możliwości. Kupując mieszkanie, nabywcy podpisywali notarialną umowę cywilno-prawną, zaakceptowali tym samym zaproponowaną cenę – dodaje Jakobiszyn.
Józef Figura***
– 1018 mieszkań komunalnych było w Nowym Tagu na koniec lat 80–ych
– blisko 600 zostało już sprzedanych.
– kilkanaście wniosków o wykup jest właśnie rozpatrywanych
– 80 proc. bonifikaty miasto będzie udzielać na mocy nowej uchwały – to o 5 proc więcej niż dotychczas.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz