Kiedyś zobaczył z okien swojego domu paralotnię nad Nosalem, tego samego roku zaczął swoją podniebną przygodę. Dziś Józef Stachoń-Tutoń więcej czasu spędza na lotnisku niż w domu, od kilku tygodni także z powodu prezesury w Aeroklubie Nowy Targ.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"89546"}
- Na Podhalu jest pan na tyle znaną osobą, że nie trzeba pana przedstawiać. Jest pan doświadczonym pilotem samolotowym i szybowcowym. Lata pan również na wiatrakowcach. Skakał na spadochronach. Proszę opowiedzieć, jak zaczęła się przygoda z lotnictwem?- Od zawsze chciałem latać. Z okien mojego domu mam widok na Nosal. Kiedyś zobaczyłem, jak nad Nosalem lata paralotnia. Pozazdrościłem tego widoku z góry, więc zapisałem się na kurs paralotniarski. Tego samego roku zobaczyłem Nosal z góry. To było początkiem lat 90. Potem na paralotni latałem nad Alpami i w innych ciekawych miejscach na świecie. Kolejny etap to latanie na paralotni z napędem. Zdobywałem kolejne licencje. Mam też oddanych ok. 200 skoków na spadochronie.
- A na lotnisku w Nowym Targu jak często pan bywa? - Gdy tylko pozwala mi na to czas i jest odpowiednia pogoda.
- Teraz jednak oprócz rekreacji będą pana sprowadzać na lotnisko obowiązki prezesa Aeroklubu Nowy Targ.- W Aeroklubie jestem członkiem od 1992 r. - najpierw Tatrzańskim, a potem Nowy Targ. W zarządzie jestem od trzech kadencji, w poprzedniej byłem wiceprezesem, więc działalność społeczna na rzecz tego stowarzyszenia to dla mnie nic nowego.
- Proszę więc powiedzieć kilka słów na temat Aeroklubu Nowy Targ, który kiedyś trafiał na łamy gazet głównie z powodu konfliktów i spraw w sądzie.- Dziś atmosfera jest zupełnie inna i takich problemów już nie mamy, choć bywają różnice zdań. Aeroklub Nowy Targ liczy ok. 250 członków. To osoby nie tylko z Podhala, ale całej południowej Polski. Działamy w pięciu sekcjach: szybowcowej, samolotowej, modelarskiej, mikrolotowej (lotnie, parolotnie, motoparolotnie) i balonowej. Te dwie pierwsze zrzeszają najwięcej członków i są najbardziej prężne. Głównym naszym celem jest propagowanie lotnictwa i organizowanie szkoleń. Żeby zarobić na naszą działalność i zakup sprzętu, organizujemy m.in. samolotowe loty widokowe, szybowcowe i balonowe. Wybudowaliśmy dwa nowe hangary, natomiast obecnie budujemy stacje do obsługi samolotów.
- Na tym jednak ambicje pana jako prezesa się nie kończą. Podczas rozmowy tydzień temu mówił pan o planach budowy betonowego pasa startowego.- Bardzo chciałbym, żeby te ambitne zamierzenia - nie tylko moje, ale całego zarządu - udało się zrealizować. Na to jest potrzebnych ok. 15-20 mln zł, więc bez unijnych funduszy i wsparcia w kraju nie jest to możliwe.
- Czy to powrót do idei małego lotniska pasażerskiego w Nowym Targu?- Absolutnie nie chcemy lotniska pasażerskiego, naszym celem jest wybudowanie betonowego pasa o długości około 1200 metrów lub w tańszej wersji utwardzenie pasa plastikowymi kratami. Pas byłby utrzymywany całą zimę, podświetlany, odśnieżany tak by bezpiecznie mogły tu lądować także samoloty kilkunastoosobowe.
- Z takiego pasa ucieszyliby się nie tylko miłośnicy lotnictwa, ale także bogatsi turyści, którzy przyjeżdżają na narty do Białki Tatrzańskiej czy odwiedzający Zakopane.- Dokładnie tak. Byłoby to otwarcie na zamożniejszego turystę a także ułatwienie przemieszczania się biznesmenom, dlatego chcemy zainteresować inwestycją władze - od lokalnych poprzez wojewódzkie do centralnych. Koszt takiego pasa równa się wydatkom zbudowania kilometra autostrady. Równowartość jednego kilometra autostrady otworzy możliwość połączenia lotniczego z całą Europą.
- Co jeszcze jest w planach nowego prezesa na najbliższe cztery lata, czyli okres kadencji?- Planów jest wiele i na wielu płaszczyznach. Oprócz inwestycji chciałbym jeszcze bardziej zacieśnić kontakty z władzami Nowego Targu, zachęcić do wspólnych inicjatyw. Te kontakty są już choćby przy organizacji Pikniku Lotniczego, największej masowej imprezy na Podhalu. Uczestniczy w niej ok.10 do 15 tys. osób. Do bliższej współpracy chciałbym namówić także inne pobliskie samorządy, a także lokalny biznes, właścicieli stacji narciarskich i przekonać ich do obopólnych korzyści. Chcielibyśmy też podnosić doświadczenia naszych pilotów, a do tego potrzebny jest samolot wyższej klasy, na dłuższe trasy - latający do 1500 km. I taki zakup jest już planowany.
- Czy w szeregach Aeroklubu Nowy Targ są zawodowi piloci latający na samolotach pasażerskich?- Mamy kilku pilotów liniowych. Są to piloci, którzy pierwsze kroki i doświadczenie lotnicze zdobywali w naszym Aeroklubie .
Aerokluby są często pierwszą szkołą dla osób, które chcą z lotnictwem związać się zawodowo.
- A czy do aeroklubu garnie się młodzież?Jest zainteresowanie, choć szkolenia nie są tanie. Dlatego kolejną moją ambicją jest wypracowanie większych środków m.in. z lotów widokowych, by przeznaczyć je na dofinansowanie kursów szybowcowych i samolotowych, a także na zakup lepszego sprzętu do szkoleń.
- Życzę więc realizacji wszystkich planów.- Dziękuję i zapraszam na lotnisko, nie tylko przy okazji Pikniku Lotniczego. Zachęcam do szkoleń i do podziwiania Podhala z lotu ptaka. Z góry widać nie tylko lepiej, ale i widoki są piękniejsze.
APLA
Józef Stachoń-Tutoń ma 59 lat. Jest rodowitym góralem, pilotem samolotowym i szybowcowym z ogromnym doświadczeniem, a także skoczkiem spadochronowym. Od listopada jest prezesem Aeroklubu Nowy Targ.
rozmawiała Beata Zalot
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz