To nie biznes, to misja - już na początku rozmowy zastrzega Łukasz, który wraz z bratem Jakubem są piątym pokoleniem kominiarzy w rodzinie Sikorów.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"99667"}
Pradziadek Józef Sikora pochodził z Czarnego Dunajca. W Nowym Targu u Skiby nauczył się fachu i tu założył własną firmę w 1880 r. - Jak w poniedziałek wychodzili w teren, to wracali dopiero w piątek. Szli od wsi do wsi, od domu do domu, spali po stodołach - opowiada Jacek Sikora, ojciec Łukasza i Jakuba. Rewir pradziadka obejmował mniej więcej obszar dzisiejszego powiatu nowotarskiego. - Czasy międzywojenne były dobre dla kominiarzy. Za wyczyszczenie kaflowego pieca można było kupić buty - podkreśla mistrz kominiarski. - Najgorzej było za komuny, kiedy prywaciarzy państwo gnębiło - były koncesje, rejonizacja, surowe kary - dodaje Jacek Sikora. Sam nie myślał o tym zawodzie. Do 1980 r. ubiegłego wieku pracował w kombinacie, miał kierownicze stanowisko. - Kiedy tata został sam, namówił mnie, żebym zaczął z nim chodzić. Wciągnęło mnie. Z czasem przejąłem zakład po ojcu i działam do dzisiaj, choć mógłbym już siedzieć na emeryturze - mówi Jacek Sikora.
Po 1989 r., kiedy nastał wolny rynek, Sikorowie wygrywali konkurencję z powstałymi za komuny kominiarskimi spółdzielniami z rozbudowaną biurokracją. Byli tańsi i dostępni "piątek świątek", o każdej porze dnia i nocy. - Pamiętam, jak kiedyś ktoś potrzebował ratunku w Wigilię, a pan ze spółdzielni kominiarskiej powiedział, że przyjedzie po Trzech Królach. Zadzwonili po mnie i od tego czasu innego kominiarza nie chcieli - mówi. W ten sposób klientów przybywało.
- Lubię kontakt z ludźmi. Człowiek przede wszystkim czuje, że im pomaga - mówi Jacek Sikora. Taką postawą zaraził też synów. - Wciągałem ich w kominiarski fach od najmłodszych lat. Płaciłem im lepiej niż pracownikom, to była dobra zachęta - podkreśla.
Łukasz wspomina, jak ojciec zabierał go w nocy do czyszczenia wędzarni w masarni na Berekach w Nowym Targu. Był w podstawówce. - Trzeba było skrobać cegły, a potem smarować gliną - opowiada. Z tego patentu korzysta do dzisiaj, kiedy czyści okapy w zakopiańskich karczmach. Smarowanie gliną zapobiega ewentualnemu pożarowi sadzy smolistej. Wspomina, jak za swoją pracę w masarni mógł kupić sobie wymarzone adidasy podczas wycieczki do Niemiec.
Skończył Politechnikę Krakowską i choć przez chwilę planował karierę w budowlance, ostatecznie wybrał zawód kominiarza. Dziś już nie wyobraża sobie innej pracy. - Nawet jak studiowałem, to dorabiałem sobie jako kominiarz. Chodziłem po wsiach w gminie Czarny Dunajec, rozmawiałem z ludźmi, bardzo mi się ta praca podobała. Miałem poczucie, że pomagam innym, że to misja - mówi. Nie ukrywa, że lubi też ryzyko i adrenalinę, która towarzyszy temu zawodowi. - To chodzenie po dachach, praca w ekstremalnych warunkach - tłumaczy. Pieniądze są drugorzędne.
- Bywa, że pracuje się za zdrowaśkę albo że ktoś pieniądze za wyczyszczenie komina przynosi za trzy miesiące - mówi Jakub, kolejny w rodzinie kominiarz. Dziś każdy z trójki ma swoją firmę, choć - jak zgodnie podkreślają - rywalizacji między nimi nie ma. Współpracują ze sobą, bywa, że przekazują sobie klientów. Łukasz raczej zajmuje się budową kominów, remontami, adaptacją do nowych systemów ogrzewania. Jakub częściej czyści kominy i piece.
- Tata gnał nas do pracy od małego, czasem krzywdziło mi się, jak koledzy gonili po polu, a ja musiałem iść z tatą, ale fajnie było też mieć swoje pieniądze na telewizorek do pokoju czy inne rzeczy. Dziś mogę powiedzieć, że kominiarstwo mam we krwi - mówi Jakub. - Piec to serce domu - podkreśla i podobnie jak ojciec z bratem powtarza, jak ważne dla niego jest pomaganie innym. - Chodzę do tych samych rodzin od lat, znam tych ludzi, to coś więcej niż sposób zarabiania na życie - mówi. Ludzie na widok kominiarza się uśmiechają, czasem łapią za guzik - każdy z panów tego doświadczył wielokrotnie.
Czy zawód w ciągu lat się zmienia? Mundur pozostał niezmieniony od lat, koniecznie z 13 guzikami. Jak dawniej podstawowe wyposażenie to szczotka, graca, lina i klucz kominiarski. Ale i tu wkroczyła nowoczesność. Kominiarze mają do swojej dyspozycji kamery, aparaturę do badania szczelności kominów czy pomiaru ciągów. A ponieważ opał jest coraz gorszej jakości, już jak dawniej nie wystarczy szczotka, sadzę smolną czyści się mechanicznie. - Umiejętności to nie wszystko, potrzebna jest też wiedza, m.in. z prawa budowlanego, bo ta praca to także duża odpowiedzialność za ludzkie życie - podkreśla Łukasz.
Na stwierdzenie, że to brudna robota, solidarnie się oburzają. - Wprawdzie w regulaminie z 1938 r. jest napisane, że kominiarz po pracy powinien się kąpać co najmniej godzinę, ale tak naprawdę wystarczy o wiele mniej czasu i szare mydło, by po sadzy nie było śladu - zapewnia Jacek Sikora. Synowie wspominają, jak dawniej tata kąpał się w bali a oni myli mu plecy i zmieniali wodę. - Żony nas nigdy umorusanych nie widzą - podkreśla Łukasz.
Wszystko wskazuje na to, że w rodzinie Sikorów rośnie już szóste pokolenie kominiarzy. 16-letni syn Łukasza - Filip ma już za sobą pierwsze pracowite wakacje. - Pierwszy raz wymiótł komin, jak miał siedem lat - mówi z dumą ojciec. 8-letni Leon, syn Jakuba, też deklaruje, że będzie kominiarzem, choć na razie wielkiego doświadczenia nie ma.
- Żyć się z tego da, na pewno jest lepiej niż za komuny, choć kokosów nie ma. Ale który inny zawód przynosi tyle szczęścia? - pyta Jacek Sikora. - Proszę popatrzeć na naszą rodzinę.
Beata Zalot
0 0
Dokładnie dla Pana Jacka to nie biznes , to powołanie ! Zawsze pomocny i bardzo uczynny , a pieniądze to sprawa drugorzędna, jak trzeba to i za Bóg Zapłać . Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia.
0 0
Zawód w którym królują nowotwory żołądka i nerek,
0 0
Polecam . Można z nimi normalnie porozmawiać .ceny przystępne . Już dawno nie korzystam z usług kominiarzy zakopiańskich.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz