- Nie udało się jej wygrać Paryża, to pokonała całą Francję - tak o Kasi Niewiadomej, zwyciężczyni Tour de France, mówi Tadeusz Królczyk, wójt gminy Ochotnicy Dolnej.
- Ciągle jeszcze przychodzimy do siebie - mówi Stanisław Niewiadomski, tata zwyciężczyni. Niedzielny finał oglądali razem z żoną. - Od lat jej kibicujemy, ale takich emocji jak te, nie pamiętam. Trzymała nas w napięciu do ostatnich sekund, wygrała o cztery sekundy - opowiada.
Zaraz potem pod dom Niewiadomych w Ochotnicy Górnej zjechało się pół wsi. - Jeździli naokoło naszego domu z flagami i skandowali - opowiada dumny ojciec.
- To, jak zareagowałem na wieść, że Kasia wygrała Tour de France, nie nadaje się do publikacji - śmieje się Tadeusz Królczyk, wójt gminy Ochotnica Dolna. Wiadomość o jej zwycięstwie zastała wójta podczas uroczystości 40-lecia zespołu regionalnego "Ochotni". - Wiadomość tę ogłosił Krzysztof Dobrzyński. To tym bardziej jest fantastyczne, że Kasia do tego zespołu należała - podkreśla
Tadeusz Królczyk zna ją od dzieciństwa. - To w 200% Ochotniczanka. Jej mama pochodzi z Ochotnicy Dolnej, tata z Ochotnicy Górnej - podkreśla z dumą. Głośno zrobiło się o niej w okolicy, gdy była jeszcze dzieckiem. - Józef Olchawa organizował zawody kolarskie dla dzieci. Kasia wygrała z wszystkimi, z chłopakami także. Wszystkich zaskoczyła swoim talentem - wspomina wójt.
Kolarstwo amatorsko trenował tata zwyciężczyni. - Gdy wracałem po treningu, Kasia męczyła mnie, żeby pozwolić się jej przejechać. Zbywałem ją, bo bałem się, ze wpadnie pod auto - opowiada. W końcu uległ jej prośbom. - Miała wtedy jakieś 12, może 13 lat. Jak wsiadła na mój rower, trudno mi ją było dogonić - wspomina.
Dobrze pamięta też jej pierwsze zawody w Ochotnicy, które wygrała. - Była lepsza od chłopaków, nie odzywali się do niej ze złości - opowiada. Od Olchawy dowiedział się o jej talencie trener Zbigniew Klęka. Zadzwonił do ojca i zaprosił na zgrupowanie do Rytra w ferie. - Jak już stamtąd wróciła, nie było odwetu. Zimą zaczęła trenować, a wiosną była już druga na olimpiadzie ogólnopolskiej - wspomina ojciec.
Osiem lat temu wyjechała do Hiszpanii, gdzie - jak przekonuje ojciec - ma lepsze warunki do trenowania. - Widzimy się rzadko, przyjeżdża do Polski dwa, trzy razy do roku. Częściej my do niej jeździmy, ale też nie ma dla nas czasu, widzimy się pół godziny w ciągu dnia - podkreśla Stanisław Niewiadomy.
"Spełniło się marzenie nie tylko Katarzyny Niewiadomej, ale także tysięcy kibiców zarówno z Ochotnicy i Tylmanowej, jak i z całego świata, którzy z zapartym tchem śledzili zmagania naszej ochotniczanki podczas legendarnego Tour de France. Kasia, z niebywałą determinacją i pasją, sięgnęła po zwycięstwo, które zapisze się złotymi literami w historii polskiego kolarstwa" - napisał dzień po zwycięstwie Kasi na swoim profilu facebookowym Tadeusz Królczyk.
"Tour de France to jeden z najbardziej wymagających wyścigów na świecie. Każdy etap to walka nie tylko z rywalami, ale i z własnymi słabościami, z trudnymi warunkami pogodowymi, z morderczymi podjazdami i niebezpiecznymi zjazdami. Kasia Niewiadoma pokazała jednak, że jest przygotowana na wszystko. Z niezwykłą precyzją taktyczną, z niesamowitą siłą fizyczną i mentalną, oraz z ogromnym wsparciem swoich fanów, Kasia zdominowała rywalizację i z dumą stanęła na najwyższym stopniu podium" - czytamy dalej.
W rozmowie z nami wójt podkreśla, że Kasia jest uosobieniem najlepszych cech góralskich: pracowitości, uporu, hartu ducha.
Beata Zalot
0 0
Może i z.ochotnicy ale.gdyby została w tej ochotnicy to jeździła by po ścieżkach rowerowych co najwyżej. Wyjazd za granicę otworzył jej duże możliwości i dzięki temu podbiła francje. Niestety ten kraj nie dal by jej niczego a teraz wszyscy podpinają się pod ten sukcec
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz