Kiedyś znani byli w okolicy z kowalskiego fachu, muzyki, tańców czy wróżenia. Dziś ochotniccy Romowie nie mają wiele powodów do radości.
W Ochotnicy Górnej od wielu pokoleń mieszkają przedstawiciele Romów Górskich (Bergitka Roma). Obecnie na Osiedlu Skrodne mieszka 11 rodzin, około 100 osób.
Dawny świat poszedł już w zapomnienie, choć swoje tradycje nadal pielęgnują, dużo w tym zasługi proboszcza ks. Zygmunta Kabata. – Do niedawna nasze dzieci do pierwszej Komunii Świętej musiały chodzić w strojach góralskich. Obecnie nie jest to praktykowane i dzięki księdzu proboszczowi chodzą w strojach romskich – podkreśla Irena Oraczka, której nieżyjący już krewny prowadził ostatni w Ochotnicy warsztat kowalski. Ona sama jest asystentem romskim w szkole podstawowej i gimnazjum na terenie Ochotnicy.
– Niestety, mieszkańcy romskiego osiedla w Ochotnicy nie mają stałej pracy, a tak naprawdę ciężar utrzymania wielodzietnych rodzin leży na barkach romskich kobiet – słyszymy w urzędzie gminy w Ochotnicy Dolnej.
Oczywiście ten ciężar to najczęściej umiejętność zdobycia środków pomocowych otrzymywanych z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, czy darowizny, jakie przekazują niektóre parafie, jak np. parafia pw. Najświętszej Marii Panny Wniebowziętej w Ochotnicy Górnej. Są także osoby prywatne, najczęściej sąsiedzi osiedla romskiego, pomagające im w ich niełatwym życiu.
W rozwalających się ruderach mieszka nawet do 10 osób. Podłoga w niektórych domach przypomina zniszczone grzędy dla kur. Na ścianach kwitnie grzyb.
W wielu rodzinach żyje się z dnia na dzień, nawet zimą, kiedy drewno na opał jest gromadzone jedynie na jeden dzień, a na kolejne dni… – o tym już się nie myśli.
– Robimy, co możemy dla romskich rodzin w Ochotnicy. Rzecz w tym, żeby oni sami chcieli także sobie pomóc. Obecnie kończymy budowę domu dla siedmiu rodzin romskich. Dla pozostałych czterech rodzin będziemy budować kolejny dom na tym samym osiedlu. Także dzieciom i młodzieży romskiej w wieku szkolnej gmina udziela pomocy, poprzez dotacje czy pomoc rzeczową – wymienia Kazimierz Konopka, wójt gminy Ochotnica Dolna.
– Nasze dzieci są naprawdę uzdolnione, żeby tylko chciały się uczyć, a także, żeby wszystkie matki romskie zrozumiały, że nauka dla kolejnych pokoleń romskich, to okno na świat i możliwość lepszego życia – mówi Irena Oraczko. – Sama skończyłam jedynie szkołę podstawową, dlatego cieszy mnie fakt, że moje siedmioro dzieci chce się uczyć, a najstarsza córka Ewelina uczęszcza do technikum w Krościenku – z dumą opowiada pani Irena.
Wśród zamieszkałych Romów na terenie Skrodnego jest 28 dzieci i młodzieży w wieku szkolnym, z których dziewiętnaścioro uczęszcza do szkoły podstawowej w Ochotnicy – Skrodne, ośmioro uczy się w ochotnickim gimnazjum, a jedna dziewczynka uczęszcza do krościeńskiego technikum, ucząc się w klasie o specjalności kucharz – kelner. Do niedawna do tego samego technikum uczęszczał romski chłopak. Nie miał już prawdopodobnie cierpliwości do nauki i zrezygnował z niej, oficjalnie podając jako powód wyjazd z rodzicami za granicę.
– Uważam, że pomoc, jaką otrzymujemy jako szkoła na rzecz mniejszości narodowych, mogłaby być jeszcze większa. Moglibyśmy wówczas poprzez zakup np. instrumentów muzycznych zachęcić dzieci i młodzież romską do pielęgnowania ich tradycji kultury romskiej – podkreśla Stanisław Jurkowski, dyrektor SP w Ochotnicy – Skrodne. – Obserwujemy oczywiście, że Romowie nastawieni są do życia niejednokrotnie poprzez postawę roszczeniową, ale taka ich pewnie natura i my tego nie zmienimy. Możemy jedynie pomóc ich dzieciom, dając im szansę na lepszą przyszłość, jaką jest nauka – dodaje.
– Pomoc, jakiej udzielają ochotnickie szkoły, a także Urząd Gminy w Ochotnicy Dolnej jest na pewno duża i jako Romowie jesteśmy za nią wdzięczni. Oczekiwalibyśmy jednocześnie większej pomocy od romskich stowarzyszeń, które jakby zapominały o nas, a jeśli już sobie przypomną, to ta pomoc nie zawsze jest świeża i zdrowa – w dosłownym tego słowa znaczeniu – przekonuje Irena Oraczko.
Henryk Janusz Olkiewicz
0 0
Prawda o romach jest taka,że wolą narzekać i korzystać z gminnych zapomóg niż samemu wziąść się za robote... Oczywiście nie wszyscy tacy są, bo wyjątki się zdarzaja. Ale wiekszość tak robi. Stoją pod sklepami albo marketami prosząć o pieniadrze na chleb,,, a za kilka minut widać tego samego roma z innymi jak pija mamroty a mówią, że zbiera na chleb... Fakt, że żyje im się nędzie, ale mogli by podjąć prace np. w zakładach komunalnych. Nie robią tego bo wolą darmowe pieniadze które im gmina posła... Takim to dobrze. Nic nie robią a pieniadze dostają
0 0
Tak gmina polakom nie pomoże tylko cyganom którzy nic nie robią tylko łażą do gminy po pieniądze a ci bloki im stawiają pomyślcie o swoich a ci do roboty niech się wezmą jak dawniej
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz