- Misjonarstwo to nie tylko bycie duszpasterzem, ale przede wszystkim próba zrozumienia problemów ludzi i regionu – podkreśla ks. Paweł Kaim, tylmanowianin, który wkrótce wyjedzie na misje w Ekwadorze.
Z misjonarzem rozmawia Henryk Janusz Olkiewicz.
- Czego ksiądz obawia się w Ekwadorze?- Powiem szczerze, że nie wiem! Zdaję sobie sprawę, że nie będzie mi tam łatwo, bo to i inna kultura i inne zwyczaje, ale co najważniejsze - inne podejście do katolicyzmu. Ekwadorczycy są narodem bardzo religijnym, choć problemem jest wielość sekt. Jedno jest pewne - na pewno ja, jako kapłan, misjonarz i człowiek będę się musiał przystosować do Ekwadorczyków, a nie oni do mnie. Moją rolą będzie duszpasterstwo w sposób nie urażający ich wewnętrznych tradycji. Przede wszystkim chciałbym, żeby moja posługa przyniosła zadowolenie tamtejszym parafianom i satysfakcję dla mnie jako kapłana, potrafiącego zrozumieć miejscowe problemy, umiejącego je rozwiązywać.
- Czy nie obawia się ksiądz warunków - nieznany region, inny klimat, kultura?- Na pewno nie mogę powiedzieć, że się nie obawiam. Ale przyznam, że Centrum Formacji Misyjnej dobrze przygotowuje uczestników kursu nie tylko językowo, ale także zaznajamia z medycyną tropikalną w różnych warunkach na całym świecie. Po ukończonym kursie w Warszawie każdy z przyszłych misjonarzy odbywa kilkumiesięczną praktykę językową w różnych placówkach Europy. Ja przez dwa miesiące przebywałam w hiszpańskiej Andaluzji, gdzie zastępowałem jednego z proboszczów.
- Największe zaskoczenie, jakie przyniosła praca w Hiszpanii?- To chyba podejście andaluzyjskich parafian do Mszy św. Tu w Polsce parafianie wchodząc do kościoła szanują ciszę. Tymczasem w Calańas parafianie wchodząc do kościoła zachowują się bardzo swobodnie, rozmawiają na głos między sobą, tak jakby byli na ulicy. Dopiero, kiedy kapłan podchodzi do ołtarza, parafianie przestają rozmawiać, skupiając się na modlitwie. I kiedy nabożeństwo się kończy, oni ponownie zachowują się głośno. Dla mnie takie zachowanie było zaskoczeniem, ale też nauczyło mnie umiejętności szanowania innych zwyczajów aniżeli tu, w Polsce.
- Czy w Ekwadorze ksiądz będzie sam polskim misjonarzem?- Nie. Wraz z ks. Mariuszem Mikołajczykiem z Grywałdu dołączymy do pracujących tam 4 księży z diecezji tarnowskiej i jednego z diecezji sandomierskiej, a więc w siedmiu będziemy odpowiedzialni za pracę w trzech parafiach ekwadorskiej diecezji Babahoyo. W parafiach tej diecezji na ogromnym obszarze mieszka ponad 100 tysięcy parafian,.
- Czy zdecydowałby się ksiądz jechać na misje do Ekwadoru samodzielnie?- Myślę, że tak, ale byłaby to znacznie trudniejsza decyzja. Na pewno z drugim księdzem Polakiem, a do tego jeszcze moim przyjacielem, będzie nam obu łatwiej.
- Jakiego rodzaju działalność misyjną prowadzą księża na terenie Ekwadoru?- Podobnie jak w większości misji w Afryce, Ameryce Południowej najważniejszą działalnością jest praca duszpasterska, choć na terenie Ekwadoru, w diecezji, do której zostałem skierowany, misjonarze prowadzą także działalność lekarską, jak i edukacyjną.
- Kiedy zaczął ksiądz myśleć o misjach?- Święcenia otrzymałem w 2004 roku po ukończeniu diecezjalnego seminarium w Tarnowie. Po święceniach pracowałem na dwóch polskich parafiach, już wówczas z myślą o wyjeździe na misje. Później prosiłem księdza biskupa Wiktora Skworca o zgodę na wyjazd.
- Czy miał ksiądz kontakty z misjonarzami?- Tak. Kontakty z misjonarzami, kiedy byłem ministrantem, a później klerykiem, zwłaszcza z księdzem Józefem Piszczkiem z parafii w Tylmanowej oraz rozmowy z księdzem Markiem Mroczkiem, proboszczem tylmanowskiej parafii pw. św. Mikołaja, pozwoliły mi na podjęcie tej decyzji.
Pragnę powiedzieć, że ks. Piszczek jest dla mnie wzorem najpierw jako człowiek, ksiądz, a wreszcie jako misjonarz. Zaś oddanie księdza proboszcza z Tylmanowej sprawie misji ma wielkie znaczenie. Trzeba pamiętać, że dzięki jego pracy tylmanowska parafia jest pierwszą w Polsce pod względem finansowego wspierania misji przez parafian. Ponadto z tej parafii wywodzi się dwóch na 49 misjonarzy tarnowskiej diecezji! Z naszej parafii pochodzi również siostra Bronisława Czerwińska, albertynka, pracująca w Boliwii, oraz pani Iwona Ligas, świecka misjonarka pracująca w Republice Środkowoafrykańskiej.
- Czego należy życzyć księdzu misjonarzowi w Jego nowej i ciężkiej pracy posługi Bożej?- Przede wszystkim błogosławieństwa Bożego, cierpliwości w niesieniu posługi kapłańskiej i ogromnej pokory połączonej z cierpliwością.
- I tego w imieniu naszych Czytelników księdzu życzę.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz