Tylmanowa wiedzie prym nie tylko w produkcji obuwia, ale także w nielegalnym spalaniu odpadów skór poprodukcyjnych. W okresie grzewczym nad miejscowością wiszą toksyczne chmury.
Apele władz samorządowych, księży i ochroniarzy przyrody pozostają bez echa. Okoliczni truciciele trują siebie, innych mieszkańców i turystów. Skórzane odpady poprodukcyjne, obok innych śmieci spalanych w domowych instalacjach grzewczych, to potencjalni zabójcy.
W paleniskach pieców domowych panuje stosunkowo niska temperatura (200–500 st. C), co w przypadku spalania w nich skór garbowanych oraz tworzyw sztucznych sprzyja emisji bardzo szkodliwych związków chemicznych, takich jak dioksyny i furany, wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, chlorowodory, fluorowodory, tlenki azotu i siarki oraz związki chromu.
Truciciele, spalający w swoich piecach co tylko im wpadnie w ręce, najczęściej tłumaczą swoje postępowanie tym, że nie stać ich na ekologiczny opał czy wywóz śmieci. Tymczasem firma odbierająca w Tylmanowej odpady nieposegregowane pobiera miesięczną opłatę w wysokości 12 zł od plastikowego 120-litrowego pojemnika. Za odbiór jednego worka z posegregowanymi odpadami suchymi opłata wynosi 6 zł.
– W Tylmanowej odbieramy miesięcznie 10 do 15 ton, z czego ok. 50% stanowią odpady poprodukcyjne obuwnicze. Moim zdaniem nie jest to wiele, jeśli weźmie się pod uwagę liczbę producentów obuwia w Tylmanowej – twierdzi Marcin Maurer, prezes tylmanowskiego \"EMPOL-u\".
\"EMPOL\" poprodukcyjne odpady skór zużywa do produkcji paliwa formowanego, będącego m.in. dodatkiem przy produkcji cementu.
Według nieoficjalnych danych w Tylmanowej działa ok. 50 producentów obuwia, zarazem producentów odpadów skór, z których część niestety zużywa odpady jako opał w domowych piecach. – Były już w przeszłości przeprowadzane kontrole niektórych gospodarstw domowych na terenie Tylmanowej, gdzie sąsiedzi zgłaszali trujące \"zadymienie\" okolicy. Kiedy kontrola przychodziła do takiego gospodarstwa – nie było tam śladu po spalaniu jakichkolwiek odpadów poprodukcyjnych – opowiada Kazimierz Konopka, wójt gminy Ochotnica Dolna. Niektórzy twierdzą, że nieskuteczność kontroli wynika z wzajemnych rodzinnych i towarzyskich powiązań.
Firmy odbierające odpady komunalne mają obowiązek przekazywać władzom samorządowym kwartalne wykazy podpisanych umów z dostawcami wszelkich odpadów.
Może więc wystarczyłoby, aby władze gminne porównały te dane z danymi ewidencji ludności i w ten sposób ujawniły te gospodarstwa, które nie podpisały umowy, twierdząc niezgodnie z prawdą, że śmieci nie produkują. – Władze gminne mają odpowiednie narzędzia do wymuszenia zdawania odpadów komunalnych do firm tym się trudniących. Trzeba tylko chęci. I nie mówię tego jako prezes firmy odbierającej odpady, ale także jako mieszkaniec terenu, na którym kominowych trucicieli nie brakuje – twierdzi Marcin Maurer.
***
Toksyczne substancje emitowane z domowych palenisk mogą doprowadzić do raka: płuc, górnych dróg oddechowych, żołądka, wątroby i pęcherza moczowego. Wydobywające się z domowych kominów dioksyny i furany są szczególnie groźne, działając bezpośrednio na drogi oddechowe. Trucizny te, rozpuszczając się w tłuszczach, przenikają dalej. Atakują system immunologiczny i wyniszczają organizm, doprowadzając np. do nowotworów złośliwych, m.in. do raka piersi oraz nowotworów szczególnie złośliwych, tzw. mięsaków. Na koniec metale ciężkie zwiększają ryzyko zapadnięcia na nowotwory żołądka, jajników czy na białaczkę.
Henryk Janusz Olkiewicz***
Nie można spalać m.in.: zanieczyszczonych odpadów drewnianych, a w szczególności drewna impregnowanego i lakierowanego, materacy, mebli tapicerskich oraz poprodukcyjnych ścinków materiałów z włókien chemicznych, sztucznej i naturalnej skóry, pojemników i butelek z tworzyw sztucznych po napojach, farbach i lakierach, rozpuszczalnikach oraz środkach ochrony roślin i olejach silnikowych, zużytych opon i innych odpadów z gumy, różnych przedmiotów z tworzyw sztucznych, w tym z PCW, opakowań z tworzyw sztucznych, impregnowanej tektury (podstawa prawna: Prawo ochrony środowiska, Ustawa o odpadach, Ustawa o utrzymaniu porządku i czystości w gminach)
0 0
Jeśli rzeczywiście tak wygląda sprawa w Tylmanowej, to zastanawiam się, co robią urzędnicy. Już chyba dawno powinny polecieć głowy, ale jeśli ręka rękę myje... W każdym normalnym mieście czy gminie jest regulamin o utrzymaniu porządku i czystości, gdzie znajdują się zapisy, że obowiązkiem właścicieli prywatnej posesji jest mieć podpisaną umowę na wywóz śmieci. Za jej brak są kary finansowe, a strażnicy miejscy kontrole prowadzą przez cały rok. Umowa jednak o niczym nie świadczy, bo jak Polak chce, to potrafi, więc znaleźć można i takich cwaniaków, którzy mają podpisane umowy dla zachowania pozorów, ale zamiast np. oddać 4 worki z plastikami w ciągu miesiąca oddają jeden - resztę spalają w piecu i tym samym mniej ich kosztuje wywóz odpadów. Na nich jednak też można było znaleźć sposób. I tak prezydent sąsiedniego miasta poszedł po rozum do głowy i wydał upoważnienie strażnikom miejskim, dzięki któremu o każdej porze dnia i nocy mogą wejść na teren nieruchomości, jeśli tylko będą mieli poważne podejrzenia, że to co się wydobywa z komina świadczy o jednym. Tłumaczenia mieszkańców Tylmanowej, że nie stać ich na ekologiczny opał czy wywóz śmieci albo że smieci nie produkują(!) są szczytem bezczelności i robieniem z normalnych ludzi debili. Dziwi mnie, że są tacy, którzy podobne bzdury tolerują.
0 0
bo najwazniejsze w tym wszystkim jest jedno: żeby sie komus chciało chcieć...
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz