To była najtragiczniejsza Wigilia w ich życiu. Mogło do niej nie dojść, gdyby nie pijaństwo rosyjskich partyzantów z udziałem kilku górali z Ochotnicy.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"6988"}
Rejon Ochotnicy i Tylmanowej przez Niemców nazywany był „Republiką bandycką”.
Działania partyzantów skutecznie utrudniały tu agresorskie działania hitlerowców. Partyzanci między innymi spalili most na rzece w Tylmanowej, który jeszcze w grudniu 1944 roku był odbudowywany przez Niemców. Okupanci nie tylko bronili zajętych przez siebie terenów, ale także grabili okolicznych górali z żywności. Byli w swoich działaniach bezwzględni, a każde swoje niepowodzenie w walkach z partyzantami odbijali sobie na miejscowej ludności. Tak było 22 grudnia 1944 roku przed południem, kiedy część Niemców zajęta była budową nowego mostu w Tylmanowej, a część pojechała grabić mieszkańców Ochotnicy. Tylmanowianie przygotowywali się do świąt. Nikt nie przypuszczał, że będzie to dla nich najstraszniejszy dzień w życiu, że Wigilię spędzą u sąsiadów, pozbawieni dachu nad głową.
22 grudnia po południu Niemcy przyjechali do Tylmanowej i spalili domostwa na osiedlach Jurki i Rzeka. – Usłyszeliśmy strzały we wsi. Byliśmy przerażeni, a widząc słupy ognia, unoszące się już nad sąsiednimi domostwami, zaczęliśmy się ukrywać, gdzie kto mógł – opowiada jedna z mieszkanek Tylmanowej. – Mój brat uciekł przez okno, chowając się pod pobliskim budynkiem. Ja wcisnęłam się w kąt izby. Widziałam, jak do izby kuchennej wpadli hitlerowcy. Jeden z nich przeszedł tuż koło mnie. Nie zauważył mnie, a ja ze strachu chyba nawet nie oddychałam. Nagle zobaczyłam, jak hitlerowiec wyjął z pieca płonące drewno i rzucił je na środek izby, po czym natychmiast wyszedł. Do dziś nie wiem, skąd znalazłam siłę i odwagę, aby wyskoczyć przez okno i ukryć się w rowie, gdzie ukryła się już moja matka. Tam, pomimo panującego mrozu, byłyśmy kilka godzin, aż do wyjazdu Niemców ze wsi – wspomina te dramatyczne chwile.
– Kiedy Niemcy odjechali, nasza rodzina zaczęła się wzajemnie poszukiwać. Jak się okazało, naszego ojca nie zabili, był ranny. Po spaleniu domu przyjęli nas krewni, o zbliżającej się Wigilii nikt nie myślał. Modliliśmy się o zdrowie ojca. Rano następnego dnia zawieźliśmy go do nowosądeckiego szpitala, niestety zmarł w Boże Narodzenie – opowiada inna z kobiet. – Dom odbudowaliśmy dopiero w 1947 roku, do tego czasu mieszkając kątem u krewnych – dodaje.
Przysłuchujący się rozmowie mąż kobiety wspomina, że w latach 60. spotkał człowieka, który w tamtym wojennym okresie był partyzantem, działającym na terenie Ochotnicy. – Człowiek ten opowiedział mi, co się naprawdę stało 22 grudnia 1944 roku w Ochotnicy i co było tego powodem – zaczął. – Kiedy Niemcy grabili domostwa w Ochotnicy Dolnej, rosyjscy partyzanci byli w Ochotnicy Młynnem, zaopatrując się u miejscowych w żywność i bimber. Kiedy ucztowali wspólnie z miejscowymi góralami, przyszła do nich jedna z mieszkanek Ochotnicy, od której wcześniej Rosjanie wzięli kozy i bimber – opowiada. – Miała pretensje, że oni ucztują, a we wsi Niemcy grabią. To zdanie wywołało wzburzenie wśród biesiadujących, w szczególności u miejscowych górali, którzy do Rosjan, wahających się, czy zaatakować Niemców, powiedzieli: „Co k…, boicie się, to dajcie nam pepechy, my pójdziemy i ich pogonimy”.
Dowódca niestety, dał się podpuścić góralom – partyzanci z uzbrojonymi góralami poszli zemścić się na Niemcach za grabieże. Kiedy Niemcy zobaczyli, co się dzieje, zaczęli uciekać przez potoczek Szymanowski. Jednak Rosjanie z miejscowymi, nie odpuścili i dopadli ich na podwórku Barnasia. Tam zaczęła się walka, w wyniku której zginęło dwóch Niemców i dwóch rosyjskich partyzantów. Rannych zostało trzech Niemców.
Niemcy, po ucieczce Ochotnicy z Dolnej, natychmiast zameldowali o zdarzeniu na gestapo w Szczawnicy. Dowódca gestapo zrozumiał, że atak na niemieckie siły nastąpił w Tylmanowej, w pobliżu młyna. Wydał więc rozkaz spalenia osiedla w Tylmanowej. Efektem pomyłki było nie tylko spalenie kilkunastu tylmanowskich domostw, ale zabicie 11 mieszkańców Tylmanowej.
Po powrocie do Szczawnicy Niemcy zorientowali się, że nie Tylmanowa, a Ochotnica miała być celem ich ataku, i już w zwiększonych siłach, z obawy przed partyzantami, 23 grudnia 1944 roku wyruszyli do Ochotnicy Dolnej. Zabili tam łącznie 50 mieszkańców wsi, w tym 19 dzieci, które żywe były wrzucane przez Niemców do płonących domostw.
– Kiedy spytałem się tego człowieka, czy warto było wtedy dać się podpuścić góralom i po pijanemu strzelać na oślep, zabijając dwóch Niemców, narażając na śmierć łącznie 61 osób i dramat wielu rodzin, mężczyzna ten spuścił głowę i nic nie odpowiedział. Nigdy więcej go nie widziałem… – kończy wspomnienia starszy góral.
Henryk Janusz Olkiewicz
0 0
No proszę... a ja czytalem (chyba w Pracach Pienińskich) opowieść świadka zdarzeń (partyzanta Kacwina? Nie pamiętam teraz), z których wynikało, że to nie byli partyzanci rosyjscy (raczej radzieccy, a i tych w tym czasie nie było w okolicy Tylmanowej) lecz partyzanci Ognia. Zeszli do Ochotnicy na wesele (pod nieobecność Ognia), spili się,postrzelali a potem uciekli w stronę Przysłopu nad Szczawnicą i tam doszło do kolejnej strzelaniny z Niemcami i kolejnej masakry. Więcej obiektywizmu życzę... Niestety to niezbyt chlubna historia - a my Polacy, w szczególności górale, takiej nie lubimy. Dlatego zwalamy to na \"rosyjskich partyzantów\"...
0 0
W listopadzie 1944 r. w Tylmanowej-Rzece partyzanci z 11 kompanii 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK rozbroili i wzięli do niewoli 20 Niemców. W odwecie za akcje partyzanckie 22 i 23 grudnia 1944 r. żołnierze okupanta zamordowali 11 mieszkańców Tylmanowej i spalili wiele gospodarstw.
Równolegle 23 grudnia 1944 r., w wyniku bezsensownej sprowokowanej przez partyzantów sowieckich strzelaniny, doszło do pacyfikacji Ochotnicy Dolnej. Wszystko miesiąc przed wyzwoleniem
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz