Cała Szczawnica trzyma kciuki za Mateusza Polaczyka. Kajakarz z Pienin już dziś po godz. 15.30 rozpoczyna walkę o olimpijski medal w Londynie. W niedzielę rozegrane zostaną eliminacje, a w środę półfinały i finał.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"16094"}
Wjazd do Szczawnicy. To tu, nieopodal Kotuńki, mieszka Mateusz, trzeci z rodzinnego teamu Polaczyków, pienińskiego rodu słynącego w Polsce z kajakarstwa górskiego. Jeszcze jakiś czas temu Mateusza można było zobaczyć trenującego na Dunajcu (miejsce to podczas spływu flisacy pokazują turystom jako jedną z atrakcji). Niektórzy mieli okazję spotkać go podczas intensywnych przygotowań, kiedy dosłownie wbiegał na Sokolicę. Mateusz chętnie podkreśla, że na sukces pracuje się latami, a o wygranej decydują ciągłe wyrzeczenia i nieustanna walka ze swoimi słabościami.
Droga do olimpiady
Choć zaczął trenować nieco wcześniej od starszego, równie utytułowanego brata Grzegorza, sukcesy zaczął odnosić później od niego. Jak sam wspomina, przełomowy był dla niego rok 2002, gdy podczas Mistrzostw Świata juniorów w Nowym Sączu jego brat zdobył złoto. Mateusz wtedy postanowił iść w jego ślady. W 2004 r. wygrał zawody Nadziei Olimpijskich na Słowacji, w kolejnym roku święcił triumf w Pre World i był drugi indywidualnie i w zespole na Mistrzostwach Europy juniorów. Mateusz w swojej kolekcji ma wszystkie kolory medali z młodzieżowych Mistrzostw Europy w drużynie. W ubiegłym roku został Wicemistrzem Świata seniorów. Sukces ogromny, gdy weźmie się pod uwagę fakt, że przed nim w zawodach podobnej rangi brązowy medal w K-1 wywalczył Wojciech Gawroński, a było to w 1973 r. Polska czekała na powtórzenie wyniku prawie 40 lat. 11 września 2011 roku w Bratysławie udało się to właśnie Mateuszowi. Szczawniczanin, dziś reprezentujący barwy Zawiszy Bydgoszcz, przegrał jedynie ze Słoweńcem Peterem Kuzerem.
Życiowe motto: mierzyć wysoko i nie bać się o tym mówić
Góral już za kilka dni zmierzy się z olimpijskim torem. Lee Valley White Water Centre składa się z 2 aren. Pierwsza, o długości 300 m, z różnicą poziomów sięgającą 5,5 m, od niedzieli będzie miejscem olimpijskich zmagań, druga - nieco krótsza i łatwiejsza - przeznaczona jest do treningów. Głównym torem w ciągu sekundy płynie 13 tys. litrów wody (przy takim nurcie napełnienie basenu pływackiego o wymiarach olimpijskich zajęłoby zaledwie 3 minuty).
- Mateusz musi teraz zachować zimną krew - podkreśla jego brat Grzegorz, olimpijczyk z Aten (2002 r.). - Tam na pewno przed startem będą wielkie emocje. Mateusz jest sumiennym zawodnikiem, nie obawiamy się zatem o jego przygotowanie. Cały założony plan był dokładnie przez niego wykonany. Patrząc z perspektywy czasu myślę, że cały rok przygotowań jest ważny, ale w momencie olimpiady najważniejsze są te 2 minuty i na tym się trzeba koncentrować. To ma być uderzenie. Na 30 sekund przed startem trzeba myśleć: \"to jest mój czas, moja chwila\" i sprzedać to wszystko, do czego się przygotowywało. Mateusz ma właśnie taką taktykę.
Mateusz zabrał do Londynu 2 kajaki przygotowane przez tatę - Krzysztofa i braci. - Praca nad kajakiem Mateusza wyglądała bardzo ciekawie - była powtarzana tysiąc razy, ponieważ ciągle coś nie pasowało - wspomina senior kajakarskiej rodziny zaznaczając, że kajak był specjalnie przygotowywany dla syna na olimpiadę i dostosowany do jego masy ciała.
- Proszę sobie wyobrazić, że w październiku zrobiliśmy kajak, który teraz nazywa się Crossfire, czyli Tango plus, ale nam nie wyszedł - opowiada ojciec, specjalizujący się w produkcji kajaków. - Mateusz był na tym kajaku tylko 2 razy na torze, ale stwierdził, że nie da rady na nim pływać, bo jest za mały. Żeby było ciekawiej, on sam kazał taki dla siebie przygotować. Oczywiście, pomyłki się zdarzają nawet najlepszym. Dlatego wróciliśmy do kajaka, na którym syn zdobył srebrny medal Mistrzostw Świata, bez żadnych kombinacji, bo najgorsze jest ulepszanie sprzętu, gdy się zdobędzie na nim pewien sukces.
Szczawnica ściska kciuki
- Jeśli Mateusz pojedzie swoje, osiągnie sukces. My nie mówimy teraz o miejscu. Woda wymaga umiejętności i głowy, a Mateusz głowę ma - zapewnia ojciec olimpijczyka.
Razem z rodziną Polaczyków kibicować będzie cała Szczawnica. Na placu pod kolejką na Palenicę powstanie strefa kibica. Postawiony będzie telebim, na którym w niedzielę 29 lipca o godz. 14.30 wyświetlony zostanie 1. i 2. przejazd Mateusza. Podobnie będzie w środę 1 sierpnia podczas półfinału i finału.
Ubiegłoroczne sukcesy naszego olimpijczyka:
2 czerwca - podczas Mistrzostw Europy w La Seu w rywalizacji drużynowej kajaków jedynek Mateusz zdobywa srebrny medal. Polacy stanęli na podium w składzie: Grzegorz Polaczyk, Dariusz Popiela i Mateusz Polaczyk.
16 lipca - Mistrzostwa Europy młodzieżowców w Banja Luce. Mateusz zdobył pewnie złoty medal.
11 września - Mistrzostwa Świata w Bratysławie i srebrny medal. Szczawniczanin zdobywa imienną kwalifikację olimpijską.
Aneta Dusik
0 0
Brawo Mateusz!!! Brawo cała rodzina-takie zacięcie do sportu do kajakarstwa górskiego a przy tym sympatyczni.GRATULACJE dla całej rodziny .Tak trzymać!!!
0 0
Zabrakło jedynie 1,2 sekundy do podium, to jest nic na przeciw wietrzności. Gratulacje dla Mateusza.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz