Karolina Riemen przygotowuje się do olimpiady w Vancouver. Powinna trenować na specjalistycznych torach, ale do tej pory Polski Związek Narciarstwa nie znalazł na to pieniędzy.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"6017"}
Karolina to nasza nadzieja w nowej olimpijskiej dyscyplinie – w skicrossie. Mimo że spełniła wszystkie wymogi, by znaleźć się na tzw. „ścieżce olimpijskiej”, z powodu braku pieniędzy trenuje w zakopiańskim COS-ie, na slalomie gigancie. Wymagane limity, otwierające drogę do najbliższej zimowej olimpiady w zeszłym sezonie spełniło tylko kilka osób – obok Adama Małysza i Justyny Kowalskiej, także Karolina.
21-letnia zakopianka dwa razy była w pierwszej dwudziestce w zawodach Pucharu Świata, wykonując w ten sposób wymagany przez Polski Komitet Olimpijski limit olimpijski. Spełniła też wymogi międzynarodowe wyznaczone przez FIS – znalazła się w gronie 35 najlepszych zawodników na świecie w tej dyscyplinie. Karolina obecnie jest na 32. pozycji, przed kontuzją w Japonii była na 27. Zerwanie wiązadeł w nodze i będące tego następstwem operacje spowodowały, że miała półroczną przerwę. Musiała się wycofać z kolejnych zawodów, tracąc punkty i spadając o pięć pozycji w dół.
Choć skicrossem zajmuje się dopiero 2 lata, miała ostry start – zwyciężyła w mistrzostwach Czech. W następnym sezonie na prestiżowych zawodach w Zolden zdobyła 6. miejsce. Ta wysoka lokata spowodowała, że zakwalifikowała się na prestiżowe freestylowe zawody w Aspen, w których wystartowała w styczniu tego roku. Kontuzja spowodowała, że musiała sobie w tym roku odpuścić start w zawodach.
Ostatnie badania w Warszawie potwierdziły, że może już trenować i startować w zawodach, musi jednak nadgonić formę. Trenuje więc ostro w zakopiańskim COS-ie, licząc na start w olimpiadzie w Vancouver.
Powinna trenować na specjalnym torze przeznaczonym dla skicrossowców, ale w Polsce nie ma takiego toru, najbliższy czynny latem jest w Szwajcarii. Tymczasem jej klubu nie stać na sfinansowanie takich treningów za granicą. Twierdzi, że byłaby w zupełnie innej sytuacji, gdyby otwarto dla niej ścieżkę olimpijską, ale z niewiadomych dla niej przyczyn, tak się nie stało. O tym, kto się na niej znajdzie decyduje Ministerstwo Sportu, ale wnioskodawcą jest Polski Związek Narciarski. O tym, że w PZN jest podział na grupę śląską i zakopiańską, wiadomo nie od dziś. Czy fakt, że do władzy w związku doszli Ślązacy ma związek z tym, że o Karolinie zapomniano?
– Najlepsi zawodnicy w skicrossie są z Kanady, Francji czy USA. Całe lato trenują na torach w Nowej Zelandii czy Chile, gdzie warunki są najlepsze. Ja w ogóle nie mam kontaktu z torem. Klubu nie stać na wysłanie mnie nawet do Szwajcarii. Jedyny kontakt z torem mam podczas zawodów. W tym sezonie czeka mnie 6 startów w Pucharze Świata, podczas których muszę potwierdzić swoją formę i być w pierwszej 35. Ale to za mało, by poczuć się dobrze na torze – tłumaczy. – Moje szanse przez to spadają. Na slalomie gigancie nie można przygotować się należycie do startu w skicrossie. A start w olimpiadzie to przecież moja życiowa szansa, podsumowanie całej dotychczasowej pracy – podkreśla. – Spełniam wszystkie warunki, by otwarto dla mnie ścieżkę olimpijską, a co za tym idzie, by znalazły się dla mnie dodatkowe pieniądze w Ministerstwie Sportu na treningi, dlaczego Polski Związek Narciarski mnie ignoruje, nie wiem – twierdzi.
Karolina trenuje od 5. roku życia. Od tego czasu sport pochłania ją całkowicie. Przed skicrossem uprawiała narciarstwo alpejskie. Przez całe gimnazjum i liceum była w kadrze narodowej juniorów. Z każdych mistrzostw Polski juniorów wracała z medalami, była wielokrotną mistrzynią Polski.
Twierdzi, że najbliższe 4 miesiące są najważniejsze w jej karierze sportowej. Jej zdaniem PZN niepoważnie traktuje nową dyscyplinę – skicross. – Uważam, że mam duże szanse. W tej dyscyplinie startuje tylko 32 zawodników, to jest walka ramię w ramię, wszystko się może zdarzyć. Ale PZN widzi tylko skoczków i Justynę, wolą na nich wydać pieniądze – twierdzi.
– Liczymy bardzo na Karolinę, musi jednak potwierdzić swoją dobrą formę w tym sezonie – mówi Adam Klimek, kierownik wyszkolenia ds. narciarstwa alpejskiego w Polskim Związku Narciarskim w Krakowie. – Adam Małysz czy Justyna Kowalczyk to czołówka, mają już przetarte szlaki. Karolina Riemen częściowo spełniła limity wyznaczone przez PKOl. W tym sezonie musi przynajmniej raz być na Pucharze Świata w pierwszej dwudziestce a także spełnić wymogi FIS-u i utrzymać się w rankingu 35 najlepszych zawodników na świecie. Zobaczymy jak sobie poradzi, jest po kontuzji. Myślę, że ma duże szanse – twierdzi Klimek. – Karolina tydzień temu wróciła z lodowca w Austrii. Będzie trenowała na torach w Szwajcarii lub Austrii, są na to zabezpieczone pieniądze. Czekamy na odpowiednie warunki, na razie jest tam za mało śniegu. Karolina jest po kontuzji, po poważnej operacji. Nie można się śpieszyć – dodaje.
Klimek podkreśla, że skicross to młoda dyscyplina. Skicrossowcy nie mieli więc w PZN takiego budżetu, jak zawodnicy innych dyscyplin.
Jak poinformowała nas Małgorzata Pełechaty, rzecznik prasowy Ministerstwa Sportu i Turystyki, „Karolina Riemen jest zawodniczką Kadry Narodowej i jest objęta programem przygotowań do mistrzostw świata i mistrzostw Europy, który ma zabezpieczyć szkolenie sportowe w celu uzyskania kwalifikacji do XXI Zimowych Igrzysk Olimpijskich, które odbędą się w Vancouver w 2010 roku”.
Beata Zalot
0 0
Poprawcie bledy!!! Merytoryczne... jezykowe... Justyna Kowalska???? Zolden??? Ratunku!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz