Poranek bez słońca. Wokół szaro-biały świat. Drzewa, droga i szlaki pod śniegiem. Ludzi o tej porze niewielu. Ot, pojedynczy wędrowcy, którzy uzbrojeni w czekany i buty-skorupy przemierzają Dolinę Chochołowską, by piąć się w śniegu i lodzie nieco wyżej. Zamknięte na cztery spusty stragany, góralskie sanie ustawione rzędem, a każdy pojazd przykryty plandeką. Na niej śniegowe czapy. Można nacieszyć się ciszą i spokojem.
2021-12-05 13:59:26