A poszło o projekt uchwały w sprawie: rozpatrzenia skargi na działalność Burmistrza Miasta Zakopane. Tej pierwszej, bo skargi były dziś dwie.
Przewodniczący Komisji Skarg, Wniosków i Petycji przedstawił projekt pierwszej uchwały. Przypomniał, że 22 stycznia do Rady Miasta wpłynęła skarga Wiesława Jędrusika. - W sprawie wykonania oględzin punktów, w których mają być sprzedawane napoje alkoholowe. W toku przeprowadzonego postępowania wyjaśniającego komisja zapoznała się z dokumentacją sprawy oraz pisemnym stanowiskiem Burmistrza Miasta Zakopane. A także wyjaśnieniami złożonymi na posiedzeniu w 26 stycznia przez pełnomocnika do spraw przeciwdziałania alkoholizmowi i narkomanii. Komisja uznała skargę za bezzasadną - stwierdził radny Paweł Bachleda-Curuś.
Radna Maria Łukaszczyk dodała, że skarga pana Wiesława dotyczyła braku odpowiedzi burmistrza na złożone 29 grudnia pismo. - My na komisji ustosunkowaliśmy się do całości sprawy. Pan Jędrusik był na drugiej, komisji i ubolewał nad tym, że nie dostał odpowiedzi. Skarga dotyczy braku odpowiedzi, nie całości treści, ilości punktów, odległości punktów. I my złożyliśmy wniosek do przewodniczącego o uchylenie - przypomniała radna Łukaszczyk.
Jasne wyjaśnienia
Burmistrz Bartłomiej Bryjak stwierdził, że pan Jędrusik pisze do urzędu wiele pism, na wiele dostał odpowiedzi, możliwe, że na to jedno ktoś z urzędu odpowiedź przeoczył. - Teraz ciężko to zweryfikować. Natomiast sesja Rady Miasta nie jest od rozpatrywania skargi w sposób szczegółowy, tylko od podejmowania uchwał. Jeśli nie odpowiada komuś treść tej uchwały, to zagłosuje zgodnie ze swoim sumieniem. I tyle.
Radny Józef Figiel przypomniał, że skarga na komisji była dwukrotnie procedowana. - Pierwszy raz w tej skardze było zawarte, że Pan Jędrusik odmówił wykonywania czynności, które są zawarte w ustawie o przeciwdziałaniu alkoholizmowi i wydawaniu koncesji. Natomiast i komisja do tej lutowej skargi odniosła się, że jest niezasadna, bo meritum sprawy było niezasadne, bo to wynika z ustawy. Natomiast Pan Jędrusik przyszedł drugi raz na komisję i wydaje się nam, że wytłumaczyliśmy mu, że zapisy, które ustawa nakłada, są obowiązkiem członka Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Natomiast on uparł się, że nie otrzymał odpowiedzi. Przewodniczący zaproponował pochylić się nad tym na następnej komisji i powiadomić pana Jędrusiaka, aby przyszedł na tą komisję, bo na ostatniej też był, ale nie było pani pełnomocnik - klarował radny Figiel.
Ładowanie ściemy
Radni dopytywali, nad którą w takim razie skargą będą głosować. Radny Wojciech Tatar głośno ironizował w swym wystąpieniu: - Panie burmistrzu Bartku, no i teraz wychodzi na jaw, jak jest właśnie przejrzyście. Tak właśnie jest przejrzyście, że najwięcej ma pan do powiedzenia, a pan w ogóle na komisji nie był. Bo co nie jest po waszej myśli, to będziecie bronić i ściemę ładować. I tak to dzisiaj tu wygląda. Od samego początku. I tu jest dzisiaj żywy przykład, szanowni państwo, jak burmistrz potrafi wywrócić kota do góry nogami, bo na komisji nie był, a za przewodniczącego wychodzi i będzie opowiadał. To tak samo ja mogę opowiadać, bo też na tej komisji nie byłem. Od komisji jest przewodniczący i członkowie i dowiadujemy się co innego, a my głosujmy na siłę, żeby tylko projekt uchwały przeszedł i skarga na burmistrza była niezasadna. Życzę powodzenia w takim działaniu. Kocham takie miasto uczciwe - podsumował z sarkazmem.
Wiceburmistrz Bartłomiej Bryjak wyraził ubolewanie, że radny "próbuje zasiać emocjonalny ferment". - Ja tak reaguję na kłamstwo. Przepraszam Państwa serdecznie za moje zachowanie - wołał z ławy radny Tatar.
Na tropach kłamstwa
Bartłomiej Bryjak podkreślił, że radny nie potrafi wskazać, gdzie wystąpiło kłamstwo. - Natomiast ja wielokrotnie jestem w stanie wskazać, gdzie Pan kłamie. Choćby wczoraj mówiąc, że państwa klub był przeciw zniesieniu bonifikat (chodzi o sprzedaż mieszkań komunalnych - przypis red.). Po sprawdzeniu tylko Pan i profesor się wstrzymał. Wszyscy pozostali byli za. Także ubolewam, że Pan kłamał. Przeprosiny przyjmuję. Dziś kwestia dotyczy sprawy proceduralnej, a nie tego, co w skardze było i jak została rozpatrzona. Skarga, że nie dostał odpowiedzi.
Burmistrz Łukasz Filipowicz przypomniał, że sprawa jest wielowątkowa, a płomienne wystąpienia radnego Tatara to zawsze koloryt sesji. - Natomiast nie są w ogóle prawdziwe. Do tego się wszyscy już przyzwyczailiśmy. Natomiast sprawa jest wielowątkowa i ten pan był u mnie na spotkaniu. Była też pani pełnomocnik do spraw rozwiązywania problemów alkoholowych. Wydawało się, że już na tym spotkaniu wszystko jest wytłumaczone. Ze spotkania wynikało, że pan już wszystko rozumie. Państwo tłumaczyliście na komisji. My spotkaliśmy się z panem, wytłumaczyliśmy również wszystko. Wydawało się, że sprawa jest zamknięta - podkreślił Łukasz Filipowicz.
Polityczny bumerang
Zdaniem burmistrza temat skargi będzie wracał jak bumerang. - Z nieznanych mi przyczyn. Domyślam się, że politycznych. Gdy będzie pani pełnomocnik, więc może to wszystko wytłumaczyć krok po kroku - podsumował burmistrz.
Przewodniczący komisji skarg odczytał pismo, które stało się podstawą do przygotowania uchwały: "W dniu 3 listopada 2025 roku na dziennik podawczy złożyłem pismo z dnia 3 listopada 2025 r. adresowane do Burmistrza Miasta Zakopane. W załączeniu kserokopia dotycząca wykonywania oględzin punktów, w których mają być sprzedawane, podawane napoje alkoholowe. Na powyższe pismo nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. W związku z tym w dniu 15 grudnia 2025 roku złożyłem kolejne pismo, w załączeniu kserokopia adresowane do Burmistrza Miasta Zakopane w tej samej sprawie. Do dnia dzisiejszego nie otrzymałem również żadnej odpowiedzi" - Obawiam się, że mówimy jak gdyby o dwóch różnych skargach. To może spowodować, że ten nasz mieszkaniec, pan Wiesław Jędrusik, powie to samo. Że to nie dotyczyło tej sprawy - wyraził obawy Paweł Bachleda-Curuś.
Jeden ma, drugi nie
Przypomniał, że rozżalenie mieszkańca na brak odpowiedzi może wynikać też z faktu, że "jeden z tych panów" odpowiedź dostał. - Według mnie nie powinno być. Więc dlatego może pochylmy się nad tym spokojnie, żeby nie było błędu, no bo to jest jednak skarga - apelował z mównicy radny Bachleda-Curuś. Wraz z przewodniczącym Grzegorzem Jóźkiewiczem zaczęli sprawdzać chronologię w jakiej wpływały kolejne pisma skarżącego.
Niewiele z tych ustaleń wynikło, dlatego w toku krótkiej dyskusji w końcu Grzegorz Jóźkiewicz złożył wniosek o skierowanie projektu uchwały do ponownego rozpatrzenia na komisji.
- Proszę przygotować taki wniosek. Ściągamy to - rozpoczął procedurę zdjęcia z porządku obrad kontrowersyjnej skargi przewodniczący.
Głosowanie bez świadomości
O głos poprosił radny Wojciech Tatar. - Pan burmistrz stawia mi zarzuty, że ja kłamałem. Tak, ja się wtedy wstrzymałem nieświadomie. Sprawdziliśmy dzisiaj. Reszta klubu zagłosowała "za", a ja się wstrzymałem - wrócił do sprawy głosowania nad likwidacją bonifikat przy sprzedaży gminnego majątku radny Tatar. - To co pan dzisiaj robi, pan robi świadomie, bo się boicie uzasadnionej skargi na burmistrza. Czy będzie ona uzasadniona, czy nieuzasadniona, nic to wam nie grozi. Nie jesteście przyklejeni do tych stołków, panie Łukaszu Filipowiczu. Mieszkańcy to i tak was ocenią - wołał z mównicy radny Tatar.
Przewodniczący Grzegorz Jóźkiewicz apelował, by radny się nie rozkręcał. Wiceprzewodniczący rady Marek Donatowicz poprosił, by na salę obrad wrócił radny Zbigniew Szczerba, który interweniował w sprawie skarżącego mieszkańca. - Powiem szczerze nie odzywam się, bo w ogóle nie wiem, o co chodzi. Nie byłem na komisji. Dlatego słucham - wyjaśnił radny Donatowicz.
Powrót radnego
Radny Zbigniew Szczerba wrócił na salę obrad, przeprosił, że nie wszystko słyszał, ponieważ prowadził ważną rozmowę na temat boiska Api. Przypomniał, że na prośbę mieszkańca zorganizował spotkanie z burmistrzem. - Była pani mecenas, był burmistrz, byłem ja i pan Jędrusik. I że tak powiem, przeszliśmy pewne punkty, które były zarzutem w stosunku do burmistrza. I moją konkluzją tego spotkania było coś takiego, że oczywiście były pewne nieścisłości w regulaminie, że należy wprowadzić pewien system kontroli tego, co się dzieje, tak żeby nie popełniać tego typu błędów. Pewne wyjaśnienia dotyczące całej procedury przyjąłem, zrozumiałem. Czy się do końca z nimi zgadzam? No, ciężko powiedzieć, ale one były. One były, że tak powiem, trzymające się, się kupy. Natomiast jeżeli chodzi o samą, samą kwestię skargi, no jakby nie czuję się, nie czuję się na tyle mocny, żeby tutaj państwu doradzać, czy należy to rozwiązywać w prawo czy w lewo. Każdy już sumienie swoje ma i powinien to, że tak powiem, rozważyć - podsumował radny Szczerba.
Po jego wystąpieniu radni zagłosowali nad wnioskiem przewodniczącego o ponownym skierowaniu skargi do rozpatrzenia na komisji. Radni przystali na to jednogłośnie. Nie było ani wstrzymujących się, ani sprzeciwu.
Rafał Gratkowski