Z archiwum TP

Zamknij

Betlejem i żydująca katechetka u grobu Racheli

Jurek Jurecki 17:32, 17.02.2022
Treść artykułu pod wideo ↓
3 Betlejem i żydująca katechetka u grobu Racheli

Niewielka mezuza z fragmentem tory znalazła swe miejsce przy wejściu do salonu. Co prawda powinna na futrynie drzwi, ale nie było tam miejsca. W końcu to nie jest dom żydowskiego ortodoksa, ale katolickiej katechetki. Urszula Antosz-Rekucka uczy religii w zespole szkół w Mszanie Dolnej. Niedawno była nominowana do nagrody Polin 2021. My pisaliśmy o niej w 2013 roku. Przypominamy dziś ten tekst.

Swój niepełny etat dzieli między licealistów, a uczniów zawodówki. Te lekcje są inne, wymykają się schematom. Bo katechetka chętnie sięga po naukę Jana Pawła II, szczególnie tam, gdzie wypowiada się on na temat Starszych Braci w Wierze. I często wraca do Starego Testamentu, opowiada o judaizmie i dawnych sąsiadach. Bo choć w Mszanie nie ma już ani jednego Żyda, to czasem, wracając drogą do swego domu, czuje ich ducha. Może z czasów, gdy niewolniczo pracowali budując ulicę, przy której dziś mieszka? A może czuje jeszcze strach, z jakim w niedalekim domu Wacławików ukrywał się Maurycy Jared. Przeżył wojnę i zagładę ponad 800 mszańskich Żydów. Na liście ofiar znajduje się i jego imię z fajką obok zapisaną przez kogoś, kto nie dopatrzył się jego ciała w stosie trupów. Katechetka czasem siada przy kominku, spogląda na siedmioramienną menorę i zastanawia się, skąd wzięła się jej fascynacja Izraelem i judaizmem. Sprawdzała wielokrotnie - to nie więzy krwi. W rodzie nie znalazła nikogo, kto miałby choć domieszkę krwi Mojżesza, Jakuba, Salomona. Jedyny związek to... kilka kropli mleka. - Nie tak dawno mama opowiadała mi, jak z rodzicami w pierwszych dniach wojny, gdy była jeszcze niemowlęciem, uciekali przed nalotem. W pewnym momencie zaczęła głośno płakać, gdy babcia na chwilę odeszła. Nie sposób było jej uspokoić. Obok swoje niemowlę karmiła jakaś Żydówka. Nie znali się. Ale wzięła dziecko i przyłożyła do swojej piersi. Może tę moją fascynację wyssała moja mama z mlekiem tej Żydówki? - zastanawia się.


To ona od lat upominała się o nazwanie niewielkiej alejki ulicą Mszańskich Żydów. Prowadzi ona do miejsca ich kaźni i spoczynku. Stanął przy niej niewielki, kamienny postument, a nagrobek został odnowiony. Wszystko z okazji 70. rocznicy mordu. Wciąż szuka pamiątek, świadków, dokumentów. A jest ich coraz mniej, mimo że przed wojną Żydzi stanowili trzecią część mieszkańców tego miasteczka. Wszystko skończyło się w dniu, gdy burmistrz Gelb, miejscowy volksdeutsch zrealizował swój obłąkańczy plan. Zebrał na rynku wszystkich mieszkańców wyznania mojżeszowego. Potem hitlerowcy zaprowadzili wszystkich na os. Pańskie. Stamtąd słychać było tylko jęki i odgłos karabinu. Koniec. Jeszcze dziś, prawie 90-letni Henryk Zdanowski płacze wspominając wydarzenia, które wówczas oglądał przed dziurę w płocie. A potem były lata zapomnienia. Mała Ula Antosz, gdy przychodziła do prowadzonej przez ojca piekarni, nie wiedziała, że przed wojną należała ona do Żyda Markusa z synami. Teraz żałuje. Przecież gdzieś na zapleczu budynku niedaleko stacji PKP musiały być jakieś ślady. Może choć jakiś napis, obraz, fotografia? Nie zostało już nic.


Kolacja na dachu Starej Jerozolimy

Skąd u katolickiej katechetki takie zainteresowania? Wszystko zaczęło się podczas studiów na ówczesnej Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Trafiła tam choć marzyła o medycynie. Z pierwotnych planów nic nie wyszło - z rozpoczętych studiów lekarskich zrezygnowała z powodów zdrowotnych. A, że interesowały ją sprawy z pogranicza filozofii i religii - przypadkowo dowiedziała się, że studia teologiczne nie są jedynie dla kleryków. Była połowa lat 80-tych i nie było to wówczas oczywiste. Zresztą, co po takich studiach robić? Nie było nawet planów przywrócenia katechezy do szkół. Ot takie studia czysto hobbystyczne. I niezbyt popularne. - To do mnie dotarło podczas zajęć z Biblistyki, gdzie zgłębia się tło historyczne, kulturowe i obyczajowe - wspomina. - To było fascynujące. Pod koniec zostało nas w grupie kilka dziewczyn i nawet nazwałyśmy się „Kobiety Żydujące”. Nawet po magisterce zaczęłam studia judaistyczne u prof. Chmiela, ale w końcu doktorat... zrobiłam na dzieciach. Gdy poznała swego przyszłego męża, szybko udało się jej zarazić go swą pasją. Jeszcze z koleżankami ze studiów marzyły, by udać się w podróż do Izraela. Złożyli wnioski o wizę. Z całej grupy dostali tylko oni - Urszula i Marek, bo w rubryce powód wyjazdu wpisali „podróż poślubna”. I okazało się to rzeczywiście wymarzoną podróżą życia. - Byliśmy biedni jak ta mysz kościelna. Większość drogi przebyliśmy autostopem. Płynęliśmy statkiem, gdzie nie mieliśmy kajuty tylko nocleg na pokładzie. Zresztą spanie pod rozgwieżdżonym niebem okazało się cudownym przeżyciem. Stać nas było na chleb, jakieś awokado do niego, jarzyny. Kolacja na dachu starej Jerozolimy, na którą wystarczał kawałek melona. To cudowne 12 dni w Izraelu, czułam się jak w magicznym śnie.


Wyobrażała sobie te miejsca zupełnie inaczej. Stąd wzgórze Golgoty - zabudowane świątyniami centrum miasta nieco rozczarowało. Jak większość miejsc związanych z Chrześcijaństwem, które zostały zabudowane kościołami. Za to spodobała jej się Sadzawka Siloe, która pozostała taka jak za czasów Chrystusa. W Ogrodzie Oliwnym wyobrażała sobie, które z tych drzew pamiętają Tamtą Noc. W Betlejem oprócz Bazyliki Narodzenia nie mogli nie zajrzeć do świętego miejsca dla Żydów, czyli grobu Racheli. Zresztą to miejsce znaczyło dla niej dużo więcej. Fascynowała ją biblijna opowieść o niezwykłej miłości patriarchy Jakuba i Racheli. Poszukując żony zawędrował on do Mezopotamii, gdzie przy studni spotkał córkę Labana. Zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia, a ojciec obiecał mu ją oddać w zamian za 7 lat pracy. Lata minęły „jak kilka dni, bo bardzo miłował Rachelę” - czytamy w Księdze Rodzaju. Jednak, gdy miało dojść do zaślubin sprytny ojciec podesłał mu nocą starszą siostrę Racheli Leę. Po wspólnej nocy musiał ją poślubić. By dostać rękę Racheli jako drugiej żony musiał odpracować kolejne 7 lat. Historia wielkiej miłości, kończy się przy „drodze do Efrata czyli Betlejem” gdzie Rachela umiera rodząc syna Beniamina. Cudowna, wręcz baśniowa opowieść o miłości, podstępie, walce i wierności Bogu pasjonuje Urszulę od czasu studiów. Do tego stopnia, że nadała swym dzieciom imiona jej bohaterów.


Strażniczka pamięci

W połowie lat 90-tych nauka religii wróciła do szkół i nagle okazało się, że potrzeba wykształconych katechetów. - Pamiętam apel mojego wykładowcy prof. Jelonka - idźcie uczyć! Poszłam. Okazało się, że nie jest to lekki chleb. Ale radzę sobie. Także teraz w szkole średniej potrafię znaleźć wspólny język z młodzieżą - przyznaje Urszula. Zaczęła w Krakowie. Wtedy poznała męża, potem była przerwa w uczeniu - urodził się Jakub potem Rachela. Przenieśli się do Mszany Dolnej, gdzie otrzymali działkę po dziadkach. Wybudowali wymarzony dom. Tu wróciła do szkoły. Jest chyba jedyną - jak podkreśla ze śmiechem - „żydującą” katechetką. Choć często katecheza kojarzona jest przez niedouczonych laików z nurtem co najmniej sceptycznym wobec Judaizmu. - Miałam bardzo rzetelnie prowadzone studia, a uczyli nas pasjonaci soborowi - przekonuje mszańska katechetka. - Jestem wychowana w duchu dialogu, ekumenizmu, konstytucjach soborowych. To podstawa. Wiem, że praktyka wygląda różnie. Sama też tego doświadczałam słysząc, że przesadzam, że za dużo tego Judaizmu, że mące w głowach. Ale nie słyszałam tego nigdy od rodziców czy księży - raczej od szkolnych zwierzchników. Czasem musiała szukać oparcia w nauczaniu papieskim i zawsze je znajdowała. Niestety o nauczaniu Jana Pawła II wiele się mówi, mało się o nim wie, a jeszcze mniej stosuje. A On wyraźnie mówił o Starszych Braciach w Wierze, korzeniach Chrześcijaństwa, o które wspólnie trzeba dbać.


- Wzięłam sobie do serca słowa kard. Dziwisza, że powinniśmy być strażnikami pamięci naszych pomordowanych braci, którzy tu mieszkali, których krew wsiąknęła w tę ziemię. Myślę, że ja działam bardzo zgodnie z nauczaniem Kościoła, tyle, że w tej materii nie może się ono przebić pod strzechy... - dodaje. Czy istnieje polski antysemityzm? Jak przyznaje Urszula Antosz-Rekucka, jeszcze pokutuje, choć jest coraz lepiej. O tym świadczy choćby niedawne spotkanie, które udało jej się zrealizować w ramach jednego z programów. Grupa młodzieży z Izraela podczas podróży do Polski odwiedziła też Mszanę Dolną. Nie tylko po to, by położyć kamyk na mogile, ale także spotkać się z rówieśnikami. By Polska nie kojarzyła się tylko z krajem grobów. Efekt - obalanie stereotypów, był zaskakujący dla obu stron. - Dzieciaki moje w ogólniaku po spotkaniu mówią: proszę pani, oni są tacy sami jak my! To są tacy fajni, młodzi ludzie. A oni sobie wyobrażali Bóg wie co - mówi z zadowoleniem. - Żyjemy w takich podwójnych stereotypach - młodzi Żydzi też żywią się uprzedzeniami na nasz temat. Z tego część, niestety jest prawdą, bo nie jesteśmy wszyscy idealni, ale tym bardziej, że wszyscy jesteśmy antysemitami. Cieszą mnie słowa koordynatorki z Izraela, która przyznała, że najcudowniejsze co ich spotkało podczas wizyty w Polsce - to spotkanie w Mszanie Dolnej. Mieszkając w Mszanie uświadomiła sobie, że gdzieś obok skończył się pewien rozdział historii, zginęła trzecia część mieszkańców, a potem zaczęła ginąć pamięć o nich. Postanowiła coś zrobić. Nie od razu udało się zebrać 30 podpisów pod petycją o jakiekolwiek upamiętnienie dawnych mieszkańców. A po co im kolejny pomnik, mało ich mają? - słyszała. Pytała: gdzie te pomniki? Czy to ta jedna mogiła dla blisko tysiąca ofiar? Na koniec i tak usłyszała, że to nie jej inicjatywa. - Nie o to chodzi - przekonuje. - Cieszę się, że udało się coś zrobić. Choć nie zawsze byliśmy jednomyślni, to finał okazał się dobry. Ten kto nie idzie na jakieś ryzyko - nic nie osiągnie. Na swój temat, na temat swojej rodziny - kim jesteśmy i gdzie powinniśmy się wynosić - usłyszałam wiele. Ale to tym bardziej pokazuje, że jest jeszcze wiele do roboty. Wiedziałam, że to co robię nie obędzie się bez żadnych kosztów własnych, ale to niewielki koszt, który świadomie przyjęłam.


Chanukija pod choinką


Niewielki dom u podnóża Lubogoszczy jest jedynym, w którym 25 dnia miesiąca kislew w oknie przez osiem dni zapala się chanukowe świece. Chanuka to żydowskie święto upamiętniające odbudowę świątyni Jerozolimskiej. Ponad siedemdziesiąt lat temu takich 9-ramiennych chanukij świeciło się w Mszanie tysiące. - Tak sobie myślę, że ci, którzy tu mieszkali i nie raz tędy chodzili cieszą się gdzieś w niebie, gdy widzą, że ktoś pali tu chanukowe światło - przyznaje katechetka. Chanuka to święto ruchome. Bywają lata, że schodzi się ono z czasem Bożego Narodzenia. Wówczas w domu Rekuckich na choince zapalają się lampki, a w oknie chanukowe świece. Taki symbol przeplatających się losów, wierzeń, tradycji. I pamięci.

Tekst i fot.: Józef Figura

Tygodnik Podhalański 51/2013

(Jurek Jurecki)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (3)

PodszerstekPodszerstek

0 0

Pytanie do autora, a może i do czytelników.
"Może z czasów, gdy niewolniczo pracowali budując ulicę, przy której dziś mieszka?"
O co chodzi, z jakich czasów, czy w Polsce było niewolnictwo?

13:10, 18.02.2022
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

OfkaOfka

0 0

Raczej chodzi o czas drugiej wojny swiatowej, wiem że wtedy budowali ten krety odcinek drogi Jordanów w strone Makowa

21:37, 19.02.2022
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Taki sobie turystaTaki sobie turysta

0 0

Świat żydowski to świat fascynujący. Niestety sporo osób pochodzenia żydowskiego zdążyło Polakom ten świat skutecznie obrzydzić.

09:08, 23.02.2022
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

  • budowlane

    22.12.2025

    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

  • ogloszenie

    29.05.2026

    Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

  • budowy

    02.06.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • praca

    02.06.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • ogloszenie

    27.05.2026

    Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

  • ogloszenie

    19.05.2026

    KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

  • biznes

    02.06.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • domy

    02.06.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • 01.06.2026

    ZLECĘ WYKONANIE PRAC WYKOŃCZENIOWYCH: SUCHE TYNKI,...

  • 01.06.2026

    ZATRUDNIĘ DO KARCZMY i PENSJONATU W KOŚCIELISKU. 6...

  • 01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38m2 i 55m2 w CENTRUM NOWE...

  • ...

    01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

  • SZCZ

    01.06.2026

    SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

  • ...

    29.05.2026

    RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

  • 26.05.2026

    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMO...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM: KELNER/-KA - DLA ...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM DLA UCZNIÓW, STUDE...

  • 25.05.2026

    URZĄD GMINY KOŚCIELISKO zatrudni INSPEKTORA ds. po...

  • ...

    25.05.2026

    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

  • ...

    22.05.2026

    RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

  • budynek

    12.05.2026

    Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

  • ...

    28.04.2026

    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

  • pożyczki

    23.04.2026

    PROVIDENT. 571 240 909.

  • usługi

    17.04.2026

    OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

  • ...

    07.04.2026

    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

  • ...

    07.04.2026

    NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...


POLECAMY

0%