Meteory to miejsce pielgrzymek nie tylko wyznawców prawosławia. Do dziś zachowało się sześć monasterów, zawieszonych między ziemią a niebem. Tutaj ciszę przerywa jedynie dźwięk modlitewnych gongów.
Pomiędzy łańcuchami gór Pindos i Chasia w środkowej Grecji, tam, gdzie thessalska równina zaczyna się przeplatać ze wzniesieniami, wyrastają majestatyczne Meteory. To miejsce nie ma żadnej legendy, dziwnej historii, nie wspomina o nich mitologia. Meteory giną w mroku minionych stuleci.
Pustelnicy wypatrzyli to miejsce u zarania życia monastycznego w Grecji. Pierwszym, który w 985 roku zamieszkał w grocie, był Barnaba. Pustelnicy żyli w rozpadlinach skalnych, z dala od cywilizacji. Wspinali się po pionowych ścianach. Na niedostępnych ostańcach – niczym orle gniazda – wyplatali z gałęzi szałasy, budowali prymitywne chaty nad przepaściami. Tak trwali do XIV stulecia, kiedy w Meteorach zaczęli wznosić pierwsze monastery i żyć we wspólnotach. W 1336 roku mnich Atanazy ze świętej góry Athos założył na jednej ze skalnych iglic pierwszy klasztor Megalo Meteoro (Wielki Meteoron, monastyr Przemienienia Pańskiego), który wznosi się ponad 400 metrów nad pobliskim miasteczkiem o nazwie Kalambaka, gdzie rzeka Peneus wpływa na równinę Thessalii. Jak głosi legenda, na górę wzniósł się na skrzydłach orła. Klasztor tam wybudowany do dziś dominuje w całym krajobrazie. Mnich Atanazy nazwał skałę Meteor, co znaczy „w powietrzu”. Później kolejno powstały jeszcze 23 świątynie, zawieszone między ziemią a niebem. Od tego czasu cały kompleks skał nazywany jest Meteorami.
Pod koniec XVIII wieku niektóre klasztory – ze względu na usytuowanie i upadek monastycyzmu – legły w gruzach. Do dziś zachowało się tylko 6 zamieszkanych monasterów: Przemienienia Pańskiego, św. Warłaama, Świętej Trójcy, św. Stefana Pierwszego Męczennika, św. Mikołaja Anapafsasa i Rousanou (św. Barbary). Przed każdym klasztorem powiewają dwie flagi: grecka biało-niebieska i bizantyjska żółto-czarna, z której spogląda dwugłowy orzeł, przypominając o najświetniejszych czasach prawosławia.
Kamienny las
Najpiękniej wyglądają, gdy opromienia je słońce. Prezentują się wtedy okazale. Wielu nazywa Meteory ósmym cudem świata. Tymczasem deszcz i gęsta mgła nie zapowiadają nic dobrego. Nie widać skał, klasztorów. Niespodziewanie mgły się rozrzedzają i wyłaniają się z nich fantastyczne ostańce, które tworzą „kamienny las”. Podobno powstały 60 tysięcy lat temu. To głównie zlepieńce i piaskowce.
Aby dotrzeć do klasztorów, trzeba iść wyjątkowo malowniczą drogą, pnącą się na wzgórza. Wije się między wąwozami i wokół przepaścistych skał. Jest cicho i spokojnie. Powiewa lekki wiatr. Nasączona wilgocią gleba wydaje charakterystyczny zapach. Krople wody wciskają się między szczeliny skalne. Tutaj przyroda łączy w sobie cechy śródziemnomorskiego południa i surowego klimatu północy. Skały mają piękny, zielonkawy odcień, a kontrastują z nimi czerwono-szare budynki klasztorne.
Z niektórych ostańców sterczą zniszczone drabiny, przypominając o dawnym monastycznym życiu. Niegdyś do monastyrów można było dotrzeć jedynie za pomocą specjalnie skonstruowanych rusztowań wspartych na belkach, a później połączonych ze sobą wiszących drabin. Tych, którym brakło odwagi do wspinaczki, przy pomocy kołowrotka wciągano w sieci, co również dostarczało wiele wrażeń. Niepokój i przerażenie wywoływały kolebanie sieci na wietrze i zgrzyt sznura, ocierającego się o kołowrót. Taka podróż trwała około pół godziny. Niektórzy twierdzą, że linę wymieniano tylko wtedy, kiedy się zerwała. Dziś transportuje się w ten sposób żywność oraz inne przedmioty potrzebne w klasztorze. Z czasem mnisi wykuli w ścianach stopnie, dzięki którym dostęp do klasztorów jest łatwiejszy.
Cisza i modlitwaKlasztorną zasadą jest cisza. Jest ona wszechobecna. To świat wolny od zgiełku, szybkiego tempa życia. Ciszę przerywa jedynie dźwięk modlitewnych gongów. W kościołach Meteorów można doświadczyć różnorodności wrażeń. Panuje w nich atmosfera modlitwy i refleksji, a potęgują ją zapach kadzidła, światło świec, wydobywające się z mroku, przydymione ikony, rzeźbione ikonostasy, malowidła ścienne. Tajemniczym ogniwem, łączącym niebo i ziemię, są promienie słońca, które przedostają się przez maleńkie okienka w kopule świątyni.
Zakrystie i biblioteki klasztorne kryją rozmaite skarby i dzieła sztuki. Są tu ikony, szaty liturgiczne wyszywane złotem, krzyże zdobione perłami, emalią i drogimi kamieniami. Na półkach stoją pergaminowe Ewangelie, cenne manuskrypty z liturgicznymi, historycznymi, medycznymi czy filozoficznymi tekstami. Większość z nich jest ręcznie pisana, a ozdobione są miniaturami. Księgozbiory zawierają też dokumenty, a wśród nich złote bulle i dekrety Patriarchy Konstantynopola.
Życie mnichów nie kończy się na modlitwie, która zajmuje kilka godzin dziennie. Trudnią się też różnymi rzemiosłami, m.in. rzeźbieniem w drewnie. W zależności od potrzeby są cieślami, szewcami, ogrodnikami, krawcami. Niektórzy z klasztornej ciszy czerpią natchnienie, potrzebne przy pisaniu ikon.
Jolanta Flach
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz