Liberia przez dwadzieścia lat była synonimem piekła na ziemi. Od kilku panuje tu pokój. Przez miniony rok pomagał go utrzymać policjant z Nowego Targu Daniel Jędruś.
Tu jeszcze kilka lat temu dzieci stanowiły trzon armii. Bo maluch z karabinem szybko uczy się zabijać. Potrafi być bezwzględny, w dodatku przy pomocy narkotyków łatwiej nim manipulować.A jak uciekał do rodzinnej wioski, wojskowi mordowali wszystkich jej mieszkańców. Później rodacy na widok małego zbiega strzelali do niego, jeszcze zanim zbliżył się do wioski.
To jeden z wielu przejawów afrykańskiego piekła. Były też masowe egzekucje, pacyfikacje całych miejscowości. Z czasem nikt już nie potrafił odpowiedzieć kto z kim walczy i dlaczego. Strzelali niemal wszyscy. Do wszystkich.
Depcząc władzy po piętach
To kolejna międzynarodowa misja Daniela Jędrusia, który ma za sobą kilka wyjazdów na Bałkany. Do Afryki udał się po raz pierwszy jako oficer trzyosobowego polskiego kontyngentu.
- Wiele czytaliśmy, dużo szukaliśmy w Internecie - wspomina. - Wiedzieliśmy wiele o dwudziestoletniej wojnie domowej. Ale ona zakończyła się w 2003 roku, później nastąpiło błyskawiczne rozbrojenie, a potem proces pokojowy - więc nie baliśmy się kul.
Obecna prezydent, pierwsza kobieta na czele afrykańskiego państwa, została wybrana w wolnych wyborach i uznana przez wszystkie państwa, a Liberia została członkiem ONZ. Paradoksalnie nasi policjanci, wsiadając do samolotu, nie obawiali się świszczących kul, a... komarów i przenoszonej przez nie malarii.
Jeden z naszych rodaków, biorących udział w poprzednim kontyngencie, zmarł na tę chorobę. Nie ustrzegł się jej także nowotarski policjant, jednak na szczęście tym razem miała ona łagodny przebieg.
Pierwsze spotkanie z Afryką mogło opacznie sugerować skąd wzięła się nazwa "Czarny Ląd" - Monrovia, stolica kraju tonie w mroku. I tak jest każdej nocy, bo w całym kraju nie ma prądu, a jedyne słabe żarówki zasilane są z prywatnych generatorów.
- Pierwsze wrażenie? - zastanawia się przez moment policjant. - To odczucie niesamowitego zaduchu i odoru rozkładającej się roślinności. Po kilku dniach każdy z nas przyzwyczajał się do smrodu, ale upał nie dawał żyć. Temperatura wahała się w granicach 35 stopni, ale do tego dochodziła dziewięćdziesięcioprocentowa wilgotność w powietrzu i w efekcie człowiek był stale spocony.
Po kilkudniowym szkoleniu każdy z polskich oficerów wyruszył w swoją stronę. Daniel Jędruś trafił do jednostki "Non compliance", której głównym zadaniem było prowadzenie spraw przeciwko funkcjonariuszom zamieszanym w działalność przestępczą (zwykle jeszcze w okresie wojny), jak i naruszanie procedur pokojowych.
Oprócz tego szkolił też pion spraw wewnętrznych liberyjskiej policji oraz nowych adeptów. - Non compliance to była jednostka o uprawnieniach policyjno-prokuratorskich. W większości przypadków badaliśmy sprawy, w które zamieszani byli wojskowi. I tak po latach okazywało się, że ktoś dokonał masowych zbrodni, pacyfikacji, rozbojów czy pospolitych kradzieży - tłumaczy Jędruś.
Policjanci musieli nie tylko tropić takie sprawy, ale także odtwarzać fakty, a nawet dokumenty tożsamości. Bo podczas walk lub po nich ginęło wszystko. Szczególnie rzeczy, które były niewygodne. Konieczne więc były wyjazdy w teren, gdzie miejscowi z fotografii rozpoznawali bandytę.
Z drugiej jednak strony wymiar sprawiedliwości to kolejny współczesny problem wolnej Liberii. Na porządku dziennym jest tam przetrzymywanie więźniów w nieludzkich warunkach oraz masowe ich ucieczki - bo nie miał ich kto przypilnować, a nocą zdarzało się, że służbę pełniło jedynie dwóch wartowników.
Na porządku dziennym są także ciągnące się latami postępowania czy też aresztowanie wszystkich, którzy akurat znajdą się na miejscu zdarzenia. Nierzadkie są historie, gdy policja, po znalezieniu w hotelu działki narkotyku, aresztuje wszystkich gości - nawet kilkadziesiąt osób.
Bywa także, że prawo o osadzonych zapomina. Ludzie tymczasowo aresztowani czekają latami na proces. W makabrycznych warunkach i więzieniach złożonych z baraków bardziej przypominających chlew, niż miejsce pobytu ludzi.
Trudno się dziwić, że zdesperowani i słabo pilnowani masowo uciekają. Niestety, w ten sposób także znikają prawdziwi mordercy, gwałciciele i złodzieje.
Dostrzec najuboższych
Nasi policjanci nie ograniczali działalności do spraw służbowych. Byli częstymi gośćmi miejscowego sierocińca, którym opiekuje się pastor Wictor Biah. W kraju, gdzie średnie wynagrodzenie sięga około 1 dolara dziennie, a bezrobocie przekracza 70 procent - dzieci są najbardziej bezbronne.
W przytulisku, gdzie znajdowało się kilkadziesiąt sierot, nie było wody. Polakom udało się to zmienić. - Podczas krótkiego wyjazdu do Warszawy nawiązałem kontakt z Caritasem. Poprosili o zdjęcia, dokumentację i powiedzieli, że dadzą pieniądze na wodę! - przypomina nowotarski policjant.
Wodociąg już jest, teraz w porcie czeka na rozładunek transport pomocy humanitarnej za 100 tys. dolarów. I w tym przypadku darczyńcą jest Caritas, ale tymi, którzy zorganizowali pomoc - nasi policjanci.
- Zawsze, jak tam przychodziliśmy, dzieciaki witały nas śpiewem, tańcami i bębnami. To najlepsza nagroda. Tym bardziej że my nie chcieliśmy zamykać się w koszarach i ograniczać pracy tylko do obowiązków służbowych. Chcieliśmy wyjść do ludzi i to się udało - kwituje.
Daniel Jędruś po powrocie z afrykańskiej misji korzysta z zaległych urlopów. Jednak myślami często jest w Liberii. To otrzyma wiadomość, że miejscowi celnicy stwarzają kłopoty z odprawieniem pomocy humanitarnej, to skontaktuje się z nim pastor Biah.
- Czy chciałbym tam wrócić? W tym momencie, gdyby ktoś mi składał taką propozycję, pewnie odmówiłbym. Mam dość tego klimatu. Ale z czasem? Kto wie - nigdy nie mówię "nigdy" - kwituje spoglądając na afrykańską fotografię, na której na kolanach umundurowanego policjanta siedzi kilkuletni chłopczyk w za dużych butach i starym ubraniu.
O czym marzy dziecko, któremu wojna zabrała to, co najważniejsze? Może tylko o tym, by ktoś dostrzegł jego położenie, zrozumiał, pomógł. Nakarmił.
Józef Figura | Foto | Liberia - piękny kraj. 2 | Daniel Jędruś z jednym z podopiecznych sierocińca w Monrowii.

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz