Nie wierz mądrym księgom tylko dlatego, że są one mądre, nie ufaj swojemu mistrzowi tylko dlatego, że jest mistrzem - ucz się na swoich błędach i sukcesach, a będzie ci się żyło łatwiej, szczęśliwiej.
Tak w największym skrócie można wyjaśnić buddyjski fenomen spokoju szarych obywateli komunistycznego wciąż państwa gdzieś nad Mekongiem, w dalekich Indochinach.Laos to jeden z najbiedniejszych krajów świata. Wioski bez prądu. Krajowe drogi bez asfaltu. Domy na wysokich palach, bo w porze deszczowej mniej górzysta część kraju zamienia się w ogromne jezioro.
Wszechobecna bieda. Niesłychanie skromne, ale czyste obejścia. Bose dzieci w połatanych ubrankach. Spokój i pogoda ludzi. Tam nikt się nie smuci, nie narzeka, nie krzyczy, nikt nikogo nie poucza.
Nikt się nie spieszy. Ich buddyjskim spokojem dajemy się zarazić już po kilku dniach.
Ten kraj powinien nazywać się Mekong, tak jak największa w tym kraju rzeka, wokół której toczy się życie Laotańczyków.
Mekong wraz z innymi rzekami stanowi główny szlak komunikacyjny. Na brzegach w porze suchej powstają paletka z uprawami, tam jest bowiem najżyźniejsza ziemia.
Co rusz na wodzie można zobaczyć przemyślne pułapki na ryby. I dzieci, które przy brzegu zbierają wodorosty lub z łodzi zarzucają na mętne wody sieć.
Nad brzegiem Mekongu chłodzą swoje cielska stada bawołów. A w popołudniowym słońcu Laotańczycy odbywają tu codzienną toaletę, kobiety robią pranie i myją naczynia.
Górskie wartkie rzeki dają też wioskom prąd. Aż trudno uwierzyć, że koło jak od roweru i coś w rodzaju dynama potrafi oświetlić kilka domostw.
Prąd najczęściej jest przez 3-4 godziny. Oprócz światła daje rozrywkę. Ci, którzy mają telewizor, mogą obejrzeć tajlandzkie seriale. Wszystko, co tajlandzkie, kojarzy się z lepszym, bogatszym światem. Są jednak wioski, do których jeszcze elektryczność nie dotarła.
Na początku naszej wyprawy ustaliliśmy 2 zasady. W miarę możliwości omijamy miejsca turystyczne i jak najczęściej przebywamy razem z Laotańczykami.
Pierwszą okazją jest całodzienna podróż z Vientian do Paklai czymś, co można porównać do promu. Jesteśmy jedynymi turystami.
Mężczyźni, którzy spędzają większość czasu na dachu łodzi, częstują nas dziwnymi owocami. Dotarcie do jadalnej części owocu uczy pokory, ale zajmuje długi czas podróży.
Kolejny dzień to wyprawa już po lądzie. Jedziemy państwowym "busem", przypominającym raczej naszego żuka. Z tyłu na otwartej pace 2 ławki po bokach.
W każdej kolejnej wiosce dosiadają się pasażerowie. Miejsca siedzące szybko się kończą. Pasażerowie siedzą po turecku, leżą, wiszą na zderzakach. Na niewielkiej przestrzeni wyliczam 25 osób dorosłych, 9 dzieci, do tego kury, kaczki i mnóstwo tobołków.
Ktoś częstuje nas warzywem przypominającym smakiem brukiew, ktoś inny suszonymi bananami. Odwdzięczamy się dietetycznym pieczywkiem, przywiezionym z Polski.
Nikt nie mówi po angielsku, uśmiechy jednak mówią wszystko. Wiemy już, że "kopcziaj", wypowiedziane ze złożonymi jak do modlitwy rękami i pochyloną głową, znaczy "dziękuję".
Kłęby kurzu, które unoszą się w czasie jazdy, szczególnie, gdy wyprzedza nas inny pojazd, nie pozwalają na wyciagnięcie aparatu fotograficznego.
Nawet wtedy, gdy wyprzedzamy na drodze 2 słonie, które ciężko pracują, transportując drewno. Po całym dniu jazdy jesteśmy cali pokryci grubą patyną kurzu.
Czas cofa się o co najmniej 100 lat.
Po pobycie w stolicy wiemy już, że nie należy wierzyć przewodnikom. Nieciekawy - według autorów Vientian, ma dla nas swój urok.
Prowincjonalizm tego miasta urzeka. Skromne budynki ministerstw, policjanci drogowi rzucający kulkami w grze, której reguł nie udaje nam się rozszyfrować.
Na przydomowym ołtarzyku ktoś podarował jakiemuś bóstwu banana i puszkę coli. Omijamy przybytki w europejskim stylu, poznajemy laotańskie smaki w skromnej restauracyjce nad samym brzegiem Mekongu.
Ostry Lap - kultową potrawę tego kraju - przepijamy łagodnym jak tutejsze krajobrazy Lao Beer.
Kilka dni później rozczarujemy się Luang Prabang, wychwalanym jako jedno z najpiękniejszych miast w tej części Azji. Tu chyba zjeżdżają się wszyscy turyści, którzy odwiedzają Laos.
Wprawdzie świątynie piękne, uliczki z pokolonialnymi budynkami urokliwe, ale ruch jak na Krupówkach i knajpy w iście europejskim stylu. Dlatego uciekamy w góry.
Wynajęta łódź płynie pod prąd, mijając bajkowe krajobrazy. Szczyty gór odbijają się w tafli leniwej wody. W ciemnościach docieramy do Nong Kiaw.
Za dolara (2,5 zł!) wynajmujemy jeden z urokliwych domków na palach. Światło za chwile zgaśnie, bo można z niego korzystać tylko od 18 do 21. Na werandzie, w hamaku, wsłuchujemy się w muzykę cykad.
Dochodzące się z pobliskich lasów odgłosy zwierząt, nie są już tak groźne, jak wtedy, gdy rozpatrywaliśmy możliwość noclegu w łodzi, tuż przy ścianie gęstej dżungli.
Rano w menu tutejszej knajpy zaintryguje nas nazwa jednej z potraw "Shake suka". Okazuje się, że to coś w rodzaju naszego jajka sadzonego i egzotycznej zieleniny. Równie smaczna okazuje się w tłumaczeniu na polski: "Pochwała poranka".
Z każdym dniem rośnie nas zachwyt dla tutejszych ludzi. Obserwujemy ich podczas wspólnej podróży, na targowiskach, w wioskach wysoko w górach. Zachwyca nas ich pracowitość, spokój, pogoda ducha.
Czy oni nigdy się nie kłócą? Nie denerwują? Nie oszukują? Szlachetne, mądre twarze, brak rozbieganych oczu, głębokie spojrzenia.
Już przestajemy się dziwić, że nikt w tym kraju nie próbuje nas naciągnąć czy okraść. Już wiemy, że odkryliśmy nie tylko kraj bajkowych krajobrazów, prastarej kultury, sięgającej czasów sprzed naszego Mieszka, kraj dziki, niemal zupełnie pozbawiony przemysłu, technokracji, biurokracji i cywilizacji w naszym rozumieniu.
Przede wszystkim odkryliśmy kraj uczciwych ludzi, którzy gdzieś tam, za siódmą górą, za siódmą rzeką, żyją wg najprostszej zasady, gwarantującej szczęście: czyń dobro bliźniemu, jak sobie samemu, bo to zawsze wróci do ciebie.
Naładowani pozytywną energią, z buddyjskim spokojem w drodze do domu czekamy na kolejny samolot we Frankfurcie. Jak na filmie przewijają nam się scenki ze świata, który jest już nasz.
Pospieszny, nerwowy, z reglamentowanymi uśmiechami obcych. Zamykamy szybko oczy. Na chwilę wracają szmaragdowe góry, rwące potoki, wszechobecny, ociekający złotem Budda. Jeszcze chociaż przez chwilę.
Beata Zalot, Marek Tomalik | Foto | Beata Zalot |

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz