Zaczynał w rodzinnej wsi od fotografowania wyczynów swych przyjaciół: dziś jest bywalcem najbardziej ekstremalnych zawodów, robi zdjęcia podczas morderczego rajdu Paryż Dakar, towarzyszy na himalajskich wyprawach Andrzejowi Bargielowi.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"37375"}
Marcin Kin to chłopak z Kościeliska. Dlatego sport grał u niego zawsze pierwsze skrzypce. - Najpierw był biathlon, kibicowałem zawodowcom - mówi Marcin Kin, lat 32. Odgarnia niesforną grzywkę i dodaje, że dzięki swej dziewczynie, Marii Danielak, musiał się nauczyć jeździć na snowboardzie. Dziś są już małżeństwem, mają 4-letniego synka Franka i trzymiesięcznego Stasia. Cała trójka z Marią na czele z niecierpliwością czeka na powrót z fotograficznych wypraw. I na opowieści o Maroku, Katarze, Ameryce Południowej, Archangielsku czy Himalajach.
Cyfrowy bakcyl
Zanim do tego doszło, Marcin przeszedł długą i wyboistą drogę. Uparcie ćwiczył skoki i triki na snowboardzie. Ale szybko się okazało, że nie ma szans w porównaniu do kolegów. - Mnie to tak mocno nie wciągnęło - mówi fotograf. Ale cieszyła go grupa, przyjaźń, pobyt w górach, na stoku. No i baciarka. Nie ukrywa, że były wagary. Do czasu, gdy ojciec kupił mu aparat cyfrowy. - Tata zawsze w Niemczech pracował. W wakacje kupił mi aparat cyfrowy. To był Fuji finepix. Nikt ze znajomych nie miał takiego sprzętu.
Zaczęła się wielka przygoda. Marcin łyknął bakcyla sztuki fotograficznej. Sam dochodził do wszystkiego. Uczył się na własnych błędach i zdobywał wiadomości w internecie. Potem były krakowskie szkoły. Pierwsza okazała się niewypałem. W połowie jego licencjatu zbankrutowała. Kolejną placówkę prowadzili nauczyciele, którzy uczyli się na uczniach, jak prowadzić szkołę.
Ale dzięki kontaktom w Krakowie poznał wielu cenionych fachowców i świetnych ludzi. Zdobył wiedzę o różnych szkołach fotografii.
Gdy wracał na Podhale, coraz sprawniej dokumentował osiągnięcia przyjaciół snowboardzistów. Stwierdził, że najbardziej "kręcą go" sporty ekstremalne.
Dzień w dzień góry
Dlatego prędzej czy później los musiał go zetknąć z Red Bullem, sponsorem i organizatorem całej masy imprez i zawodów o światowej renomie. Rok po roku słał swe portfolia do firmy. Bez efektu. Bez odzewu. - W końcu przyszła taka zima, że żona była w ciąży, spodziewaliśmy się pierwszego dziecka. Razem zdecydowaliśmy żeby postawić wszystko na jedną kartę.
Każdy dzień spędzał w górach, na Kasprowym, żeby robić jak najwięcej zdjęć. Swe osiągnięcia promował coraz intensywniej poprzez portale społecznościowe i własną stronę internetową.
W końcu los dał mu szansę. - Dziś fotografowie dzwonią do firmy i dopytują się, czy ten Kin jest nie do ruszenia - śmieje się Marcin. Już pięć lat współpracuje bardzo intensywnie z Red Bullem. Obsługuje głównie imprezy na południu Polski.
Drugi z polskich fotografów Red Bulla Łukasz Nazdraczew obsługuje północ Polski. Z egzotycznymi wyprawami też mu się szybko poszczęściło.
- Miałem farta, bo stały fotograf Red Bulla na Polskę Łukasz Nazdraczew, który zawsze przodował w firmie nie miał wolnego terminu na wyjazd do Maroka.
A ekipa Orlenu: Jakub Przygoński, Marek Dąbrowski i Jacek Czachor pilnie potrzebowali obsługi fotograficznej. Akurat przechodzili ostateczne testy przed wyjazdem na rajd Paryż-Dakar.
Gdy odebrał telefon z propozycją wyjazdu, myślał, że będzie krzyczeć ze szczęścia. Wtedy poczuł, że Red Bull naprawdę dodał mu skrzydeł.
Pustynne łamanie lodów
Ekipa z Orlenu to twardziele. Przyjęli go ozięble, ot, kolejny fotograf, jakich wiele. Wcale go nie słuchali, jeździli po wydmach, jak chcieli. On tylko trzaskał fotki. - Było fatalnie, rozjeździli cały teren, a ja chciałem pokazać kontrast: nieskażoną niczym naturę i pędzące po wydmach motocykle. Obrobiłem zdjęcia, pokazałem im i byli zachwyceni. Dopiero wtedy powiedziałem: a teraz zrobimy rzecz po mojemu, fotki będą o niebo lepsze. Zaskoczeni posłuchali mnie - przypomina Marcin Kin.
Na wydmach cała rzecz rozbija się o słońce. W dzień pustynne przestrzenie robią się płaskie. Dopiero przy wschodzie lub zachodzie słońca z gry światła i cienia można wydobyć głębię, zróżnicowanie i prawdziwe piękno dziewiczych terenów. Gdy zawodnicy zgodzili się nieco zmienić rozkład dnia, zdjęcia wyszły idealnie, tak jak zaplanował. Centrala firmy w Austrii była zachwycona.
Teraz jest stałym bywalcem w Maroku. Zna dobre miejsca na trasie, wie, gdzie się ustawić.
- Na Dakarze byłem 3 razy, podobnie w Katarze, na rajdach płaskich i pustynnych. Był Iran, Rosja, okolice Astrachania. Też bardzo piękny rajd. Teraz lecę do Abu Dabi.
Na wyprawach himalajskich z Andrzejem Bargielem był 2 razy. Przez terrorystyczne zamachy na kolejną wyprawę się nie zdecydował. Żona była w 3 miesiącu ciąży. Spodziewali się drugiego dziecka. - To już nie chodziło o te góry, ja ze sprzętem idę na tyle wysoko, na ile czuję się bezpiecznie i nogi pozwalają. Ale te akcje terrorystyczne to masakra - dodaje Marcin Kin. Nie chciał, by żona przechodziła katusze, drżąc każdego dnia na myśl o tym, co dzieje się w Pakistanie.
Od podszewki poznał Egipt, jakiego nie prezentują w reklamowych folderach biura podróży. I śmieje się, gdy turyści opowiadają o jego pięknie. - Byłem dwukrotnie w głębi kraju dzięki Rajdowi Faraona. To, co widziałem, to inny świat. Zwiedził Dubaj, Emiraty Arabskie.
Przygoda życia
Niełatwo przychodzi mu odpowiedzieć, co najbardziej lubi fotografować. Lokalne imprezy typu "zjazd na krechę" czy "Bieg Zbójnika" pozwalają pracować na miejscu i dają łatwy, szybki dochód.
Rajdy i wyprawy to jest jednak ciągle wyzwanie. - Potrafię się tam sam odnaleźć i zorganizować pracę, bo jak dostaję telefon od menadżera, to nikt po mnie nie przyjedzie na lotnisko. Trzeba wynająć samochód, dotrzeć na środek pustyni, bo tam jest start. Potem jechać i szukać miejsc, gdzie trasa rajdu zbliża się do mojej drogi. Nigdy nie biorę zezwolenia na wjazd na trasę. Bo to się wiąże z obostrzeniami. Nie możesz opuścić trasy, dopóki ostatni zawodnik z niej nie zjedzie - wyjaśnia Marcin Kin.
Wtedy tracisz zdjęcia lifestylowe. Czyli te od kuchni. Pracę mechaników, zmęczenie zawodników, przygotowanie motocykli i aut do kolejnego etapu. A to też ważna dokumentacja.
Fotografowanie traktuje jako przygodę, która pozwala mu zarabiać na życie. Nie artyzm, a bardziej solidne rzemiosło. Bo to fotografia reklamowa. Na zdjęciu rozpędzonych pojazdów ma być czytelny logotyp.
Dziś jest jednym z 30 top fotografów w agencji Red Bull Photography. - Jestem w gronie mistrzów, których prace śledziłem przez całe życie - cieszy się chłopak z Kościeliska. - Jakby zadzwonił telefon, że mam się spakować i jechać do siedziby firmy czy gdzie indziej w nieznane miejsce na świecie - pakuję się i jadę.
Dzięki swej pracy poznał artystów z górnej półki, muzyków, sportowców, o których piszą światowe media. Pracuje posługując się aparatami Canona. Sprzęt bardzo drogi, ale nigdy go nie zawiódł. - Leje po nim deszcz, czasem tonie w piasku. Wygląda na bardzo "zjechany", koledzy się śmieją, że nie szanuję tak drogiego sprzętu. Ale ja po prostu nim pracuję w trudnych warunkach - podsumowuje Marcin Kin.
W niedalekiej przyszłości chce swą działalność fotograficzną wzbogacić o telewizję. Razem z kilkoma przyjaciółmi chce rozkręcić firmę filmową, która zajmować się będzie produkcją reklam sportowych oraz dokumentacją ekstremalnych wyczynów sportowców na wszystkich kontynentach.
- Mam niesamowicie dzielną żonę, która wytrzymuje te wyjazdy - podkreśla Marcin Kin. Po każdym jego przyjeździe w domu panuje wielka radość, że udało się bez przeszkód wykonać zlecenie i powrócić. - Już nawet nie chcą słuchać opowieści, jak było, tylko przez miesiąc jest radość, że jestem w domu - dodaje fotograf z Kościeliska. Tak jest aż do kolejnej wyprawy.
Rafał Gratkowski

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz