Publicystyka

Zamknij

Los klezmera w nocnym barze

Jolanta Flach 12:18, 14.04.2017
Treść artykułu pod wideo ↓
11 Los klezmera w nocnym barze

W zakopiańskich knajpach grali muzycy nie byle jacy. Na parkietach bawili się goście różnej proweniencji. - "Watra" była najbardziej wytwornym lokalem dancingowym - wspomina Czesław Jałowiecki, rzeźbiarz i saksofonista.

::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"38863"}

Goście przybywali pod Tatry nie tylko dla podreperowania zdrowia, wytchnienia, atrakcji turystycznych i sportowych, ale także w poszukiwaniu rozrywki i dla smakowania uroków życia.


Niegdyś ludzie chętnie się spotykali, choćby na potańcówkach. Z czasem tradycja zabaw zanikła, nie mówiąc o hucznych karnawałach z biesiadami do samego rana. Pod Giewontem było niemało takich miejsc. "Kawiarnie i restauracje, przeważnie z dansingami, w pewnych godzinach stale są przepełnione" - donosił w 1931 r. w "Liście z Zakopanego" Ferdynand Hoesick. W okresie międzywojennym dancing w Jaszczurówce słynął z doskonałej orkiestry - do tańca grywał zespół Szymona Kataszki i Zygmunta Karasińskiego.  Był to pierwszy w Polsce jazzowy zespół popularyzujący dixieland i improwizację. Swoje dancingi polecał hotel "Morskie Oko". W Ilustrowanym Kurierze Codziennym tak się reklamował: "(...) dwie orkiestry na dwóch salach dancingowych popołudniu i w nocy". 


Podobne bale odbywały się też w hotelu "Stamary", gdzie otworzono kawiarnię z muzyką. Gdy Franciszek Trzaska odkupił od Przanowskiego Cukiernię i Restaurację Zakopiańską, wkrótce na jej miejscu powstał najsłynniejszy lokal pod Giewontem. Zbierał się tu świat artystyczny. Odbywały się zabawy towarzyskie, ale przede wszystkim dancingi. Do tańca przygrywały słynne zespoły muzyczne, m.in. Petersburskiego, Karasińskiego i Alfreda Melodysty, niezbyt lubianego przez bardziej wymagających słuchaczy wirtuoza gry na pile. Goście bawili się na dancingu, który odbywał się codziennie, niezależnie od pogody. Przybywali tu, gdy była kurniawa, słota, wył halny wiatr i waliły pioruny.


Przywilej wejścia na dancing


Wystarczy cofnąć się do lat 50., 60. czy 70. ub. wieku. Dancingi były powszechną rozrywką. Restauracje i lokale pękały w szwach, a do wejścia ustawiały się długie kolejki. Czasem wykidajły puszczali na potańcówkę za dodatkową opłatą. Przy okazji wieczorku tanecznego można było dobrze zjeść. Co trafiało na talerz takiego dancingowicza? Prócz nieśmiertelnego schabowego, sznycel po wiedeńsku, dewolaj i rumsztyk, barszczyk z krokietem, tatar, śledź. Wszystko zakropione wódeczką lub popite oranżadą.


W latach 50. i 60. bardzo popularne i modne, zwłaszcza wśród młodych, były fajfy, popołudniowe spotkania taneczne. Odbywały się zwykle po siedemnastej w różnych zakopiańskich lokalach i trwały gdzieś do godz. 19 lub 20, a potem już zaczynały się dancingi. Na popołudniowe potańcówki w "Jędrusiu" przychodziła nie tylko zakopiańska młodzież, ale też starsi i sporo turystów. Do "Morskiego Oka" z Gronika przyjeżdżali potańczyć lotnicy. Fajfy odbywały się też w kawiarni na Gubałówce, "Murowanej Piwnicy" w Orbisie oraz w Domu Turysty.


Pod Giewontem najbardziej znane były wieczorno-nocne potańcówki w "Jędrusiu" i "Watrze", gdzie jeszcze przed  wojną kawiarnię z  dancingiem otworzyła Aniela Dobrowolska.


- "Watra" była najbardziej wytwornym lokalem dancingowym. Tam nie wpuszczali mężczyzn bez garnituru i krawata. Kobiety musiały być ubranie w ładne suknie. Wejściówkę trzeba było sobie zamawiać dużo wcześniej - wspomina Czesław Jałowiecki, znany zakopiański artysta rzeźbiarz, ale też saksofonista, który w latach 50. grał w dętej orkiestrze klimatycznej, założonej przez dyrektora zakopiańskiej szkoły muzycznej Tadeusza Głodzińskiego. Aby zarobić na naukę, przystał też do zakopiańskich klezmerów, bo wtedy tak nazywano knajpianych grajków, którzy niejednokrotnie byli świetnymi zawodowymi muzykami. Po studiach znów zarabiał jako saksofonista w zakopiańskich lokalach. 


Na kilka lat związał się z zespołem "Filipiaki", działającym przy Domu Turysty. - Miałem tu zapewniony etat - tłumaczy. - Określenie "klezmerzy" może miało wydźwięk trochę lekceważący, ale w Zakopanem grywali po knajpach muzycy nie byle jacy, którzy w ten sposób zarabiali na chleb - przekonuje Czesław Jałowiecki.


Znanym lokalem, również dość wytwornym, do którego - zwłaszcza w soboty i niedziele - trudno się było dostać, był "Jędruś". - To był lokal 

dostępny dla wszystkich - przekonuje saksofonista. Mimo to trzeba było poczynić wiele zabiegów, aby otrzymać przywilej wejścia tu na dancing.


Z ponad 120-letnią historią  "Morskie Oko" to kolejne miejsce, w którym odbywały się dancingi. Tutaj nawet kilka razy w tygodniu tańczyło się do rana. Przed II wojną światową znane były też spotkania five o`clock. "(...) pierwszorzędna orkiestra w porze obiadowej, dwie orkiestry na dwóch salach dancingowych popołudniu i w nocy, sala bridżowa i koncertowa tworzą z hotelu tego centrum rozrywek i życia towarzyskiego" - głosił  anons w "Ilustrowanym Kurierze Codziennym". A po okupacji - wzorem lat przedwojennych - bawili się tu, oprócz dystyngowanego towarzystwa, również narciarze w sportowych strojach i butach narciarskich. Przychodzili prosto ze spaceru na Krupówkach. - Po wojnie lokal, w którym odbywały się zabawy, był niewielki. Co prawda weranda była duża, ale znaczną część zajmowała restauracja - przypomina sobie Czesław Jałowiecki.


Gustek i Orland


Do tej trójki najbardziej znanych lokali dołączył Orbis, dawna kawiarnia Trzaski, oraz w latach 60. również Dom Turysty PTTK, gdzie podczas większych imprez, m.in. sylwestrowych, powiększano lokal. Wtedy w dwóch salach grały dwie orkiestry.


Pod Giewontem można też było potańczyć w mniejszych salach, m.in. w "Romie" u wylotu Doliny Strążyskiej. Chociaż położona pod Reglami, pod lasem, była  bardzo uczęszczanym lokalem. Grali w niej Cyganie. Tutaj wirtuozerię pokazywał Gustek Kamiński, który wyjechał później do Ameryki. - Był taki zapomniany już mały lokalik "Gong" naprzeciwko "Watry", a powyżej sklepu "Turysta". Zabawy odbywały się tam sezonowo, raczej dla młodzieży - przypomina saksofonista. W sezonowe weekendy dancingi odbywały się również w restauracji na Gubałówce.


Niepowtarzalną atmosferę miały też kawiarnie. Po wojnie parter pensjonatu "Kmicic" zaadoptowano na orbisowską kawiarnię, która stała się kultowym lokalem na mapie Zakopanego. Bywali tu nie tylko letnicy i zakopiańczycy, ale też znani artyści, m.in. Władysław Hasior i Andrzej Kilar. W lokalu stał fortepian, więc rozbawione towarzystwo śpiewało i tańczyło. "Skaldowie" uwiecznili "Kmicica" w swojej piosence. Bracia Zielińscy do dziś śpiewają: "(...) Pędzi, pędzi kulig niczym błyskawica. Hej, porwali te panny prosto od Kmicica (...)".


Pod Giewontem dobrze znaną postacią był pianista i organista Jan Pasierb, który już w latach 30. XX w. zasłynął w Warszawie pod pseudonimem Orland, jako twórca znanego chóru radiowego. Grał na fortepianie właśnie w różnych kawiarniach zakopiańskich - "Europejskiej" i "Watrze", a potem nieprzerwanie przez 30 lat w hotelu "Orbis-Giewont", dawnym lokalu Trzaski.  


Czuć frazę


Lokale rozrywkowe i restauracje zakopiańskie posiadały zarówno w letnim, jak i zimowym sezonie doskonałe orkiestry, które grały m.in. modne szlagiery znane z radia. Panował w nich osobliwy nastrój.


- Po wojnie Zakopane było mekką szabrowników, którzy rabowali na opuszczonych ziemiach zachodnich, a po wzbogaceniu się przyjeżdżali pod Giewont poszaleć, wydać pieniądze, i to niemałe. Byli nawet tacy stali bywalcy, którzy pojawiali się raz w miesiącu na kilka dni. Kierownicy lokali już ich znali. Klezmerzy znali też ich gusta muzyczne, więc musieliśmy też grać dla nich ulubione melodie - saksofonista przekonuje, że zawód lokalowego muzyka wbrew pozorom był bardzo trudną i wymagającą profesją. Odzwierciedlał to hymn, który ułożyli zakopiańscy klezmerzy: "Bo taki los muzyka w nocnym barze, choć uśmiech ma na twarzy, to w sercu ma żal. I choć mu smutno, musi się śmiać, za to mu płacą. Więc musi grać".


Czesław Jałowiecki tłumaczy, że nie każdy muzyk, nawet po wyższych studiach, mógł grać w lokalu. - Trzeba było być bardzo wszechstronnym. Przede wszystkim czuć frazę. Powoli nastawał jazz. Znany w Zakopanem saksofonista Leon Szombara próbował już improwizować. Był tutaj jednym z początkujących jazzmanów - zapewnia saksofonista i dodaje, że dodatkowa trudność polegała na tym, że muzycy musieli być dyspozycyjni przez cały tydzień, łącznie ze świętami. Czasem grali nawet całą noc. I tak dzień po dniu. Odsypiali w wolne poniedziałki. - Niektórzy mieli inną pracę w ciągu dnia, bo nie wszyscy byli na etatach muzyków - tłumaczy.


Koncert życzeń


Dancingi planowo trwały do godz. 1 w nocy, ale często się przedłużały na prośbę gości i za zgodą kierownika sali. Wtedy muzycy i kelnerzy byli dodatkowo wynagradzani. Musieli sprostać wymaganiom klienteli. - Taki gość sam podchodził do orkiestry albo przez kelnera posyłał zapłatę. Czasem było to pół litra wódki ­- mówi saksofonista. W lokalach często bywali Jugosłowianie, którzy budowali m.in. hotel "Kasprowy". Płacili dolarami.


W "Watrze" bawili się różni ówcześni prominenci. Wtedy do lokalu mogło wejść tylko kilka zaufanych. Bywał tu m.in. Jerzy Ziętek, członek Komitetu Centralnego PZPR.


Lokalowi muzycy musieli znać bardzo dobrze program, bo przeważnie grali bez nut. - Poza tym były tzw. koncerty życzeń. Goście zamawiali rozmaite kawałki i nie można było odmówić. Pamiętam taki epizod z "Morskiego Oka". Grała tam cygańska orkiestra. Gość zamówił arię z opery "Tosca" Pucciniego. Cyganie wzięli jakąś zapłatę i zaczęli coś grać po swojemu, a jeden co chwilę krzyczał "toska" - śmieje się muzyk.

Po wojnie do Zakopanego trafiło wielu repatriantów ze Lwowa, którzy również zaglądali do lokali. - Raptem kierownik sali woła: "Lwowskie gramy". Już wiedziałem, że wchodzi jakiś lwowiak. No to leciały lwowskie melodie - wspomina.  


Jeśli lokal był zarezerwowany na jakąś specjalną imprezę, to kierownik dobierał sobie muzyków, często dodatkowo sprowadzał ich z Krakowa czy ze Śląska. A tak przeważnie grały zespoły kameralne - kwartety i kwintety o stałych składach.


Kwartety i kwintety


"Watra" lat 50. i 60. ub. wieku. Tutaj początkowo przygrywał zespół Wróbla, który grał na trąbce. - To był bardzo dobry zespół, ale później częściowo się rozpadł, bo odszedł kierownik i przejął go Homa, który był skrzypkiem - wspomina Czesław Jałowiecki. - W "Morskim Oku" i "Jędrusiu" królował Leon Szombara. Był świetnym muzykiem, tenorzystą - grał na saksofonie tenorowym. Jego zespół miał różne składy w zależności od potrzeby. W "Jędrusiu" przygrywał kwartet lub kwintet. Grały też zespoły przyjezdne, które zmieniały się sezonowo. Później nastał zespół Więcka, z którym grał Paduch. Czasem można było podziwiać Zbigniewa Namysłowskiego - przypomina sobie saksofonista. W "Morskim Oku" grał też zespół braci Krawczyńskich. Jeden z nich był pianistą, drugi perkusistą. Trzeci był akordeonista Zygmunt Wojak. Czasem dołączał do nich Czesław Jałowiecki.


Przez Dom Turysty początkowo przewijały się różne zespoły. Z czasem zawiązał się zespół Filipiaków, założony przez 3 braci. Kierownikiem był Leszek Filipiak, pianista. - Ja byłem czwarty do kompletu. Piąty był perkusista Miecio Kluzowicz. Na akordeonie grał też Henryk Miceusz - wymienia Czesław Jałowiecki. Każdy z muzyków odgrywał ważną rolę w takim zespole kameralnym. Pianista musiał bardzo dobrze znać podkłady muzyczne wszystkich utworów. Mieczysław Kluzowicz, który przyjechał z Krakowa, był też jednym z pierwszych pod Giewontem refrenistów. - Refrenista śpiewał refreny. Orkiestra grała całą  melodię, a on się włączał w odpowiednim momencie. Ja natomiast, grając na saksofonie, nabijałem rytm. Inni musieli się domyślić, co będę grał. Tutaj potrzebna była duża praktyka i niezawodna pamięć muzyczna, dlatego nie każdy nadawał się do roli klezmera - wyjaśnia saksofonista.


Rumby, samby, rock and rolle


Czesław Jałowiecki wspomina, że kiedy jeszcze jako uczeń szkoły Kenara zaczynał grać w lokalach, szybkie rytmy nie były w modzie. Do tańca grało się przeważnie znane tanga, takie jak "Wspomnij mnie", "Tango milonga" czy "La cumparsita". Na parkiecie królowały też walczyki, slowfoksy, fokstroty. Odmianę przyniosły lata 60. - Leon Szombara, u którego grałem w zespole w "Morskim Oku", pierwszy zaczął wprowadzać rumby, samby, boogie-woogie, rock and rolle. A potem nastał big beat - kończy Czesław Jałowiecki.


Jolanta Flach


(Jolanta Flach)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (11)

Antoni RydzykAntoni Rydzyk

0 0

Szkoda, że w tekście zapomniano o ostatnim bodajże klezmerze zakopiańskich lokali, Januszu Trześniewskim. Ten to grał. W ?Wierchach?, ?Watrze?, ?Europejskiej?, "Orbisie -Giewont" na Kościuszki....

21:48, 16.04.2017
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Góral z TrójmiastaGóral z Trójmiasta

0 0

I komu to przeszkadzało ... chciałoby się rzec ;)

22:21, 16.04.2017
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

HermenagildaHermenagilda

0 0

Rysiu z Europejskiej. Ten to był klezmer.
Z rozrzewnieniem wspominam jego wykonania.

08:53, 17.04.2017
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

koniczynakoniczyna

0 0

"...?SPOKÓJ ORKIESTRA!!!
Teraz... dla sympatycznej panny Krysi...
z turnusu trzeciego... ode mnie...
Panno Krysiu... kocham panią!... Wszystko..."

Ha ha ha ha ha ha ha ha!!! Co to się działo, co się działo!
Uzdrowiska pół ze śmiechu sie skręcało
i skręciło by do końca biednych ludzi,
gdyby wreszcie się basista nie obudził...
Bo miewamy często głupie sny,
ale potem się budzimy..."

za śp. Wojciechem Młynarskim

09:19, 17.04.2017
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Antoni RydzykAntoni Rydzyk

0 0

@koniczyna, POrąbało cię z tym Młynarskim?? Już drugi raz wyjeżdżasz z propagowaniem antyPiSowskeigo agitatora.
Może to zacytujesz:
"Liczę na cud

Nienormalni i normalni,
skołowany polski ludu,
Rodacy nieobliczalni,
żyjący w krainie cudów.

Nowa czeka nas atrakcja,
którą tak bym zdefiniował,
szykuje się demokracja
policyjno-wyznaniowa.

Na nowego Prezydenta,
co podkreślam w tym wierszyku,
będzie wpływać Trójca Święta
ustami swych urzędników.

I nareszcie, piękna sprawa
w skali makro, w skali mikro,
można będzie z mocy prawa
zapuszkować za in vitro.

A kto spyta - Co jest grane?
Nie pasuje do winietki,
się odwiedzi go nad ranem
i założy bransoletki.

Więc rozsądek zdrowy wyzwól,
byś nie musiał się przekonać,
jak z pomocą populizmu
robi z ciebie się balona.

By uniknąć tego losu
i by nie mieć gigant kaca,
wyjdź więc z domu i zagłosuj,
to jest niezbyt ciężka praca.

Frekwencję uaktualnij,
zmień jej procent i oblicze.
Jesteśmy nieobliczalni
i ogromnie na to liczę."

Wojciech Młynarski, wyborcza agitka, maj 2015

W 2015 roku przed wyborami prezydenckimi Wojciech Młynarski mówił: - Też myślę, że będzie druga tura, ale staram się być zdroworozsądkowy w tym myśleniu. Komorowski się ostanie. Nie mamy alternatywy. Mówię za siebie. Kompletnie nie mam się z kim identyfikować, poza pewnymi ludźmi i opiniami wypływającymi właśnie z Platformy, która ma mnóstwo wad, popełnia mnóstwo błędów, ale gdzieś tam jest w miarę normalna, a ja, jak mówiłem, jestem za tą normalnością.

Tylko przypomnę, że Pan Wojciech popierał KOD, Komorowskiego itp... ; jednocześnie
rozpoczynając wyraźnie ostrą krytykę i walkę z PiS. Poeta w ostatnich latach od tej krytyki nie stronił.

Ps, czekam na twoją wklejkę jakiegoś "świetnego wierszyka" ś.p. Wisłąwy Sz.......

12:34, 17.04.2017
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

koniczynakoniczyna

0 0

Antoni, wznieś się ponad i wyluzuj :)
tym razem za RAZ-em (dobre, nie?) czyli Rafałem Ziemkiewiczem podrzucę komentarz, który to RAZ zamieścił kaisik po pogrzebie śp Wojciecha Młynarskiego:
"- Trzeba mieć partyjnie nasr*** w głowie, by w dniu śmierci genialnego artysty wypominać mu, że na starość zrobił parę słabych agitek. Wstyd - oburzył się publicysta w mało eleganckich słowach. A później dodał jeszcze: - Fakt. Polska kretynieje i bydlęcieje. Smutek i zażenowanie od białego rana."

a pani Wisława to nieco inksza inkszość - może się zacznie jaka dysputa

16:06, 17.04.2017
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Je LeńJe Leń

0 0

Jak można używać takich określeń jak "w nocnym barze" , "knajpa" już po 8-klasowej szkole dzieci miały większy zasób słów by to opisać i nazwać prawidłowo.Nocny bar to był gdzie , na dworcu PKP ?

17:03, 17.04.2017
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

do rydzyka, antoniegdo rydzyka, antonieg

0 0

No tak, nuworysze tacy jak ty tworzą nową kulturę i historię, wymazując tych co z nimi nie pod ramię szli... Pytanie tylko co w zamian wytworzycie? peany na swą "wielkość"?

18:11, 17.04.2017
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

koniczynakoniczyna

0 0

po pierwsze primo - Je Leń - święta racja :)
po drugie primo - chyba jest teraz jasne, że pani Beata zna Antoniego :)

19:21, 17.04.2017
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Antoni RydzykAntoni Rydzyk

0 0

Ten sam RAZ, który spointował współczesną "twórczość" Młynarskiego: "Niewinnością Tuska" odzewem na brak puenty:
"Spytasz mnie, publiko moja, a cóż to za paranoja?
To katechizm jest prześliczny sporej partii politycznej.
A dlaczego Panie święty ten mój wierszyk nie ma puenty?
W miejsce puenty mgła i pustka ? wina Tuska." ?
Koniczyna, wiem, czytałem. Ziemkiewiczowi chodziło o to, że W DNIU JEGO ŚMIERCI -"by w dniu śmierci genialnego artysty wypominać mu"

Ps,"Młynarski to kolejny ciężki przypadek służalstwa.
Co prawda wiem z dobrego żródła, że ciężko choruje, więc
trzeba brać poprawkę na to!
Być może wtykają mu pióro w rękę, a on ....!
Za kariery córek bez wykształcenia trzeba słono dopłacać!" -antysalon
Tyle w tym temacie

20:41, 17.04.2017
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

GoroleckaGorolecka

0 0

To byly fajne czasy, chodzilismy do watry i jedrusia bardzo czesto . Mile sie wspomina zza wody juz przeszlo 30 lat. Dzieki za wspomnienia i pamiec dzieki. Haj

22:57, 17.04.2017
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

  • budowlane

    22.12.2025

    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

  • ogloszenie

    29.05.2026

    Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

  • budowy

    02.06.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • praca

    02.06.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • ogloszenie

    27.05.2026

    Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

  • ogloszenie

    19.05.2026

    KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

  • biznes

    02.06.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • domy

    02.06.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • 01.06.2026

    ZLECĘ WYKONANIE PRAC WYKOŃCZENIOWYCH: SUCHE TYNKI,...

  • 01.06.2026

    ZATRUDNIĘ DO KARCZMY i PENSJONATU W KOŚCIELISKU. 6...

  • 01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38m2 i 55m2 w CENTRUM NOWE...

  • ...

    01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

  • SZCZ

    01.06.2026

    SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

  • ...

    29.05.2026

    RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

  • 26.05.2026

    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMO...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM: KELNER/-KA - DLA ...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM DLA UCZNIÓW, STUDE...

  • 25.05.2026

    URZĄD GMINY KOŚCIELISKO zatrudni INSPEKTORA ds. po...

  • ...

    25.05.2026

    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

  • ...

    22.05.2026

    RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

  • domy

    14.05.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • LAS

    21.05.2026

    Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

  • praca

    14.05.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • budowy

    14.05.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • biznes

    14.05.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • budynek

    12.05.2026

    Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

  • ...

    28.04.2026

    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

  • pożyczki

    23.04.2026

    PROVIDENT. 571 240 909.

  • usługi

    17.04.2026

    OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

  • ...

    07.04.2026

    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

  • ...

    07.04.2026

    NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...


POLECAMY

0%