Czy z Biblii, jak z księgi wróżb, można odczytywać wskazówki do podjęcia właściwej decyzji? Dlaczego, kiedy stoimy przed dylematami moralnymi, nie szukamy pomocy u etyków? Czy w Polsce można mówić o społeczeństwie obywatelskim?
Na te i wiele innych pytań szukali odpowiedzi laureaci tegorocznych nagród im. J. Tischnera. Spotkanie z nimi poprowadził w czwartek 23 kwietnia Wojciech Bonowicz w krakowskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej.
Katarzyna i Krzysztof Liszczowie, gdy nie wiedzą, jaką decyzję podjąć, otwierają na chybił trafił Biblię i tam szukają wskazówek. Tak między innymi podjęli decyzję o adoptowaniu kolejnych niepełnosprawnych dzieci (w sumie adoptowali czwórkę). Małżeństwo otrzymało nagrodę za swoją bogatą działalność społeczną. Oprócz opieki nad dziećmi, zajmują się między innymi terapią uzależnień, pomocą rodzinom adopcyjnym. Ich pomysłem jest stworzenie Domu Łączenia Rodzin, w którym dzieci adoptowane mogłyby spotykać się ze swoimi biologicznymi rodzicami.
S. Barbara Chyrowicz – laureatka nagrody w kategorii pisarstwa filozoficznego i teologicznego (autorka książki „O sytuacjach bez wyjścia w etyce”), z wykształcenia etyk, przekonywała, że gdy w życiu pojawia się dylemat moralny, nie szukamy pomocy u etyka, ale po prostu u mądrego człowieka. Bo etyka jest tylko teorią. – Etyk to zawód gapia. Jak jest wypadek, gapie się zbiegają i patrzą. Podobnie jest z etykami. Jak nic się nie dzieje, nie mają nic do powiedzenia, siedzą cicho – mówiła.
Próbowała też wytłumaczyć, na czym polega dylemat moralny: – To sytuacja, w której rozpoznajemy swoje dwie powinności moralne, wzajemnie się wykluczające. Cokolwiek wybierzesz, jesteś skazany, nie da się wszystkiego uratować. To nie teoria etyczna, ale życie stawia nas przed dylematem moralnym. Jej zdaniem sytuacja taka zawsze ma jakiś kontekst, a dylematy, w których się ludzie znajdują, często wynikają z niewiedzy czy błędnych decyzji, podjętych wcześniej.
Wojciech Bonowicz pytał siostrę Barbarę o sytuację szpiega, agenta. – To zawsze sytuacja dwuznaczna, uwikłana. Po co w ogóle potrzebne jest szpiegostwo? Jest odpowiedzią na jakieś zagrożenie, niewolę – twierdziła. Zapytana, przed jakim dylematem sama nie chciałaby stanąć, odpowiedziała: – Nie chciałabym, by dobro człowieka wiązało się z okłamaniem go.
Zakonnica odważnie mówiła też o współczesnym Kościele. – Narzeka się na brak powołań. Kościół boi się zmian, tymczasem pewne struktury, które były dobre 30 lat temu, dziś już są nie do zaakceptowania. Należy zmienić struktury zakonne, to nie jest świętość, nie chodzi o zasady. Struktury są dla ludzi, a nie ludzie dla zasad – przekonywała. Po chwili dodała: – Naraziłam się swoimi wypowiedziami w wielu miejscach. Czy się tym przejmuję? Umiarkowanie.
Aleksander Smolar – politolog, publicysta, próbował odpowiedzieć, jakie są rezultaty wychowania dla obywatelskości po 20 latach demokracji w Polsce. Nagrodę Tischnera odebrał za publicystykę i eseistykę poświęconą ważnym problemom społecznym. – Społeczeństwo obywatelskie jest zaprzeczeniem hierarchii. To jest wielość różnych inicjatyw. U nas jest to pojęcie obiegowe, z nadużyciem ideologicznym – mówił. – U nas inicjatywa jest ograniczona. Polacy mają jeden z najniższych wskaźników zaufania wobec siebie. Trudno więc o współpracę, trudno w takiej sytuacji budować społeczeństwo obywatelskie – przekonywał. Jego zdaniem obecna klasa polityczna w Polsce nie jest wyjątkiem na mapie politycznej świata, jednak – jak podkreślał: – U nas zawsze jest „bardziej”, patologie u nas są bardziej patologiczne.
Wg Smolara po 1989 roku klasa polityczna znalazła się w trudnej sytuacji, bo wszyscy byli i są dyletantami. – Ten brak kompetencji ma swoje konsekwencje. Jeśli nie potrafi się mówić o rzeczach istotnych, szuka się substytutów – tłumaczył.
Winą obarczył też środki masowego przekazu: – Politycy mają poczucie, że bez przerwy trzeba podrzucać ogień, hajcować, tworzyć informacje, żeby istnieć w mediach.
Mówił też o roli piarowców i manipulacji, której poddawane jest społeczeństwo. Jego zdaniem politykom nie chodzi o kształtowanie rzeczywistości, ale narzucenie społeczeństwu obrazu rzeczywistości. – Polityk nie jest zainteresowany szukaniem prawdy, ale manipulowaniem obrazem przyszłości – twierdził.
Na koniec Bonowicz zapytał wszystkich gości, co jest dla nich najważniejsze w życiu? – Wzajemna relacja między wiarą, miłością i nadzieją, i wzajemne się ich napędzanie – to odpowiedź Katarzyny Liszcz. – Wiara w to, że się wszystko poukłada – stwierdziła adoptowana córka Kasia. – Uczestnictwo w tym układaniu i poczucie, że nie jestem sam – dodał Krzysztof Liszcz.
Dla s. Barbary Chyrowicz – najważniejsze jest „bycie dobrym człowiekiem”, a dla Aleksandra Smolara – „budowanie sensu wokół siebie, wykraczającego poza życie prywatne, i posiadanie pewnego kierunku”.
IX Dni Tischnerowskie w Krakowie odbywały się od 22 do 25 kwietnia. W czwartek można było usłyszeć esej Tischnera „Ludzie z kryjówek”, czytany przez Krzysztofa Globisza i Jacka Romanowskiego. Ten minispektakl stał się swoistym sporem, dotyczącym nadziei człowieka. Tradycyjnie w ramach Dni Tischnerowskich odbyła się sesja naukowa (w tym roku na temat lęku i nadziei) oraz Jaskinia Filozofów z udziałem wybitnych myślicieli, w tym specjalnego gościa – Jeana Delumeau.
Ci, którzy nie zdążyli zobaczyć w telewizji filmu „Tischner – życie w opowieściach”, mogli go obejrzeć na dużym ekranie.
Beata Zalot
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz