W Tanzanii policjanci zamiast pałek używają ogonów płaszczek. W Etiopii kobiety potrafią swoje wargi naciągać na głowę. Indianie Yanomami z Wenezueli nie znają jeszcze metalowych narzędzi. A w Pakistanie małżeństwa są zawierane głównie pomiędzy kuzynostwem.
Tyle krajów w ciągu 3 dni można poznać tylko podczas krakowskiego festiwalu Trzy Żywioły. Spotkania z podróżnikami, wystawy, filmy, warsztaty. Impreza odbyła się w Nowohuckim Centrum Kultury. Wymyślili ją i po raz siódmy poprowadzili Marek Tomalik i Piotrek Trybalski.
Tradycyjnie pierwszy dzień, piątek – to filmy. W sobotę i niedzielę była okazja do wysłuchania bezpośrednio opowieści z różnych stron świata. Najdłużej oklaskiwana w sobotę była Ola Bednarska, która przez 8 miesięcy samotnie podróżowała po Czarnym Lądzie. Odwiedziła 15 krajów. Jak podkreślała, była to niskobudżetowa podróż, średnio dziennie wydawała 15 dolarów. W Sudanie została aresztowana za robienie zdjęć. W Malawi zasypiała przy pochrząkiwaniach hipopotamów, przeżyła też szarżę słonia. W Tanzanii widziała płaszczki, których ogony policja używa zamiast pałek. W południowej Etiopii spotkała plemię, w którym kobiety nacinają sobie i naciągają dolną wargę tak, że niektóre potrafią ją nałożyć na głowę.
Po kolejnej propozycji małżeństwa, kiedy mężczyźni przestali się już nabierać na tombakową obrączkę podróżniczki z Polski, w internetowej kafejce wydrukowała sobie zdjęcie Macieja Stuhra. Nachalnym panom wmawiała, że to jej mąż, który jest kapitanem statku i za którym właśnie podąża. Skutkowało.
Z kolei Robert Robb Maciąg opowiadał o swojej podróży po Chinach rowerem. Był to bicykl „made in China” bez przerzutek. Bywało, że pod jedną górę wyjeżdżał, a raczej wydrapywał się rowerem 4 godziny. W Chinach urzekła go życzliwość i gościnność ludzi. Opowiadał też o kontrastach, które spotykał na każdym kroku – nowoczesności i wioskach rodem ze średniowiecza.
Janusz Kasza, legenda wśród podróżników – tym razem zabrał wszystkich do wenezuelskiej dżungli. Opowiadał o ginących Indianach Yanomami, odkrytych dopiero w latach 50. ubiegłego wieku. Żyją oni z dala od wielkich rzek, w głębi deszczowych lasów, unikając kontaktu z innymi ludźmi. Jemu udało się nie tylko do nich dotrzeć, ale także zamieszkać w ich wsi, z bliska oglądając ich zwyczaje, obrzędy, codzienne życie. Plemię to żyje bardzo prymitywnie, nie zna np. metalu czy strun. Noże zastępują kości zwierząt. Dlatego igły, które Janusz Kasza zabrał w podróż, zrobiły na damskiej części wielkie wrażenie. Panie nosiły je w uszach jako ozdoby.
Według tych Indiach choroby to działanie czarowników z innych wsi. Dlatego chorego leczy szaman, wypędzając z niego złe duchy. W wiosce, w której mieszkał, kury i koguty były ptakami ozdobnymi, za to rosół robiło się z papug. Pobyt w Wenezueli był dla Janusza Kaszy także okazją do powiększenia zbiorów motyli. Ma już ok. 8 tys. okazów z różnych stron świata.
Natasza Caban – gwiazda sobotniego wieczoru, opowiadała o swoim samotnym rejsie dookoła świata. O spełnienie tego marzenia walczyła 8 lat. Mimo różnych przeciwności, udało się. Przez dwa lata jej całym światem był jacht o długości 10 kroków, kilka książek, mała kuchenka i sprzęt nawigacyjny. We znaki dawało się zmęczenie, zmaganie z awariami, samotność. Rozmawiała sama ze sobą, sama naprawiała silnik, walczyła ze sztormami. I jak przekonywała „w życiu, jak w sztormie, trzeba sobie jakoś radzić”.
Niedziela była dniem podróży głównie do krajów ogarniętych wojną. Bartek Piziak dotarł do rejonu rzadko dziś odwiedzanego przez turystów. Opowiadał o irackim Kurdystanie – autonomicznym okręgu. Podglądał życie codzienne Kurdów – jednego z największych narodów bez własnego państwa.
Ania Maciąg opowiadała o kobietach w krajach islamskich. Radziła też, jak kobiety powinny podróżować po tych rejonach. Przekonywała, że najważniejszy jest strój – spodnie po kostki, długie rękawy, nakryta głowa. Rowerem przemierzyła Iran i Pakistan. Kobiety w Iranie mogą wykonywać wszystkie zawody, można nawet spotkać płeć piękną za kierownicą taksówek (mogą przewozić tylko kobiety). Nigdy jednak nie dojdą tak wysoko, jak mężczyźni, choćby były lepsze. Udowadniała, że dziewczyny są tam tak samo spontaniczne, wesołe, lubią błyskotki. Tak swobodnie zachowują się jednak wyłącznie w towarzystwie innych kobiet. Nie mają szans na małżeństwo z miłości, o tym, kim będzie ich towarzysz życia, decyduje rodzina. Jeszcze bardziej rygorystyczny pod tym względem jest Pakistan, gdzie wszystkie śluby są aranżowane, najczęściej są zawierane pomiędzy kuzynostwem. W tym kraju kobietę na ulicy bardzo trudno spotkać, chyba że na targu.
Grzegorz Lityński wystąpił w podwójnej roli. W sobotę prowadził warsztaty fotograficzne. Z kolei w niedzielę zabrał wszystkich w podróż na Sri Lankę, do kraju, który w 1983 roku przeżył pogrom, a w 2004 roku 40 tys. osób zabrało tsunami. Podczas słynnego „czarnego lipca” 27 lat temu w stolicy Sri Lanki – Kolombo doszło do pogromu Tamilów, których oblewano benzyną, a potem żywcem palono. W starciach pomiędzy Tamilami i Syngelezami zginęło 18 tys. osób.
Prezentacja Lityńskiego „Wyprawa w głąb zranionych serc” to efekt spotkań z różnymi osobami, które opowiadają o swoich losach, często dramatycznych. Mnich, którego matka oddała w wieku 10 lat do klasztoru, z perspektywą, że spędzi tu całe życie. Marzy tylko o jednym – o powrocie do domu. Mężczyzna, który został kaleką. Został pobity przez policjantów po tym, jak nie chciał dać im pieniędzy. Rybak, któremu tsunami zabrało wszystko – żonę, sześcioro dzieci i dom. Nie stać go na łódź, więc łowi ryby siedząc godzinami na żerdzi wbitej w morze tuż przy brzegu. Staruszek, który ciągle wraca wspomnieniami do obrazów z 1983 roku, kiedy żywcem palono dzieci, kobiety, starców.
Tradycyjnie festiwalowi towarzyszą wystawy fotograficzne. Autorem jednej z nich jest nasz kolega redakcyjny – Bartek Jurecki, który przywiózł z Haiti bardzo świeże zdjęcia pokazujące, jak wygląda tam życie miesiąc po tragedii. Jego fotografie przypominają, że świat nie powinien zapominać o tym zakątku świata.
Beata Zalot
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz