„Radość jest zwieńczeniem myślenia” – napisał w jednym z listów ks. Józef Tischner. Filozof z Łopusznej zarażał swoją pogodą ducha, żartując potrafił mówić o rzeczach istotnych. I o takim Tischnerze jest „Kapelusz na wodzie”.
Z tym kapeluszem na wodzie to było tak. W Łopusznej często były powodzie. Wylewał Dunajec. Chłopi wychodzili na most i zastanawiali się, czy tym razem woda zabierze most, czy też nie. Pewnego razu chłopów zaintrygowało coś innego: góralski kapelusz unoszący się na wodzie. Raz z prądem, raz pod prąd. Jak się okazało, był to Franek Gąsienica, który powiedział, że ma w d… powódź i orze. Dla Tischnera była to góralska wersja „róbmy swoje”. Kawał opowiadany w stanie wojennym nabierał swoistego wymiaru.
Kapelusz na wodzie” – to już druga książka Wojciecha Bonowicza poświęcona filozofowi z Łopusznej. Pierwsza – „Tischner” (2001 r.) była szczegółową biografią, a raczej reportażem biograficznym. „Ta książka nie zastąpi biografii, nie jest też „biografią light” – składa się z gawęd, układających się w dość luźną opowieść – napisał autor we wstępie „Kapelusza na wodzie”. Podkreślał też, że to próba odpowiedzi na pytanie, na czym polegał fenomen ks. Tischnera.
Tym razem z krótkich opowieści, zebranych w książce gawęd i anegdot wyłania się barwna, nietuzinkowa i odmitologizowana postać ks. Tischnera. Postać mająca do siebie dystans, potrafiąca za pomocą żartu mówić o trudnych i głębokich sprawach.
W chronologicznym układzie poznajemy bliżej filozofa z Łopusznej – jego korzenie, dorastanie w Łopusznej, lata szkolne. Dowiadujemy się o jego kompleksie partyzanta (mówił, że był za młody, żeby walczyć i za stary, żeby nie rozumieć, co się dzieje). Poznajemy jego młodzieńcze marzenia o skakaniu na nartach. I drogę do decyzji o wstąpieniu do seminarium. To za murami seminarium paradoksalnie znalazł wolność. Bo w latach 50. tylko tam można było w sposób wolny studiować filozofię i żyć pod kloszem. Jak się dowiadujemy z książki, nie był jednak zbyt zdyscyplinowanym klerykiem. Ponieważ był zagorzałym kibicem hokeistów z Nowego Targu, potajemnie słuchał radia i relacji z meczy. Wywoływał talerzykiem duchy, już wtedy zasłynął też z niewybrednych góralskich dowcipów.
Jest w książce opowieść o uzdrawiającej mocy gronkowskiej karczmy, która małemu Józiowi Tischnerowi uratowała życie (zdarzenie to potem komentował słowami: „złego kościół nie naprawi, dobrego karczma nie zepsuje” albo „co ma żyć, będzie żyło, pod warunkiem, że w porę trafi do odpowiedniego uzdrowiska”).
Jest o tym, skąd się wzięły w Łopusznej żubry. Jedna teoria dotycząca ich wyginięcia – ta Tischnerowska – mówi, że gdy żubrom przeczytał jeden z artykułów Karola Wojtyły, te pod wpływem tekstu złożyły śluby czystości…
Książka opowiada też o kontaktach Tischnera z Romanem Ingardenem, Antonim Kępińskim i niezwykłej przyjaźni z Janem Pawłem II. O ucieczkach Tischnera na łopuszniańską bacówkę, gdzie doświadczał „obecności nieobecności”. Jego roli w trudnych czasach „Solidarności”, a potem w czasach po 1989 roku. I o atakach na niego środowisk kościelnych.
Jest też próbą odpowiedzi, dlaczego tak często odwoływał się do gwary. Dla Tischnera gwara była nie tylko sposobem wymawiania słów, ale odrębnym stylem myślenia, oryginalnym sposobem widzenia i opisywania świata, według niego cechą gwary jest „sposób doświadczania świata – bez motywu zniewolenia światem”. Podkreślał u górali umiejętność skrótu, syntezy, umiejętność spuentowania danej sytuacji żartem.
Tych, którzy niewiele wiedzą o filozofie z Łopusznej, książka na pewno zachęci do bliższego kontaktu z tą niezwykłą postacią i jego twórczością. Dla tych, którzy już Tischnera znają, „Kapelusz na wodzie” będzie przyjemnym dopełnieniem wiedzy o nim. Tym, którzy znali go osobiście, książka przywróci wspomnienia. Jest także zachętą do tischnerowskiego „myślenia w pogodzie ducha”.
A po czwarte można się z niej dowiedzieć, jaka jest różnica między Gagarinem a góralem? Gagarin to pierwszy człowiek w kosmosie, a góral „to nie jest taki som cłek, jak kozdy inny” . To także z Tischnera.
Beata Zalot
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz