Zagubiona na Pacyfiku uchodzi za najbardziej odległą od kontynentów zaludnioną wyspę. Znana głównie z monumentalnych posągów moai, ciągle kryje wiele tajemnic. Ma też wątki polskie. Jest fascynacją prof. Zdzisława Jana Ryna, który o sekretach Rapa Nui opowiada specjalnie dla Tygodnika Podhalańskiego.
::attachment{"type":"gallery", "template":"thumb3", "item_id":"79263"}
Wyspa Wielkanocna
Rapa Nui. Pępek świata. Wyspa Wielkanocna. Tę ostatnią nazwę wyspa zawdzięcza holenderskim podróżnikom, którzy w XVIII wieku dotarli tu właśnie w Niedzielę Wielkanocną. Na maleńkiej wyspie o długości 17 kilometrów mieszka zaledwie 3 tys. osób. – Pierwsi jej mieszkańcy przybyli tu ok. XII wieku, najprawdopodobniej dotarli tu po jakimś konflikcie w Melanezji – przypuszcza prof. Ryn. Pokonali tysiące kilometrów w poszukiwaniu nowego miejsca. Kiedy w XIX wieku na Rapa Nui zaczęli docierać żeglarze, wyspa zaczęła przechodzić z rąk do rąk. Jej mieszkańcy zostali zdziesiątkowani, bo stali się źródłem niewolników wywożonych na plantacje w Peru. Sytuację zmieniło dopiero dotarcie na Rapa Nui fregaty chilijskiej z Policarpo Toro na czele, który zaoferował mieszkańcom wyspy opiekę i pomoc. W 1888 roku doszło do pokojowego podpisania umowy i od tego momentu wyspa administracyjnie przynależy do Chile. Dziś mieszkańcy wyspy żyją głównie z turystyki. Na gości czeka na wyspie kilkadziesiąt małych hotelików i kilka luksusowych hoteli. Żywność, łącznie z wodą butelkowaną transportowana jest z kontynentu.
Gigantyczne Moai
– Powodów mojej fascynacji tym zakątkiem świata jest kilka – Wyspa Wielkanocna to urzekające krajobrazy i największe muzeum archeologiczne na świecie pod gołym niebem – wymienia profesor. Znana jest głównie z monumentalnych rzeźb zwanych „moai”, ustawionych wzdłuż wybrzeża twarzami w stronę wyspy. Stoją na platformach ceremonialnych – ahu. Na posągach zostały utrwalone oblicza wodzów. Takich monumentów jest na wyspie ok. 900. Największe liczą 22 metry wysokości i ważą kilka ton. Jak bez znajomości koła, za pomocą prostych technik, belek i lin skręconych z roślin mieszkańcy Rapa Nui potrafili przemieszczać monumentalne posągi nawet kilkanaście kilometrów, to do dziś nie odkryta tajemnica. Posągi powstawały na przestrzeni kilkuset lat, pierwsze mogą pochodzić nawet z XII wieku. Ich tworzenie było przez wieki głównym zajęciem Polinezyjczyków i wiązało się z silnym kultem zmarłych. – To było jakieś zbiorowe szaleństwo – przekonuje prof. Ryn. – Choć posągi wydają się bardzo podobne, każda z tych figur ma cechy indywidualne, jest w nich zawarta symbolika, która mówi o funkcjach, jakie pełniły w społeczności te osoby, a także o cechach osobowościowych – przekonuje krakowski naukowiec. – Mieszkańcy tej wyspy to artyści w każdym wymiarze – świadczą o tym wykonywane przez nich pieśni, tańce, rzeźby czy tatuaże. Niezwykłe talenty artystyczne to główna cecha ich osobowości. Artystami są nawet w życiu erotycznym, które stanowi o wiele większą wartość, niż w naszej kulturze – przekonuje prof. Ryn. Krakowski psychiatra dotarł na Rapa Nui pierwszy raz w 1994 roku, był wtedy ambasadorem RP w Chile. Była to też pierwsza oficjalna wizyta polskiego dyplomaty na tej wyspie.
Rada starców
Połowę z 3-tysięcznej społeczności wyspy stanowią Polinezyjczycy, którzy pielęgnują dawne obrzędy, sztukę, język, strzegą zabytków archeologicznych. Drugą połowę – Latynosi pochodzenia chilijskiego, z którymi na wyspę dotarła cywilizacja z jej dobrymi i złymi skutkami.
Na wyspie jest tylko jedna miejscowość – Hanga Roa. Znaczną część Rapa Nui stanowi park narodowy. Na maleńkiej wyspie jest lotnisko, a nawet awaryjne lądowisko dla statków kosmicznych NASA, stąd stacjonujący tu amerykańscy żołnierze. Samoloty linii chilijskich (LanChile) w sezonie codziennie przywożą z Santiago 180 pasażerów, głównie turystów (poza sezonem samolot kursuje 4 razy w tygodniu). Obok władz administracyjnych istotną rolę pełni tu Rada Starszych, która od wieków przewodziła tutejszej społeczności. – Przekonałem się o ich roli, kiedy starałem się o zgodę na badania naukowe. Mimo wszystkich niezbędnych pozwoleń władz administracyjnych, podczas kolejnych wizyt na wyspie nie mogłem wiele wskórać. Dopiero za piątym razem, kiedy zyskałem zaufanie Rady Starszych, mogliśmy rozszerzyć zakres prac badawczych. Polinezyjczycy są nieufni, obawiają się, że Europejczycy przylatują tu, by uszczuplać ich bogactwo archeologiczne, co niestety, w przeszłości wielokrotnie miało miejsce – opowiada prof. Ryn. Rada Starszych czuwa nad społecznością, strzeże norm etycznych, dawnych rytuałów, zachowania spuścizny po przodkach. Dla prof. Ryna, który jest psychiatrą, badanie tutejszej społeczności jest interesujące z kilku powodów – ze względu na izolację mieszkających tu ludzi od reszty świata, a także styk dwóch kultur, dwóch cywilizacji – polinezyjskiej i latynoskiej. Konflikt religijny, językowy, obyczajowy jest bardzo widoczny. Różnią się nawet sposobem zaspakajania potrzeb seksualnych. – Te wszystkie różnice doprowadziły do kulturowego „szaleństwa” – twierdzi psychiatra.
Morze i medycyna
– Tubylcy są głęboko związani z morzem, posiadają ogromną wiedzę, mają np. setki określeń na chmury, wiatry czy stan oceanu. Są znawcami żywiołów. Potrafią pokonywać ogromne odległości na morzu na prostych łódkach – opowiada prof. Ryn. Krakowski naukowiec zbierał też na wyspie informacje na temat medycyny tradycyjnej. Przyrządzane przez uzdrawiaczy lekarstwa są pochodzenia roślinnego, zwierzęcego i mineralnego. Jako medykamentów używa się tu na przykład żółci rekina czy specyfiku przyrządzanego z jego chrząstek. Obiektem zainteresowań naukowca stały się też plantacje roślin leczniczych, znajdujących się na dnie jednego z wulkanów. W niewielkiej społeczności jest kilkudziesięciu uzdrawiaczy, głównie są to kobiety. Ważną rolę podczas uzdrawiania pełnią różne rytuały, zabiegi magiczne i zaklęcia. Ze względu na izolację i nieufność mieszkańców wyspy, dziedzina ta nie była dogłębnie zbadana do tej pory.
Olimpiada podczas Tapati
Co roku w lutym odbywa się na wyspie tygodniowe święto zwane Tapati, podczas którego odtwarzane są stare obrzędy i rytuały. Na ciele Rapanujczyków pojawiają się piękne, kunsztowne malowidła. Najsprawniejsi młodzieńcy startują w rytualnym wyścigu, bardzo niebezpiecznym. Niektórzy udział w tej swoistej olimpiadzie przypłacają kalectwem, a nawet życiem. Zawodnicy muszą zbiec po stromej, prawie pionowej wulkanicznej ścianie, potem wskakują na łódki z trzciny i odpychając się rękami, docierają do sąsiedniej wyspy w poszukiwaniu jaja ptaka nanutara. Ten, który jako pierwszy wróci z nim na Rapa Nui – otrzymuje honorowy tytuł króla wyspy, przysługujący mu przez rok.
Polacy na Rapa Nui
Swoją obecność na wyspie zaznaczyli Polacy. Jako pierwszy na Rapa Nui już w latach 50. pojawił się wraz z grupą kanadyjskich naukowców antropolog Stanisław Skoryna, który prowadził badania dotyczące pochodzenia Polinezyjczyków. W latach 90. dotarli tu dwaj naukowcy z uniwersytetu w Toruniu, którzy opracowali patent konserwacji kamiennych figur moai. Kolejnym ważnym akcentem były trzy ekspedycje pod kierownictwem Andrzeja Ciszewskiego (kierownikiem naukowym tych wypraw był prof. Ryn), którym patronował The Explorers Club. Głównym celem tych wypraw jest eksploracja jaskiń na wyspie, wcześniej zupełnie nie badanych. Polscy naukowcy odnaleźli w nich ślady bytności człowieka sprzed wieków. – Natrafiliśmy na wiele fascynujących obiektów, prymitywne narzędzia z obsydianu, naczynia, skrobaki, fragmenty ludzkich szkieletów – wymienia prof. Ryn. Polscy naukowcy natrafili także na ludzkie czaszki, ułożone na kamiennej półce w jaskini. Wszystko to rzuca nowe światło na sposoby pochówku. – Wcześniej istniało przekonanie, że jedynym rodzajem pochówku na wyspie było pozostawianie zwłok na drewnianym postumencie na brzegu Pacyfiku, gdzie ciała zmarłych poddawane były działaniu czynników atmosferycznych. Po kilku latach pozostawał tylko szkielet. Dopiero wówczas kości zbierano i składano pod ołtarzami ahu – opowiada prof. Ryn. – Nikt wcześniej nie opisywał pochówku w jaskiniach, być może to znacznie starszy obrzęd – przypuszcza krakowski naukowiec. Polacy jako pierwsi udokumentowali też stanowiska archeologiczne na fotografiach wykonanych z paralotni. Analiza zdjęć z powietrza pozwoliła na zrekonstruowanie szlaków, jakimi były transportowane figury moai z kamieniołomu wulkanu Rano Raraku do miejsc na wybrzeżu. Prof. Ryn podczas tych ekspedycji prowadził badania z zakresu antropologii i medycyny naturalnej. Podjął też próby rozszyfrowania symboliki zawartej w posągach moai.
Romantyczna historia Jacka
Rapa Nui ma też mieszkańca Polaka. To Jacek Kondracki, który dotarł tu pod koniec lat 90. Wcześniej był w Legii Cudzoziemskiej, potem dotarł do Meksyku, gdzie zamieszkał wśród Indian. Pewnego dnia dotarła do niego gazeta z reportażem z Wyspy Wielkanocnej. Tajemnicza wyspa tak go zafascynowała, że przyleciał do Santiago, a stamtąd prosto na Rapa Nui. – I tu zaczęła się jego romantyczna historia. Mieszkanka wyspy Patrycja, znudzona monotonią życia, zobaczyła pewnego dnia lądujący samolot i pomyślała, że może wreszcie przyleciał mężczyzna jej życia. Wsiadła na rower i pojechała na lotnisko. Wypatrzyła Jacka. On dostrzegł ją. Kobieta zaproponowała mu, że zostanie jego przewodnikiem po wyspie – prof. Ryn powtarza opowiedzianą przez Patrycję i Jacka historię ich miłości. Kiedy u młodej Polinezyjki zamieszkał cudzoziemiec, wśród tubylców wybuchł skandal. Para szybko wzięła ślub, szczególnie, że 9 miesięcy po przylocie Jacka na wyspę urodziła im się córeczka Tekena. Ta historia miała też niemiły dla Polaka epizod. W sąsiedztwie pary mieszkało trzech braci, którzy notorycznie upijali się i wszczynali burdy. Patrycja była w zaawansowanej ciąży. Narzekała na hałasy. Kiedy zgłoszenia o uciążliwych sąsiadach u miejscowych carabineros nie przyniosły skutku, Jacek postanowił rozprawić się z nimi sam. Podczas kolejnej burdy porozstawiał ich po kątach i solidnie poturbował. Ci zgłosili o napaści policji i zaczął się długi proces sądowy przeciwko Polakowi. – Byłem wtedy już w Krakowie, kiedy zwrócono się do mnie – jako byłego ambasadora – o pomoc – opowiada prof. Ryn. – By ratować Jacka z opresji, podczas kolejnego pobytu na wyspie spotkałem się z Radą Starszych. Usiłowałem przekonać jej członków, że mój ziomek stanął przecież w obronie godności i zdrowia ich wyspiarki. Patrycja wraz z dzieckiem na jakiś czas opuściła wyspę i zamieszkała z jakimś Latynosem na kontynencie. Potem jednak wróciła do Jacka. Pracowała na wyspie jako kierowca taksówki. Znający trzy języki Jacek oprowadzał turystów, zajmował się też malarstwem. Nie wiem, czy są jeszcze razem, czy Jacek pozostał na wyspie – mówi prof. Ryn. W ubiegłym roku na zaproszenie prof. Ryna do Krakowa dotarł pierwszy gość z Wyspy Wielkanocnej – Amelia Olivares de la Cruz, jedyna kobieta w Radzie na Rapa Nui. Odwiedziła też Podhale, Orawę i Spisz, uczestniczyła we Mszy św. na Turbaczu, a nawet była na bacówce. Prof. Ryn był na Wyspie Wielkanocnej już sześć razy. Twierdzi, że jego romans z tym magicznym miejscem trwa nadal. Plany kolejnego wyjazdu na Rapa Nui krzyżuje fakt, że w maju obejmuje stanowisko ambasadora RP w Argentynie i Paragwaju. Liczy jednak, że w przyszłym roku odwiedzi Wyspę Wielkanocną, by kontynuować swoje badania.
Beata Zalot
Tygodnik Podhalański nr 14-15 2007

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz