Z archiwum TP

Zamknij

Czyściec na Kokoszkowie

Jurek Jurecki 13:48, 13.04.2021
Treść artykułu pod wideo ↓
Skomentuj Czyściec na Kokoszkowie

Wydaję psa, a on obejmuje mnie łapami za szyję i za skarby świata nie daje się oderwać. Konsternacja. Skoro pies nie chce iść, to znaczy, że mu tu dobrze. A ludziom się ciągle wydaje, że schronisko to takie najgorsze miejsce na ziemi, coś w rodzaju psiego czyśćca lub nawet piekła.

Mała Rita Róża, najmłodszy wolontariusz w schronisku, wcale nie boi się ujadających wściekle psów. Rezolutna parolatka pewnie porusza się między klatkami. Obecność dziewczynki nie jest dla zwierzaków stresem. Gdy Rita idzie korytarzem – psy merdają ogonami. Zbliżają też głowy do wyciągniętej ręki szefowej schroniska, Celiny Pawluśkiewicz. Są łase na najdrobniejsze choćby czułości. Czarna, puchata suka wspina się na kratę i w tej nienaturalnej pozycji nadstawia grzbiet do głaskania. Cały wysiłek tylko po to, żeby przez parę sekund czuć na plecach rękę człowieka. Celina Pawluśkiewicz, która mogłaby napisać doktorat z „psiej psychologii”, przestrzega przed okazywaniem czworonogom zbytniej czułości. Nie chodzi oczywiście o domowego ciapka, czy pimpka; tylko o wielką psią społeczność, jaką jest schronisko. Każda z grup ma tutaj swoją skomplikowaną strukturę i „stadne” zależności. Psy potrafią być zazdrosne. Kudłacz bardziej doceniony przez opiekuna naraża się innym lokatorom klatki. Ewentualna konfrontacja może zakończyć się tragicznie.


Rajski piesek

Kierowniczka przyznaje, że rozbieżności w kwestiach „psiej psychologii” wiele razy były powodem nieporozumień z wolontariuszami, odwiedzającymi schronisko na Kokoszkowie w Nowym Targu. Klasyczny „miłośnik wszystkich stworzeń dużych i małych” przychodzi tu z gotową receptą na przeobrażenie ziemi w psi raj. Nic nie szkodzi, że większość pomysłów to czysta utopia. Wolontariusz wybiera sobie ulubione zwierzątko. Wyciąga je z boksu, głaska, karmi, wyprowadza, a przed wieczorem – odstawia do klatki. Tam czeka na psiaka wściekła z zazdrości sfora. – Wolontariuszowi trudno wytłumaczyć, że jego postępowanie może się skończyć tragicznie – wzrusza ramionami pani Celina. Jakby na potwierdzenie tych tez w klatce z kilkoma sympatycznymi kundelkami wybucha piekielna awantura. Niepozorna psina rzuca się na inną, na której właśnie spoczęła ręka kierowniczki. Gdy sylwetka Celiny ginie na tle kolejnej klatki, gwałtowna „wymiana zdań” natychmiast cichnie. Niedawni wrogowie jednoczą się w ujadaniu na intruza, celującego w ich kierunku obiektywem fotograficznego aparatu. Zalecenia kierowniczki o nieokazywaniu czułości są chyba trochę na wyrost. Kundelki duże i małe wyglądają, jakby miały ochotę rozszarpać na strzępy każdego obcego. Nikt przy zdrowych zmysłach nie pomyślałby nawet o wyciąganiu rąk w kierunku klatek. – One tak na każdego nieznajomego szczekają – uspokaja pani Celina, przekrzykując jazgot potężniejszy od odgłosu startującego odrzutowca.


Weź pan pieska

Widok kłębiącego się, podskakującego, wijącego, a przede wszystkim – wściekle ujadającego „towarzystwa” wcale nie nasuwa skojarzeń z migawkami pokazywanymi w telewizji. Nie ma tu zaniedbanych piesków o smutnych oczach. Schowane pod lasem nowotarskie schronisko dla psów nie przypomina cuchnącej baterii klatek. W kojcach panuje względny porządek, a psy nie wyglądają, jakby cierpiały niedostatek. – Głodne nie chodzą – zapewnia pani Celina, wskazując trzy ogromne gary-parniki. W każdym z naczyń można ugotować dorosłego mężczyznę i to… na stojąco. Mięso z parzoną kaszą i jarmużem (mało znane warzywo bogate w składniki pokarmowe) – to podstawa schroniskowego menu. Celina Pawluśkiewicz potwierdza: wśród ludzi ciągle pokutuje przeświadczenie, że schronisko to takie najgorsze miejsce na ziemi, coś w rodzaju psiego czyśćca lub nawet piekła. – Czasem obserwuję tu komiczne scenki. Wydaję psa, a on próbuje uciekać albo obejmuje mnie łapami za szyję i za skarby świata nie daje się oderwać. Konsternacja. Skoro pies nie chce iść, to znaczy, że mu tu dobrze – to się ludziom nie może pomieścić w głowie. Pani Celina sadowi się wygodnie za swoim „służbowym” biurkiem. Na ścianie ogromne zdjęcie pięknego owczarka niemieckiego – psa ratownika. – To także nasz wychowanek – zauważa z dumą kierowniczka, by zastrzelić kolejnym pytaniem. – A pan wybrał już coś? Może jednak wziąłby pan choćby malutkiego pieska? – apeluje do sumienia. Pytanie prowokuje do rozważań o tym, czy lepiej, żeby trzecim psem w domu była łagodna i cierpliwa suczka owczarka szkockiego, czy raczej foksterier o temperamencie piłki do kosza. Pani Celina nie pozostawia suchej nitki na takim sposobie rozumowania. Prawie sto procent odwiedzających schronisko ludzi przychodzi tu znaleźć psa ładnego, najlepiej – rasowego. Tylko nieliczni szukają po prostu przyjaciela.


Brzydal jedzie pod Giewont

Na szczęście zdarzają się też wyjątki od tej niechlubnej reguły. Właśnie one najgłębiej zapadają w pamięci Celinie Pawluśkiewicz. Choćby odwiedziny miłej starszej pani – emerytowanej nauczycielki z Zakopanego. Zażądała, żeby pokazać jej najbrzydszego psa, takiego, co to nie ma szans na adopcję. Był u Pawluśkiewiczów brzydal, który z spełniał te kryteria ze sporym zapasem. Mordka nieforemna, ogromne uszy, głowa zupełnie niepasująca do reszty. – Byłam pogodzona z myślą, że ten biedak to już z nami na dobre zostanie. Nawet chyba mu parę razy o tym wspomniałam – przypomina sobie kierowniczka. Wystarczył jeden rzut oka, by pani nauczycielka nabrała pewności, że znalazła dokładnie to, czego szukała. Nie chciała nawet oglądać innych psów. Zabrała brzydala do domu. Kilka miesięcy później dzwoniła do schroniska i szczerze dziękowała za „najlepszego psa na świecie”. Celina Pawluśkiewicz nie może zrozumieć, dlaczego ludzie szukają psów po całym świecie, czasami – wydają fortunę, mimo że w schronisku czeka 200 czworonogów w różnym wieku, wielkości, kształcie, kolorze. Wszystkie można zabrać do domu zupełnie darmo. – Mieliśmy niedawno zabawną historię. Policja przekazała nam pod opiekę szczeniaka. Okazało się, że psiaka kupił w Nowym Targu podczas jarmarku pewien pan z Skomielnej Czarnej. Miał pecha. Już wyjeżdżając z jarmarku, zapłacił 100 złotych mandatu za niezapięte pasy bezpieczeństwa. Niezrażony zaparkował auto na Rynku i wybrał się na zakupy. Początkowo na rękach nosił swojego nowego pupila. Szczeniak strasznie się wiercił i drapał, dlatego hodowca postanowił zostawić go w samochodzie. Obawiał się szkód, więc umieścił pieska w bagażniku. Kilkadziesiąt minut później wrócił na parking. Samochodu nie było. Wystarczył telefon na policję, żeby dowiedzieć się, że wóz został odholowany na policyjny parking. Wcześniej strażacy wyłamali klapę bagażnika i uwolnili wrzeszczącego w niebogłosy szczeniaka. Rachunek wystawiony przez firmę holowniczą opiewał na 200 złotych (dwukrotna wartość szczeniaka). Mężczyzna zadzwonił do nas następnego dnia rano. Prosił, żebyśmy nie obciążali go kolejnymi kosztami. Piesek, choć kosztował w sumie ponad 400 złotych, okazał się zwykłym kundelkiem. Pan obiecał, że już nigdy nie będzie szukał psa na jarmarku, tylko od razu przyjedzie do nas – śmieje się pani Celina.


Pies po grób

Opowieści o legendarnej psiej wierności? To wcale nie są twory wybujałej fantazji. Pawluśkiewiczowie sypią setkami przykładów potwierdzających banalną prawdę o tym, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. – Wiele razy musieliśmy interweniować, bo pies nie chciał nikogo dopuścić do zwłok swego zmarłego pana. To chyba takie najbardziej ujmujące za serce przypadki – wysila pamięć Kazimierz Pawluśkiewicz, mąż kierowniczki. Opowiada o starszym człowieku, który zmarł samotnie w niewielkiej przydomowej szopce. Żadnego z sąsiadów nie zaniepokoiła nieobecność staruszka. Ciało odkryto dopiero po paru tygodniach. Było częściowo przysypane ziemią. Pies próbował wyprawić swemu panu pogrzeb… Kazimierz ubolewa, że tak rzadko psie uczucia są odwzajemniane. Najlepszy dowód ludzkiej obojętności: pękające w szwach schronisko Pawluśkiewiczów. – Ludzie potrafią być okrutni – podsumowuje z rezygnacją pani Celina. Nie chce ujawniać drastycznych szczegółów na temat cierpień, jakie człowiek potrafi zadać czworonogowi. Ludzie mogliby potraktować tekst w gazecie jak instruktaż. Wystarczy powiedzieć, że popularne niegdyś przywiązywanie do drzewa w środku lasu wcale już nie jest szczytem okrucieństwa. Parę dni temu Kazimierz przywiózł z Rabki poczciwe, stare psisko. Zwierzak miał na szyi odcisk wygnieciony przez obrożę. Pewnie jeszcze dzień wcześniej stał na straży jakiegoś domostwa. Wiernie służył przez wiele lat, do czasu, aż staruszkowi przytępiał słuch, źrenice zaszły bielmem. Pojawiły się też kłopoty z poruszaniem. Pies-próżniak przestał być już potrzebny. Jego pan zadał sobie sporo trudu, żeby przewieźć niedołężne zwierzę poza miasto i ułożyć na środku ruchliwej „zakopianki”. Resztę miał załatwić nieuważny kierowca… – A wie pan, co jest największym „psim” paradoksem? – pyta znienacka Celina Pawluśkiewicz i nie czekając, sama udziela odpowiedzi. – One kochają swojego pana, nawet gdy ten okaże się zwykłym oprawcą.

Tekst i fot.: Marek Kalinowski 

Tygodnik Podhalański 43/2007

(Jurek Jurecki)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

  • budowlane

    22.12.2025

    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

  • ogloszenie

    29.05.2026

    Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

  • budowy

    02.06.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • praca

    02.06.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • ogloszenie

    27.05.2026

    Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

  • ogloszenie

    19.05.2026

    KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

  • biznes

    02.06.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • domy

    02.06.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • 01.06.2026

    ZLECĘ WYKONANIE PRAC WYKOŃCZENIOWYCH: SUCHE TYNKI,...

  • 01.06.2026

    ZATRUDNIĘ DO KARCZMY i PENSJONATU W KOŚCIELISKU. 6...

  • 01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38m2 i 55m2 w CENTRUM NOWE...

  • ...

    01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

  • SZCZ

    01.06.2026

    SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

  • ...

    29.05.2026

    RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

  • 26.05.2026

    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMO...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM: KELNER/-KA - DLA ...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM DLA UCZNIÓW, STUDE...

  • 25.05.2026

    URZĄD GMINY KOŚCIELISKO zatrudni INSPEKTORA ds. po...

  • ...

    25.05.2026

    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

  • ...

    22.05.2026

    RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

  • domy

    14.05.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • LAS

    21.05.2026

    Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

  • praca

    14.05.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • budowy

    14.05.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • biznes

    14.05.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • budynek

    12.05.2026

    Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

  • ...

    28.04.2026

    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

  • pożyczki

    23.04.2026

    PROVIDENT. 571 240 909.

  • usługi

    17.04.2026

    OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

  • ...

    07.04.2026

    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

  • ...

    07.04.2026

    NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...


POLECAMY

0%