Pani sędzia nie rozstaje się ze śrubokrętem, pani burmistrz Rabki - z listem miłosnym do męża sprzed wielu lat. Ucho torby Marii Gruszkowej - jak twierdzi właścicielka - urwało się od ciężaru ludzkich krzywd. Ten eksperyment wykonaliśmy w 2009 roku. przypomnijmy jego efekty.
– Chcecie zajrzeć do mojej torebki? – niecodzienna prośba nie zbija z tropu rabczańskiej burmistrz. Ewa Przybyło jednym ruchem przechyla przestronną, czerwoną, lakierowaną torbę. Sekundę później zawartość z trzaskiem ląduje na biurku. Dwa komplety kluczy (jeden od samochodu). Etui z przyborami do pisania: piórem (do podpisywania czeków), ołówkiem (podstawowe narzędzie każdego inżyniera) i długopisem (na wszelki wypadek). Sporo miejsca na stole zajmuje potężna kosmetyczka i tubka kremu do rąk. Dalej portfel (gruby) – prezent gwiazdkowy od męża. Etui z dokumentami zawiera stary książeczkowy dowód osobisty z obciętymi rogami. – Oczywiście, mam nowy dowód, ale w tym starym jest wbita grupa krwi i pesele dzieci – zaznacza Ewa Przybyło. Wśród „papierów” dwie poskładane kartki, wyrwane z zeszytu w szerokie linie. Pierwsza to list miłosny do męża, napisany niedługo przed maturą, zawiera cytat (bardzo mądre zdanie z gatunku tych „złotych”). Druga karteczka – mniej romantyczna. Przypomina, że wóz pani burmistrz będzie wymagał wymiany świec przy stanie licznika 178 tysięcy, a przy 229 tysiącach trzeba będzie zmienić… pasek rozrządu.
Czerwona torebka – pamiątka z wczasów w Bułgarii, to jedna z sześciu w kolekcji Ewy Przybyło.
Torba pełna ludzkiej krzywdy
– Ja nie mam takiej torebki, jak to noszą kobiety – z kosmetyczką i innymi cudeńkami. Ja to nawet telefonu komórkowego nie mam, te numery, co trzeba, znam na pamięć – zaznacza na wstępie Maria Gruszkowa, góralka znana z walki przeciw wszelkim przejawom korupcji, prezes Stowarzyszenia Obrony Praw Obywatelskich Powiatu Tatrzańskiego. Od lat nosi tę samą torbę – wysłużoną, z naderwanym paskiem. – Urwał się, bo tyle w tej torbie noszę ludzkiej krzywdy – mówi. Rzeczywiście, wnętrze zajmują głównie dokumenty, jak podkreśla – dowody tego, że w Zakopanem źle się dzieje, i że to, co odważy się mówić głośno, to prawda – papiery dotyczące Szymoszkowej, list od kobiety proszącej o pomoc, piszącej, że jest jej ostatnią deska ratunku, dokumenty dotyczące Raby Wyżnej. „Prawdziwa odwaga to bać się, ale iść naprzód i wykonać swoje zadanie” – pokazuje cytat wycięty z gazety. – To moje motto – wyjaśnia. A na linijce, która także znajduje się w torbie, inne słowa: „Tam, gdzie prawo stosuje się bez miłości, prawo to staje się bezprawiem”. Z przepastnej torby wygrzebuje różaniec. – Jak mi jest bardzo ciężko, to wystarczy, że go ścisnę w dłoni, i już jest lżej, nawet modlić się nie muszę. To najważniejsza dla mnie rzecz, bez różańca się nigdzie nie ruszam – podkreśla. Kolejne wyciągnięte przedmioty to: czyste kartki (na notatki), Panadol („bo często łeb boli”), dużo chusteczek („bo często płaczę”), kalendarz, portfel (z emeryturą 520 zł na miesiąc i z tego trzeba wyżyć, dlatego jestem na garnuszku u córki”), okulary, podatek do zapłacenia, dużo wizytówek, dużo długopisów. Od lat noszę tę samą torbę. Lubię ją, bo jest prosta i skromna, a pokora niebiosa przebija – tłumaczy. – Nie mam nic przeciwko bogatym – byli i zawsze będą. Ale nie mogę jednego zrozumieć – jak ktoś już je dużą chochlą, to czemu jeszcze innemu zabiera małą łyżeczkę? – pyta retorycznie, pakując z powrotem zawartość swojej torby.
Torebki w torebce
Torebka Ani Dziubas, szefowej nowotarskiej Galerii MBWA, wydaje się nie mieć dna. Przeglądanie jej zawartości wymaga czasu. Jej właścicielka najpierw wyjmuje gruby zeszyt, w którym, oprócz notatek, jest mnóstwo różnych karteluszek, zaproszeń, dokumentów. Podobnie w opasłym kalendarzu. Jest też teczka formatu A4 z dokumentami. Ściąga z nieregularnymi słówkami do języka angielskiego (tu zaskoczenie właścicielki). Minirozmówki włoskie, bo jak tłumaczy – włoski jej się podoba i lubi czasem sprawdzić jakieś słówko. Książka „Home – Made for the home” – tylko dlatego, że to wczorajszy zakup w szmateksie. W torebce szefowej Jatek można zresztą znaleźć jeszcze kilka innych drobiazgów ze sklepów na wagę, które odwiedza regularnie w poszukiwaniu – jak sami mówi „różnych dziwactw”. I tu na dowód wyciąga takie coś małe, kudłate, które można sobie założyć na ręce np. dla ogrzania, ale jak się okazuje – jest tylko na jedną rękę, a powinno być na obydwie. Jest torebka w torebce – mała, elegancka, w której znajduje się biżuteria (oryginalny stary krzyż, kupiony w Finlandii, w sklepie ze starociami, naszyjnik z Grecji, kawałek paska metalowego, z którego zamierza coś zrobić, i takie coś dziwne, nieokreślone – bo „lubię dziwne rzeczy, które zastanawiają mnie, bo nie wiadomo, do czego mogą służyć”). Z ogromnej torby wyciąga kolejną torbę w torbie – kosmetyczkę z paroma drobiazgami. Oddzielnie wrzucony jest flakonik perfum Paloma Picasso. To dopiero wstęp. W przepastnej torbie Ani Dziubas jest też: klej kauczukowo-kamaszniczy, dwa noże – do papieru i do szkła. Widok tego drugiego zaskakuje właścicielkę, ale po chwili znajduje wytłumaczenie: „Jak zapomnę kluczy, to można wyciąć kawałek szybki w drzwiach i otworzyć je od środka” (tu śmiech). Są chusteczki, okulary, broszka srebrna, klips do spinania papierów, aparat fotograficzny, wizytówki luzem i wizytownik, w którym zamiast wizytówek znajdują się karty płatnicze, prawo jazdy, ważne papierki. Jest pędzelek do malowania, różaniec od kardynała, rysunek syna, figurka św. Krzysztofa, podkolanówki, korek po winie. Widok rękawiczek na dnie wywołuje okrzyk radości („od dawna ich szukałam”). Z lekkim zawstydzeniem pokazuje dziurę w kieszeni torebki, przez którą przelatują pieniądze. – Ma to swoje plusy, bo pod koniec miesiąca znajduję całkiem pokaźną sumę – wyjaśnia. A najdziwniejsze jest to, że w czarnej skórzanej torbie Ani Dziubas jest jeszcze dużo miejsca.
Duża optycznie zmniejsza biodra
Bożena Dąbek (sędzia w nowotarskim sądzie) ma kilkanaście torebek, które dobiera w zależności od zakładanych butów i innych drobiazgów. Twierdzi, że zawartość przesypuje z torebki do torebki czasem nawet trzy razy w tygodniu. Za każdym razem musi to być torebka duża („Duża optycznie zmniejsza biodra” – wyjaśnia). W sobotę w użyciu jest czarna lakierkowa torebka średniej wielkości. Główną i najważniejszą w niej rzeczą jest portfel o rozmiarach wyjątkowo dużych, bo jak tłumaczy właścicielka – nosi w nim wszystko, co ważne. Oprócz pieniędzy i kart kredytowych np. uprawnienia nurkowe i oświadczenie woli – zgoda na wykorzystanie własnych narządów w przypadku nagłej śmierci. W portfelu jest tez karnet na basen, zdjęcie córki, złota bransoletka, którą od roku zamierza zanieść do naprawy, mnóstwo wizytówek, wydruków z bankomatu itd. W jej torebce – jak u większości kobiet – nie może zabraknąć kosmetyczki z podstawowymi kosmetykami. Ponadto luzem można znaleźć tysiące kartek z notatkami, metr i śrubokręt („bo szykuję się do remontu”), maleńka buteleczka po wypitym koniaku, okulary, rękawiczki, cukier („Bo jak jeżdżę do mojej przyjaciółki Pelasi, to ona nigdy nie ma cukru, bo sama nie słodzi”). Pendrive przypięty do kluczy, spinka do włosów, olejek z wiesiołka („używam, jak wysycha mi w gardle – choroba zawodowa – wyjaśnia), igielnik, cukierki uspakajające, kluczyki do samochodu i książka (obecnie „Tam, gdzie spadają anioły” Doroty Tyrakowskiej). Dodaje, że zawsze lubi mieć w torebce jakąś książkę, kiedy gdzieś na coś czeka.
Podstawowe, wieczorowe, wakacyjne
Małgorzata Chechlińska, zakopiańska bizneswoman, szefowa Grupy TRIP, uwielbia torebki. Ma ich kilkadziesiąt, w tym ponad 20, które używa – podstawowe, wieczorowe, wakacyjne. Wszystkie wypchane i ułożone jedna koło drugiej czekają na swoją kolej. Najbardziej lubi torby duże, pojemne i koniecznie zapinane na zamek. Niekoniecznie błyszczące, bo ich właścicielka nie lubi się w tłumie wyróżniać. Nie nosi charakterystycznych dla bizneswoman dyplomatek ani siatek. Wszystko musi zmieścić się w torbie. Ta, z którą zastaliśmy ją we wtorek w biurze, faworyzowana jest od początku zimy. Wewnątrz znaleźliśmy perfumy („Mam je zawsze przy sobie, bo uwielbiam dobre zapachy”), kosmetyczkę, tradycyjny notes, dwa telefony – prywatny i służbowy, lekarstwa przeciwbólowe, dużo długopisów, pierścionki do reparacji, klucze do kilku mieszkań na długim sznurze, chusteczki, wizytówki. – Jestem bałaganiara i zawsze czegoś szukam – przyznaje, wygrzebując kolejny drobiazg. W torebce jest jeszcze dużo miejsca, ciaśniej robi się, kiedy jest w drodze, czyli bardzo często
Beata Zalot, mk
Tygodnik Podhalański 2009 r.

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
No dobra,myślę ze następny artykuł może być o tym co górale mają w spodniach :D
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz