8 czerwca 1979 r. to jedna z ważniejszych dat w historii Nowego Targu i całego Podhala. Na trasie I pielgrzymki do Ojczyzny Jana Pawła II na jego własne życzenie znalazł się Nowy Targ. Przypominamy dwa teksty, które w 2009 roku opublikowaliśmy na łamach Tygodnika Podhalańskiego z okazji 30 rocznicy wizyty JPII w Mieście.
Wielu przybyło na spotkanie z Janem Pawłem, mimo że nie dostali w tym dniu urlopu. Wszelkie zakazy – w zakładach pracy, szkołach – działały odwrotnie. Ojca Świętego witał na nowotarskim lotnisku ponadmilionowy tłum. Chociaż miałam wtedy 12 lat, doskonale pamiętam tę niezwykłą atmosferę – porządki koło domu, u sąsiadów, „załatwianie” jak największych portretów Jana Pawła II (były na wagę złota), przystrajanie okien od strony drogi i robienie w nich ołtarzyków. Ogólne podniecenie. Euforia. Okolice były nie do poznania. Nowy asfalt na drodze prowadzącej z Gronkowa do Nowego Targu, mnóstwo różnych tymczasowych budek, ogromne samochody, które zamieniły się w te dwa dni w sklepiki. Wieś była nie do poznania. Całe Podhale tonęło w papieskich i narodowych flagach, wszędzie było wyjątkowo czysto.
W nocy z 7 na 8 czerwca obudziły mnie dziwne odgłosy i śpiew. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam rzekę pielgrzymów, idących w stronę lotniska. Szli mieszkańcy podhalańskich i spiskich wiosek, a także Słowacy, śpiewający w swoim ojczystym języku. Wkrótce dołączyłam do nich. Niezwykła, świąteczna atmosfera mieszała się ze strachem. Nigdy nie widziałam takich tłumów. Na lotnisku była gdzieś moja mama, która razem z innymi koleżankami z księgowości w spółdzielni odzieżowej opuściła zakład, nie bacząc na konsekwencje. Rozmodlony tłum oczekiwał na Ojca Świętego. Gdy nad lotniskiem zawarczały helikoptery, napięcie osiągnęło apogeum. Jan Paweł II wysiadł dopiero z piątego śmigłowca. Była godz. 10.15.
Wszyscy wypatrywali jego postaci w pięknej, stylowej kaplicy, zaprojektowanej przez Tadeusza Jędryskę. Ojca Świętego witał ks. kard. Franciszek Macharski, ówczesny metropolita krakowski, i nowotarski proboszcz – Franciszek Juraszek. Jak wspominał potem Józef Grzybek, Papieża witały także władze cywilne. Skompromitował się wtedy tylko wojewoda nowosądecki – Lech Bafia, który zwrócił się do niego: „Witam Pana”. Już wcześniej robił wszystko, by Nowy Targ nie znalazł się na trasie papieskiej pielgrzymki. Góralskie „100 lat” odśpiewał Ojcu Świętemu 400-osobowy chór przy akompaniamencie naszej muzyki. Autorem przyśpiewek był Józef Staszel. Mszę św. celebrował ks. kard. Franciszek Macharski. Jan Paweł II natomiast wygłosił homilię. Niewiele z tych słów wtedy rozumiałam. Pamiętam, że serce biło mocniej, kiedy mówił o Tatrach, trudach życia w górach, pracowitości górali.
Potem kilkanaście delegacji w strojach góralskich złożyło Ojcu Świętemu dary – między innymi kielich mszalny – dar dziekanatu nowotarskiego, obrazy malowane na szkle od Związku Podhalan, księgę trzeźwości i inne. Komunię rozdawało aż 300 księży. Na zakończenie Mszy, tuż przed błogosławieństwem – Ojciec Święty pobłogosławił kosze z egzemplarzami Pisma Świętego, które otrzymała młodzież oazowa. Papież poświęcił też kamienie węgielne pod budowę kilku kościołów, m.in. w Maniowach. Pamiętam poruszenie, gdy Ojciec Święty w swoim papamobilu wjechał w tłum pielgrzymów. Był jeszcze bliżej. Gdy chwilę później – po udzieleniu ostatniego błogosławieństwa – zbliżał się do helikoptera – rozległ się smutny śpiew „Góralu czy ci nie żal”. Wiele osób płakało.
Ledwo śmigłowiec uniósł się nad lotniskiem, rozpętała się prawdziwa burza. Deszcz, pioruny, łzy, strach. 6-kilometrowy odcinek od lotniska do domu pokonałam, biegnąc. Opowiadali potem, że kogoś piorun poraził. Pamiętam, jak ktoś powiedział, że niebo rozpłakało się za Ojcem Świętym. Nikt nie przypuszczał wtedy, że wróci już niedługo, w czasie kolejnej pielgrzymki do Ojczyzny. Ok. godz. 14, gdy lotnisko już całkiem opustoszało, pojawił się dźwig czołgowy, by zniszczyć papieską kaplicę. Proboszcz ks. Juraszek zdołał uratować kilka fragmentów – między innymi krzyż, ozdobne listwy, tron papieski, balustradę, pulpit używany w czasie liturgii słowa. Te cenne pamiątki zostały przeniesione do kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa. Jak w swoich wspomnieniach podkreślał Józef Grzybek – było to pierwsze w Polsce muzeum Jana Pawła II.
Beata Zalot
Tygodnik Podhalanski 22/2009
Największe wrażenie zrobiło wyjście na zakopiankę. I widok rzeki ludzi. Do przodu czy do tyłu – nie było widać ani kawałka asfaltu. Dopiero wtedy człowiek sobie uświadomił, jak nas jest wielu! Trzydzieści lat temu Zborkowie – jak wszyscy w Rdzawce – wyszli o trzeciej nad ranem z domu. Tego dnia szkoła była pusta, a najbardziej nieszczęśliwą osobą była woźna, która musiała jej pilnować. Towarzysze z oświaty dwa razy przyjechali, by się upewnić, że szkoła mimo zakazu nie działa. W niemal wyludnionej wsi spotkali grupkę kąpiących się w potoku dzieci.
– A wy co tu robicie? – zapytali.
– No, ktoś musiał zostać, żeby gospodarstwa pilnować – odpowiedziały szczerze dzieciaki.
Akcja partyjnego zwierzchnictwa oświaty zaczęła się jeszcze na długo przed przyjazdem Jana Pawła II do kraju. Dyrektorzy byli wzywani na szkolenia i wysłuchiwali instrukcji – nie ma mowy o żadnych zwolnieniach ze szkoły, żadnych wycieczkach czy urlopach. Jedyna możliwość opuszczenia szkoły to wyjazd nauczyciela na studia. Reszta ma zostać i pracować. Bez względu na to, że niedaleko, po drugiej stronie Gorców, miał się spotkać z góralami sam Papież. Komunistycznej wierchuszki nie posłuchał nikt – nawet dyrektor, który przezornie pojechał zdawać egzaminy. Przedsmak wydarzeń dało lądowanie Jana Pawła II na Okęciu. Oczywiście, nie wolno było przerwać zajęć, a tym bardziej skorzystać ze szkolnego telewizora, więc nauczyciele i uczniowie poszli do pobliskiej remizy. Ale poczucie prawdziwej solidarności nadeszło pamiętnego dnia – 8 czerwca.
– O trzeciej nad ranem była Msza św. a potem poszliśmy – na nogach, wszyscy. Już po drodze połączyliśmy się z grupą z Ponic i części Rabki. Ale największe wrażenie zrobiło na nas wyjście na zakopiankę. I widok rzeki ludzi. Do przodu czy do tyłu – nie było widać ani kawałka asfaltu. Nie było żadnych samochodów, autobusy chyba w ogóle nie kursowały. I jeszcze każdą boczną drogą dochodzili następni, z sąsiednich miejscowości. Dopiero wtedy człowiek sobie uświadomił jak nas jest wielu. I to, że łączy nas wspólny cel, jakaś międzyludzka solidarność! – wspomina 71-letni dziś Józef Zborek, emerytowany nauczyciel historii z Rdzawki. – Poszliśmy całą rodziną, z trójką dzieci – najmłodsza Agnieszka miała siedem lat – dodaje jego żona, Zofia, nauczycielka muzyki. – Ale nikt nawet się nie zastanawiał, że można zostać w domu. Wiadomo, że jeśliby któreś dziecko zostało, musiałby zostać też ktoś z dorosłych. A o tym nie było mowy. Zresztą nie było problemu – bo one bardzo chciały iść!
Poczucie wspólnoty potęgowało się z każdym przebytym kilometrem. O ósmej dotarli do Nowego Targu i zobaczyli kolejne podobne ludzkie rzeki, wlewające się do miasta od strony Zakopanego, Pienin, Orawy. – A Msza św.? To ogromne przeżycie, którego się nie da opowiedzieć – przyznaje Zofia. – Każdy przeżywał na swój sposób. I pamiętam te ciężkie, ołowiane chmury, które wisiały nad nami i tylko wszyscy się modlili, żeby nie lunęło podczas spotkania. – Ta homilia! Jak Papież potrafił docenić, dowartościować człowieka ciężko pracującego na roli! Zauważyć hardość ludzi pracujących, niwelującą wszystkie trudy… Czuć było, że mówi do każdego z nas. A było nas tam na pewno z milion osób! – zauważa Józef.
Nawałnica, która przeszła tego dnia nad Podhalem, zastała Zborków już w drodze powrotnej – doszli zaledwie na Niwę. – Zlało nas okropnie. Szłam – jak wielu innych – boso, bo było to wygodniejsze niż w przemoczonych butach. Ludzie mieli odciski, niektórym krew się lała z otartych stóp. Ale nikt nie narzekał, nie czuł żadnego bólu. A przecież z takiej Lipnicy to mieli do pokonania 40 kilometrów. I szli! – podkreśla góralka. W następnych dniach to wspaniałe uczucie wspólnoty i siły nie zniknęło. Wszyscy wiedzieli, że władza, która robiła wszystko, by spotkaniu z Ojcem Świętym przeszkodzić, jest słaba. Okazała to też przy rozliczaniu nauczycielskich „bumelek”. – Dyrektor nie miał wyjścia – musiał wzywać po kolei każdego na rozmowę. Jaką on miał minę, jak mu było strasznie głupio. To nam wszystkim było jego żal, gdy musiał nam wręczyć upomnienia, potrącić premie z pensji i dniówkę – twierdzi Zofia Zborek. – Jak ja mu wtedy współczułem i jaką sam czułem ulgę, że zrezygnowałem z tej posady dwa lata wcześniej – dodaje Józef.
Józef Figura
Tygodnik Podhalanski 22/2009

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
Z perspektywy czasu czuję sie oszukany. Myślałem, że papież będzie wspierał PRL a nie demontował system wraz z braćmi starszymi w wierze. Zajęło to czasowo jedno pokolenie, "czy dobrze się stało?" Cytując słowa Wojtyły na lotnisku w czasie ostatniej wizyty w Polsce.
0 0
@ bez cenzury
Jan Paweł II wspierający komunistyczny totalitaryzm, paradne.
0 0
@yano
Czy aby Pius XII nie wspierał totalitaryzmu hitlerowskiego w Niemczech? Czy totalitaryzm komunistyczny czy hitlerowski, to najlepiej uważać co się opowiada w konfesjonale. Najlepiej spowiadać się przed Bogiem w domu.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz