Wygrzebaliśmy w archiwach Tygodnika Podhalańskiego tekst śp. dr Danuty Haczewskiej. Lekarz pediatra, twórca oddziału pediatrycznego w zakopiańskim szpitalu. Członek Towarzystwa Przyjaciół Lwowa, a przede wszystkich przyjaciel ludzi. Oto tekst dot. wojennych przeżyć szczególny, bo pisany jej ręką.
1939 rok, cudowne wakacje na Huculszczyźnie, w Poleśniowie koło Tatarowa, w paśmie Czarnohory. Spotykamy się z oficerami węgierskimi na szczycie Howerli. Nawiązujemy z nimi, naszymi kamratami, serdeczne stosunki. Obiecujemy sobie spotkanie za rok na wspólnej granicy. W tych przepięknych i ciągle dzikich górach, gdzie nie ma jeszcze schronisk – oprócz Hovernii i Pop Iwana. Noce spędza się w szałasach, u pastuchów pasących tu bydło i owce. Pełna swoboda i obcowanie z wciąż jeszcze dziką naturą. Nic nie zapowiada tak bliskiej hekatomby II Wojny Światowej.
Koniec sierpnia, narasta niepokój, związany z zaostrzeniem stosunków międzynarodowych między mocarstwami. Nie mamy się przecież czego obawiać, jesteśmy silni, zwarci, gotowi – jak twierdzą nasze władze. Wracamy do Lwowa z końcem sierpnia. Pierwszy piątek września, godziny ranne, wracamy z kościoła i słyszymy odgłosy wybuchów artyleryjskich. Z radia dowiadujemy się, że Niemcy bombardują lotnisko w Skniłowie. Skaczemy pod niebiosa. Wojna! Będziemy bić Niemców, którzy się ostatnio rozpanoszyli. Informacje o naszej gotowości do wojny utwierdzają wiarę w nasze siły. Kopiemy rowy, układamy zasieki. Pomagają dzielni żołnierze i oficerowie pełni optymizmu i chęci walki. Nie dostali się do swoich jednostek wojskowych na skutek panującego wówczas bałaganu. Po klęsce naszych wojsk i ucieczce przez południową granicę na Węgry polskiego rządu i wyższych władz wojskowych, zapanował chaos wśród żołnierzy.
Lwów bronił się dzielnie i stawiał opór nacierającym wojskom niemieckim. Nagle uderzył grom z jasnego nieba. Od rogatki Łyczakowskiej wkracza do Lwowa Armia Czerwona. Z karabinami na sznurkach, prawie boso albo w rozwalających się butach, horda zarośniętych, brudnych skośnookich ludzi, ubranych w nieobrobione mundury. Tak wyglądali nasi oswobodziciele. Zamarliśmy. Radio podaje wiadomość, że wchodzą Rosjanie. Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, co się dzieje. Nie było polskiego rządu. A to przecież był czwarty rozbiór Polski. Z wszystkich ciężkich przeżyć, które czekały nas podczas wojny, był to wstrząs największy. Na początku wojny informacje, które do nas dochodziły, były raczej optymistyczne. Wierzyliśmy, że pomogą nam państwa zachodnie, z którymi mieliśmy układy. Wszystkie zawiodły.
Byłam po maturze. Miałam 18 lat. Byłam harcerką i wspólnie z koleżankami organizowałyśmy punkty z gorącymi posiłkami dla polskich żołnierzy. Potem zgłosiłam się do szpitala, do pomocy w klinice chirurgicznej. Samego wejścia Rosjan do Lwowa nie widziałam, mieszkałam wtedy z rodzicami i siostrą w pięknej dzielnicy na obrzeżach miasta. Mój tatuś być wicedyrektorem banku polskiego. Wcześniej „halerczykiem”. We wrześniu 1939 roku nie służył już w wojsku, bo był w takim wieku. Rok później zginął we Lwowie pod kołami ciężarówki, prowadzonej przez pijanego sowieckiego żołnierza.
Radziliśmy sobie, jak umieliśmy. Po żywność chodziło się na wieś. Modny wtedy stał się handel wymienny. Pamiętam dobrze wymianę dowodów osobistych na takie, w których jako miejsce urodzenia wpisywano nam Ukrainę. Nadawali nam nowe obywatelstwo. W lutym 1940 roku zaczęły się pierwsze wywózki w głąb Rosji, do Kazachstanu. Zaczęli od rodzin urzędników sądownictwa. Mimo tego nie myślałyśmy wtedy o ucieczce. Ciągle trzymała nas tu nadzieja, że wojna szybko się skończy. Po wkroczeniu do Lwowa wojsk niemieckich byłyśmy zmuszone z mamą i siostrą przeprowadzić się do domu babci, przy Kopernika 48. To była kamienica bankowa. Byłam tam parę lat temu. Ogród bardzo zaniedbany, tam, gdzie miałyśmy mały basenik, teraz jest jakieś rumowisko. Lwów był miastem zadbanym, życzliwym. Jak ktoś był smutny i szedł ulicą, zawsze ktoś zapytał – ta czego ty taki smutny? I pomagał. Sama taka byłam. Pamiętam, jak spotkałam polskiego żołnierza. Siedział przygnębiony, a ja do niego – ta czego ty taki smutny? Okazało się, że nie ma gdzie mieszkać. I to nie sam, a z kilkoma kolegami. Pobiegłam do domu. Tatuś oczywiście, że jest wojna i oddam im jeden pokój. Mamusia była większą realistką, od razu zaczęła martwić się, co będą jedli i czy dla wszystkich starczy. Ostatecznie przeżyłam tu dwukrotne wejście do miasta Rosjan i jeden raz Niemców. We Lwowie byłam aż do 1945 roku.
Danuta Haczewska
Tygodnik Podhalański 37/2009

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz