Na Podhalu zawrzało: Joseph Bąk, chicagowski przedsiębiorca, zastrzegł dziesiątki wzorów góralskich spódnic. Opatentował jako własne, używane od lat roślinne motywy tkanin.
Józef Bąk, góral rodem z Sierockiego, ma sklep z podhalańskimi strojami na południu Chicago. Od pewnego czasu obrotny przedsiębiorca jeździł po całym Podhalu i zbierał wzory używane przez krawcowe. Prosił o fragmenty szmatek, w zamian obiecywał metry materiału, jakie przyśle z Chicago. Gaździny chętnie udostępniały wzory używane przez matki i babki. Jednak zamiast obiecanego materiału mają teraz nie lada problem. Po uszyciu spódnicy grozi im sąd za naruszenie praw autorskich. I perspektywa płacenia odszkodowania. – Nie będziemy mogli już szyć spódnic z tradycyjnych materiałów – zdenerwowania nie kryje Stanisława Łukaszczyk, prezes Poronińskiego Koła Twórców Ludowych, która od 30 z górą lat tworzy stroje góralskie. Pokazuje tkaniny w różyczki, śliwki, sieczkę, czyli drobno rozrzucone kwiatki, wzorzyste tybetki. – To sukienka mojej mamy. Tkanina ma ponad 60 lat. A to sukienka zrobiona z materiału opatentowanego przez Józefa Bąka. Dodał czerwony kolor, trochę zmienił kształt listka, o milimetr naciągnął wielkość kwiatu i ma na ten wzór patent. Od wielu przedsiębiorców w Polsce żąda zaprzestania naruszania jego praw autorskich, gdy sprzedają towar w podobne wzory. Podobno żąda 100 tys. zł odszkodowania – mówi Stanisława Łukaszczyk. Nie może uwierzyć, że góral opatentował podhalańską tradycję.
Amerykańskie dokumenty
Nie tylko na twórców ludowych padł blady strach: Józef Bąk uderzył w małe hurtownie, które sprzedawały materiał na podhalańskie spódnice. Pisma z kancelarii patentowych otrzymują pośrednicy z Krakowa, Bielska i innych miejscowości. W Krakowie zażądał wycofania pięciu wzorów. – Jego kancelaria prawna z Warszawy z końcem sierpnia przysłała nam pismo wzywające do dobrowolnego zaniechania czynów nieuczciwej konkurencji i naruszania praw autorskich – mówi Janusz Calikowski z firmy Selltex. Tkaninami handluje od 18 lat. – Do pisma dołączono wzór „J.Bak 20, J. Bak 05”, z fotografiami tkanin i dokumentacją w języku angielskim. Handlowcy z Krakowa odpisali Bąkowi, że nie mieli pojęcia, iż handlują zastrzeżonymi wzorami, że tkanin tych już nie posiadają. To jednak nie zamknęło sprawy. Z początkiem października warszawska kancelaria zażądała w imieniu swego zleceniodawcy ujawnienia wszystkich wzorów, jakimi handluje Selltex, i pisemnego zobowiązania, że nie wykorzysta wzoru „J.Bak 20”, „J.Bak 05”, „J.Bak 38”, „J.Bak 14” i „J.Bak 08”. – Jesteśmy naprawdę przestraszeni, do wezwań są dołączane dokumenty po angielsku z Urzędu Praw Autorskich USA i Urzędu Patentowego. Nas nie stać na prawników – podsumowuje Janusz Calikowski. Podkreśla, że podobne kłopoty mają handlowcy z Bielska-Białej i Nowego Targu. Przypomina, że stroje, które opatentował Józef Bąk, widać w serialu o Janosiku z lat 70. I dopytuje, skąd ten patent? Totalną bzdurą nazywa całe zamieszanie Maria Tyszecka, prowadząca w Bielsku-Białej firmę tekstylną „Yard”. – Handlowałam tkaninami z motywami góralskimi, ale nie tymi opatentowanymi przez Józefa Bąka. Nie chcę mieć z tym nic wspólnego – ucina pytania o kwestie finansowe. Janusz Calikowski nie ukrywa, że gdyby miał wypłacić odszkodowanie wysokości 100 tys. zł, splajtowałby na całej linii.
Podrabianie historii
Andrzej Siekierka, góralski Versace, znany w świecie kreator mody podhalańskiej, nie ma najmniejszych wątpliwości co do przerabiania rodzimej tradycji. – Sam mu posłałem do Chicago 60 wzorów – ukraińskich, polskich, czeskich. On już wcześniej podbierał wzory Kaliwodzie w Chicago. Opatentował wzornictwo w Chicago i Warszawie, ale naprawdę bazuje na wiekowej tradycji. Andrzej Siekierka jest oburzony. Przypomina, że kwiatowe motywy, chętnie używane na Podhalu, produkowane były przez wytwórnie czeskie, węgierskie, a kaszmirowe, wzorzyste tkaniny docierały do nas z indyjskiej Wyżyny Tybetańskiej. Stąd popularna nazwa „tybetki”. Czeska wytwórnia we Frydlandzie działała od 1730 roku. Maszyny umilkły dopiero rok temu. W światku regionalistów głośno o tym, że produkcja przenoszona jest z Europy do tanich wytwórni w Indonezji, Chinach i Japonii. Na dowód wiekowego rodowodu stosowanych przez Bąka motywów Siekierka odwołuje się do książki prof. Romana Reinfussa „Polskie druki ludowe na płótnie”. Podręcznik wydany został w 1953 r.
Nie wie nic
Po kilku próbach udało nam się skontaktować z Józefem Bąkiem w Chicago. Wyraził zdziwienie. – Pierwsze słyszę – mówi łamaną polszczyzną głos w słuchawce. – My nic z tym nie robimy. Cały materiał bierzemy od sprzedawców – Józef Bąk wykręca się od rozmowy. Twierdzi, że to nie on, a jego młodszy brat prowadzi „te sprawy”. Gdy proszę o telefon do brata, odmawia. – Brata nie ma teraz w USA. Proszę dzwonić, jak wróci. Za tydzień od poniedziałku – ucina rozmowę Józef Bąk. Tymczasem w internetowym rejestrze United States Copyright Office znajdujemy 52 zastrzeżone przez Josepha i Helen Bąk wzory. Ich nazwy zgadzają się z tymi, na które powołuje się warszawska kancelaria. Próbuję wyjaśnić cały spór z prawnikami reprezentującymi Józefa Bąka. W jego imieniu pisma do firm wysyła kancelaria patentowa Kamiński, Sobajda & Partnerzy. – Pan Piotr Kamiński jest za granicą – słyszę w słuchawce kobiecy głos. Dowiaduję się, że wróci „na chwilę do kraju w środę w nocy, a potem znowu go nie będzie”. Moja rozmówczyni atakuje mnie, zarzucając naruszenie tajemnicy korespondencji, a także insynuuje, że jako dziennikarz reprezentuję interesy krakowskiego Selltex-u.
Zupełnie w innym tonie rozmawiamy dzień później.
– Klient dostarczył nam dokumenty z amerykańskiego urzędu praw autorskich. Działamy na ich podstawie, reprezentując interesy Józefa Bąka. Dostajemy od niego instrukcje i działamy w dobrej wierze. Nie mamy obowiązku sprawdzać czy to, co zarejestrował nasz klient, jest jego autorstwa – tłumaczy Agnieszka Kamińska, która prowadzi sprawę Józefa Bąka. Dodała, że rzecznicy patentowi nie mogą działać bez dokumentów. Jeśli nikt z twórców ludowych, firm handlujących tekstyliami nie zgłasza żadnych zastrzeżeń – nie ma możliwości prowadzenia śledztwa. Przypomina, że procedura badania, co tak naprawdę zostało opatentowane zostaje uruchamiana przez rzeczników dopiero po otrzymaniu oficjalnych stanowisk stron zgłaszających jakiekolwiek zastrzeżenia. – Jeśli amerykański urząd zostaje wprowadzony w błąd, to za takie coś idzie się do więzienia – podsumowuje Agnieszka Kamińska.
Rzekoma twórczość
Z internetowego rejestru w USA wynika, że pierwszy patent ma datę z 1992 roku. Może dlatego rzecz nie wzbudza zdziwienia wśród specjalistów. Stanisława Trebunia-Staszel pracuje w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zajmuje się kulturą ludową Polski i regionów karpackich. Niedawno wydała studium z zakresu historii stroju górali podhalańskich „Śladami podhalańskiej mody”. Tłumaczy, że rzecz trzeba wnikliwie przeanalizować, bo nie znamy wszystkich dziesiątek opatentowanych przez Józefa Bąka materiałów. Przyznaje, że widziała kilka jego wzorów, które stworzył, łącząc dwa stare motywy na jednej tkaninie. – Rozumiem, że to można zastrzec, ale czyje są prawa do tych wzorów? Twórczość ludowa, regionalna, bazuje na anonimowości. Te wszystkie wzory, które rzekomo stworzył, istniały przed wojną. Śliweczki, różyczki, z koronką, tybet są motywami znanymi od pokoleń. Wystarczy pójść do Muzeum Tatrzańskiego i obejrzeć ubiory – podkreśla Stanisława Trebunia-Staszel. Dodaje, że kosmetyczne zmiany wielkości kwiatów, listków, zastosowanie innego koloru trudno nazwać twórczością. – On jest odtwórcą, a nie żadnym twórcą – stwierdza Stanisława Łukaszczyk. Cytuje ludowe porzekadło: „Żeby widzieć drogę przyszłą, trzeba wiedzieć, skąd się przyszło”. – Najwyraźniej pan Bąk zapomniał. A kobietom z całego Podhala, które w dobrej wierze wysyłały mu wzory tkanin, nawet nie podziękował – podsumowuje szefowa Poronińskiego Koła Twórców Ludowych. Działający w USA twórcy także nie mają wątpliwości: jeśli Józef i Helena Bąk opatentowali tradycyjne wzory jako własne, powinni odpowiedzieć przed wymiarem sprawiedliwości. – Najlepiej, żeby sprawę rozstrzygnął sąd – mówi Krzysztof Kalata, prezes Stowarzyszenia Polskich Twórców Ludowych w Ameryce Północnej, rzeźbiarz, malarz obrazków na szkle. – Wychodzi na to, że Józef Bąk zrobił to, co Curuś próbował zrobić z oscypkiem. A przecież Bąk nie należy nawet do twórców ludowych. Jak można opatentować coś, co jest dziedzictwem kultury narodowej? – retorycznym pytaniem kończy naszą rozmowę Krzysztof Kalata.
Rafał Gratkowski
Tygodnik Podhalański 41/2010

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
Jak to się skończyło?
/artykuł sprzed 11 lat/
0 0
Prawo patentowe USA nie obowiązuje w Europie. Może sobie te pozwy wysyłać w nieskończoność :-)
0 0
Też jestem ciekaw jak to się skończyło bo chyba po 11 latach to sprawa się już wyjaśniła :D
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz