Sześć tygodni przed atakiem terrorystycznym Andrzej Zając zmienił pracę i przeniósł się z 86 piętra jednego z bliźniaczych wieżowców na WTC do oddalonego od tego miejsca o 200 metrów budynku.
- Pracowałem na 20 piętrze. 11 września o godz. 9.00 miało być szkolenie. Rozmawialiśmy z kolegami, gdy usłyszeliśmy eksplozję. Myślałem, że to burza. Chwilę później zobaczyliśmy przez okno tysiące kartek papieru, które fruwały jak confetti. Fruwały też części samolotu. Niektóre z nich płonęły na pobliskich dachach. W radiu usłyszeliśmy, że mały samolot uderzył w budynek - opowiada Andrzej Zając. - Chcieliśmy sprawdzić w komputerze szefa, co się stało. Szukaliśmy jakichś informacji, gdy usłyszeliśmy gwizd. To samolot przeleciał nad nami i uderzył w drugi z wieżowców, ten bliżej nas. Przez okno zobaczyliśmy ogromną dziurę w budynku, wielkości 5-6 pięter i ogień. Wiedzieliśmy już, że to nie przypadek. W radiu usłyszeliśmy, że leci trzeci samolot, zastanawialiśmy się, gdzie uderzy. Okazało się, że to samolot rejsowy - przywołuje tamten dzień.
Dopiero godzinę po eksplozji zarządzono ewakuację. - Nikt z nas jednak nie spieszył się. Dopiero na wysokości 2-3 piętra wybuchła panika. Ludzie zaczęli krzyczeć, że budynek się wali. Wszystko zadrżało, ale ściany budynku stały. Jak się okazało później, runął jeden z pobliskich wieżowców. Za chwilę pojawił się pył. Nie było nic widać, nawet na odległość wyciągniętej ręki. Szliśmy po omacku. Ludzie nie mogli wyjść z budynku. Uderzali o szklane ściany. Dusili się. Oddychaliśmy przez koszule lub krawaty. Jedna wielka dezorientacja, nikt nic nie wiedział. Nie wiedziałem nawet, że spadł drugi wieżowiec - relacjonuje.
Andrzej Zając dotarł do pobliskiego kościoła katolickiego. - Tam była woda. Księża się modlili, pomagali ludziom, którzy tak jak ja tu się schronili. Służby medyczne opatrywały rannych. Kobiety płakały, niektóre krzyczały, rzucały się na podłogę. W kościele było czyste powietrze, mogłem się umyć - wspomina. - Miałem szczęście, że w momencie zawalenia się budynku byłem w środku. Moi koledzy, którzy zdążyli wyjść na zewnątrz, byli przekonani, że to koniec, że zostaną żywcem pogrzebani - dodaje.
Jeszcze sześć tygodni wcześniej Andrzej Zając pracował na 86 piętrze wieżowca, który runął jako pierwszy - w firmie podatkowej zatrudniającej 240 osób, 40 z nich zginęło. - Sześciu z nas przeszło do firmy zajmującej się nadzorem bankowym, mieszczącej się w pobliskim mniejszym budynku. Kiedy doszło do eksplozji, próbowaliśmy połączyć się z przyjaciółmi z 86 piętra. Nie mogliśmy się dodzwonić. Przez dwa dni nie wiedzieliśmy, co się z nimi dzieje - mówi. Potem okazało się, że część osób wyszła z budynku już po pierwszym ataku. - Był kompletny bałagan. Zaraz po pierwszym ataku ogłoszono przez wewnętrzny radiowęzeł, że nic się nie dzieje, żeby wracać na miejsca pracy. Byli tacy, którzy zeszli na dół, ale słysząc komunikat, wrócili na górę i chwilę później zginęli - opowiada. W budynek uderzył bowiem drugi z samolotów. - Moja znajoma, Chinka, była wtedy w windzie. Zadzwoniła z komórki, że jest uwięziona na 12 piętrze. I tam już została. Samolot uderzył między 60 a 70 piętrem, ale ogień poszedł w górę. Ci, którzy byli na wyższych piętrach, usmażyli się żywcem. Mojego poprzedniego przełożonego widziano ostatni raz, gdy z kobietą, która zwichnęła nogę, czekał na windę. Nie wiadomo, czy zginął tam, czy śmierć zastała go w windzie - zastanawia się.
Kiedy tylko ruszyły promy, Andrzej Zając wrócił na Station Island, gdzie mieszka. W domu był około godz. 11.30. Wziął aparat i poszedł oglądać Manhattan. - Wszystko było takie nierzeczywiste. U nas sielanka, śliczna pogoda, a nad Manhattanem dym. Wszyscy stali w milczeniu i patrzyli w tamtą stronę - przywołuje minione wydarzenia. Przez parę dni wyspa była odcięta od świata. W sumie po ataku terrorystycznym siedem budynków na WTC zapadło się, a 13 zostało uszkodzonych. 27-piętrowy budynek, w którym pracował Andrzej Zając, nie runął, ale został lekko zniszczony. Ich firma ma tymczasowo siedzibę w kilku miejscach.
Andrzej Zając pochodzi z okolic Rabki. Jest absolwentem geografii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Osiem lat temu wraz z żoną przeniósł się do USA. Najpierw pracował fizycznie w jednym z nowojorskich hoteli. Wspólnie rozpoczęli studia rachunkowości, finansów i ekonomii. Dziś on i żona mają legalny pobyt, ukończyli studia i pracują w swoim zawodzie.
Beata Zalot, Nowy Jork
Tygodnik Podhalański 42/2001

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz