Noc spędzili na 19-stopniowym mrozie. Osiem godzin brnęli w śniegu po szyję, mieli majaki, a uratowało ich ognisko rozpalone dzięki zapalniczce. Ku przestrodze przypominamy dziś te historię sprzed kilku lat.
Tylko u nas snowboardziści Łukasz Ziemianek i Kamil Ligas z Tylmanowej opowiadają, jak przetrwali noc w sercu Tatr. W niedzielę w fatalnych warunkach zjechali z Kasprowego na stronę słowacką, do najdłuższej w Tatrach Doliny Cichej. Udało im się przetrwać noc w siarczystym mrozie, w końcu zostali odnalezieni przez słowackich ratowników. Gdy wyruszali na Kasprowy, obowiązywał trzeci stopień zagrożenia lawinowego, ale w niedzielę wieczorem ogłoszono już lawinową czwórkę. - W warunkach, które panowały w niedzielę na Kasprowym, mógł pobłądzić nawet niezwykle doświadczony narciarz - podkreśla Jan Krzysztof, naczelnik TOPR.
- Gdy mamy takie ekstremalne warunki, najlepiej po prostu wrócić na dół kolejką. W stronę Doliny Cichej w przeszłości zjechało już omyłkowo wiele osób i często kończyło się to tragicznie. Naczelnik TOPR dodaje, że tego dnia trawers nad Doliną Cichą był zamknięty, snowboardziści musieli przejechać przez zagrodzoną trasę. Jego zdaniem początkowo zachowali się nieodpowiedzialnie, ale ich późniejsze zachowanie pokazało, że wiedzieli, co robić w ekstremalnej sytuacji. Oto jak opowiadają o wyprawie, której nie zapomną do końca życia.
- W niedzielę wybraliście się na Kasprowy Wierch. Jaki był wasz plan?
Kamil Ligas: - Zamierzaliśmy tylko wyjechać kolejką na Kasprowy i przez Goryczkową zjechać na snowboardach. Widoczność była fatalna. Dwa, trzy metry i już się nawzajem nie widzieliśmy. Na Kasprowym Wierchu byliśmy wiele razy - pieszo latem, zimą na snowboardach. Łukasz Ziemianek: - Próbowaliśmy zjechać w stronę Goryczkowej. Pojawiły się skały, omijaliśmy je. Zjeżdżaliśmy na dół, gdy zaczął się głęboki śnieg. Wiedzieliśmy, że coś jest nie tak, bo pamiętam przecież dobrze trasę na Kasprowym, a tu nic jej nie przypominało. Wracać do góry nie było jednak szans, bo śniegu było po szyję. Jechaliśmy więc w dół. Na górę Kasprowego wyjechaliśmy o godz. 10. Popatrzyłem na zegarek. Była 15.30, a my byliśmy w nieznanym miejscu. Robiło się ciemno. Nałożyliśmy czołówki i posuwaliśmy się dalej. Zobaczyliśmy w końcu tabliczkę ze słowackim napisem 1225 metrów n.p.m. Wtedy wiedzieliśmy, że zjechaliśmy w złym kierunku, na Słowację.
- Jak spędziliście noc?
ŁZ: - Wiedzieliśmy, że musimy planować jakiś nocleg. Zobaczyliśmy mostek i skryliśmy się pod nim. Robiło się coraz zimniej. Termometr w telefonie wskazywał 10 st. mrozu. Rzeczy mieliśmy przemoczone. Wiedzieliśmy, że musimy rozpalić ognisko. Mieliśmy zapalniczkę, rum i wosk. Dzięki temu udało nam się rozpalić ogień. Zajęły się pierwsze patyczki, ale po chwili zgasło. Wykopaliśmy małą jamę obok, ale dalej nie chciało się palić. Wróciliśmy pod mostek i tu się rozpaliło. Siedzieliśmy i liczyliśmy godziny. Musieliśmy dotrwać do rana i podtrzymywać ogień. Trzy razy chodziliśmy po gałęzie. Komórki nie miały zasięgu, a mój telefon się nawet zepsuł. Jeszcze przed końcem nocy zaczęliśmy zbierać ubranie, które suszyło się na patykach, i ruszyliśmy w drogę.
- Dookoła cały czas było pełno śniegu.
ŁZ: - Marsz przypominał czołganie. Co 15 metrów robiliśmy przerwę. Deskę niosłem przed sobą, pchałem ją kolanami, aby nie zapadać się bardzo głęboko. Przez osiem godzin przeszliśmy 2 kilometry. Widzieliśmy śmigłowiec, słyszeliśmy psa. Po godz. 14 zobaczyliśmy ratowników, chociaż myśleliśmy, że to zwykli narciarze i będziemy mieć przetartą trasę. Okazało się, że są to słowaccy ratownicy, którzy wyszli nam na pomoc. Wyciągnęli gorącą herbatę, ciastka, zachowali się wspaniale.
- Które momenty całej wyprawy były najgorsze?
KL: - W nocy było bardzo zimno, termometr wskazywał 19 st. mrozu. Nie mogliśmy nacisnąć zapalniczki. Jeden pytał drugiego, kto pójdzie dołożyć do ognia. Siedzieliśmy przy murku, od którego odbijało się ciepło.
- Były chwile zwątpienia?
ŁZ: - Nie dopuszczaliśmy do siebie myśli, że nie wrócimy do domu, że coś się nam stanie. Mówiliśmy sobie, że musimy dojść i koniec. Sądziliśmy, że jak jesteśmy na Słowacji, to nikt nas tu nie szuka. Mieliśmy parę batonów. Wodę gotowaliśmy na ogniu. Piliśmy ciepłą, żeby się ogrzać. Gdy przedzieraliśmy się przez śnieg mieliśmy już zwidy. Wydawało się, że stoi niedaleko jakaś chałupka, okazywało się, że to świerczek.
- Groźne były też lawiny.
ŁZ: - Cały czas patrzyliśmy do góry, gdzie są ściany. W pewnym momencie zeszła mała lawinka, trochę się przestraszyliśmy. Wpadłem w śnieg, wydawało się, że mnie przysypało, panikowałem, ale w końcu jakoś się odkopałem.
- Dlaczego, gdy wyjechaliście kolejką na Kasprowy i zobaczyliście, jakie są warunki, nie wróciliście do wagonika?
ŁZ: - Na dole nic na to nie wskazywało. Sypał tylko śnieg. Dopiero na Kasprowym okazało się, że nic nie widać. Nie przyszło nam do głowy, aby wracać kolejką. Teraz na pewno nie będziemy zjeżdżać w taką pogodę. Na razie na deskę nam się nie spieszy.
- Nie mieliście obowiązkowego na Słowacji ubezpieczenia. Czy będziecie musieli zapłacić za akcję słowackich ratowników?
ŁZ: - Ratownicy pytali, czy mamy ubezpieczenie. Stwierdzili jednak, że ponieważ wybraliśmy się na Kasprowy i zgubiliśmy się, nie będziemy musieli zapłacić za akcję.
Przed wyruszeniem w góry na narty, na snowboard, czy zwykłą wycieczkę sprawdzajmy, jakie panują warunki, jakie są prognozy pogody. Informacje takie znajdują się na tablicach elektronicznych w Zakopanem, stronach internetowych TPN, TOPR. Trzeba pamiętać, że pogoda wysoko w górach może być o wiele gorsza niż w Zakopanem. Wieje tam zwykle silniejszy wiatr, opady śniegu są bardziej intensywne. Pamiętajmy, że lepiej w porę podjąć decyzję o odwrocie, zjechać chociażby kolejką z Kasprowego niż narażać siebie i ratowników na niebezpieczeństwo. Zimą powinniśmy zabierać ze sobą zestaw lawinowy składający się z detektora, sondy i łopaty. Na piesze wycieczki wybierajmy się wyposażeni w raki, czekan. Nie chodźmy po górach samotnie. Przy dużym zagrożeniu lawinowym lepiej w ogóle nie wychodzić powyżej górnej granicy lasu, a narciarze powinni ściśle trzymać się wyznaczonych tras. Przed wyjściem w góry informujmy właścicieli kwater, bliskich jaką wybieramy trasę, kiedy planujemy powrót. Zabierajmy ze sobą naładowany telefon komórkowy.
Paweł Pełka
Tygodnik Podhalański 3/2012

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz