Z archiwum TP

Zamknij

Z Podhala za Wielką Wodę

Jurek Jurecki 17:22, 10.11.2021
Treść artykułu pod wideo ↓
4 Z Podhala za Wielką Wodę

Pod koniec XIX w. "Amarykanami" na Podhalu nazywano ludzi, którzy odważyli się na podróż za Wielką Wodę w poszukiwaniu godniejszego życia. Było ich wielu i większość znalazła je, ale by tam dotrzeć, musieli odbyć podróż, która przekraczała ich wyobrażenia. Warto przeczytać ten tekst, zanim odbierze się innym ludziom prawo do poszukiwania lepszego życia.

W podróż ruszali pieszo lub na furmankach, najczęściej przez Suchą do Oświęcimia lub do Zwardonia, miasteczek w pobliżu niemieckiej granicy, by następnie kontynuować podróż na północ i zaokrętować się w Hamburgu lub Bremenhafen. Droga do Ameryki nie była tylko wejściem i zejściem z pokładu, co sucho stwierdza manifest, czyli lista pasażerów statku. Była to skrupulatnie zaplanowana akcja przedsiębiorców transportowych, tych z Hamburga, tych z Bremy, i tych z bardziej odległych miast portowych, jak Hawr, Rotterdam, Antwerpia i Liverpool. Kto w tych miastach słyszał kiedykolwiek o góralach z Podhala? Kto z nich wiedział, gdzie znajduje się ten region? Odpowiedź jest prosta - na początku nikt, ale przedstawiciele takich towarzystw żeglugi morskiej, jak HAPAG (Hamburg-Amerikanische Packetfahrt-Actien-Gesellschaft) z siedzibą w Hamburgu lub NDL (Norddeutscher Lloyd) z Bremy nauczyli się szybko geografii. Najpierw zapuszczali się w góry wysłannicy badający teren i organizujący siatkę agitatorów. Rzucali się w oko schludnym ubraniem, bogatym zasobem portfela i nienagannym zachowaniem. Potencjalni emigranci mieli to zdobyć, mieszkając i pracując w odległym kraju, który znajduje się po drugiej stronie oceanu i znany jest jako Ameryka. Bardzo mało ludzi miało pojęcie o obcym lądzie i nikt na oczy nie widział oceanu, ale styl, jaki reprezentował agent, pocztówki z „szifami” - nieznanymi bliżej parowcami transatlantyckimi; modlitewniki lub medaliki, które agent bezinteresownie rozdawał, wpłynęły na niejedną decyzję życiową.


Od pierwszego rozbioru Polski Galicja była zapomnianą i zaniedbaną częścią Austro-Węgier i taką miała pozostać. Ani cesarz, ani odpowiedzialni urzędnicy nie ruszyli palcem, by poprawić egzystencję mieszkańców północno-wschodnich dzielnic. Pierwsi agenci i miejscowi agitatorzy pojawili się w Galicji w drugiej połowie XIX wieku i przypuszczać należy, że także wtedy kilku przewinęło się przez Podhale. Prawdopodobnie byli przedstawicielami przewoźnika HAPAG z Hamburga, gdyż Lloyd z Bremy uderzył na Galicję z lekkim poślizgiem. Holendrzy, Anglicy i Włosi działali tu w minimalnym zakresie i nie zagrażali dwóm potentatom z Niemiec. Gdy Lloyd dołączył do gry, konkurencja z HAPAG-iem stała się bardzo zażarta i odbijała się przede wszystkim na biednych emigrantach. Najbliższe biura obu północnoniemieckich agencji transatlantyckich można było znaleźć już w Oświęcimiu. Agitatorzy w terenie finansowani byli przez agenta z Oświęcimia i wysokość ich prowizji lub rodzaj prezentu zależały od liczby osób skierowanych do jego biura. Agitator, mimo że odbierał wynagrodzenie od agenta, rozkręcał własny, nielegalny interes, wyznaczając prywatną cenę za skierowania do biura w Oświęcimiu.


Podróż z Podhala odbywała się pieszo lub na wozie w kierunku Suchej (Sucha Beskidzka), gdzie można było zająć miejsce w pociągu do Oświęcimia lub Zwardonia, miejscowości położonych na granicy z Niemcami. Podróżujący w kierunku Suchej łączyli się w małe grupki i już kilkanaście kilometrów od domu dowiadywali się od obsługujących ich furmanów lub nowo poznanych towarzyszy podróży, że skierowania, które uzyskiwali od agitatorów, są bezwartościowym świstkiem papieru, który w Oświęcimiu jest nie uznawany. Do domu jednak nie warto było wracać, jedynie ominąć biura agencji szerokim łukiem i nie pozwolić na dalszą agitację przedstawicieli towarzystw żeglugowych, zaś w Hamburgu albo w Bremie samodzielnie kupić bilet na rejs do Ameryki. W Suchej, za poradą furmanów, większość podróżujących zajmowała miejsca w pociągu do Zwardonia, jednak tu sprytni wysłannicy z Oświęcimia i przekupieni przez nich przedstawiciele prawa nakazywali zmienić pociąg, grożąc grzywną, aresztem lub deportacją do domu w razie niepodporządkowania się poleceniom służby mundurowej.


Zmiana na korzyść Zwardonia zaznaczyła się po 1890 roku, kiedy sąd rozpatrujący nielegalne postępowanie agentów HAPAG-u i Lloyda z Oświęcimia, siatki agitatorów z Galicji i służb mundurowych zamieszanych w tzw. handel „delikatnym mięsem”, zadecydował o ich losie. Nie oznaczało to, że przedstawiciele obu towarzystw całkowicie zrezygnowali z szykan wobec podróżujących. Głupota i nieświadomość prostego ludu była nadal wykorzystywana, jedynie zachowanie agentów stało się mniej agresywne. Oświęcim, podobnie jak Hamburg i Brema, witał podróżnych przez kolejnych współpracowników towarzystw żeglugi morskiej, tzw. „sznurkowych”, którzy wyrywając sobie wzajemnie emigrantów, prowadzili ich do biur HAPAG-u lub Lloyda. W trakcie załatwiania formalności dotyczących podróży agenci obu towarzystw wprawdzie odbierali skierowania, ale nie uwzględniali zaliczki wpłaconej w miejscu zamieszkania podróżnego. Wystawiali natomiast nowy pakiet podróżny, na który składał się bilet kolejowy na północ Niemiec i rejs transatlantycki z wyżywieniem.


Ceny za przejazd przybierały różną wysokość. Podróżny najpierw musiał udowodnić, że posiada odpowiednią sumę pieniędzy i to decydowało w pierwszej linii o wysokości kwoty, którą musiał wpłacić za transport. Następnie urzędnik przechodził do gry o dodatkowe wyłudzenie pieniędzy. „Zabawa” polegała na wykorzystaniu normalnego zegara z budzikiem, który po nakręceniu miał przesyłać wiadomość telegraficzną. Za granicą Niemcy w zasadzie nie robili przeszkód w dotarciu do miast portowych, jedynie „sznurkowi” w Hamburgu i Bremie czyhali na emigrantów na dworcach kolejowych i prowadzili ich do sobie znanych noclegowni. Zdarzało się, że agresywni „sznurkowi” wyrywali przyjezdnym bagaże z ręki, by w ten sposób zmusić ich do pójścia swym tropem. Szczęściem bilety opłacone i nabyte w Oświęcimiu uznawane były przez towarzystwa żeglugowe, chociaż na statku emigranci otrzymywali zazwyczaj nieadekwatną do ceny obsługę. Gromadzono ich na dolnym pokładzie, gdzie przydzielano siennik i koc, miejsca ciasne, jedno obok drugiego, z małą ilością urządzeń sanitarnych. Zaduch i ciężkie powietrze, smród pocących się ciał, wyziewy, wymiotujący ludzie, płaczące dzieci, mała możliwość ruchu towarzyszyły nieodłącznie podróży. Podróż transatlantycka, w zależności od wielkości i rodzaju statku, trwała od 10 do 20 dni, później skróciła się nawet do kilku. Jednak rekordy szybkości na tzw. „błękitnej wstędze” (trasa między ujściem Kanału La Manche i redą u wrót Nowego Jorku) ustanawiały parowce angielskie, natomiast niemieckie woziły większą liczbę pasażerów. Bardzo często emigranci stłoczeni byli na statkach transportowych, które udostępniano towarzystwom żeglugowym w ekspresowym tempie; zazwyczaj wracające do USA na pusto lub z małą ilością towaru. Niedogodności i rozczarowania na drodze do ziemi obiecanej mijały przeważnie z widokiem brzegu amerykańskiego i Statuy Wolności, nikt jednak nie był świadomy ówczesnej sytuacji na rynku pracy w USA. Do wielu górali los się uśmiechnął, wielu zawrócił do domu z pustymi rękoma - szczególnie po 1893 roku, gdy kilkaset amerykańskich banków ogłosiło niewypłacalność. Równocześnie w tym samym czasie w Europie wybuchła epidemia cholery azjatyckiej, co dla emigrantów stało się następną barierą przed zejściem na ląd amerykański. Wielu zmuszonych było do pozostania na statku lub powrotu na stary ląd. Druga fala emigracyjna ruszyła z końcem XIX wieku i rok po roku, do I wojny światowej przybierała na sile.

Bogusław Zięba

Tygodnik Podhalański 25/2012

Korzystałem z dwóch publikacji dotyczących wielkiej emigracji do ziemi obiecanej:

„Wyspa Klucz” - Małgorzata Szejnert, wyd. Znak, 2009.

„Cesarz Ameryki - wielka ucieczka z Galicji” - Martin Pollack, wyd. Czarne, 2011.

(Jurek Jurecki)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (4)

franekfranek

0 0

Dzięki za przypomnienie, świetny tekst.
Może choć paru osobom otworzą się oczy i ujrzą w uchodźcach po prostu ludzi, takich jak my i nasi przodkowie.

11:38, 14.11.2021
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

KonserwatywnyKonserwatywny

0 0

Zazwyczaj los ludu jest kierowany przez kilka osob( dzis zwanych politykami), wiec zamiast uciekac od biedy, lepiej bylo gilotyne postawic dla burzuazji, tak jak we Francji, i problem by sie rozwiazal sam.

15:45, 14.11.2021
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

WładekWładek

0 0

Dziadek pojechał na początku XX wieku. Zastawił żonę i dwoje dzieci. Na początku było ciężko ale jak wybuchła I wojna światowa to wszystkim byt się poprawił. Pracował w hucie. Dziadek stwierdził, że amerykański dobrobyt na wojnie stoi. Myślę, że do dzisiaj nic się nie zmieniło.

18:23, 14.11.2021
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

MariuszMariusz

0 0

Świetny artykuł www.24typ.pl

12:34, 04.07.2023
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

  • budowlane

    22.12.2025

    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

  • ogloszenie

    29.05.2026

    Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

  • budowy

    02.06.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • praca

    02.06.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • ogloszenie

    27.05.2026

    Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

  • ogloszenie

    19.05.2026

    KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

  • biznes

    02.06.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • domy

    02.06.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • 01.06.2026

    ZLECĘ WYKONANIE PRAC WYKOŃCZENIOWYCH: SUCHE TYNKI,...

  • 01.06.2026

    ZATRUDNIĘ DO KARCZMY i PENSJONATU W KOŚCIELISKU. 6...

  • 01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38m2 i 55m2 w CENTRUM NOWE...

  • ...

    01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

  • SZCZ

    01.06.2026

    SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

  • ...

    29.05.2026

    RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

  • 26.05.2026

    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMO...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM: KELNER/-KA - DLA ...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM DLA UCZNIÓW, STUDE...

  • 25.05.2026

    URZĄD GMINY KOŚCIELISKO zatrudni INSPEKTORA ds. po...

  • ...

    25.05.2026

    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

  • ...

    22.05.2026

    RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

  • LAS

    21.05.2026

    Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

  • budynek

    12.05.2026

    Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

  • ...

    28.04.2026

    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

  • pożyczki

    23.04.2026

    PROVIDENT. 571 240 909.

  • usługi

    17.04.2026

    OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

  • ...

    07.04.2026

    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

  • ...

    07.04.2026

    NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...


POLECAMY

0%