Cotygodniowe targi i doroczne jarmarki były nie tylko miejscem handlu, ale również towarzyskich spotkań, przekazywania rozmaitych informacji i swoistym pokazem obowiązującej mody.
W jednostajnym życiu wsi targ był czymś nadzwyczajnym, niemal reprezentacyjnym; zastępował on życie towarzyskie, był widowiskiem, okazją do spotkania obcych i dowiedzenia się czegoś nowego. Jarmarki, które odbywały się w większych osadach i czasem liczne tłumy gromadziły, były już wielkim wydarzeniem roku; na jarmark taki ciągnęły liczne rzesze z wcale dalekich stron, aby następnie, wróciwszy do wsi, opowiadać cuda o tym, co się dzieje na wielkim świecie. (...) Targowano się dużo i zawzięcie” - pisał w „Dziejach obyczajów w dawnej Polsce” Jan Bystroń. Kiedyś targi, zwane też rynkami, odbywały się w określone dni, na wyznaczonym i przystosowanym do tego celu placu. Miały zasięg lokalny i odbywały się najczęściej raz w tygodniu. Jarmarki były dawnym przywilejem, udzielanym miejscowościom na prawach miejskich, i były targami dorocznymi. Odgrywały szczególną rolę w życiu dawnych miast. Niezwykle barwne, traktowano je niczym festyny ludowe. Przy okazji jarmarków zajazdy i karczmy wypełniały się przyjezdnymi. Targi i jarmarki miały swój koloryt, swoją „muzykę” i zapach. Można tu było kupić prawie wszystko, co było potrzebne w domu i w obejściu. Zjeżdżali się na nie mieszkańcy okolicznych miejscowości, aby pohandlować, zaopatrzyć się w potrzebne towary, a nawet zażyć niecodziennej rozrywki. Pojawiali się rozmaici handlarze, okoliczni rolnicy ze swoimi płodami rolnymi, rzemieślnicy, przekupki. Wszyscy zachęcali do kupna swoich towarów. Panował ścisk i harmider. Wśród jarmarcznych bywalców byli również żebracy, którzy pieśniami - czasem przy wtórze skrzypiec, piszczałki lub liry - zachęcali do hojnych datków. Na jarmarku można było nabyć za niewielkie pieniądze przeróżne przedmioty gospodarstwa domowego, towary z manufaktur, także inne przydatne artykuły, których nie można było kupić w miejscowych sklepikach. Niepowtarzalny koloryt miały też targi zwierzęce. Tu przedmiotem handlu było bydło, świnie, kury, kaczki, gęsi, no i konie. Obowiązkowo towarzyszył temu określony ceremoniał. Tak było m.in. przy zakupie konia. Sprzedający zachwalał i poklepywał swego konia. Chłop, który kupował zwierzę, oglądał jego sylwetkę, sprawdzał zęby i próbował jego siłę - czy dobrze ciągnie furmankę. Dopiero na końcu przystępowano do targowania się o cenę. Pewien rytuał obowiązywał też po dobiciu targu. Było to przybijanie i spluwanie w dłonie, a także wypicie wódki za udaną transakcję. Krowy i świnie też przechodziły ocenę.
Zakopiański targ maślany
W Zakopanem, przy skrzyżowaniu ulic Kościeliskiej i Krupówek - gdzie dziś znajduje się placyk z ławeczkami, a wcześniej karczma „Redykołka” - do 1980 roku był pełen swoistego kolorytu targ zakopiański, później przeniesiony pod Gubałówkę i na ulicę Nowotarską. Zatracił on jednak swój dawny koloryt i charakter. To był typowy targ maślany. Dodatkowo można było się zaopatrzyć w jarzyny, owoce i drób. Dla gaździn ze wsi, które przychodziły tu z nabiałem, były specjalne stragany. Baby rozkładały na zadaszonych stołach świeże wiejskie jajka, ser domowej roboty w kształcie wydłużonego serca, śmietanę, mleko, czasem wiejską kurę, a przed świętami Bożego Narodzenia swojską gęś. - Masło sprzedawały najczęściej w półlitrowych lub kwaterkowych garnuszkach. Na wierzchu ryzowały ładne ozdoby. Każda starała się zachęcić klienta - wspomina Maria Jarząbek z Zakopanego, która kiedyś pomagała sprzedawać jarzyny na zakopiańskim targu. - Gaździny przychodziły z bardzo daleka. Z Witowa, Chochołowa, Czerwiennego, Skrzypnego, Bańskiej. Szły przez Choćkowskie z Dzianisza i Cichego. Wędrowały piechotą, czasem nawet ze 3 godziny. Nabiał niosły na plecach, w kosołce, zawiniętej w chuście, a czasem jeszcze w dwóch rękach miały torby. Bardzo się namęczyły. Później, gdy częściej kursowały autobusy, to podjeżdżały - opowiada. Obok nabiału na stoiskach można też było wypatrzeć oscypki. Nie było ich zbyt wiele, ale zawsze świeże, pachnące dymem z bacówki. Stoiska zaczynały tętnić życiem już o świcie. Handlarze jarzyn i owoców zaczynali rozkładać towar od 6 rano, bo na noc musieli wszystko chować w specjalnych budkach. - Ci, co prowadzili stoiska owocowo-warzywne, wynajmowali też piwnice w okolicznych domach. Gdy im brakło towaru w ciągu dnia, to donosili, bo mieli niedaleko. Warzywa i owoce były przywożone z Krakowa, pochodziły z podkrakowskich miejscowości. Byli tacy, co jechali nocą, a nawet już wieczorem po świeży towar i rano przywozili do Zakopanego - przypomina sobie pani Maria. Gdy nadszedł sezon, na targu nie brakowało borówek, poziomek, malin, brusznic i grzybów. Jarzynami i owocami handlowano aż do pierwszych przymrozków. Na targowisku był też specjalny kiosk, gdzie można było kupić wiejską kurę lub kurczaka. Prowadził go niejaki Pietrzak. Drób kupował od gaździn, a następnie ćwiartkował i sprzedawał w kawałkach. Były też świeże podroby. - Wiele osób zaopatrywało się u niego, żeby zrobić rosołek z wiejskiego kurczaka dla dziecka - opowiada Maria Jarząbek. Przez jakiś czas stał też stragan z towarami przydatnymi w gospodarstwie domowym. Były tu szklanki, garnki, miotły. Dwie siostry zakonne prowadziły cieszący się powodzeniem kiosk z dewocjonaliami. Codziennie przez targ przewijało się bardzo dużo ludzi - zakopiańczyków i turystów, którzy czasem przychodzili tylko pooglądać, porozmawiać, poczuć niepowtarzalną atmosferę tego miejsca. - Gaździny były ubrane po góralsku. Nosiły marszczone, farbowane spódnice, czyściutkie zapaski i fartuchy - wspomina pani Maria. Na placu obok warsztatów budowlanki, gdzie dziś jest parking, można było się zaopatrzyć w ziemniaki. Tu przyjeżdżali gospodarze i prosto z furmanki sprzedawali kartofle, te, które im zbywały. Z kolei jarmark z ciuchami i towarami gospodarstwa domowego odbywał się pod Gubałówką. Tutaj były stoiska z kierpcami, kapciami, ale również góralskimi ubraniami. Kobiety przychodziły tu po barwne tybetowe chustki i góralskie szale. Nierzadko handlarze kupowali rozmaite rzeczy od Słowaków i tutaj je sprzedawali.
Zaczęło się od św. Katarzyny
Nowotarski jarmark jest jednym z najstarszych w Polsce. Jego historia nierozłącznie związana jest z miastem od ponad 600 lat i sięga średniowiecza. Akt lokacyjny nadany przez Kazimierza Wielkiego w 1346 roku zezwalał na doroczną organizację jarmarku 25 listopada, na święto św. Katarzyny, patronki miasta. W średniowieczu barwne nowotarskie jarmarki odbywały się tylko raz w roku, przez 8 kolejnych dni. W 1487 roku Kazimierz Jagiellończyk nadał miastu przywilej organizowania drugiego jarmarku na św. Jakuba, czyli 25 sierpnia, a także zezwolił na organizowanie czwartkowych targów, które odbywają się do dzisiaj, ale na przestrzeni czasu zmieniła się ich forma, miejsce i czas trwania. Wtedy kto z czym mógł, szedł na Rynek - bo niegdyś właśnie tutaj odbywały się jarmarki - aby coś sprzedać lub coś kupić. Można tu było nabyć wszystko, od guzików, po gorset góralski. Swoje towary zachwalali rzemieślnicy, których nie brakowało w Nowym Targu. Szewcy proponowali buty. Rymarze czekali, aż ktoś kupi chomąto czy uprząż dla konia. Specyficzny zapach świeżo wyprawionej skóry panował w okolicy, gdzie stali ze swoimi wyrobami kuśnierze. Swoje miejsce mieli kramarze z glinianymi naczyniami. Na jarmarku można było kupić cepy, grabie i drewniane beczki. Kobiety sprzedawały kolorowe chodniki robione na krosnach. Były stoiska z pierzem. Przyjeżdżali tu handlarze wina i wódki. Od niektórych kramów bił blask paciorków i różnokolorowych wstążek. Tutaj krzątały się przeważnie kobiety. Były też stragany z zabawkami. Na furmankach rozsiadały się baby z nabiałem. Oferowały jaja, sery, śmietanę, masło zawijane w liście chrzanu lub w osełkach. Z płodami ziemi przyjeżdżali rolnicy. Byli też kramarze, którzy oferowali książki nabożne i literaturę odpustową, czyli głównie powieści ludowe. Ale tradycyjnie mistrzami handlu byli Żydzi, którzy handlowali niemal wszystkim. U nich można było nabyć i moździerz, i świecznik, i zegar, i mnóstwo tandetnych drobiazgów. - Jako dziecko bywałam na targu z ojcem i obserwowałam ten cały ruch sprzedających i kupujących - opowiada Maria Jarząbek. - Wszyscy przyjeżdżali furmankami. Zaopatrywaliśmy się we wszystko, co było potrzebne w domu. Szczególnie zapamiętałam gaździny z Maruszyny, które sprzedawały czosnek. Targ bydlęcy był znów nieco wyżej, nad wodą, koło obecnej straży pożarnej. Był tu kwik prosiąt, bek kóz. Gospodarze sprzedawali owce, cielęta. Natomiast końmi handlowano na placu niedaleko kościółka św. Anny - wspomina.
U stóp Pienin
Jedną z niewielu gmin na Podhalu, która może się pochwalić długą historią jarmarków, jest Krościenko. Organizowano je już w XVI wieku. Odbywały się 4 razy do roku: na Zielone Świątki, św. Annę, św. Michała i na Wszystkich Świętych. Oprócz jarmarków funkcjonowały też tradycyjne cotygodniowe targi. Żarna i osełki można było nabyć u kupców z Krośnicy i Kluszkowiec. Gaździny z Maniów i Sromowiec Niżnych oferowały najlepsze poduszki i pierzyny wypchane gęsim puchem. Z drewnianymi kołami przyjeżdżali kołodzieje z Obidzy, a z glinianymi naczyniami garncarze z Grybowa. Rzemieślnicy z Nowego Targu zachęcali do kupna m.in. końskich uprzęży. Dorodne owoce dostarczali sadownicy z Łącka. Prawdziwą furorę robiły drewniane zabawki, robione przez Rusnaków z Jaworek i Szlachtowej. Były bujane koniki, motylki, grzechotki, ale również łyżki i maselnice. Przywozili też pachnące kiełbasy, słoninę i boczek.
Pod Gorcami
Maria Jarząbek pochodzi z Rdzawki. Z młodości zapamiętała targi w Rabce. - W zdrojowej części Rabki, koło rzeczki, odbywał się targ maślany. Tam był specjalnie wydzielony pas. Myśmy to nazywali „do zakładu”. Gaździny przynosiły masło, mleko, śmietanę, jajka, a nawet warzywa ze swojego ogródka - koperek, pietruszkę, botwinkę. Tak było codziennie - tłumaczy. Natomiast cotygodniowy jarmark - wspólnie z targiem maślanym - odbywał się w poniedziałki i był urządzany w pobliżu drewnianego kościółka, na placu po drugiej stronie ulicy. - Ludzie zjeżdżali się z okolicznych wiosek furmankami. Baby z nabiałem szły najczęściej piechotą. Kosołki z towarem niosły w rękach. Na targowisku miały wyznaczone swoje miejsce, ale bez stołów. Ustawiały się w rzędzie, kosołki trzymały na ziemi - wspomina pani Maria. Tradycja targów i jarmarków przetrwała do czasów dzisiejszych i cieszy się dużym powodzeniem. Ale dawne jarczmarczne obyczaje zanikły. Prawdziwe jarmarki i targi bezpowrotnie odeszły w przeszłość.
Jolanta Flach
Tygodnik Podhalański 51-52/2012
Fot.: archiwum Muzeum Tatrzański

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
A najlepszy bób sprzedawały gaździny z dolnego Starego Bystrego.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz