Podobno czarowała urodą. Podobno zakochał się w niej rzeźbiarz. Podobno słabo mówiła po polsku. Kim była modelka, pozująca do pierwszej szczawnickiej fontanny?
Czy pani wie, że do naszego urzędu zadzwoniła kobieta, która zapewniała, iż jej mama pozowała do pierwszej rzeźby z placu Dietla? Zaproponowała, że jeśli nie mamy co z nią zrobić, chętnie postawiłaby ją w swoim ogródku - usłyszałam pół roku temu od burmistrza Szczawnicy. Niemożliwe - pomyślałam i odłożyłam temat „na później”. Wakacje. Zakopane. W stolicy Tatr jedna z par całą rodziną świętujących 25. rocznicę ślubu decyduje się na spływ Dunajcem. Po kilku godzinach małżeństwo z Krotoszyna dobija flisacką łodzią do przystani w Pieninach. - Gdy dopłynęliśmy do Szczawnicy, zażartowałam: „chodźmy odwiedzić babcię” - wspomina Katarzyna Jakubowska. - Ku mojemu zaskoczeniu plac Dietla był w remoncie, a rzeźby mamy nie było. Zaczęłam szukać w Internecie, jakie miasto ma plany. Stąd dowiedziałam się o zmianie rzeźby. W tej samej informacji przeczytałam wzmiankę o pierwszej rzeźbie i mojej mamie. Wzruszyłam się. Zadzwoniłam do urzędu. Pieniny. Kilka miesięcy później.Wybieram numer telefonu, słyszę w słuchawce miły głos starszej kobiety. - Czy rozmawiam z Georgette Kacprzak? Szybko pada potwierdzenie, przez kilka sekund nie mogę uwierzyć, że rozmawiam z osobą, która pozowała do rzeźby tak chętnie przez ostatnie 60 lat fotografowanej przez turystów. Z „modelką”, której podobizna pojawiła się na butelce produkowanej niegdyś wody „Szczawniczanka”.
Francuska? Córka polskiego reemigranta
- Przyjechałam do Polski, nie znając polskiego języka - rozpoczyna swoją historię Georgette. - Urodziłam się we Francji. Początkowo wychowywała mnie mama. Niestety, były wówczas ciężkie czasy, dlatego mama oddała mnie do rodziny zastępczej. Z niej po pewnym czasie zabrał mnie ojciec, obowiązujące prawo na to zezwalało. Tato postanowił, że wrócimy do Polski, pojedziemy do jego brata i siostry do Nowego Sącza. To były lata 50. XX w., okres tuż po zakończeniu II wojny światowej. Reemigrantowi trudno było znaleźć mieszkanie. Rodzina często się przeprowadzała. W tym czasie ojciec Georgetty, krawiec, zaczął pracować w zawodzie, a ona znalazła zatrudnienie w Spółdzielni Twórczości. Pomagała w introligatorni, gdzie po raz pierwszy zetknęła się z polskim folklorem, muzyką i tańcem. Regionalizm tak ją pochłonął, że zaczęła chodzić na próby miejscowego Zespołu Pieśni i Tańca. Po pewnym czasie zaczęła z nim wyjeżdżać. Tak nastoletnia dziewczyna trafiła do Szczawnicy. - Byłam tak oczarowana tym miejscem i panującą w nim atmosferą, że namówiłam tatę, by rzucić wszystko i pojechać do uzdrowiska - wspomina. Ojciec Georgetty przystał na prośbę córki. Początkowo rodzina zatrzymała się w domu niedaleko dworca autobusowego, u Wandy Węglarz. - Pani Wandzia była w tym czasie kierownikiem w sanatorium Modrzewie, być może dlatego zaproponowała mi pracę kelnerki. Miałam pracować w restauracji Malinowa - dodaje. W Malinowej Georgette po raz pierwszy spotkała się z dyrektorem uzdrowiska Pawłem Kuklińskim, człowiekiem o wyjątkowej charyzmie i otwartym sercu. - Kaleczyłam jeszcze język polski, mimo to dyrektor zaproponował mi pracę w kawiarence znajdującej się vis a vis „Malinowej”. Nie pamiętam już jej nazwy. Zarządzała ją Danuta Nikel (później zatrudniono ją w sanatorium „Hutnik”). To właśnie tam poproszono mnie, bym pozowała do rzeźby - opowiada.
Jeśli to miłość? To tylko platoniczna
Patronkę szczawnickiej fontanny na prośbę dyrektora Kuklińskiego miał rzeźbić artysta plastyk Stanisław Marcinow. Prywatnie dobry przyjaciel Kuklińskiego, z którym od czasu do czasu grywał w brydża w kawiarence, gdzie pracowała nastolatka z Francji. - Miałam pozować w jednej z sal znajdujących się w Inhalatorium - opowiada. - Byłam tam zaledwie 2 razy. Poszłam na to spotkanie z koleżanką - Jasią. Nie musiałam się nawet rozbierać. Artysta odrysował mnie tylko bokiem i przodem. Później z tym panem nie miałam nic do czynienia. Młoda dziewczyna tak pochłonięta była pracą i nowymi przyjaciółmi, że nawet nie zwróciła uwagi, kiedy rzeźba stanęła na placu Dietla. Był rok 1957. Georgette występowała w szczawnickim zespole regionalnym i śpiewała w chórze. Wyjeżdżała z góralami na pokazy. Miała także okazję wykonywać dla turystów solówki w języku francuskim. - Długo nie byłam przekonana, że ta rzeźba to ja. Myślałam - ktoś miał kaprys. Ja przecież nawet długich włosów nie miałam - wspomina. - Jeśli artysta zakochał się we mnie, to musiała to być platoniczna miłość. Ja nawet nie pamiętam jego twarzy. To były lata 60. Gdy Georgette w Szczawnicy poczuła się jak u siebie, ojciec, kierując się porywem serca, wyjechał do Świnoujścia. Dziewczyna postanowiła pojechać za nim. Kiedy powiedziała o tym w pracy, usłyszała, że ma zostać. Pani Rózia kadrowa zaproponowała jej, by wzięła kredyt i wykupiła lokum w spółdzielni mieszkaniowej w Szczawnicy. Los jednak chciał inaczej. Gdy otrzymała urlop, razem z koleżanką Lilą (Ireną Węglarz) miała okazję pojechać do Międzyzdrojów. Skąd wybrała się do Świnoujścia, odwiedzić tatę. - Miałam takie przekonanie, że powinnam być z ojcem. Wróciłam do Szczawnicy, pożegnałam się z wszystkimi i pojechałam do Świnoujścia. Tam wyszłam za mąż, urodziłam 2 córki - kończy opowieść.
Mieć nadzieję
70-letnia Georgetta chętnie wraca do wspomnień ze Szczawnicy. Od czasu do czasu patrzy na zdjęcia z młodości. Uważnie przygląda się tym zrobionym nieco później, gdy już z mężem odwiedziła uzdrowisko. Później była tam tylko raz na turnusie rehabilitacyjnym po operacji biodra. - Słyszałam od córki, że w Szczawnicy dużo się teraz pozmieniało. Chcę zobaczyć Dworek Gościnny, w którym kiedyś występowałam. Jeśli faktycznie w Szczawnicy nie ma miejsca na rzeźbę, do której pozowałam, będzie mi miło jeśli nie zostanie wyrzucona a znajdzie miejsce w ogrodzie córki. O ile oczywiście będzie taka możliwość - dodaje mieszkanka Krotoszyna.
Aneta Dusik
Tygodnik Podhalański 51-52/2012

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

14.05.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

21.05.2026
Sprzedam DOM i LAS - Spytkowice. 732 810 638.

14.05.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

14.05.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

14.05.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
No i co z tą rzeźbą? Jakie dalsze losy? Wie ktoś?
0 0
Ktoś chciał zaistnieć w historii Szczawnicy i wyszło odwrotnie do kwadratu czasu. Do tego trzeba być artystą, nie flejem.
0 0
Popieram @gepciu. Po co było zmieniać zwłaszcza gdy modelka jest piękna.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz