Z archiwum TP

Zamknij

Bieda w bogatym Zakopanem

Jurek Jurecki 12:18, 22.12.2021
Treść artykułu pod wideo ↓
Skomentuj Bieda w bogatym Zakopanem

Zakopiańska bieda ma twarz małego dziecka. Nie rośnie i nie maleje. Nie choruje i nie jest leczona. Idzie pod rękę ze staruszką, która korzysta z Kuchni Brata Alberta. Każdego dnia liczy na ludzką dobroć. Te słowa pisaliśmy już w 2008 roku. Dziś Wigilia, z tej okazji przypominamy tamten, wzruszający tekst sprzed lat. Kuchnia działa nadal i ciągle potrzebuje naszej dobroci. Wróćmy do 2008 roku.

Gdy ksiądz Stanisław Olszówka postanowił stworzyć przy najstarszej zakopiańskiej parafii Najświętszej Rodziny Kuchnię Brata Alberta, podniosły się protesty parafian. Wielu nie życzyło sobie takiej instytucji w bogatym Zakopanem. Miasto swą biedę po części eksportowało do Nowego Targu, do bloku administrowanego przez Zakopiańskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego na osiedlu Bór. Tam umieszczono zakopiańskie lokale socjalne. Szybko wypełniły się zakopiańczykami od lat czekającymi na mieszkania. Ale zakopiańska bieda jest uparta. Gdy jedni od niej odchodzą, pojawiają się nowi. Z danych Ośrodka Pomocy Społecznej w Zakopanem wynika, że każdego dnia z biedą pod Giewontem zmaga się ponad pół tysiąca rodzin. To ci, o których pracownicy socjalni mają jakieś dane. Ci, którzy poprosili o pomoc.


Na węgiel, na prąd

– W 2007 roku obejmowaliśmy opieką 819 osób z 565 rodzin – przegląda raporty Zofia Kułach z OPS w Zakopanem. – Tyle osób miało miesięczne dochody mniejsze od 351 złotych na osobę w rodzinie bądź od 477 złotych w przypadku osób samotnie wychowujących dzieci. Kto ma dochód nie większy niż 351 złotych, może dostać z opieki np. tonę węgla. Może liczyć na opłacenie rachunku za prąd. Zasiłki nie są duże, 100-150 złotych miesięcznie na osobę. Ważną grupę gminnych wydatków stanowi dożywianie dzieci i osób starszych. Z tej formy pomocy korzystały 153 rodziny, łącznie trzysta dzieci. – Są z podstawówek, są gimnazjaliści – wyjaśniają w opiece społecznej. W ciągu ubiegłego roku na posiłki dla osób w podeszłym wieku i dla dzieci zakopiański OPS wydał 154 tys. 678 złotych. Do osób niepełnosprawnych kierowana jest pomoc opiekunek. Pomagają w toalecie, robią zakupy, podają leki. Tą formą domowej opieki objętych jest 60-65 osób. – Latami liczba osób, które objęte są naszą opieką, jest płynna, zależy od sytuacji na rynku pracy. Teraz można mówić o pewnym odpływie. Ponieważ rynki są otwarte, wiele osób wyjeżdża na Zachód, tam pracuje. Mieliśmy też łagodną zimę, a to oznacza mniejsze koszty ogrzewania. Ale z drugiej strony stale rosną koszty życia – podkreśla Janina Spisak, kierownik zakopiańskiego OPS. W wielu przypadkach przed biedą chronią prace interwencyjne, pomoc Powiatowego Urzędu Pracy, czy właśnie wyjazdy na Zachód. Jednak rokrocznie potwierdza się, że po pomoc do Opieki Społecznej ręce wyciągają kolejne pokolenia niezaradnych. – Jeśli ojciec i matka chodzili do pomocy społecznej, to bardzo często ich dzieci też sobie jakoś w życiu nie radzą, też do nas wracają – przyznaje Zofia Kułach.


150 litrów ogórkowej

Wiele klepiących biedę rodzin wstydzi się wyciągnąć rękę po pomoc. Bo to niehonorowe, bo strach przed odmową sąsiadów, najbliższych. – Po otwarciu mieliśmy 16 osób stołujących się. Teraz nasza kuchnia wydaje 150 posiłków dziennie – wylicza ks. Stanisław Olszówka, proboszcz parafii Najświętszej Rodziny. Dla wielu klientów Kuchni przy ul. Nowotarskiej 41 to jedyny posiłek w ciągu dnia. Ksiądz przypomina, że protesty podnosili parafianie, którym obca jest idea pomocy bliźniemu. – Bali się, że ja tu alkoholików będę dokarmiał. Najgłośniej krzyczeli ci, co ani złotówki nie dają dla biednych – ksiądz się denerwuje. Ale to przez remont. Znów wybiło korki. – Jak my tę zupę uwarzymy?! Dziś sobota, trzeba wcześniej wszystko naszykować, a oni ciągle korki wywalają! – denerwuje się pani Maria. Wnosi do kuchni 30 bochenków chleba. Tyle codziennie jest rozdawanych potrzebującym. Agnieszka wielką łychą miesza w kotle ogórkową. – Jest 150 litrów zupy. Ogórki, warzywa, przyprawy, pięć kilo ryżu, drobno pokrojona kiełbasa – wyjaśniają w kuchni. Codziennie pod wodzą zakonnicy szykują strawę dla biednych. Po latach pracy siostrę Mariettę zastąpi nowa albertynka, siostra Emilia. Dwunastego maja 1992 roku wydano pierwszy obiad, pierwsze chleby, pierwszą herbatę. – Zaczęło się wcześniej, za burmistrza Krokowskiego. Miasto chciało uruchomić schronisko dla bezdomnych. Jak zeszło na kwestię co z posiłkami dla nich, to ja powiedziałem, że my taką kuchnię od dawna chcemy uruchomić – uśmiecha się ks. Olszówka. Kuchnia mieściła się w starym, ciasnym budynku. Biedy przybywało, trzeba jej było powiększyć stołówkę. – Tych, którzy nie radzą sobie w obecnej sytuacji, jest coraz więcej. Przychodzi do mnie gość i płacze. Bo mieszkali z żoną w bloku. Jedna emerytura szła na opłaty. Jedna zostawała na życie. Ale mu żona zmarła. To jak zrobi opłaty, na nic mu już nie starcza – opisują najprostszy model biedy w Kuchni Brata Alberta. Szesnastego października 2006 pierwsze siekiery poszły w ruch. Rozpoczęto remont placówki. – Jak dobrze pójdzie, skończymy w środku lata. Będziemy mieć pod jednym dachem, oprócz kuchni i stołówki, świetlicę dla dzieci i klub seniora – cieszy się ks. Olszówka.


Starość w norze

Już teraz każdego dnia ze świetlicy, która w roboczych warunkach działa przy parafii, korzysta 25-30 dzieci. Odrabiają lekcje pod opieką nauczycielek-wolontariuszek, dostają podwieczorek. Dzięki wsparciu Stowarzyszenia Rodzin Katolickich i Urzędu Miasta Zakopanego wyjeżdżają na wakacje. – Paradoksalnie im większe bogactwo, im więcej w Zakopanem ludzi, którzy są bardzo bogaci, tym większa bieda innych. Widzimy to, chodząc po kolędzie. Są wille-pałace, wychodzimy z nich i idziemy do staruszki, sąsiadki, która w porównaniu do tych luksusów mieszka po prostu w strasznej norze. I nie chodzi tu o to, że jedni żyją kosztem innych, tylko ci biedni są coraz bardziej bezradni wobec rosnącej przepaści. Wielu szuka ukojenia w alkoholu. I wtedy to już koniec – przeciera twarz ks. Olszówka. Mówi, że przez szesnaście lat działania kuchni poznał wiele pogmatwanych ludzkich losów. Jeden wzruszył go szczególnie. – To był elegancko ubrany człowiek w sile wieku. Podczas naszej Wigilii w jadłodajni płakał jak bóbr. Okazało się, że on nie pamięta, kiedy przeżywał rodzinną Wigilię. Bywał u nas regularnie, ale potem kontakt się urwał. Kuchnia wyda posiłek każdemu potrzebującemu. Ale żeby móc stołować się tu regularnie, potrzeba skierowania od proboszcza macierzystej parafii lub z OPS. Na funkcjonowanie placówki potrzeba miesięcznie kilka tysięcy złotych. – W kościele zbieramy na kuchnię w Środę Popielcową, Wielki Czwartek, a także we Wszystkich Świętych na cmentarzu. Proszę o datki podczas pogrzebów, pomaga nam parafia Miłosierdzia Bożego z Chramcówek, zespół charytatywny parafii Świętego Krzyża, dopłacają też inne zakopiańskie parafie. Liczy się też bardzo wsparcie sponsorów – to finansowe i w naturze, np. w postaci dodatkowych bochenków chleba z piekarni – wylicza ks. proboszcz. Ścieżka biednych wiedzie też do stacji Caritasu przy parafii Najświętszej Rodziny. Tu mogą dostać ubrania, które zbiera z myślą o nich parafialny zespół charytatywny. Najgorzej, gdy na biednego spadnie choroba. Gdy trzeba zawieźć chore dziecko do kliniki na drugi koniec Polski. – Mamy rocznie bardzo dużo podań o tego typu pomoc – wyjaśnia Jan Ustupski, prezes Tatrzańskiej Fundacji Pomocy Społecznej. Fundacja wspiera biednych już 18 lat.


Piekielne potrzeby

– Wielodzietność i choroba to najczęstsze powody, dla których ludzie zwracają się do nas o pomoc. Gdy trzeba kupić aparat słuchowy dla dziecka, zapłacić za wyjazd na leczenie. Niestety, mamy ograniczone możliwości finansowe, a jest piekielnie duże zapotrzebowanie – zaznacza Jan Ustupski. Finanse Fundacji rocznie pozwalają wesprzeć kilkanaście rodzin. W najlepszych latach wydawali na pomoc 28 tysięcy złotych, teraz około 18 tys. złotych. Rokrocznie przygotowują 300 paczek mikołajkowych dla dzieci. W tym roku zamierzają wraz z UMZ przygotować 400 paczek. Dofinansowują też wakacyjne wyjazdy dzieci. Na kolonie kwalifikuje poszczególne dzieci OPS. W fundacji wielką radość sprawia piątka podopiecznych, która oderwała się od swego środowiska i wyszła z biedy. Są przykładem na to, że człowiek nie jest skazany na swój los. Jeśli chce – może z biedy się wyzwolić. – Ale w Zakopanem jest jeszcze ubóstwo niewidoczne. Stare, góralskie rody nigdy nie pójdą do opieki społecznej po pomoc, choćby bieda piszczała. Chodzi nie tylko o to, że mają swój honor. Tu bierze górę przekonanie, że nie ma nic za darmo: raz mi pomogą, drugi i trzeci, to potem wyciągną rękę i zabiorą dom albo ziemię – mówi Jan Ustupski. Dodaje, że niejednokrotnie bardzo trudno nieść pomoc. Zwłaszcza tam, gdzie nie chodzi o pieniądze. – Obracając się w środowiskach biedy, zdarza się, że ocieramy się o patologie. Bo to prawda, że często bieda idzie w parze z alkoholem. Organizując wyjazdy wakacyjne dla dzieci, wielu rzeczy dowiadujemy się już po kilku dniach obserwacji. Bywało, że po powrocie musieliśmy zgłaszać niektóre zdarzenia na policji. Okazywało się, że dziecko bierze narkotyki. Niestety, rodzice nie tylko nie dopuszczają do siebie takiego faktu. Miałem tu awantury, krzyczano: pan z syna narkomana zrobił! Dopiero po spokojnej rozmowie okazywało się, że syn pięć lat temu zmienił muzykę, wystrój pokoju i od tego czasu regularnie zażywa narkotyki. Gdy pomogliśmy w sprawie wykorzystywania seksualnego w jednej z rodzin, wszystko było w porządku, dopóki nie zaczął się zbliżać czas opuszczenia więzienia przez męża. Jego żona zaczęła się ze wszystkiego wycofywać, zgłaszała pretensje, że niepotrzebnie wtrącaliśmy się w jej życie. Niektórym bardzo trudno pomóc, dopóki nie zrozumieją, że potrzebują pomocy. I dopóki sami nie zechcą tej pomocy przyjąć – podsumowuje Jan Ustupski.


Okradli biedę

Zdarza się, że zakopiańska bieda idzie spać syta. Ma węgiel z opieki społecznej, pełny brzuch dzięki pysznej zupie uwarzonej przez panią Marię i Agnieszkę. Spokojnie zasypia i śni o pałacu. Nie wie, że w każdej chwili mogą się pojawić ludzie z pełną kiesą, którzy próbują się pod nią podszywać. – Kwestowaliśmy na zbożny cel. Chodziłam do różnych ludzi. Wielu niezamożnych dawało, co kto mógł. Poszłam też do najbogatszych w Zakopanem. Ale się zdziwiłam! Jeden powiedział, że nic nie może dać. Bo jest biedny! Musi spłacać kredyty za kolejne inwestycje. Drugi rozłożył ręce, że nie ma za dużo pieniędzy. Wyjął potężny zwitek banknotów, wyciągnął z niego sto złotych i dał na dzieci – wspomina jedna z albertynek. Kto wie, może to właśnie jest prawdziwy obraz zakopiańskiej biedy. Tyle że nie ekonomicznej.

Tekst i fot.: Rafał Gratkowski

Tygodnik Podhalański 12-13/2008

(Jurek Jurecki)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OGŁOSZENIA PROMOWANE

  • budowlane

    22.12.2025

    OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

  • ogloszenie

    29.05.2026

    Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

  • budowy

    02.06.2026

    BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

  • praca

    02.06.2026

    Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

  • ogloszenie

    27.05.2026

    Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

  • ogloszenie

    19.05.2026

    KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

  • biznes

    02.06.2026

    Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

  • domy

    02.06.2026

    Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

  • 01.06.2026

    ZLECĘ WYKONANIE PRAC WYKOŃCZENIOWYCH: SUCHE TYNKI,...

  • 01.06.2026

    ZATRUDNIĘ DO KARCZMY i PENSJONATU W KOŚCIELISKU. 6...

  • 01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38m2 i 55m2 w CENTRUM NOWE...

  • ...

    01.06.2026

    DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

  • SZCZ

    01.06.2026

    SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

  • ...

    29.05.2026

    RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

  • 26.05.2026

    RESTAURACJA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KELNERA/-KĘ, POMO...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM: KELNER/-KA - DLA ...

  • 26.05.2026

    PRACA W RESTAURACJI W ZAKOPANEM DLA UCZNIÓW, STUDE...

  • 25.05.2026

    URZĄD GMINY KOŚCIELISKO zatrudni INSPEKTORA ds. po...

  • ...

    25.05.2026

    ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

  • ...

    22.05.2026

    RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

  • budynek

    12.05.2026

    Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

  • ...

    28.04.2026

    WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

  • pożyczki

    23.04.2026

    PROVIDENT. 571 240 909.

  • usługi

    17.04.2026

    OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

  • ...

    07.04.2026

    Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

  • ...

    07.04.2026

    NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...


POLECAMY

0%