Rozalia i Andrzej Czerwińscy z Pyzówki cudem uniknęli śmierci w czasie niemieckiej okupacji. O tym, że mogą mieć kłopoty, przestrzegła ich miejscowa wróżka.
Jadwiga Myrda, z domu Czerwińska, urodziła się w lutym 1937 r. w Pyzówce. Kiedy wybuchła II wojna, była małym dzieckiem, a mimo to zapamiętała dramatyczne sceny, jakie rozegrały się wtedy w jej rodzinnym domu. Niestety, dziś z powodu złego stanu zdrowia sama nie może już opowiedzieć o tamtych zdarzeniach. Jej wspomnienia zachowała córka Jadwiga Czaja, która pamięta również opowieści wojenne swojej babci. - Mamie utkwiło w pamięci, że jak rozpoczęła się wojna, to nad Pyzówką z ogromnym hukiem przelatywały niemieckie samoloty. Ludzie przeczuwali, że dzieje się coś groźnego, więc zwołali dzieci i zamknęli je w piwnicy. Wśród nich była też mama, która miała wtedy 2 lata - rozpoczyna opowieść Jadwiga Czaja z Pyzówki. - Podobno wszystkie dzieci płakały w tej ciemnej piwnicy.
Bił babcię po twarzy
Prawdziwe chwile grozy Czerwińscy przeżyli na początku 1943 r., kiedy jedna z mieszkanek Pyzówki doniosła okupantom, że w domu rodziców Jadwigi Myrdy - Andrzeja i Rozalii Czerwińskich ukrywa się oficer wojska polskiego. - Niemcy przyjechali do moich dziadków w nocy. Nie czekali, aż ktoś otworzy drzwi. Rozbili szybę na ganku, aby dostać się do środka. Zastali oficera, który się tam ukrywał - opowiada Jadwiga Czaja. - Mama miała wtedy niecałe 6 lat. Wspominała, że jeden z Niemców na jej oczach bił babcię po twarzy i krzyczał: „mów prawdę”! Chciał, aby babcia przyznała się, kim jest człowiek, którego z dziadkiem ukrywali. Rozalia Czerwińska nie powiedziała prawdy. Tłumaczyła się, że mężczyzna jest handlarzem z Krakowa. Oficerowie ukrywali się również u jej siostry w Morawczynie i u brata w Pyzówce. Niemcy kazali Rozalii, żeby zaprowadziła ich do brata, który mieszkał niedaleko. - Kiedy szli do niego, też bili babcię. Później całe nogi miała sine. Oficerowi udało się uciec sprzed domu jej brata. Schronił się w Obrocznej, a potem z Morawczyny przewieziono go do plebanii w Klikuszowej, gdzie leczył odmrożenie stóp, ponieważ uciekał boso. Dopiero po wojnie dziadkowie dowiedzieli się, że nie przeżył - trafił do więzienia Montelupich w Krakowie i tam został rozstrzelany, kiedy próbował uciec - mówi Jadwiga Czaja.
Śmierć za złą wróżbę
Z wydarzeniami z 1943 roku przeplata się historia wróżki, która mieszkała w Pyzówce i przepowiedziała Rozalii Czerwińskiej, że może mieć kłopoty. Przed wizytą Niemców oficer zostawił u Czerwińskich skórzane buty, które po jakimś czasie zginęły. - Prawdopodobnie ktoś je ukradł. Babcia czuła się niezręcznie, że oficer wróci, a butów nie będzie, więc poszła do wróżki prosić o pomoc we wskazaniu złodzieja - opowiada Jadwiga Czaja. - Dowiedziała się, że buty już się nie znajdą. Wróżka jeszcze raz wyłożyła karty i powiedziała: „strzeż się, bo będziesz miała policję w domu i kłopoty”. Babcia pani Jadwigi wspominała, że wróżka 3 razy przepowiedziała Niemcom, że Hitler przegra wojnę. Z tego powodu została aresztowana i rozstrzelana w lesie w Ludźmierzu. - Babcia mówiła, że do tej wróżki przyjeżdżali też ludzie z sąsiednich wsi. Nawet ktoś przybił do smreka tabliczkę z napisem: „do wróżki”, bo wszyscy ciągle pytali, gdzie mieszka, i mylili dom wróżki z innym domem, który też był pod lasem - opowiada.
Podwójny cud ocalenia
Podczas nocnego najścia u Czerwińskich Niemcy przeszukali strych. - W sąsieku przechowywane było mięso niemal z całej świni. Nie wolno było w domu prowadzić uboju. Babcia mówiła, że to był cud, że Niemcy chodzili obok sąsieku, ale żadnemu nie przyszło do głowy, aby do niego zajrzeć - wspomina Jadwiga Czaja. Dodaje, że kolejny „cud” zdarzył się, kiedy przesłuchiwali babcię przy stole, na którym leżała mała poduszka, a pod nią ukryty był pistolet. Żaden z żołnierzy nie sprawdził, co jest pod poduszką. - Gdyby odkryli broń, prawdopodobnie rozstrzelaliby całą rodzinę. Po wojnie babcia w Ludźmierzu zamówiła mszę dziękczynną za cudowne ocalenie. Po ucieczce oficera z Pyzówki okupanci jeszcze kilka razy przyjeżdżali do Czerwińskich. Mąż Rozalii, Andrzej, trafił do zakopiańskiego Palace. - Wraz z rodziną zgodził się przyjąć kenkartę, aby przeżyć i ocalić rodzinę przed obozem. Ale nie oznaczało to, że dziadkowie byli bezwzględnie posłuszni Niemcom - zapewnia Jadwiga Czaja. Jej dziadek był łącznikiem partyzantów. To do jego domu przychodzili się posilić, a on odprowadzał ich często w stronę Starych Wierchów. Jadwiga Czaja wspomina, że dziadkowie wiedzieli, kto doniósł na nich w 1943 r. Nigdy jednak nie wydali tej osoby - ani partyzantom, którzy chcieli zabić zdrajczynię, ani też władzy ludowej, która przesłuchiwała dziadka po wojnie. - Ta kobieta przyszła do dziadków po jakimś czasie i prosiła o wybaczenie - mówi Jadwiga Czaja. - W latach 80. ub. wieku dziadek spotkał też jednego z donosicieli z Sieniawy. Jeszcze wtedy przepraszał dziadka za wszystkie przykrości wojenne.
Monika Para
Tygodnik Podhalański 13-14/2013
Fot.: z archiwum Jadwigi Czaji

22.12.2025
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.

29.05.2026
Austria! Praca dla MURARZY, CIEŚLI, STOLARZY, SPAW...

02.06.2026
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DAC...

02.06.2026
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122....

27.05.2026
Poszukujemy osoby na stanowisko SPRZEDAWCA / DORAD...

19.05.2026
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę prze...

02.06.2026
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy...

02.06.2026
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum...

01.06.2026
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o...

01.06.2026
SZCZENIAKI BORDER COLLIE RASOWE. 791 669 932.

29.05.2026
RESTAURACJA CZERWONE KORALE Zakopane, ul. Zamoyski...

25.05.2026
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHA...

22.05.2026
RESTAURACJA REGIONALNA w Zakopanem zatrudni KUCHAR...

12.05.2026
Sprzedam lub wynajmę BUDYNEK HANDLOWO-USŁUGOWY 500...

28.04.2026
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 69...

23.04.2026
PROVIDENT. 571 240 909.

17.04.2026
OCIEPLANIE DOMÓW na materiałach wysokiej jakości. ...

07.04.2026
Sprzedam GOBELIN - pejzaż zimowy - (145/80). TORBY...

07.04.2026
NOWE KILIMY RĘCZNIE TKANE (z owczej wełny). Wzór: ...
0 0
We wojne mieli ułatwione kablowanie, nie musieli jeździć do Brukseli.
0 0
@POP(pełn.obow.polaka) a jak, wystarczyło "wyspowiadać się księdziu" kościół był blisko, niestety. Mojego dziadka ostrzegł organista i już więcej nie przekroczył progu kościoła. Przed Bogiem spowiadał się w domu, bez pośredników.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu 24tp.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz